Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Tran_SoptorTytan

Dołączył/a:

  • 20 wpisów
  • 36 komentarzy
  • 23 obserwujących

Lider

w Wiadomości Polska

277piorunów

Nie, sprawa syna posłanki Filiks nie była w tym tygodniu jedyną.

1 marca popełniono samobójstwo w warszawskim metrze. Tragedia, która niestety regularnie się zdarza. Na jednej z facebookowych grup rozgorzała na ten temat dyskusja. W pewnym momencie wypowiedziała się 38-letnia Angelika, która choruje na depresję. Angelika napisała: "Jestem chora, codziennie walczę ze sobą, żeby nie popełnić rozszerzonego samobójstwa, to nie takie proste zmusić się do życia (...)".

Cztery godziny później była u niej policja. Zmusiła ją, by wsiadła do karetki, z której już jej zabroniono wyjść. Angelikę zawieziono do szpitala, gdzie poddano ją badaniu psychiatrycznemu. Dwójka lekarzy zgodnie orzekła, że: "Stan psychiczny: brak objawów psychopatologicznych, zagrożeń z nimi związanych. (…) Bez objawów psychotycznych. (...) Potwierdza obecność myśli samobójczych od wielu lat, bez ich nasilenia w ostatnim czasie, kategorycznie przeczy zamiarom samobójczym”. W epikryzie: „nie stwierdzono wskazań do hospitalizacji""

Sprawa załatwiona? Nie. Angelika ze szpitala pojechała odebrać 5-letniego syna z przedszkola. Na miejscu okazuje się, że dziecka nie ma. Gdy była w drodze że szpitala, w przedszkolu pojawiła się policja z decyzją sędziego o odebraniu jej dziecka. Dopiero następnego dnia okazało się, że w czasie gdy ona walczyła na parterze, jej syn siedział zamknięty w sali ma górze przedszkola, kilka godzin dłużej niż zwykle. Pięciolatek ma autyzm.

Normalnie, orzeczenie sądu powinno być wyrzucone do kosza, bo sędzia nie wiedział o pozytywnym wyniku badania psychiatrycznego Angeliki, a dziecko powinno jej być zwrócone. Tak się jednak nie stało i teraz jej 5-letni syn trafi do rodziny zastępczej. Angelika oczywiście o niego walczy, ale najprędzej odzyska go za trzy miesiące.

Jeśli w tym miejscu zastanawiacie się, czemu państwo polskie, które ogólnie w takich sprawach zachowuje się jak klejony na ślinę karton, zareagowało tak błyskawicznie i stanowczo na jeden wpis na Facebooku, to uprzejmie donoszę, że Angelika jest opozycjonistką. Znaną doskonale policji od 6 lat.

Angelika została pobita w 2017, gdy na jednej ze smoleńskich miesięcznic wyciągnęła obok Prezesa białe róże. Została poturbowana przez policję w 2018, mimo że była w widocznej ciąży. Z

W sierpniu 2020 bezprawnie ją zatrzymano w trakcie tzw. "tęczowej nocy". W areszcie odmówiono jej leków na cukrzycę, aż zaczęła tracić przytomność. A jesienią 2020 została zrzucona że schodów kościoła na Krakowskim Przedmieściu przez samego Bąkiewicza, któremu oczywiście potem umorzono postępowanie.

Ktoś Angelikę śledził na FB. Ktoś starannie czytał jej dyskusję pod postem o samobójstwie w metrze. I ktoś znalazł ten jeden komentarz. I uznał, że teraz mogą ją zniszczyć, odbierając jej chorego na autyzm synka. Czemu? Bo broniła demokracji, osób LGBT, migrantów, praw kobiet. Wiecie, same przestępstwa.

Bo na pewno nie chodziło o depresję - chorobę dotykająca 1,2 miliona Polek i Polaków. Ani o dobrostan dziecka, bo akurat dobrostan dzieci to ta władza ma głęboko w d⁎⁎ie.

Chodziło o zniszczenie politycznego wroga.

#bekazpisu #jebacpis #wiadomoscipolska

(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)

Pokaż więcej komentarzy (64)

Kompan

w Podróże

29piorunów

#pkpintercity #podroze

Strona intercity to jakaś porażka.

Kulturalnie chcę kupić bilet z jednego dużego miasta do drugiego. Ok, jak narazie wszystko w porządku. Wybieram sobie miejsce, jaki rodzaj biletu i już zamierzam nacicisnąć przycisk kup, gdy nagle pojawią się ON. Piękny i kuszący niebieski napis "Bilet powrotny", który w mojej głowie miał zapewnić mi łatwość kupienia kolejnego biletu bez zbędnych formalność...

OTÓŹ NIE.

Coś co, według mnie, miało ułatwić mi korzystanie z platformy intercity, przyniosło mi tylko wkurw, łzy i prawie godzinę straconego czasu.

Po wciśnięciu przycisku bilet powrotny jestem zabrana na stronę, gdzie muszę wybrać skąd i kiedy chce wracać. Ok, robię to. Wciskam kolejny przycisk, szukam i nagle tam gdzie powinny pojawić się strona z dostępnymi połączeniami pociągów, wyskakuje mi czarny ekran, który wesoło uniformuje mnie o tym, że strona nie odpowiada.

???

Trochę zmieszana klikam odśwież w nadzieji, że to tylko sprawka mojego złego połączenia internetowego, ale po 6 próbach, podaję się i akceptuję swoją porażkę. Chcę wrócić do strony kupna mojego pierwotnego biletu, ale z jakiegoś powodu intercity.pl całkowicie przestało odpowiadać.

Zniechęcona i lekko wkurzona dochodzę do wniosku, że nie jest to warte mojej frustracji i już chcę odpuścić kupno całkowicie, gdy nagle przypominam sobie, że jest coś takiego jak aplikacja intercity i może tam pójdzie mi łatwiej.

W życiu się chyba bardziej nie pomyliłam.

Pierwsze co mnie wita w nowo pobranej aplikacji to infromacja, że aby kupić bilet, muszę być zalogowana. Nie ma sprawy. W odmętach swojechgo umysły, pamiętam, że mam coś takiego jak konto na intercity, więc muszę tylko zresetować hasło i po problemie. Wciskam zaloguj się, wspisuję email i niespodziewanie kolejny komunikat "Nie znaleziono użytkownika". Dobra, mam kilka email, więc może to pomyłka. Próbuję jednego, drugiego, trzeciego, a za każdym razem wita mnie czerwony napis "Nie znaleziono użytkownika".

-Mmmmmhm. Ok, może moja pamięć mnie zawodzi, więc utworzę nowe konto.- wypowiedziałam na głos, próbują dodać sobie otuchy.

Klikam załóż konto, wpisuję informacje i wszystko idzie teraz jak spłatka, wystarczy tylko poczekać na email weryfikacyjny. I kiedy już myślałam, że jednak udało mi się wygrać z system, dostaję informacje, że ten email jest przypisany do konta i aby dokończyć rejestrację muszę wejść na stronę intercity.pl. Znów klikam w link i co mi się pokazuje? Czarny ekran z napisem, że strona nie przekierowuje poprawnie.

I na tym kończę moją opowieść, ponieważ dostałam takiego rage quit, że musiałam wstać i iść zrobić sobie herbatę.

Podsumowując:

-bilety nie kupione

-zmarnowana godzina mojego życia

-totalne obrzydzenie kupowania jakichkolwiek produktów z intercity

Kończą również mój wpis, chciałabym tylko powiedzieć, że smutno mi, że monopol na połączenia pkp pomiędzy dużymi miastami ma tylko intercity, ponieważ, gdybym tylko mogła, nigdy więcej w życiu bym nie skorzystała z ich strony. Mam również nadzieję, że w niedalkiej przyszłości pojawi się konkurencja i pkp intercity sobie ten głupi ryj rozwali. Pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy dotrwali do końca moich wypocin i życzę wam abyście nigdy nie musieli przechodzić przez to co spotkało mnie.

Miłego popołudnia!

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Filmy

83piorunów

Wczoraj byłem w kinie na The Whale (pol. Wieloryb) i gorąco polecam.

Niesamowicie zagrany, nakręcony w całości w jednej lokalizacji.

