RedoxSpecjalista
5piorunówWylosowany piorun z wpisu - @PaczamTylko
https://hejto-los.pl/73359d65-71be-497f-9a99-eb7cbeb5154f
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Tym razem ogarnąłem Hejtolos brawo ja, kodzik wysyłam na priv
Dołączył/a:
RedoxSpecjalista
5piorunówWylosowany piorun z wpisu - @PaczamTylko
https://hejto-los.pl/73359d65-71be-497f-9a99-eb7cbeb5154f
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Tym razem ogarnąłem Hejtolos brawo ja, kodzik wysyłam na priv
WhoresbaneFanatyk
16piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG dodrukowało ósmy tom Malazańskiej Księgi Poległych. "Myto ogarów" Stevena Eriksona wróciło do sprzedaży 3 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 1104 strony, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
> Powiadają, że Kaptur, Pan Śmierci, zgromadził zastęp bogów w miejscu znajdującym się poza zasięgiem śmiertelników. Powiadają, że czeka on na końcu każdego planu i spisku, wszystkich zakrojonych na wielką skalę ambicji. Tym razem jednak sprawy mają się inaczej. Tym razem Kaptur jest na początku…
>
> Darudżystan poci się w letnim upale. Miasto jest pełne złowrogich omenów, niepokojących pogłosek i podstępnych szeptów. Przybyli obcy, morderca wziął się do roboty, możliwe też, że budzi się pradawna tyrania. Na byłych Podpalaczy Mostów z Baru K’rula zwrócili swe śmiercionośne spojrzenia miejscy skrytobójcy. Niski, korpulentny człowieczek w czerwonej kamizelce jest przerażony swą wciąż rosnącą tuszą, wie jednak, że to najmniejsze z jego zmartwień. Gdzieś w dali słychać bowiem ujadanie ogarów.
>
> W dalekim Czarnym Koralu z pozoru obojętne rządy sprawują Tiste Andii. Pod potężnym kurhanem usypanym pod miastem gromadzą się tysiące wyznawców kultu Odkupiciela. Ongiś był on śmiertelnikiem, a jego honor i szlachetność czynią go bezbronnym wobec wypaczonych ambicji wyznawców.
>
> Tak więc, Kaptur stoi na początku spisku, który wstrząśnie całym kosmosem, na jego końcu zaś czeka ktoś inny. Nadszedł czas, by Anomander Rake, Syn Ciemności, naprawił straszliwy, starożytny błąd.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantasy #stevenerikson #malazanskaksiegapoleglych #malazan #malazanska

Chciałem zacząć słuchać, bo mam dużo czasu na audiobooki, ale widziałem opinie, że pierwszy raz trzeba przeczytać, bo inaczej ciężko ogarnąć.
Ktoś podpowie, odłożyć na później i czytać normalnie, czy yolo audiobook?
deafoneLider
7piorunówSystem Of A Down - Suggestions
https://www.youtube.com/watch?v=U2afPuFGZCw
Od tego kawałka polubiłem SOAD, słuchając wieczorem całej płyty ściągniętej w 1999/2000 roku w pracy na jakimś napsterze.
. #muzyka #deaftone #lata90 #systemofadown #soad #1998 #suggestions

w przyszłym tygodniu jadę na koncert, jaram się mocno
RedoxSpecjalista
134piorunówChciałem w ramach podziękowania za fotowoltaikę dać @bartek555 kod do allegro, ale mówi, że ma już za dużo pieniędzy.
W takim razie robię #rozdajo
Kod do Allegro na 100zł.
Warunki:
- piorun tutaj do niedzielawieczur 22:00
- bartek555 zachowa kodeks honorowy i nie użyje kodu, bo już mu go wysłałem xD
- debiutant+
Nagroda pocieszenia dla @suseu , bo testowałem jak działa hejto los i się wylosował

Mi kumpel dał do myślenia, żeby j⁎⁎ać te wszystkie firmy i ich z d⁎⁎y marże i założyć sobie samemu. Lekko licząc wyjdzie kilka razy taniej. Będę myślał w przyszłym roku.
Jak mi dadzą to zjem
RedoxSpecjalista
93piorunówDostałem 40 tysięcy za oglądanie hejto.
Trochę clickbait, bo nie dostałem ale pożyczyłem z niskim oprocentowaniem od funduszu ochrony środowiska i nie za oglądanie hejto ale przez natknięcie się na post @bartek555 o lokalnym programie tanich pożyczek na montaż fotowolatiki.
