@Stashqo gratulacje! Ja mam do zrzucenia 15-18kg. BMI już 30, więc pozwolę sobie zapytać:
Jak się dyscyplinujesz? Motywacja mija szybko, potem trzeba dyscypliny. Jak sobie z tym radzisz?
@AdelbertVonBimberstein dziękuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Stashqo jesteś szaleńcem.
@AdelbertVonBimberstein co do tych z elektrodami na same stopy czy pomiar składu ciała z zegarka (xD) to jak najbardziej się zgadzam.
Tu mam elektrody też do rąk i choć początkowo również byłem sceptyczny to wierzę temu urządzeniu z dwoch powodów:
a) pomiary są powtarzalne, bez dziwnych fluktuacji, nawet po wylogowaniu z profilu
b) w pracy mam okresowe fitness testy / (helsesjekk) i tamtejsze, profesjonalne urządzenie pomiarowe podalo mi wyniki które porownałem z porannym ważeniem na swojej wadze. Różnice zerowe lub 100-200g.
Więc nawet jesli coś źle czyta i lekko przekłamuje to robi to w sposób powtarzalny więc mogę oceniać progres / regres.
Nazwij mnie szaleńcem ale ufam temu gadżetowi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Stashqo nie chcę być tym co psuje zabawę ale te wagi nie działają- tzn ważą, tak ale cała reszta to wróżenie z fusów
@Skipper1231 obawiam się, że nie mam ani motywacji ani dyscypliny. Po raz pierwszy w życiu nie spinam się ani nie nakręcam na rezultat. Nie mam też terminu typu "muszę schudnąc 20 kilo do lata". Totalna wyjebka, po prostu robię swoje. Szkodliwe nawyki staram się przekuć w zalety zamiast je zwalczać. Np. nie wytrzymałbym z codziennym wpisywaniem wszystkiego więc dietę trzymam przez 6 dni, w niedziele jadam do syta. Dietetycy by sie zesrali ale trudno.
Jedyne założenie diety to 120g białka dziennie. Reszta jeden ciul - węgle, tłuszcze, indeksy glikemiczne - nie przejmuję się tym póki trzymam się w limicie kalorii. Jem co lubię, szczególnie, że nie żyje sam i gotuję codziennie dla rodziny. Limit kaloryczny ustalony dla osoby z 0 aktywności. Fitatu połączone ze stravą, jeśli chcę się najeść do syta to muszę ruszyć dupę na siłownię albo rower i podbić limit kcal. Tak samo ilość/częstotliwość / regularność posiłków. Pomijam śniadanie, czasem nawet lunch, jem kiedy mi odpowiada. Wczoraj np. zjadlem 2700kcal o 21.00 i to był mój jedyny posiłek.
Zawsze jak się odchudzałem to odpuszczałem szybko jeśli ponosiłem porażkę i nie widzialem efektów. Teraz staram się mieć na to wywalone, przytyję w przyszłym tygodniu kilogram to trudno, będę jechał dalej w poczuciu że jestem chujowy. Trudno to wytłumaczyć, ale włączam sobie tryb pogodzenia się z losem. Trzeba wlec ten krzyż dalej więc wlekę.
Żeby jednak trochę się uspokoić przy porażkach kupiłem sobie super duper wagę z elektrodami pod stopy i do dłoni - uspokaja mnie jeśli chodzi o wahania wagi bo widzę, ze mimo że np przytyłem 0,2kg to jest to woda a w tym czasie straciłem 0,3kg tłuszczu. Super jest wiedzieć co się dzieje w środku.
Poza tym spanko, mało jedzenia syfu na mieście, alkohol prawie, że out i chyba to tyle.
@Skipper1231 ja nie op, ale najlepiej znaleźć jakąś aktywność jaka lubisz jeżeli chodzi o sport. Wiem brzmi jak pierdolenie, bo mnie zawsze wkurwialo to przerzucanie żelastwa na silce czy inne crossfity i nie miałem przyjemności z tego żadnej, więc ciężko było utrzymać treningi. No i jakimś cudem zacząłem jeździć na rowerze od maja i mam z tego mega radoche, ciągnie mnie jechać dłużej i dalej, wyznaczam se jakieś traski, zbieram kwadraty itp. na koniec sezonu planuje gdzieś sobie pojechać na kilka dni za granice na rower więc mam dodatkowy cel który działa motywująco. Więc polecam uguem, póki co waga spadła ze 109.5 do 101 i jeszcze nie jestem tym zmęczony