Genialna rola Brendana Frasera, genialny powrót na wielki ekran, niesamowity make-up. Śweitny film.

Dawno nie oglądałem takiego wyciskacza łez, naprawdę gorąco polecam jeśli ktoś jeszcze się wacha.

#filmy

Pokaż więcej komentarzy (17)

Tytan

w Wiadomości Polska

769piorunów

#neuropa #bekazpisu #polityka #jebacpis #donoesieniazputpolski

Streszczenie ostatniej afery gdzie partyjniacy wiadomej partii zabili człowieka żeby Czarnek mógł sobie w TVP na elgiebety pomarudzić.

Miałem o tym nie pisać, choć krew mnie zalewała. Ale skoro piszą o tym już duże media, to chyba nie ma co udawać, że sprawa nie jest już publiczna. Opowiem tę historię od początku. Będzie trochę przeklinane.

Krzysztof F. zatrudnił się w urzędzie marszałkowskim w Szczecinie w 2004 roku. Sześć lat później, zachodniopomorskim marszałkiem został Olgierd Geblewicz z PO. Zarówno za Geblewicza, jak i za trzech poprzednich marszałków, nikt nie miał do pracy F. zastrzeżeń. Facet przez te prawie 20 lat pełnił różne funkcje. Był m.in. pełnomocnikiem marszałka ds. uzależnień. A także aktywistą LGBT.

Latem 2020 roku okazało się, że Krzysztof F. molestował seksualnie nastoletniego chłopca i częstował marihuaną nastoletnią dziewczynę. Sprawa wyszła na jaw pod koniec sierpnia. We wrześniu F. został aresztowany i postawiono mu zarzuty. Zwolniono go także z urzędu marszałkowskiego. Śledztwo zostało objęte tajemnicą, co jest w takich sprawach procedurą normalną, bo chodzi o dobro ofiary. Proces trwał nieco ponad rok. W grudniu 2021 roku F. został skazany na prawie 5 lat więzienia.

Równolegle toczyła się "kariera" pewnego pozbawionego moralności propagandzisty imieniem Tomasz Duklanowski (na zdjęciu z Krzyżem Kawalerskim, otrzymanym o Adriana). Kariera w pisowskiej Polsce jedna z wielu. Ot, stały autor w należącej do Partii Gazecie Polskiej. Człowiek, który bez problemu umie rzygać całą tą "totalną opozycją" i co tam w SMS-ie na dany dzień dostanie. Facet, który na polityczne zawołanie Nowogrodzkiej z d⁎⁎y wyciągnął aferę korupcyjną, w którą miał być zamieszany marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Dowodów do dziś nie przedstawił, co nie przeszkadza mu od 3 lat domagać się dymisji Grodzkiego. I Duklanowski tak sobie przez lata szczuł, pisał co mu kazali i generalnie szmacił się dla reżimu, aż go dostrzeżono. W lutym 2021 Duklanowski w nagrodę za wierność i brak kompasu moralnego zostaje wicenaczelnym reżimowego Radia Szczecin. Wkrótce awansuje na naczelnego. Pozostaje to zapewne bez związku z faktem, że jest kuzynem Marka Duklanowskiego, radnego Partii ze Szczecina i prezesa szczecińskich Wód Polskich.

Mija rok od skazania F. Pod koniec grudnia 2022, Duklanowski puszcza artykuł, którym próbuje zasłużyć na ciepłego SMS-a z Warszawy. W tekście "odkrywa" sprawę Krzysztofa F., opisuje ją tak jakby dopiero co miała miejsce, jakby była ukrywana przez układ polityków PO i jakby tylko dzięki jego dziennikarskiej robocie ujrzała światło dzienne. A że F. przewinął się w kampanii prezydenckiej Trzaskowskiego, to wiadomo, Trzaskowski też jest umoczony, w ogóle umoczona jest cała Platforma, normalnie wszyscy tam kryją pedofila, zupełnie jak w Kościele. Duklanowski to wierny aparatczyk medialny, więc słowem nie wspomina, że Krzysztofa F. nikt nie bronił. Wręcz przeciwnie: środowisko zadziałało sprawnie i jak należy. W momencie, w którym Duklanowski "odkrywał aferę pedofilską", F. od roku siedzi w więzieniu.

Oczywiście Duklanowski jest zbyt głupi, by umieć coś takiego zorganizować samemu - w akcji bierze udział dużo partyjnych mediów. Operacja jest starannie zaplanowana, o czym może świadczyć, że TVP Info puszcza "omówienie" artykułu Duklanowskiego dwie minuty przed samym artykułem. Zaczyna się absurdalna kampania dezinformacyjna. I tu dochodzimy do najbardziej obrzydliwego aspektu całej sprawy.

Bowiem tej szmacie nie wystarczyło, że można tą sprawą uderzać w Trzaskowskiego i marszałka Geblewicza, o nie. Bowiem Duklanowski dowiedział się, że ofiarą był syn posłanki PO Magdaleny Filiks. Posłanki aktywnej, punktującej Partię za jej autorytaryzm. Oraz byłej szefowej KOD-u. I Duklanowski, doskonale wiedząc, że sięga właśnie rynsztokowych standardów moczarowskich gadzinówek, opisał ofiary tak, że każdemu z dostępem do internetu zajęło dokładnie 20 sekund ustalenie, że chodzi o syna posłanki Filiks. Wiem, bo mi to tyle zajęło, choć ręce mi się trzęsły z wkurwu.

Aż do momentu publikacji, o krzywdzie jaką Krzysztof F. wyrządził synowi posłanki, wiedziała najbliższa rodzina, współpracownicy, paru prawników, prokuratorów i sędziów. Dzięki Duklanowskiemu, dowiedziała się o tym cała Polska.

Ruszyła machina. Kolejne artykuły w Radio Szczecin, w należącym do Orlenu szczecińskim Głosie, w ogólnokrajowych mediach Partii oraz na kontach partyjnych aparatczyków - wszędzie specjalnie opisywano sprawę tak, by wszyscy wiedzieli, że chodzi o posłankę Filiks. Na Twitterze prym wiódł niezastąpiony Dariusz Matecki, człowiek, dla którego należałoby znaleźć nowe synonimy słowa "amoralny"; oraz Oskarek Szafarowicz, 22-letni idiota, który miał niby reprezentować nowe pokolenie, a bardzo szybko dał się poznać jako dekadę młodszy klon Jakiego, Kalety czy właśnie Mateckiego. Oskarek z satysfakcją podkreślał, że ofiarą Krzysztofa F. jest syn posłanki Filiks, starannie zaznaczając jego wiek i jeszcze się do niej przypierdalając, że "od roku milczy", tak jakby miała o tym informować Pudelka.

Oczywiście ta hiena Duklanowski nie miał sobie nic do zarzucenia i latał po partyjnych studiach, pierdoląc jak to "PO ukrywa pedofila" i jeszcze na niego szczuje za "ujawnienie prawdy". Dane ofiary ciągle wisiały w jego gówno-artykule na stronie Radia Szczecin. Oraz na dziesiątkach innych sakiewiczówek.

Nie umiem sobie wyobrazić, jak wyglądało życie nastoletniego chłopaka, który był ofiarą seksualnego molestowania. Tym bardziej nie umiem sobie wyobrazić, w jakie piekło zmieniło się jego życie, gdy nagle wszyscy dookoła dowiedzieli się o jego krzywdzie. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie jak mieliście 15 lat. I wyobraźcie sobie swoich kolegów i koleżanki. I że wszyscy wiedzą.

Zainicjowany przez Duklanowskiego hejt zaczął się pod koniec grudnia. W połowie lutego chłopak odebrał sobie życie, o czym posłanka Filiks poinformowała na Twitterze w piątek wieczorem. Za kilka dni skończyłby 16 lat.