Tak czy siak piec do pizzy grzeje się za darmo, a ja mogę świętować, że "dostałem" coś od państwa, nawet jeśli muszę już zacząć po trochu państwu oddawać.

Teee,.... słuchaj nooo.... to nie od państwa tylko ode mnie i bojowej ofcy i innych tutaj...😅
A tak przy okazji to ci tylko powiem ze założyłeś sobie pętle na szyję i jesteś teraz w ich kieszeni. Będą mogli robić z tobą co chcą i kazać, kazowawywać swoimi widzimisiami :rolling_on_the_floor_laughing:
@Redox dej no jakieś szczegóły, dla kogo te pożyczki i jak to działa?
RedoxSpecjalista
33piorunów
A to trzeba od razu skrajności? W zeszłym roku w czerwcu większość dni to było lekko ponad 20stopni.
@Redox hej piękności, często tu bywasz?
ShivaaFanatyk
113piorunówNatchniona wpisem https://www.hejto.pl/wpis/bez-pracy-nie-ma-kolaczy-part-4-sprzataczka-w-podstawowce-przyznam-ze-ta-praca-o oraz za pisemnym pozwoleniem @Cori01 postanowiłam dorzucić coś od siebie do tagu #niemakolaczy konkretnie w temacie pracy na stanowisku Konserwatora Powierzchni Płaskich.
Jako że wciąż siedzę udupiona i czasu mam w nadmiarze, to nie będę pisać skrótowo, tylko zamierzam opisać swoje przygody w full HD, premium extended edition xD
Tytułem wstępu
Zarówno moja edukacja jak i zatrudnienia, były początkowo mocno burzliwe. Próbowałam bardzo wielu rzeczy, ale z czasem zaczęłam obierać konkretne kierunki, w których czułam się najlepiej.
Za czasów, w których jeszcze nie miałam odpowiednich kwalifikacji i zostawały mi prace fizyczne, dla mnie i mi podobnych, pracami 'premium' wydawały się te w znanych, ładnie się prezentujących firmach. Mam tu na myśli przykładowo Media Saturn czy Empik, gdzie pracownik był 'ładnie' ubrany, raz w roku szedł na imprezę firmową gdzie dostawał bon świąteczny na 100 zł (tylko do wykorzystania w naszym sklepie!), oraz miał 5% zniżki na niektóre towary.
Jak się ktoś pytał, siema shiva, gdzie pracujesz, to mogłam z godnością odpowiedzieć, że jestem Doradcą Fachowym w Dziale AGD w Media Saturn. Prawda, że brzmi dumnie?
Za to jak możecie się domyślić, pracownik taki był zwykłą ścierą do podłogi, którą kierownictwo i klienci na zmianę wycierali d⁎⁎ę, a on przy tym musiał się ładnie uśmiechać i dziękować za skorzystanie z jego usług. Może o pracy w sklepach też kiedyś opowiem.
W porównaniu do takiego pachnącego doradcy fachowego, praca na miotle wydawała się obciachem i zajęciem dla starych bab z brakiem ambicji. Miałam podobne przekonanie, do momentu aż przypadkiem nie trafiłam do pierwszej takiej pracy. Ale po kolei, bo miało być o wszystkim ;)
Nieopodatkowane praktyki małolata
Zaczęło się jeszcze za czasów mojej niepełnoletniości. W wakacje czasu miałam nadmiar, o koloniach i innych wyjazdach mogłam zapomnieć, bo się nie przelewało.
Tata zaproponował mi, abym dorobiła sobie u niego w robocie. Tata zajmował się wykończeniami i remontami wnętrz (po nim mam do tego słabość), a moim zadaniem miało być sprzątanie po tych remontach. Izi, tak mi się wydawało, bo wtedy jeszcze jedyne doświadczenie w sprzątaniu, miałam ogarniając pokój wspólnie z bratem.
Ogółem zapierdziel był zacny, ale tata był ze mnie zadowolony i obskoczyłam z nim sporo mieszkań, nie tylko tych jednych wakacji.
Z czasem dostałam j⁎⁎⁎ny awans i tata pozwolił mi malować grzejniki, a nawet dostałam jedną ścianę. Niestety nigdy nie dostałam pozwolenia na gładź, dlatego teraz robię średnio, ale kto robi dobrze, jak tata już nie żyje.
Noooo, w każdym razie to była moja pierwsza pieniężna robota na sprzątaniu, jeszcze na spokojnie, potem było coraz lepiej. Słuchajcie tego...
