l100eAutorytet
79piorunówWłaśnie zdałem sobie sprawę, że mając prawie 30 lat, będąc singlem i zarabiając 5 tys. miesięcznie w dużym mieście, jestem najniżej w drabinie społecznej. Rozszedłem się z kobietą po 5 latach, wyjechałem za granicę, tam trochę zarobiłem, ale pokłóciłem się ze swoim przyjacielem, więc wróciłem do kraju.
Obecnie: Mam problemy socjalne, za cholere nie potrafię się zasymilowac, jestem po mega toxic związku, nie stać mnie na psychologa, bo większość wydatków pochłania - jedzenie, opłata za czynsz, bilet miesięczny, itp.
Tymczasem znajomi chwalący się zarobkami, znajomymi, kupnem mieszkania itd.
Jest to conajmniej uwłaczające. Próbowałem chodzić na siłownię, jeść witaminy, jeść zdrowo, adaptowac się z ludźmi, rozwijać zainteresowana, dosłownie wszystko, co jest w poradniach, łącznie z chatem GPT i medytacją. Ląduje w martwym punkcie.
Nie chce płakać nad sobą, bo uważam, że skoro mam co jeść, to jeszcze jakoś funkcjonować mogę, niemniej - wewnętrznie mam potrzebę napisania tego posta, żeby chociaż trochę ulżyć sobie.
Serio, jestem załamanym facetem.
@l100e Szukaj lepiej płatnej pracy. Zawsze się rozglądaj, może uda coś się złapać, nawet z jakiegos nieoczywistego kierunku. Nie oglądaj się na innych - nie są Tobą. Zaczynali ze swojego poziomu, a nie Twojego. Rozłóż swoje problemy na czynniki pierwsze i zacznij od tych które są łatwiejsze do ogarnięcia. Nie rzucaj się na najcięższe lub wszystkie od razu, bo mogą przygnieść. No chyba, że najcięższy jest krytyczny dla życia. Wtedy bez wyboru. Rozwiązywanie problemów po trochu daje satysfakcję i podbudowuje, a że znika coś co Cię martwiło, daje dodatkowego "kopa".
wracaj na granicę ino raz
zacznij zarabiać normalne pieniądze
@Half_NEET_Half_Amazing z jednej strony ok masz rację. Lepszy hajs. Z drugiej gość pisze, że ma problemy z kontaktem z ludźmi, nawiązywaniem nowych relacji itp. Na emigracji może być jeszcze ciężej to przezwyciężyć, jeśli wyjedzie i będzie kompletnie sam