Tomasz Duklanowski ma 51 lat. Gdyby nie Partia, byłby nikim i chłop doskonale to wie. Dlatego dla Partii jest gotów zrujnować życie nastoletniemu chłopcu, tylko dlatego, że jego matka jest z innej partii. A że jest moralnym wrakiem, to jeszcze nie ma sobie nic do zarzucenia. Dariusz Matecki ma 34 lata i wtyka swój łysy łeb wszędzie tam, gdzie można na kogoś poszczuć. Nie ma dla niego świętości, stąd szczucie na skrzywdzonego nastolatka jest dla niego czymś naturalnym. Oskarek Szafarowicz ma 22 lata, szczuł na chłopaka, który mógłby być jego młodszym bratem. Że Oskarek jest pierdolonym idiotą, wiedzieliśmy od dawna. Że oprócz tego potrafi w trymiga przyjąć pozycję internetowej hieny - wiemy od grudnia.

Posłanka Filiks poinformowała o śmierci swojego syna wczoraj wieczorem. Wszystkie wspomniane wyżej hieny udające polityków i dziennikarzy, zdążyły już pokasować swoje tweety. Prokuratura bada śmierć syna posłanki z artykułu 151, czyli "doprowadzenie do samobójstwa". Oczywiście prokuratura jest ziobrowa, więc żadna odpowiedzialność żadnej z tych szuj nie spotka. Zresztą: mamy wszelkie powody, by uważać, że to właśnie z prokuratury informacja o tożsamości ofiary w ogóle wyciekła.

W takim żyjemy k⁎⁎wa kraju.

Jak wiadomo ja tu tylko kopiuję. Oryginalny autor jest na FB. https://www.facebook.com/101886211778956/posts/pfbid0QJhJqe9NAJaJSgVbqbvwUoAqss6CXwHruAemdf9TF73Qo9ifefZ5Bxb8fivyopvdl/

Pokaż więcej komentarzy (53)

Fenomen

w Ciekawostki

268piorunów

Trzeci pacjent na świecie wyleczony z HIV. W Niemczech

Po raz trzeci na świecie udało się wyleczyć chorego na raka nosiciela wirusa HIV. Po przeszczepie komórek macierzystych udało się wyleczyć pacjenta zarówno z nowotworu, jak i HIV – poinformowali lekarze Kliniki Uniwersyteckiej w Duesseldorfie na łamach czasopisma naukowego „Nature Medicine”.

https://www.rp.pl/zdrowie/art37997061-trzeci-pacjent-na-swiecie-wyleczony-z-hiv-w-niemczech#Echobox=1677007291

    

Pokaż więcej komentarzy (28)

Kompan

w Rozkminy

20piorunów

#alkoholizm #alkohol #oswiadczenie

Nie umiem przestać pić.

Muszę coś walnąć codziennie, nawet małe ilości, byleby tylko "na sen". Przez co każdy następny dzień to w połowie trzeźwienie. Nic mnie nie cieszy. Rozwalam sobie głowę, o ile już nie jest rozwalona.

Najlepsze poranki to te trzeźwe, i one zdarzają się może raz w miesiącu. Ale poza tym, rozdrażnienie i wkurw są straszne.

Najdłuższa moja przerwa to chyba 3 miesiące. I tak juz kilka lat. Nadziei brak.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Ciekawostki

64piorunów

Fun fact:

W programach:

KO:

Słowo kobieta lub jego odmiana występuje 25 razy, mężczyzna 6

PSL

Kobieta 3 mężczyzna 0

Lewicy

Kobieta 5 mężczyzna 0

Konfederacja - nie znalazłem PDF ale pewnie można się spodziewać czegoś podobnego

PIS:

Kobieta 35 mężczyzna 19 (ale najczęściej występuje bo chyba z 14 razy przy słowie kobieta)

Czemu ta dysproporcja? Nie wiem, choć się domyślam :clown_face:

A tak na poważnie to w tym kraju nie ma równouprawnienia i nie będzie a jak zawsze cyniczni politycy nie widzą kapitału politycznego do zgarnięcia w mówieniu o problemach/równouprawnieniu mężczyzn. Stąd też ja również jestem cyniczny co do każdego polityka który mówi o równouprawnieniu, wolności, tolerancji i tak dalej i tak dalej.

Źródła:

https://platforma.org/upload/document/86/attachments/121/KO%20Program.pdf

https://www.psl.pl/wp-content/uploads/2022/08/program.pdf

https://klub-lewica.org.pl/images/media/Program_Lewicy.pdf

https://pis.org.pl/files/Program_PIS_2019.pdf

#polityka #ciekawostki

Pokaż więcej komentarzy (15)

Inspirator

w Wiadomości Polska

140piorunów

Przy dyskusji o wieku emerytalnym zawsze mam wrażenie, że mamy do czynienia z cyniczną demagogią, gdzie nikt tak naprawdę nie spojrzy na liczby, a dyskutanci traktują temat ideologicznie, na zasadzie "jak to powinno być w idealnie okrągłej Polsce" a nie jak będzie.

Emerytury w Polsce traktowane są jako coś co po prostu jest, co daje rząd i co niespecjalnie jest związane z tym co ludzie do systemu wpłacają i co z niego wyciągają, więć wiek emerytalny można sobie dowolnie ustalić i wszystko jakoś tam będzie.

Politycy rzucają liczbami - 60 lat, 62 lata, 65 lat tak jakby to było coś co można sobie ot tak ustalić niczym wiek w którym można kupić piwo w knajpie. Zarówno pisowska prawica jak i lewica krytykują jakiekolwiek postulaty o podniesieniu wieku emerytalnego tak jakby wynikały one z jakiejś złośliwości postulujących wobec Polaków a nie ekonomicznej konieczności.

Może mogą tak mówić, bo sami obywatele chcą w to wierzyć? Przeprowadzone badania jasno mówią, że prawie połowa z nas uważa, że dostanie emeryturę w wysokości >50% obecnej pensji. Nie ma to niestety nic wspólnego z realiami - sam ZUS mówi, że w przeciągu 30 lat to będzie jedynie 25%! A może być i niżej.

https://i.imgur.com/Zn8UC05.png

Prawda jest taka, że matematyki tutaj nie oszukamy. Można populistycznie twierdzić, że wiek emerytalny powinien wynosić 60 lat (a może i 50, co mi tam!) tylko w rzeczywistości będziemy to wiek kompletnie nierealistyczny, gdzie przejście na emeryturę w tym wieku będzie oznaczało totalną nędzę i ubóstwo.

Każdy kto stwierdza, że wiek emerytalny powinniśmy zostawić na obecny poziomie albo jeszcze obniżyć, powinien jasno przyznać, że zgadza się na głodowe emerytury i dramat milionów emerytów, którzy będą wypychani na emeryturę (bo w końcu mają już odpowiedni wiek).

https://i.imgur.com/ucATxoM.png

Ew. niech podadzą skąd wyższe emerytury będą finansowane - tylko proszę o konkretne liczby a nie "podniesiemy podatki złym korporacjom!". W 2021 Polska z CITu zebrała 66.7 miliardów złotych a na emerytury i renty wydaliśmy 245 miliardów. Żeby podnieść emerytury o połowę musielibyśmy podnieść podatki CIT o 300%.

No to może podnieśmy składki emerytalne? Tylko kto się obecnie zgodzi na obniżenie sobie pensji o 30 czy 40% żeby potencjalnie mieć wyższą emeryturę za 30 lat? Szczególnie przy braku zaufaniu do systemu emerytalnego i grzebaniu w nim przez polityków.

Fakty są takie - dzięki medycynie i udogodnieniom żyjemy coraz dłużej. Nie ma matematyki, która pozwala przez 40 lat odkładać 20% swojej pensji by potem przez 20 lat wyciągać 80% swojej pensji. Nasz pokoleniowy system emerytalny oparty na tym, że liczba pracujących młodych będzie się tylko powiększać (co pozwoli utrzymywać starych) kończy się na naszych oczach.

Jeśli nic z tym nie zrobimy czeka nas katastrofa - albo demograficzna, albo polityczna, gdzie miliony zdesperowanych emerytów w końcu wybiorą do władzy kogoś, kto siłą zabierze i im "da" to czego potrzebują do życia.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/polacy-nieswiadomi-emerytalnego-kataklizmu-meteoryt-ktorego-nie-chcemy-widziec-sondaz/wv553gt

#ekonomia #emerytury #neuropa

Pokaż więcej komentarzy (27)

Tytan

w Wiadomości Polska

94piorunów

          

Tym razem wrzucam link na początku żeby się nikt nie przywalił że nie ma.

https://www.facebook.com/101886211778956/posts/pfbid02Xg2Gy22wQYaaH9ivsi2fEreuxwgZpE2UM1odbfHYANvkhAX2oh8TJhJikcqn4jQAl/

- odcinek 6 - czy opozycyjny rząd ogarnie sprzątanie po Partii? Melisa w dłoń, bo jest ponuro.