Gołębie i złodziej
Właściwie była to również praca u taty przy remoncie, różniło się to tym, że mieszkanie należało do znajomej mojej mamy i skrywało paskudne tajemnice 🫣
Mieszkanie było ogromne i bardzo wysokie, ulokowane w starej, przedwojennej kamienicy na ostatnim piętrze. Zamieszkiwały je dwie starsze kobiety i jeden facet, nie pamiętam kto był synem kogo, w każdym razie facet był trochę młodszy i miał jakąś chorobę psychiczną. Poza mieszkańcami były zwierzaczki. Jedna z kobiet KOCHAŁA ZWIERZACZKI, dlatego miała pieska i połowę osiedlowej populacji GOŁĘBI.
Nie wiem jak zimą, bo sprzątałam tam latem, w każdym razie okna były cały czas otwarte, a gołębie non stop wlatywały i wylatywały z tego mieszkania. Wszystko było zasrane, śmierdzące, odrzucało mnie okrutnie, bo latających szczurów nigdy nie darzyłam sympatią.
I WEŹ TO K⁎⁎WA SPRZĄTAJ
Co do wariatów nic nie mam, sama normalna nie jestem. Ale wtedy, mój nastoletni umysł nie miał jeszcze tyle empatii do drugiego człowieka, a obecność gołębi dodatkowo podnosiła mój poziom kortyzolu. Pan, oprócz innych dziwnych zachowań, miał niemiły zwyczaj przenoszenia różnych rzeczy w losowe miejsca.
Pewnego razu, zaliczka którą dostałam od właścicielki, zmieniła miejsce na nieokreślone. Ulało mi się wtedy mocno, cała wściekłość, która kumulowała się we mnie z powodu tych gołębi i wiecznie ginących rzeczy, uszła ze mnie w obecności moich rodziców. Zrobiłam giga aferę, po czym zabrałam manatki I wyszłam trzaskając drzwiami. Zwykle dostałabym za to srogi opierdol od rodziców, ale tym razem zbyli to milczeniem, widocznie powiedziałam na głos, to co sami czuli.
Stary człowiek i morze alkoholu
Wtedy już byłam pełnoletnia.
Moja mama miała starszą przyjaciółkę, mieszkającą z mężem piętro niżej. Kiedy zmarła, sąsiad został sam w tym sporym mieszkaniu, na pewno było to trudne przeżycie.
Pewnego razu przyszedł do moich rodziców z pytaniem, czy nie chciałabym sobie dorobić sprzątając mu mieszkanie. No ba.
W przeciwieństwie do mieszkania z gołębiami, a nawet do zwykłego zadbanego mieszkania, było tam czysto. Wiadomo, kurz osiadał, jakieś brudy z codziennego użytku, ale ogółem sprzątało się szybko i przyjemnie, oczywiście słuchawki na uszach, sąsiad nie przeszkadzał w pracy. A praca ta zapadła mi w pamięć, ponieważ z każdym razem (sprzątałam u niego parę razy), po skończonej robocie, zapraszał mnie do salonu abym z nim usiadła i otwierał barek pełen najróżniejszych alkoholi z przewagą rumów. Polewał i opowiadał. A miał o czym. Teraz już tych opowieści nie pamiętam, pamiętam za to, że nie chciałam wyjść na słabiaka, więc piłam ten rum na równi z nim, gadać nie musiałam, bo ten biedny, samotny człowiek czuł dużą potrzebę mowy, a ja potem wracałam na swoje pięterko nawalona w cztery d⁎⁎y xD rodzice zadowoleni nie byli xd
I to by było na tyle sprzątania w ramach dorobienia sobie. Jak wyprowadziłam się od rodziców, zaczęłam łapać się zupełnie innych prac, a do sprzątania, już na pełnoprawnej umowie wróciłam później, już przetyrana przez linie produkcyjne i sklepy.
Spanko opierdalanko w klimacie postapo
Tą pracę załatwiła mi koleżanka. Ja byłam wtedy na bezrobociu studenckim, a ona musiała rzucić tą pracę. Skusiła mnie opowieściami o zarobkach i obijaniu się.
Była to hala produkcyjna, pracująca na jedną zmianę, od początku było wiadomo że lada chwila mają się zamykać, ale jeszcze trochę miesięcy roboty było. Wszystko tam było stare, większość budynków na terenie firmy była już nieużywana. Teren zmierzał do wyburzenia, obecnie stoi tam nowe osiedle mieszkaniowe.
