@Pirazy Problem jest taki, że jak czujnik detekcji pociągu się zepsuje to obecnie rogatki/światła nie zareagują, a maszynista będzie musiał zmniejszyć prędkość do 20 km/h. W momencie gdyby była sygnalizacja na wzór drogowej masz wtedy nadjeżdżający pociąg i zielone światło. Nie chcę nawet myśleć co ludzie by wyczyniali w tej sytuacji.
O wiele lepszym rozwiązaniem jest, na wzór Czech, pulsujące światło białe które jest włączone w obwód wszystkich urządzeń przejazdowych. W momencie gdy cokolwiek się zepsuje - światło przestaje pulsować i jest sygnałem, że "hej, coś nie działa, uważaj".
@Pirazy Jeśli chodzi o to Pendo z Ozimka to pooglądałem sobie zdjęcia uszkodzeń. Poza włóknem szklanym na przedzie, uszkodzenia są jeszcze na boku, na wózku i prawdopodobnie co za tym idzie - w instalacji elektrycznej pulpitu. Wózek oberwał mocno, bo aż osiadł. Także jeśli poszły amortyzatory to możliwe, że osprzęt hamulcowy także. Bok jest przeharatany nie tylko na górze, ale i na dole pudła. Tam masz przetwornice, falowniki i inne urządzenia mocy.
Dodatkowo dużą część podzespołów po takiej naprawie montuje się nową, gdyż regeneracja uszkodzonych części jest nieopłacalna (pompa hamulcowa chociażby, o ile została uszkodzona). Naprawę niektórych podzespołów wykonuje kolejna firma zewnętrzna, której producent wykonujący naprawę też musi zapłacić (układy zasilające napęd czy silniki trakcyjne).
Po takim dzwonie płaci się też za to, że producent rozkłada człon i sprawdza zakres uszkodzeń. To mocno podbija cenę, bo później producent musi udzielić gwarancji na to że wykonał naprawę poprawnie i w adekwatnym zakresie. A niestety rozkładanie i sprawdzanie takiego pojazdu jest bardzo żmudne i czasochłonne.
Sama umowa na naprawę też jest tak szczegółowo spisana, że producent który się jej podejmuje bierze pod uwagę ryzyko. Musi naprawić pojazd w taki sposób, by przeszedł wszystkie homologacje i nie odbiegał żadnymi parametrami od pociągu fabrycznie nowego.
40 milionów to faktycznie wydaje się być przesadą, ale mam nadzieję że chociaż trochę udało mi się rozjaśnić skąd są tak chore ceny xD
@Pirazy Ceny jakiegokolwiek sprzętu kolejowego są absurdalnie wysokie z powodu certyfikacji. Części posiadają tzw. wykonanie trakcyjne, certyfikaty, dodatkowo są gęsto upchane po pojeździe. Uszkodzenie przodu może oznaczać, że cały moduł sterowania, pulpit, jest do zmiany. Nie wiem jak to wygląda w pociągu, ale w tramwajach zdarza się że przy "odpowiednio mocnym" zderzeniu naprawa polega na wymianie członu pojazdu na fabrycznie nowy. To droższe niż przy produkowaniu całości, bo jednak wymaga uruchomienia zakończonego już procesu technologicznego. To też nie jest produkcja na tyle seryjna by niektóre podzespoły leżały na półkach. Rzeczy takie jak sterowniki hamulca czy rejestratory są produkowane pod konkretny projekt i wymagają zamówienia od producenta podzespołu. Duża część rzeczy jest zamknięta przed produkcją zamienników ponieważ posiada oprogramowanie którego nie da się podrobić, by działało z płytkami innych producentów. A nawet jeśli to wymiany czegoś na część nieautoryzowaną nikt nie klepnie, bo to proszenie się o prokuratora na karku. Jest dużo przyczyn czemu to bywa takie drogie, a to co wypisałem to tylko przykłady z tramwajów.