Zacznijmy od stwierdzenia oczywistego, z którym niektórzy nadal nie potrafią się jakoś oswoić. Otóż ŻADEN rząd po 1989 roku nie musiał po swoich poprzednikach sprzątać tak, jak opozycja (po ew. wygranej) będzie musiała sprzątać po Partii. Mieliśmy różne rządy, które podejmowały lepsze lub gorsze decyzje, często cofane przez ich następców. Ale nikt nigdy nie musiał stawać przed koniecznością naprawy samego ustroju, bo nikt nigdy nie podważał ani owego ustroju fundamentów, ani fundamentów prozachodniego wyboru cywilizacyjnego, którego Polska dokonała po upadku PRL. Fakt, że do tej pory wystarczyło wymienić ministrów, stosunkowo niewielką liczbę urzędników, prezesów państwowych spółek, oficerów czy dyplomatów - zrodził w wielu z nas przekonanie, że “nic się nie zmienia”. A niektórzy ekstrapolują to na teraźniejszość, twierdząc, że upadek Partii także “nic nie zmieni”. Ot, przyjdą nowi ministrowie, będą kradli tak jak ci i wszyscy przed nimi, nihil novi. Nic bardziej mylnego.

Zróbmy bardzo pobieżne podsumowanie zniszczeń, jakich dokonała Partia w te 8 lat.

Media publiczne zostały po putinowsku zmienione w centralę propagandową, karmiącą Polaków bardzo toporną dezinformacją. Z jednej strony uprawia się tam komiczną propagandę sukcesu, z drugiej, puszcza się w obieg bardzo zbieżne z kremlowskimi narracje o upadającym Zachodzie, inwazji dżęderu i innych chochołach. Możemy się na to zżymać, możemy się z tego śmiać, albo sobie to normalizować. Ale fakty są takie, że miliony naszych współobywateli są od prawie 8 lat okłamywane. Nawet jeśli nowemu rządowi udałoby się TVP znormalizować (w poprzednim odcinku pisałem, czemu nie jest to takie proste), to te miliony okłamanych ludzi z nami zostanie. I przynajmniej część z nich będzie nadal w te kłamstwa wierzyła.

Podobnej urawniłowki dokonano w prokuraturze. Czyli, może przypomnę, instytucji stojącej na straży przestrzegania prawa. Ziobro dokonał w prokuraturze niespotykanej wcześniej wymiany kadrowej, jawnie budując sobie po prostu kremloidalny aparat represji. Jak wspomniałem ostatnio, w grudniu Zbyszek zadbał o to, by utrzymać wpływy w prokuraturze, nawet po upadku swoim i/lub Partii. Poza wskazaną w ostatnim odcinku możliwością, że ziobrowa prokuratura może podkładać nowemu rządowi świnie, należy wskazać również, że jej lojalność wobec Ziobry będzie utrudniała, a może wręcz uniemożliwiała, rozliczenie aparatczyków Partii za wszystkie ich przestępstwa. Od drobnych, jak dotowanie swojaków państwowymi pieniążkami, po grube, jak demontaż Trybunału Konstytucyjnego. Bez prokuratury nowy rząd będzie pozbawiony jednego z głównych narzędzi naprawy systemu.

Partia zmieniła spółki Skarbu Państwa w kleptokratyczną sieć, w wielu przypadkach bardzo podobną do tej znanej z Rosji (oczywiście w wersji ugładzonej). Niektórzy prezesi, z Obajtkiem na czele, wyrośli nam na legitnych oligarchów, z potężnymi wpływami politycznymi. Wpływami, które, być może wsparte odpowiednimi ustawami betonującymi ich status, mogą uniemożliwić ich usunięcie.

Partia w 2017 roku przejęła Krajową Radę Sądownictwa. Od tej pory Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem zachodnim, w którym władza w pełni świadomie wrzuca w system tysiące neo-sędziów, którzy wydają setki tysięcy neo-wyroków. Po kolejnych wyrokach TSUE i ETPCz wiemy, że neo-KRS jest nielegalna. Wiemy, że to jest główny powód zamrożenia środków z KPO (36 mld euro) i potencjalnie z budżetu (76 mld euro). Wszyscy to wiedzą, a mimo to Nowogrodzka nawet nie próbuje tej sytuacji jakkolwiek uzdrowić.

Polska od 2016 roku pozbawiona jest Trybunału Konstytucyjnego. Stan na dziś jest taki, że Partia milczy na temat destrukcji TK i udaje, że sytuacja jakoś sama się znormalizowała. Tymczasem dla wszystkich ekspertów jest jasnym, że sędziowie, którzy zastąpili trójkę neo-sędziów (czytaj: nielegalnych), również są neo-sędziami (czytaj: nielegalnymi). Na dokładkę, choć Julia Przyłębska od początku sprawowała funkcję Prezesa TK nielegalnie na dwa sposoby, to od grudnia jest nielegalna także na sposób trzeci, bo nawet jej fejkowa “kadencja” dobiegła końca, a ona jakoś nie planuje ustępować.

Partia, jak nikt przed nią, wprowadziła do obiegu ogromną ilość ustaw szkodliwych, głupich, pisanych na kolanie, a niekiedy także wprost autorytarnych. Tak jak przy normalnej wymianie rządu, nowa władza musi niektóre ustawy naprawić lub cofnąć (nie zawsze zresztą słusznie), tak tutaj konieczne będzie masowe naprawianie państwa. Od “drobiazgów” pokroju przywrócenia konkursów na stanowiska w administracji, przez putinizmy typu przywrócenie jako takiej normalności choćby w prokuraturze, przywrócenie kontroli Parlamentu nad finansami publicznymi (bo Partia wyprowadziła do równoległego budżetu już kilkaset miliardów złotych długu, tak, kilkaset) po wszystkie te “reformy” Sądu Najwyższego, Trybunału, sądów powszechnych itd. To będzie ogromna robota, której ciężko będzie podołać.

Wszystkie te powyższe punkty, podane tu w formie telegraficznego skrótu, oznaczają konieczność wykonania potężnej pracy. Popatrzmy więc, czy nowy rząd takiej pracy podoła. Załóżmy, że opozycja w dowolnej konfiguracji wygrywa wybory. Że Partia wynik uznaje i oddaje władzę. Że nowy rząd jest stabilny i w jakiś sposób dogaduje się z Adrianem, by móc cokolwiek uchwalać. Gdzie problemy?

Głównym problemem jest coś, co z braku lepszego słowa nazwę “czystką”. Czy to w TVP, prokuraturze, państwowych spółkach, neo-KRS, TK, SN, administracji czy w służbach, jeśli nowy rząd będzie miał wolę i zdolność przeprowadzenia dogłębnej naprawy pisowskiej destrukcji, będzie się to wiązało z koniecznością, po prostu, masowych zwolnień. I teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że nowy rząd zaczyna w ten sposób czyścić, powiedzmy, prokuraturę. Sypią się zwolnienia, idzie wielka restrukturyzacja. I teraz, z nadal zamkniętymi oczami, wyobraźcie sobie reakcję mediów. I tych należących do Partii, które i tak od lat propagują tezy, że znienawidzona Platforma* to partia autorytarna, normalnie niemal reżim; i tych wolnych, które w pogoni za klikalną sensacją będą donosiły o - znowu: brak lepszego słowa - czystkach. Każde zwolnienie, czy to Pereiry, czy to Przyłębskiej, będzie przedstawiane jako “przejęcie państwa”. Abstrahując zupełnie od tego, czy nowa władza nie pokusi się na skorzystanie z autorytarnych narzędzi, wprowadzonych do porządku prawnego przez Partię (o czym będzie następny odcinek), faktem pozostaje, iż nawet najlepiej motywowana chęć naprawy będzie powszechnie krytykowana, także w szeroko pojętym anty-PiS, jako “zachowywanie się jak PiS”. Tak będzie, deal with it.