Kochałam klimat tego miejsca, piękne postapo, pomału przechodzące w gruz i zapomnienie.
W pracy musiałam siedzieć 6-14, tak jak reszta pracowników. Samej roboty każdego dnia miałam 2-3 godzin, w zależności od dnia, czy szłam dodatkowo na drugi budynek.
Co tam było do roboty? Łazienki, stołówka, gdzie trzeba było oblecieć szmatą stoły i wymopować podłogi. Sama hala produkcyjna była ogarniana przez garstkę pozostałych pracowników.
Z rzeczy śmiesznych, był tam taki stary Janusz, który bardzo pilnował DODATKOWEGO obowiązku sprzątaczki, jakim było wstawienie ogromnego gara wody o odpowiednim czasie, aby zagotował się akurat na czas przerwy pracowników, aby mogli sobie zrobić herbatę. Facet był psychiczny na tym punkcie, sam codziennie doglądał czy wstawiam gar o właściwej godzinie i minucie, tak miał j⁎⁎⁎ny wszystko wyliczone.
Najbardziej lubiłam sprzątać na drugim budynku, rzadko kiedy szło tam kogokolwiek spotkać, samo przebywanie tam to było czyste urban exploration.
Miałam tam do ogarnięcia tylko podłogi w szatni i łazienkę, które prawie wcale nie były używane. Wlóczyłam się tam po przeróżnych pomieszczeniach z dziwną aparaturą, starymi maszynami, próbówkami, fantazjowałam o tym co tu kiedyś było robione, że może było to tajemne rządowe laboratorium, w którym pracowano nad rzeczami, które nie mieściły się w głowie.
Tak wyglądała moja praca tam. Miotła, słuchawki, a pomiędzy spanko w swojej kanciapie, gdzie nikt mi nie przeszkadzał. Byłam tam jedyną kobietą, co dodatkowo sprawiało, że miałam tam prawdziwy spokój.
Łezka się kręci w oku na wspomnienie tej roboty. Wtedy też zrozumiałam, jaka praca daje mi spokój i szczęście, bo wtedy jeszcze o kasie za bardzo nie myślałam, kasa miała przyjść wraz z kwalifikacjami.
Pracowałam tam do samego końca, z wielkim żalem szukałam kolejnej roboty, ale skupiałam się już tylko na sprzątaniu.
Błyszczące krany i ludzkie tkanki
Tym razem nie trafiłam zbyt dobrze xD
Myślałam, że gdziekolwiek pójdę sprzątać, będzie dobrze. Prywatna premium klinika medyczna na początku nie wzbudziła moich podejrzeń xD jedyne co od początku nie się nie podobało, to to że nie byłam tam jedyną sprzątaczką, był cały ZESPÓŁ sprzątaczek, ze sprzątaczką naczelną, a jak xD ale przyzwyczaiłam się już, że mogę opłacać studia za własny hajs, więc do roboty!
Struktura ważności była oczywista, właścicielka kliniki, lekarze, pielęgniarki, recepcja, sprzątaczka naczelna i MY - karaluchy ze ścierami. Panował tam iście schizofreniczny klimat, na każdej przerwie karaluchy opowiadały za co dostały opierdol, na co trzeba zwracać uwagę i co jest dla mnie najważniejsze (bo świeżaka trzeba było straszyć aby nie miał lepiej niż one).
Jednym z ważniejszych obowiązków, było pucowanie kranów I innych elementów błyszczących w łazienkach dla kliento-pacjentów.
W miarę możliwości po każdym pacjencie, należało wbić do łazienki i wypucować wszystko czego dotknął. Jednocześnie ważne było aby pacjenci nas NIE WIDZIELI. Mieliśmy przemykać tak, aby nikt z nie musiał narażać się na nasz widok.
W klinice była sala zabiegowa. Nie była używana często i zanim padła moja kolej na sprzątanie, nasłuchałam się jakież ludzkie kawałki przyjdzie mi sprzątać, że lepiej abym była odporna na widok krwi itp. Oczywiście było to karaluchowe bajkopisarstwo, bo nawet sale po zabiegu lśniły tam czystością.