Weźmy taki Trybunał. Wszyscy wiemy, że zasiadają w nim nielegalni sędziowie, a Przyłębska nielegalnie nim kieruje. Co ma zrobić nowa władza? Wyprowadzić ich w kajdankach? Fizycznie nie wpuścić ich do budynku, wykorzystując w tym celu służby mundurowe? Po prostu ich ignorować i udawać, że nie istnieją, nie dając im prawa uczestniczenia w posiedzeniach? Przed kamerami? Przecież równie dobrze może sobie od razu strzelić w głowę. Nikogo nie będzie obchodziło, że Partia w dokładnie taki sposób zachowywała się w latach 2015-16, wprowadzając nielegalnych sędziów w obstawie mundurowych do budynku TK i de facto siłowo wymuszając przejęcie instytucji. Przekonanie, że oto nowy rząd zachowuje się jak Partia (w anty-PiSie) lub wprowadza autorytaryzm (według suwerena), będzie powszechne. Znalezienie dobrego wyjścia z tego impasu będzie diabelnie trudne.

A to tylko jeden TK, w którym rozchodzi się o ledwie kilka osób. Jak niby nowy rząd ma rozwiązać problem np. neo-KRS? Zwolnić? Aresztować? Stawiać zarzuty? Czy zaakceptować stan faktyczny, tym samym normalizując bezprawie, które dokonało się w roku 2017? Z jednej strony będą zarzuty o stosowanie przemocy, z drugiej o brak “grubej kreski” i powtórzenie błędu z roku 2007.

A to tylko ludzie. Są jeszcze ich decyzje. Np. neo-KRS klepnęła już ponad dwa tysiące sędziów, których legalność jest, w najlepszym wypadku, wątpliwa. Ci sędziowie wydali już kilkaset tysięcy (gdzieś widziałem liczbę 1,7 miliona) wyroków, które można kwestionować. I których przynajmniej część będzie z pewnością kwestionowana. Co ma zrobić nowy rząd? Ogłosić, że te wszystkie wyroki i decyzje są nielegalne i uznać je za niebyłe? Wyobrażacie sobie, co się będzie działo w mediach?

A skoro już jesteśmy przy neo-sędziach, warto wspomnieć, że jeśli ktoś rzeczywiście będzie chciał zabrać się za naprawianie tych wszystkich nominacji i wyroków, będzie to robił ze świadomością, że wprowadzi potężny i trwający latami chaos prawny. Tak, to Partia będzie matką tego chaosu. Nie, nikogo to nie będzie obchodziło. I nowy rząd będzie o tym doskonale wiedział. I może jednak machnąć ręką.

Sprzątania jest multum, a opór będzie powodował każdy, najmniejszy nawet, ruch. Fakt, nie opinia.

A przypomnę, że nawet jeśli z Adrianem będzie się dało JAKOŚ dogadać, to wystarczy, że nie uda się z nim dogadać w kwestii TVP, by polska infosfera była codziennie bombardowana obrazkami o “wrogim przejęciu”. Tak długo, jak prezydent będzie blokował jakąkolwiek ustawę o telewizji, tak długo miliony naszych współobywateli będą dezinformowani, że TERAZ właśnie Polska zmienia się w państwo autorytarne. Nie miejmy złudzeń, Sakiewicz, Pereira czy Holecka będą mieli dokładnie zero oporów moralnych przed kreowaniem wizji, w której “Tusk-dyktator wprowadza w Polsce standardy białoruskie”. Robili to już przez osiem lat w opozycji, a wtedy stawka i skala zniszczeń były nieporównanie niższe.

Wróćmy jeszcze na chwilę do prokuratury. Żadna naprawa nie uda się bez, choćby częściowej, odpowiedzialności karnej wobec aparatczyków reżimku. A jak niby ją egzekwować bez prokuratury? Nawet jeśli uda się to jakoś obejść (sądy mogą np. kazać prokuraturze wznawiać śledztwa, co zapewne będa robiły), to ludzie Ziobry i Barskiego mogą w nieskończoność to przedłużać. I nowy rząd wyjdzie na nieskuteczną melepetę, która, hehe, nie umie nawet postawić zarzutów Sasinowi. Zapewniam, że w mediach tzw. anty-PiS, ten temat również będzie eksploatowany do oporu.

Problem z Partią polega też na tym, że w jej szeregach nagminnym jest wybieranie lojalności wobec politbiura, ponad lojalnością wobec państwa. Próbkę tego mieliśmy w latach 2007-2015, gdzie cała paleta partyjnych aparatczyków choćby ze służb, jak najbardziej wybierała to pierwsze. Że wspomnę choćby o tym, że ludzie Kamińskiego z CBA przez lata “wyciekali” niewygodne dla PO-PSL informacje do prawicowych mediów, a potem po prostu współpracowali z dającym im podsłuchy z Sowy Markiem Falentą. A teraz pomnóżcie to przez inne sektory państwa i przypomnijcie sobie, że dziś Partia ma na sumieniu znacznie więcej, niż wtedy.

I teraz znowu zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie jesień 2024 roku. Nowy rząd jest u władzy już rok. Rok pełen walk, przepychanek, procesów, zarzutów, codziennego grzania w telewizji, że “kradno demokrację”. Wbrew temu, czego wielu z nas oczekuje, nie będzie to czas spokoju, gdy wreszcie będziemy mogli znowu nie znać nazwisk sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jak myślicie, jakie przekonanie w społeczeństwie stworzy taka sytuacja? Bo według mnie: zmęczenie. Zmęczenie, zniechęcenie, apatię. Że “mieli ogarnąć, ale znów nie ogarnęli”. Przekonanie, że opozycja, od Razem po PSL, się nie nadaje. Że nie ma pomysłu na rządzenie. Krótko mówiąc: będziemy myśleć dokładnie to, co Partia mówi nam od lat.

A przecież wszystko to, co powyżej, ograniczam tylko do NAPRAWY urządzonej przez Partię destrukcji. Czyli do powrotu do względnej normalności, w której Polska jest państwem demokratycznym, gdzie przestrzega się prawa. A chyba chcemy i powinniśmy chcieć, by nowy rząd nie tylko wracał do tego co było, ale by to poprawił, prawda? Polska przed 2015 rokiem też była daleka od ideału, a jej tekturowość wyłaziłą na każdym kroku. Oczywiście Partia tej tektury i dykty nawiozła całe wagony, ustanawiając nowe anty-standardy, ale przecież też nie zaczynała swojej destrukcji w państwie dziewiczo demokratycznym i niewinnym. Sam proces naprawiania tej demolki będzie potężnym wyzwaniem. Wprowadzenie jakiegoś wyższego standardu, czegoś lepszego niż 8 lat temu - tym bardziej.

Mam szczerą nadzieję, że to się jednak uda. Natomiast nie będę udawał, że te wszystkie problemy nie istnieją, bo istnieją. I my, jako odpowiedzialni i rozumni ludzie, musimy być ich świadomi. Nawet jeśli nowy rząd nie spełni naszych oczekiwań na innych polach, musimy pamiętać, że będzie działał w ekstremalnie trudnych warunkach. I jakkolwiek jego konstruktywna krytyka będzie jak najbardziej wskazana, musimy pamiętać też, żeby nie wpaść w spiralę pisowskiej propagandy i nie dać sobie wmówić, że działania takiego rządu będą przebiegały w oderwaniu od obecnych realiów. Nie tylko nie będą. One będą z nich wprost wynikały.

Bo najgorsze co może się stać, to gdy nowy rząd nie da rady tego burdelu ogarnąć. I wtedy, na brązowym koniu z wiadomo czego, Partia wróci do władzy krzycząc jedno wielkie “a nie mówiliśmy?”

Dziękuję za uwagę.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

331piorunów

Planeta Abstrakcja kontra dzika lokatorka ciąg dalszy.

A propos ostatniego wyrzucanego postu, to mamy przykład jak państwo polskie chroni lokatora i jakie cuda trzeba robić by pozbyć się pasożyta nie płacącego za najem.

Najgorsze że jako właściciel mieszkania nie jesteśmy praktycznie chronieni przez prawo a eksmisja często ciąg iebaie latami.

Ola i Borys dali radę, ale trzeba przyznać że takie postępowanie często jest na granicy legalności i też nie każdy jest w stanie coś takiego zorganizować.

Miłej lektury

#planetaabstrakcja #nieruchomosci #prawo #wynajem #podroze #kredythipoteczny

Pokaż więcej komentarzy (82)

Tytan

w Wiadomości Polska

47piorunów

#bekazpisu  #polityka   #wybory  #neuropa   #donoesieniazputpolski

Oczywiście nie jestem autorem. Ja tu tylko wrzucam na hejto.

- odcinek 4 - czy Partia uzna wynik przegranych wyborów?

Nie wiadomo. Dłuższe czytanie na poranek.

Zacznijmy od tego, że Partia jak najbardziej może wybory przegrać. Co więcej, wszystkie ostatnie sondaże to pokazują. Jak wskazałem w poprzednim odcinku, Partia ma jeszcze w zanadrzu koalicję z Konfederosją, możliwość przekupienia kilku posłów i posłanek innych klubów, a nawet - choć to mniej prawdopodobne - możliwość zawarcia koalicji z kimś innym. Do tego należy doliczyć, że sondaże nie pokazują bonusu, jaki Partii dają zmiany w kodeksie wyborczym, który to bonus bardzo ciężko oszacować. A na dokładkę zmiany te de facto umożliwiają wyborcze fałszerstwa. Podtrzymuję swoje zdanie, że do fałszerstw raczej nie dojdzie, no ale trzeba się z tym liczyć, bo furtkę sobie otwierają.

Niemniej jednak, Partia dalej jak najbardziej może przegrać. W tym miejscu mała dygresja: otóż wbrew powszechnej po stronie demokratycznej opozycji opinii, Partia nie jest niezwyciężona. Na przykład w 2015 roku Partia rzeczywiście wygrała ze znaczącą przewagą (38% wobec 24% dla PO), ale o tym, że miała większość zadecydowały stosunkowo niewielkie liczby głosów. Lewicy zabrakło wtedy 68 tysięcy głosów, by wejść do Sejmu (jako koalicja miała próg 8%). Korwinowi 36 tysięcy. Metoda d’Hondta działa tak, że głosy spod progu premiują przede wszystkim partię z najlepszym wynikiem. Gdyby Lewica i Korwin dostały te 100 tysięcy głosów, Partia nie miałaby większości, prawdopodobnie nawet z Korwinem. Tak czasem bywa. Nie ma co udawać, że oni tych wyborów nie wygrali i to z bardzo dużą przewagą. Ale też trzymajmy się rzeczywistości i nie mówmy o tym, że Prezes jest niezwyciężony. Jest, bo przegrywał wcześniej wielokrotnie, a w 2015 dostał ledwie 235 miejsc. Zresztą tyle samo co cztery lata później. Partia więc jak najbardziej może przegrać, co od miesięcy pokazują sondaże. A dokładniej: mieć pierwszy wynik, ale nie być w stanie zmontować większościowej koalicji. No i rodzi się pytanie, którego raptem kilka lat temu nikt w Polsce nie musiał na poważnie zadawać: czy Partia ten wynik uzna? Niestety, jest kilka czynników, które nie pozwalają mi być w tej sprawie optymistą.

Po pierwsze: Partia jest jedyną dużą formacją polityczną w Polsce, która od lat kwestionuje wyniki wyborów. Partyjni funkcjonariusze z Prezesem na czele, rozpowszechniali fake newsy o fałszowaniu wyborów już w 2011 roku . Apogeum osiągnięto w trakcie wyborów samorządowych w roku 2014, gdy Partia uruchomiła ogromną kampanię dezinformacyjną, zrównującą demokratyczną Polskę z państwami autorytarnymi. Prezes mówił w Radio Maryja, że “Wybory zostały sfałszowane. Trzeba tylko ustalić dokładnie, w jakim zakresie i kto bezpośrednio za to odpowiada, bo kto jest profitentem widać gołym okiem. (...) Doszło do takiej sytuacji, która w gruncie rzeczy jest zmianą ustroju, bo państwo, gdzie fałszuje się wybory, nie jest już państwem demokratycznym. To początek drogi - mówiąc najkrócej - na Wschód, w sensie politycznym”. Potem powtórzył z sejmowej mównicy, że “Z tej najważniejszej w Polsce trybuny muszą paść słowa prawdy: te wybory zostały sfałszowane. Ale nawet jeżeli by ktoś nie chciał w to uwierzyć, z różnych względów, to i tak ilość głosów nieważnych, a także to ogromne zamieszanie, które powstało w trakcie liczenia głosów, delegitymizuje te władze”. Dzień później zarzekał się, że “Do sądów trafiają protesty wyborcze, w których są dowody na sfałszowanie wyborów samorządowych”, zgodnie z kremlowską techniką dezinformacyjną, znaną jak Exhaust, dodawał do głównej narracji mające ją uwiarygodnić szczegóły. Na przykład, że w trakcie wyborów miano masowo dosypywać kart, stawiać dodatkowe krzyżyki i dowożono opłaconych ludzi do głosowania. Prezes, jak to on, stosował taktykę “wiem, ale nie powiem”, do której Partia z powodzeniem uciekała się już dobrą dekadę wcześniej (że przypomnę słynnego dziadka z Wehrmachtu), powoli budując napięcie i siejąc w głowach wyborców przekonanie, że skończyła się demokracja. Kulminacyjnym punktem tej operacji była rocznica wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia 2014 roku, Prezes ogłosił coś, co dziś nazwalibyśmy polską wersją przemówienia Trumpa pod Kapitolem. Tego dnia Partia zorganizowała marsz, który miał “charakter obywatelskiego sprzeciwu (...) wobec zabiegów, które łącznie - niezależnie od tego jak to było zorganizowane, czy centralnie, czy w sposób rozproszony - były sfałszowaniem wyborów”. Oczywiście po zwycięstwie w 2015 roku, Prezes oznajmił, że to nie miało miejsca, a my zawsze walczyliśmy ze Wschódazją. Podobnie rzecz miała się w roku 2015, gdy Partia propagowała kłamstwo o “znikających długopisach”, którymi PO miało fałszować wybory.

Oczywiście żadnych dowodów fałszerstw z 2014 roku do dziś nie dostarczono, choć Partia ma ku temu wszystkie narzędzia i - bądźmy dorośli - skorzystałaby z tego jak zła. Cała opowieść o fałszerstwach była jednym wielkim kłamstwem. Dziś powiedzielibyśmy: atakiem hybrydowym, wymierzonym w polskie społeczeństwo, deal with it. Być może najlepiej wyłożył to Jarosław Mniejszy Gowin, który w TVN24 powiedział, że "absolutnie się tego [czyli tezy o sfałszowaniu wyborów samorządowych w 2014 roku] trzymam. Mówiłem jasno, nie mam na to dowodów empirycznych”. Aha, no to spoko.

Błędnym jest stwierdzenie, że “to nie ma znaczenia”. Ma i to ogromne, czego dowody widzieliśmy miesiąc temu w Brazylii, a dwa lata temu w USA. Człowiek, który w pełni świadomie kłamie na temat wyniku legalnych i uczciwych wyborów i bez żadnych dowodów zrównuje demokratyczne państwo prawa z putinoidalnymi satrapiami - jest człowiekiem, który wyborcze fałszerstwo normalizuje i dopuszcza. Narracje o wyborczych fałszerstwach były po 1989 roku domeną jakichś radykałów z dalekich - zwykle prawicowych - obrzeży polskiej polityki. Duże partie od lewa do prawa, nigdy tego fundamentu demokracji nie ruszały. Poza Partią. Jako smaczek dodajmy, że Partia jako jedyne ugrupowanie w Polsce pozwoliło sobie na organizację nielegalnych wyborów w 2020 roku, również naruszając to, co miało być nietykalne. Fakt, że Sasina nie spotkała za to żadna kara, ba, wręcz wyrósł na jednego z najważniejszych ludzi w kraju, pokazuje tylko, że w tym środowisku wybory nie są rzeczą świętą. Jeśli Prezes uzna w październiku, że wybory sfałszowano, to dla jego wyborców nie będzie to rzecz tak strasznie nowa i nie do pomyślenia.