Odeszłam, bo czułam się tam jak sprzedawca w Empiku, czy innym elektro media. Ja marzyłam o pracy samodzielnej, z minimalnym kontaktem z ludźmi, a tam byłam pod wiecznym wzrokiem kamer i ciągłą krytyką tego co robię. Serio, non stop ktoś się tam na coś oburzał a jedyną osobą z którą dało się normalnie pogadać była... właścicielka. Parę razy jak sprzątałam jej gabinet, zagadnęła mnie i były to owocne rozmowy jak równy z równym. Widać byłam zbyt mało karaluchowata, dlatego postanowiłam pokierować swoją karierę sprzątaczki spowrotem na halę produkcyjną.
Oszuści, zdziwiony pikaczu i marihuaen
Tym razem robotę znalazłam na gumtree i był to powrót na halę produkcyjną.
Tak jak poprzednio, zatrudniona nie byłam bezpośrednio przez fabrykę, tylko pośrednictwo pracy o nazwie Robot 1, czy jakoś tak (reklama im się należy).
Od początku śmierdzieli januszexem, ale chciałam tą robotę więc zgodziłam się na lipne warunki. W ofercie na gumtree załóżmy, że rzucili stawkę 5 zł na godzinę brutto. Jak przyszło do podpisania umowy, okazało się że było tam 3 zł na godzinę, plus premia, że niby miało się zgadzać z ofertą z gumtree, bo premia miała być ZAWSZE i obiecali, że dostanę tyle na rękę jakby umowa była za piątaka. Wiadomo, oni sobie lepiej opodatkują, a karaluchy i tak nie potrafią liczyć i zgodzą się na wszystko.
Dobra, do roboty.
Pierwszego dnia dowiedziałam się że ja odpowiadam za wszystkie hale (łazienki, kuchnie itp) plus portiernię dla załadunków, a dodatkowo raz w tygodniu pomagam dwóm sprzątaczkom od sprzątania biur, które miały swoją siedzibę osobno ode mnie, więc ogółem byłam samodzielna.
Na wstępie zostałam ostrzeżona, że na portierni są dwie wredne, wymagające baby. Ogółem nie jestem bardzo rozmowna i kontaktowa, ale odpalił mi się jakiś przekór i postanowiłam wbić na tą portiernię z piękną gadką, wysprzątać im wszystko na błysk i nie dać małpom się czepiać. I tymi swoimi działaniami, niechcący sprawiłam że miałam z 'wredotami' super sztamę, okazały się bardzo fajne w rzeczywistości i uśmiechały kiedy tylko mnie wypatrzyły. A starsze sprzątaczki nie wierzyły własnym oczom. Heh.
Ale znajomości miałam tam więcej, było parę fajnych chłopaków, którzy zawsze niezobowiązująco zagadywali, a skończyło się na tym że w mojej kanciapie urządzaliśmy regularne sesje z jointami, bo było to jedyne bezpieczne miejsce na terenie firmy gdzie można było bez pszypau zajarać. Fajnie było, klimat inny niż na poprzednim prodzie, ale też fajnie wspominam.
To teraz przejdźmy do tego co tam było nie tak xD
W każdym miejscu znajdzie się ktoś, kto musi się dla zasady prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić. A ja kiedy wiem, że jestem niewinna, to pokazuję kły xD
O tym że w jednym z budynków jest ziomek, co wiecznie narzeka, że przykazane sprzątanie raz w tygodniu się nie odbywa, wiedziałam na samym wstępie. Tak więc pewność, że jego włości nie ominęłam, miałam całkowitą.
No i tak jak mnie ostrzegano, dzień później zaczepił mnie kierownik, że tamten się skarży, że u niego nie posprzątałam xD zagotowałam się momentalnie, wygarnęłam kierownikowi co wiedziałam, że ziomek się dla zasady przypierdala, a ja z pełną świadomością dnia poprzedniego ładnie sprzatnelam, na co mam świadków i że nie życzę sobie takich uwag bo wszystko robię dobrze xD
kierownika zamurowało, przyszedł przygnieść karalucha, a ten urósł ponad niego i nie pozostało nic jak przeprosić i więcej się nie odezwać xD
Żeby nie było, pofatygowałam się osobiście do sprawcy zamieszania i powtórzyłam mu wszystko co mówiłam kierownikowi, i że w skrócie ma się odpierdolić ode mnie i zająć swoją robotą xD
Boże, czułam się wtedy jak BOGINI, z jednymi miałam twardą sztamę, a reszta co najwyżej szeptała za plecami, ale nikt nie odważył się więcej do mnie przyjebać.
Nie tylko na miejscu zdziwili się, że karaluch umie szczekać i pokazywać kły.
Nadszedł dzień wypłaty.