W ten sposób płynnie przechodzimy do roku 2023. Bowiem w miarę jak rośnie pewność, że wybory nie będą uczciwe oraz obawa, że mogą być nawet sfałszowane, Partia zaczyna mówić, że owszem, mogą być, ale zrobi to potężny Tusk. Jak niedawno pisałem: nowy sposób liczenia głosów radykalnie wydłuży czas pomiędzy publikacją pierwszych wyników z małych okręgów, gdzie Partia może odnieść znaczne zwycięstwo, a publikacją wyników z dużych miast, gdzie poniesie znaczną porażkę. Między niedzielą, a wtorkiem, będziemy świadkami trwającego dwie doby spektaklu, w którym co chwila przewaga Partii będzie topniała. W takiej sytuacji bardzo łatwo o odpalenie bomby pt. “Tusk znowu kradnie wybory!”. Nie miejmy złudzeń, że gdy na Nowogrodzkiej wymyślano nowy kodeks wyborczy, to on tym nie wiedziano.

Po drugie: Partia ma dziś bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo do stracenia. Sytuacja dziś jest diametralnie inna od tej z 2007 roku, gdy niszczenie państwa szło znacznie wolniej, było ciągle spowalniane walkami koalicyjnymi i w dodatku nagle przerwane przegranymi wyborami. Dziś sytuacja wygląda tak, że Partia ma prokuraturę, sporą część sądów, najważniejsze instytucje państwa są przejęte (TK, SN, KRS) lub spacyfikowane (RPO). Przejęte są państwowe media, które w międzyczasie rozszerzono o Orlen Press, a na dokładeczkę po cichu zwasalizowano Polsat. Struktury administracji państwowej są całkowicie obsadzone ludźmi Partii, których liczebność idzie w dziesiątki tysięcy. Wbrew popularnej u symetrysów opinii, tak nie było zawsze, bo jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiła Partia, było zlikwidowanie konkursów na stanowiska, za czym poszła miotła na niespotykana po roku 1989 skalę. Podobna rewolucyjna karuzela zakręciła się w spółkach Skarbu Państwa, że przypomnę, iż samemu premierowi naliczono aż stu “jego ludzi”, tylko w radach nadzorczych. A przecież wymiana szła znacznie niżej i znamy dużo przypadków zatrudniania swojaków na stanowiskach dyrektorskich i niższych. Partia wreszcie doczepiła się do państwowego cycka, z którego ciągnie grube miliony, czego przykładem mogą być choćby ostatnie dotacje z programu Willa+. Dodajmy, że jest to program daleko nie jedyny. Sam Ziobro zrobił sobie z Funduszu Sprawiedliwości prywatną skarbonkę, z której zgodnie z celem wydał ledwie ⅓ środków. Ponad 60% z - usiądźcie - 681 milionów złotych, poszło “gdzieś indziej”.

Ale pieniądze to nie wszystko. Jest jeszcze władza. A tę Prezes kocha miłością wielką, podobnie zresztą jak Ziobro i paru innych reżimowych playmakerów. Jakkolwiek opowieści o “staruszku z Żoliborza”, który, chlip i wzrusz, w rozdeptanych butach walczy o Polskę dla idei, a nie pieniędzy - można włożyć między bajki, to nadal należy pamiętać, że poza motywem uwłaszczeniowym, jest jeszcze motyw władzy. U Prezesa podchodzący pod kliniczną obsesję. Warto też pamiętać, że Naczelnik skończy w tym roku 74 lata. Dla niego te wybory są “być, albo nie być”.

Po trzecie: odpowiedzialność karna. Jak wyżej, to nie jest rok 2007, tym razem Partia skumulowała sobie bardzo, bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo spraw, za które jak najbardziej może być - i przynajmniej za niektóre będzie - ścigana karnie. Od “drobiazgów” jak ustawianie konkursów i dawanie dotacji swojakom, przez rozkręcane pod egidą państwa kampanie nienawiści, po kwestie ataku na demokratyczny ustrój - lista jest długa. I choć lubimy się biczować, że “nikt ich nie rozliczy”, to prawda jest taka, że jednak wielu rozliczonych będzie. Ale nawet gdyby ¾ z pisowców miało uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności, to - i to jest ważne - żaden z nich dziś nie wie, czy przypadkiem nie znajdzie się w pechowej ¼.

Punkty drugi i trzeci łączą się szerszy argument, że Partia ma do stracenia bardzo dużo, a potencjalne konsekwencje przegranej są dla nich dramatyczne. Stawka nie była tak wysoka dla żadnego partii przed 2015 rokiem. Gdybyśmy mówili o normalnym ugrupowaniu, które gra według opisanych w prawie reguł, tyle że po prostu doi państwo mocniej od innych, moglibyśmy uznać, że dojdzie do “zwykłej” wymiany władzy. Ale niestety mówimy o ugrupowaniu, które wcale według tych reguł nie gra. Ba, ono te reguły drze, zmienia, przepisuje i wykręca. Takim, które w pierwszych miesiącach rządów dokonało niewidzianego w historii wolnej Polski skoku na instytucje ustrojowe państwa, podporządkowując je politbiuru jak w normalnej dyktaturze. Takim, które już 13 lat temu proponowało nowy projekt Konstytucji, który właśnie normalną dyktaturę by wprowadził, z niemal nieograniczonymi uprawnieniami Prezydenta. Ugrupowaniu, które nie tylko jawnie łamie prawo ustrojowe, ale jeszcze mówi, że to jest spoko i pożądane. Które przekracza kolejne linie “których przecież nie ruszą”, z jawną ingerencją w proces wyborczy z użyciem broni cybernetycznej włącznie. Co oczywiście nie koliduje ze “zwykłym” łamaniem prawa i korupcją, które uprawiane są również na nową, znacznie bardziej masową skalę.

Krótko mówiąc: upadek Partii nie będzie zwykłą wymianą jednego rządu na inny, gdzie zastąpi się ministrów, posłów i kilkaset ludzi na stanowiskach nowymi, a państwo będzie funkcjonowało dalej. Upadek Partii będzie oznaczał czyszczenie porównywalne do tego po 1989 roku. Choć, co się rozwinie w następnych odcinkach, nie będzie to zadanie proste.

Mamy zatem Motywację. Partia nie gra wedle reguł i wielokrotnie łamała te rzekomo nienaruszalne zasady. Partia nie ma moralnego problemu w kwestionowaniu wyniku wyborów, oskarżaniu opozycji o najgorsze zbrodnie (z fałszowaniem wyników i zamordowaniem prezydenta włącznie), a przeprowadzanie na Polkach i Polakach długofalowych i bezczelnych kampanii dezinformacyjnych to dla Partii chleb powszedni. Partia ma też bardzo dużo do stracenia, a porażka może dla setek jej członków oznaczać realne konsekwencje, także karne. To by odpowiadało na pytanie “Czy to jest możliwe?”. Odpowiedź brzmi: niestety tak. Zostaje nam jeszcze “jak to zrobić?”.

Na szczęście to nie jest taka prosta sprawa. Prezesowi nie wystarczy wyjść w niedzielę o 21 przed kamery i ogłosić “wygrałem, temat zamknięty, elo”. Zarówno Trump jak i Bolsonaro próbowali ukraść wybory, jednocześnie wrzeszcząc, że ich bronią. Wszystko opierało się na tzw. Wielkim Kłamstwie - czyli takim, w które ludziom aż ciężko uwierzyć, właśnie z racji na swój kaliber. Tak ogłupiony tłum myśli, że broni demokracji, w rzeczywistości właśnią ją gwałcąc. Czy u nas jest to możliwe?

Po pierwsze: na Partię nie głosują “tylko emeryci”. Przypomnę, że w 2019 roku Partia wygrała w - skupta się - każdej grupie wiekowej. Oczywiście, mocniej w pokoleniu 60+, ale nadal: w każdej. Więc uspokajającą bajkę, że, hehe, mohery przyjdo machać laską i różańcem, to możemy sobie odstawić już na półkę.