Jako studentka kierunku ścisłego coś tam potrafiłam liczyć. Na przykład policzyć ile powinnam dostać przelewu za przepracowane godziny.
Jak się domyślacie było dużo mniej niż w ofercie, niby te 3zł/godz plus premia ale nie zbliżało się to do 5zl z oferty. Zaczęłam wydzwaniać do pośrednictwa z żądaniami wyrównania do kwoty z oferty. Oczywiście zaczęli się wykręcać, przekierowywać mnie od jednej osoby do drugiej.
Ale ja się wkurwiłam i stwierdziłam, że nie odpuszczę.
Oczywiście oferta zdążyła zniknąć z gumtree, miałam w historii link do tej oferty i skontaktowałam się z gumtree, a oni powiedzieli, że w razie czego na wniosek nie pamiętam, sądu? policji? Mogą udostępnić szczegóły tej oferty, a ja z żądzą mordu wybrałam się osobiście do januszexu i zaczęłam robić dym, grożąc że sprawa będzie eskalowana i mam do tego narzędzia xD
Zakładam, że nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie trafili na tak problematycznego karalucha, z pewnością ludzi na takich stanowiskach bardzo łatwo oszukać i nie jeden to wykorzystuje.
Wkrótce nadeszło na konto wyrównanie, może było to 100 zł, może 200, nie wiem. Ale walczyłam dla ZASADY i dla tych wszystkich, którzy nie potrafią się bronić.
My job here is done
[reszta wpisu w komentarzu]

Miałem to przeczytać jutro w trakcie pracy ale jakoś dałem radę xD
P.S. edytor tekstu w hejto czasami potrafi skasować odstępy np. podczas edycji posta. Wierzę, że rzeczywiście były w Twojej wersji 😉
> każdy zasługuje na szacunek i adekwatne wynagrodzenie
Uuuuuu, prawie komunizm.
Zebym ja tak ksiazki chcial czytac, jak takie historie. Nie masz jakichs sytuacji w ktorych stricte dosralas kierownikowi, albo szefowi? Brzmisz, jakbys mogla miec. A takie rzeczy najlepiej mi sie czyta, bo #jebacprace
DexterFromLabGruba ryba
36piorunów:robot_face: Zbudowałem bota AI, który analizuje NASDAQ i wysyła sygnały buy/sell na Discorda
Siema! Postawiłem sobie na serwerku narzędzie, które automatycznie:
:bar_chart: Pobiera dane rynkowe (QQQ, S&P500, VIX, BTC, obligacje 10Y) przez yfinance
:newspaper: Scrapuje newsy z Reuters, CNBC, Yahoo Finance i MarketWatch
:brain: Wysyła wszystko do Claude AI, który robi analizę i wystawia scoring 1-100 w trzech horyzontach (tydzień / 1-3 mies. / 6-12 mies.)
:gb::flag-pl: Generuje raport po angielsku i po polsku
:calling: Wysyła gotowy sygnał na Discorda z rekomendacją (STRONG BUY → STRONG SELL)
Bot sam porównuje swoje poprzednie analizy z tym co się wydarzyło na rynku — taki self-improving loop. Jak nie ma istotnych zmian, wysyła tylko krótki diagnostic żeby nie spamować.
Teraz testowo pyka co 5 minut, docelowo analiza będzie lecieć co kilka godzin w godzinach handlu.
Całość postawiona na Claude Code + własne IDE do automatyzacji (oba projekty open source).
Source code:
:link: Bot analizujący: https://github.com/DexterFromLab/stock-analyser-signal
:link: IDE do automatyzacji: https://github.com/DexterFromLab/ClaudeCodeIde
Wpadajcie na kanał zobaczyć jak działa na żywo:
:link: https://discord.gg/cab4JJRq
Napiszcie coś na czacie jak wejdziecie — chcę widzieć kto jest! 👋
:warning: To nie jest porada inwestycyjna, tylko zabawa z AI i danymi rynkowymi.
#programowanie #ai #giełda #discord #opensource #dexterslaboratory
@DexterFromLab robiłem coś podobnego, efekt znaleźć tu https://www.hejto.pl/wpis/lambo-bedzie-jeszcze-musialo-troche-poczekac-unamused-napisalem-sobie-bota-do-ha xD
Próbowałem wielu podejść ale zawsze grubas okazywał się lepszy. Na początku myślałem, że wystarczy jak będę śledzić wielkie transakcje, ale grubas jest sprytny i nigdy wielkich zakupów czy sprzedaży nie robi naraz, zawsze e chunkach i to różnych, nawet w różnych odstępach. Próbowałem to trackowac, nawet miałem fajny model do tego, ale grubas na złość zmieniał swój algorytm :(
Według mnie AI bardzo średnio nadaje się do analizy twardych danych. Tzn nie do tego jest stworzona. Mam tu na myśli gen AI. A już korzystanie z takich blackboxow jak Claude to według mnie ma niewiele sensu.
Jeśli mogę coś doradzić to polecam używać ai do analizy sentymentu ale lepiej skorzystać z modeli które mozesz fine tuningować, polecam np RoBERTa, jest na hugginface.
Do analizy danych jest fajna paczka stock-indicator. Korzystałem z niej budując modele ML ale i tak zostałem wyleszczony xD
W każdym razie analiza rynków to fajna zabawa i mega dużo się można przy tym nauczyć od strony technicznej
Lambo będzie jeszcze musiało trochę poczekać :unamused: Napisałem sobie bota do handlowania krypto, który - Bylina_Rdestu - Hejto.plLambo będzie jeszcze musiało trochę poczekać :unamused: Napisałem sobie bota do handlowania krypto, który przewiduje krótkotrwały wzrost lub spadek cen. No i w zależności od tego zaciąga kontrakt LONG albo SHORT. Po zarobieniu określonego hajsu, kontrakt sprzedaje, a mipozostaje mi sięHejto.plNic nie zrozumiałam, ale kibicuję mocno 😁
bartek555Lider
70piorunówPostanowilem wprowadzic w swoim zyciu pewne niewielkie zmiany, ktore powinny wyjsc mi na dobre. Male nawyki.
Pierwszym z tych nawykow ma byc sluchanie audobiookow podczas treningu zamiast ciagle tej samej muzyki.
Pierwsza ksiazka przesluchana byla ksiazka…
Atomowe nawyki jamesa cleara :) polecona przez @Redox. Ciekawie sie tego sluchalo, bo nieswiadomie czesc z tych rzeczy juz robilem lub wlasnie zastosowalem jak wlasnie te z silownia.
Dzieki tej niewielkiej zmianie pochlonalem kolejna ksiazke w niespelna tydzien. Jutro zaczynam nastepna - 12 rules of life jamesa b. Petersona, ktora z kolei polecil @Legendary_Weaponsmith
@bartek555 dajesz "Sztuka życia według stoików" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@bartek555 12 rules of life to jedna z najgorszych i najbardziej przereklamowanych książek na świecie. Ja ją odłożyłem jako szkodliwą, w dodatku autor pisał ją pod wpływem ciężkiej depresji i miało to wpływ na treść. Trzymałbym się z daleka.
bartek555Lider
4piorunówProsze polecic ciekawe ksiazki (audiobooki preferably) nt. samorozwoju lub innych tematow, ktore moga byc przydatne w zyciu. Dzemkujem.
@bartek555 Ile tego samodoskonalenia? Weź raz zrób coś ludzkiego, nasraj na helipad, albo olej leg day, albo rozlej jogurt.
W ostateczności możesz poszukać audiobuka tego. ❤️
Jakoś nie chciałem się wczoraj popisywać. Ale dzisiaj leków jeszcze brałem, więc nic mnie nie powstrzymuje:
Psychologia/filozofia:
1. wykłady Petersona Personality and it's Transformations (wersja 2017)¹. To za te wykłady stał się sławny, bo są mega dobre.
Tłumaczą bardzo fajnie psychologię i neuropsychologię. Ale też ogólnie ludzkie normy. Bardzo mi pomogło poprawić rozumienie siebie, ludzi i społeczeństwa, które (rozumienie) z powodu autyzmu czy innego upośledzenia się nie wykształciło.
Rzeczy z yt można ściągać NewPipe. Jak masz afona, to yt-dl (lub yt-dlp) i potem z kompa na tel.
12 zasad na życie/12 rules for life -tematyka podobna, chociaż trochę bardziej nacechowana na pokorę i jak postępować w życiu, żeby nie zjadła cię depresja. Ale też tłumaczy dużo i ciekawie o tym jak działają procesy w mózgu. Ta życiowa (od złego życia), a nie rzadsza, neuroprzekaźnikowa (na którą są tylko dożywotnio leki). Trochę się powtarza z wykładów. Jest też bardziej dopracowana niż ww. wykłady. Ale nie jest aż tak techniczna, nie dowiesz się z niej jak działają mięśnie, ani jakim geniuszem byl Piaget. Ale i tak warto.
Podcast "Philosophize this", przyjemne, krótkie odcinki, a przerabia dosyć dobrze całą filozofię, od samego początku. Do tego dosyć przyjemnie się słucha.
Duchowe klimaty:
Dopiszę potem bo zeszła wena i trzeba działać z rana
ApaturiaGruba ryba
77piorunówKrwawe podarunki :drop_of_blood::gift: Dzierzba srokosz (_Lanius excubitor_), podobnie jak inne dzierzby, pomimo niepozornego wyglądu jest bezwzględnym drapieżnikiem. Karmi się owadami i małymi kręgowcami, niekiedy niewiele mniejszymi od niej samej, i jest znana z tego, że przechowuje nadmiarową zdobycz w nieco makabrycznych spiżarniach – nakłuwa upolowane stworzenia na kolce lub ciernie drzew i krzewów, względnie na końcówki gałęzi, odstające fragmenty kory czy nawet na wystające z płotu druty. Dzięki temu ma co jeść w czasie, gdy nie uda jej się nic upolować, a poza tym nakłutą na kolec ofiarę łatwiej jej później przytrzymać i rozczłonkować.
Swoim zwyczajom dzierzba zawdzięcza równie makabryczną nazwę łacińską: _lanius excubitor_, czyli „rzeźnik wartownik”. Srokosze z reguły wypatrują swoich ofiar, siedząc na czatowni, czyli w ulokowanym nad ziemią miejscu, z którego mają dobry widok na okolicę – czasem też patrolują swoje terytorium w poszukiwaniu zdobyczy. Podstawą ich diety są norniki, ale polują też na inne małe ssaki, a także na owady, żaby, traszki, jaszczurki i niewielkie ptaki.
W okresie lęgowym samce srokoszy starają się zachęcić samice do odwiedzania ich terytoriów. W tym celu w ramach autopromocji rozwieszają swoje zdobycze w bardziej widocznych miejscach niż zazwyczaj, prezentując je potencjalnym partnerkom – pokazują w ten sposób, jak skutecznymi są łowcami i jak zasobne w pokarm są zajmowane przez nich tereny. W czasie zalotów popisują się też śpiewem, stroszą i prezentują pióra na ogonie i skrzydłach, a także przynoszą samicy prezenty w postaci upolowanej zdobyczy i podkarmiają ją z dzioba do dzioba. Podczas zakładania gniazda i wysiadywania jaj samica jest strzeżona i regularnie dokarmiana przez samca. Pary łączą się na jeden sezon i w tym czasie pozostają ze sobą bardzo silnie związane.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

Widuję je u siebie wiosną - niepozorne ptaki, a urodzeni mordercy. Teraz już mnie to nie dziwi, ale kiedyś, gdy jeszcze nie znałem ani tego gatunku, ani jego zwyczajów, w niemały szok wprawiały mnie te znajdywane gryzonie ponabijane na gałązki...
bartek555Lider
46piorunówMialem w planie fotowoltaike z bateriami, ale to duzy koszt, wiec zszedl na drugi plan.
A tu caly na bialo wjezdza wojewodzki fundusz ochrony srodowiska i gospodarki morskiej z pozyczka na ten cel.
https://wfos.szczecin.pl/programy/eko-pozyczka-refundacyjna?tab=Instrukcja
W skrocie wezme xx tysiecy na ten cel z oprocentowaniem stalym 6% rocznie, a jesli splace 90% kapitalu zgodnie z harmonogramem to umorza mi ostatnie 10% kapitalu, wiec finalnie wyjdzie jakies 4%. Wniosek juz gotowy, musze tylko wycene dostac i dogadac sie na fv z opozniona platnoscia, to wtedy nawet nie musze wyskakiwac ze swojej kasy tylko placa bezposrednio wykonawcy.
Polecam zachodniopomorskie.

@bartek555 tylko podziel sie wycena, napewno ktos fachowym okiem spojrzy, u mnie pierwsza wycene dostalem na 44k za 10 kWp, a finalnie ta sama firma zrobila za 30k, firmy strasznie zawyzaja ceny przy tych wszystkich programach mojPrad czy 'czyste powietrze'
A ja czekam aż te wszystkie pseudo dotacje wypier#lą, podam przykład na pompie ciepła które nie są dotowane i taki hisens 8kw aktualnie kosztuje 4,5 tys. 3 lara temu wolali 25tys.