Po drugie: jak się już wspomniało, urabianie propagandowe trwa od dawna. Przypomnę, że w przekazie Partii opozycja: wyprzedała Polskę, wyprzedawała lasy, zamordowała prezydenta, fałszowała wybory, jest agentem Niemiec, jest agentem Rosji, jest agentem Brukseli, chce seksualizować dzieci, chce promować pedofilię, chce nas skolonizować Unii itd. itp. etc. I to jest suwerenowi mówione od dwudziestu lat, z czego od siedmiu z wykorzystaniem publicznych mediów. Opozycja była i jest oskarżana o najgorsze zbrodnie. Każdy sygnał, że “kradno!”, padnie na podatny grunt.

Po trzecie: nie spodziewajmy się czołgów na ulicach i komandosów w siedzibie TVN-u. Przypomnę, że zarówno w USA jak i w Brazylii, próby przewrotu dokonał tłum ogłupionych i okłamanych ludzi. I bynajmniej nie był to tłum jakichś powalających rozmiarów. Taki by się zmieścił na placu przed Sejmem, na kilka tysięcy. Nieduży. Nic nadzwyczajnego w 37-milionowym kraju.

Po czwarte: zanim ktoś powie, że “Partia musiałaby mieć w kieszeni całą policję”, przypomnę, że nie. Tak w USA jak i w Brazylii, służby nie brały udziału w ataku. One go tylko umożliwiły, bo ich tam po prostu nie było, albo było za mało. Funkcjonariusze Policji Kapitolu, którzy aktywnie pomogli motłochowi otwierając bramki prowadzące na wzgórze byli policzalni na palcach dwóch rąk. Ani Trump, ani Bolsonaro, ani Prezes nie muszą - i nigdy nie byliby w stanie - mieć CAŁEJ policji. Wystarczy, że pod Sejm skieruje się akurat tych posłusznych. Albo po prostu nikogo. Albo, że posłuszna będzie Straż Marszałkowska, podległa przecież Marszałek Reasumpcji. Wydawanie takich rozkazów wielu funkcjonariuszom byłoby ekstremalnie ryzykowne. Wystarczy więc ich nie wydać lub wydać niewielu. Możliwe.

Po piąte: bojówki. Jak to ostatnio ładnie ujął Nacjonalizm to choroba, rolą faszyzujących nacjonalistów w Polsce jest od dawna być psem na łańcuchu Partii. Mówić to czego Partia z powodów PR-owych mówić nie może, stosować przemoc wobec przeciwników Partii, wobec których przemocy nie wypada stosować policji, a także - co wiemy od jesieni 2020 roku - brać sprawy we własne ręce. Z ostatnich maili Dworczyka wiemy też, że politbiuro jak najbardziej świadomie korzysta z usług faszystów na zasadzie “hajs z dotacji za atak na opozycję”. Bąkiewicz może być akurat niszczony przez Winnickiego, który chętnie zajmie jego miejsce koncesjonowanego i opłacanego bulteriera, ale prawicowych ekstremistów, którzy się z Partią miziają i korzystają z jej parasola jest więcej. Grupy te, co kluczowe, są podatne na myślenie spiskowe i prawdopodobnie dość gładko łykną kłamstwo, że “lewaki kradno wybory, żeby nas seksualizować” czy co tam wymyślą. Te grupy nie muszą być bardzo liczne, ale może wystarczyć, że będą bardzo brutalne.

Jest jeszcze scenariusz bezmotłochowy. Albo, precyzyjniej, trybunałowy. Otóż co w zasadzie stoi na przeszkodzie, by po odstawieniu tego całego teatru ze spływającymi głosami, Prezes oznajmił, że wybory ukradziono i Partia uznaje wynik z poniedziałkowego poranka, po czym po prostu pójdzie dalej, uznając, że temat jest wyjaśniony? I tak wybrani “posłowie” normalnie przyjdą do roboty w nowej kadencji, posłów starych się nie wpuści, nowa większość klepnie rząd, który klepnie prezydent. Krótko mówiąc: zrobi się wszystko to, co zrobiłoby się, gdyby Partia po prostu wygrała wybory, tyle że ona ich nie wygra. Przecież my już dokładnie to ćwiczyliśmy od 2015 roku kilka razy. Gdy Partia wybrała trzech sędziów dublerów do TK, nikt się nie bawił w żadne cyrki, po prostu metodą faktów dokonanych wprowadzono ich do budynku w obstawie BOR-u i tyle. Jeśli komuś wydaje się to niemożliwe, to chciałbym uprzejmie przypomnieć, że akcja z TK też nie wydawała się nikomu możliwa, a jednak dokładnie tak ją przeprowadzono i my zasadniczo nic z tym nie zrobiliśmy.

I tak to mniej więcej wygląda. Partia ma motywację, by wyniku nie uznać. Ma doświadczenie przynajmniej na niektórych polach, które mogą być do takiej akcji potrzebne. Na pewno mieści się to w jej mindsecie. Niespecjalnie przekonują mnie argumenty przeciw, które sprowadzają się do “nie no weź, tego nie zrobią”, bo opierają się na przekonaniu, że na Nowogrodzkiej jeszcze przestrzega się jakichś zasad, co od dawna nie jest prawdą. Natomiast przekonują mnie argumenty, że Partia tego nie zrobi z kalkulacji. Że ryzyko takiej operacji jest zbyt wielkie, a potencjalny backfire może Prezesa zmieść z planszy. Że mimo wszystko nie będą mieli pewności jak zareagują ludzie z policji, administracji, PKW itd. Że mogą kalkulować, że lepiej przejść na jakiś czas do opozycji, niż zagrać vabanque i przegrać.

Pewne jest jedno. Że nie tak dawno temu nie musieliśmy się w ogóle nad tymi kwestiami zastanawiać. Samo to pokazuje, jak bardzo się jako państwo stoczyliśmy.

https://www.facebook.com/101886211778956/posts/pfbid0YKonqibRBKdrA61aTS4oqJWjoZezv1FEqe8GCkjxoiASqjtddrRdqUPZo5MFgLfel/

Zawodowiec1piorunów

@Tran_Soptor @Peeleejin Pamiętaj, że nie jest problemem kto głosuje, a kto głosy liczy. Moja teściowa była kilkukrotnie w komisji wyborczej i nigdy nic się nie zgadzało - ilość wydanych kart, liczba głosów etc. Nikt na żadną szalę wyborów broń boże nie przechylał, ale po zamknięciu lokalu i przeliczeniu głosów trzeba zawsze było coś robić tak, aby wszystko "dobrze wyszło" i nikt się nie przywalił.
Najlepsze było, jak kolega opowiadał, że w czasach, gdy jeszcze były wydzielone za parawanami miejsca do głosowania, to jego znajomy przyszedł przygotowany z odpowiedniej wielkości kartką i wrzucił ją do urny (wtedy jeszcze nieprzezroczystej), zaś kartę do głosowania wziął sobie na pamiątkę. Myślisz, że to odosobniony przypadek i wyniki w 100% faktycznie odzwierciedlają preferencje polityczne całego głosującego społeczeństwa?

Kompan3piorunów

@Tran_Soptor ale weź daj jakiś link jak tak bardzo chcesz nas edukować a nie wklejasz trzy ściany tekstu o polityce która większość, na tym portalu gardzi, moim zdaniem takie osoby jak ty muszą mieć jakiś żywotny interes w innej partii niż pis, bo marnowanie na to, za darmo, życia nie mieści mi się w głowie.

Edit: no tak przejrzałem twój profil, same pierdolenie politykowanie i takie tam inne dewiacje, to jaką partię pan reprezentuje? Lub zamierza?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Tytan

w Wiadomości Polska

424piorunów

#bekazpisu #neuropa #polityka #donoesieniazputpolski

Zeszły tydzień upłynął oczywiście pod znakiem ministra teologii Przemysława Czarnka. A właściwie wielopoziomowej orki, jaką zafundował mu TVN24 i inne media, które krok po kroku pokazywały, jak Partia dorabia się na folwarku zwanym Polską. Program “Willa+” jest kwintesencją rządów Partii w sektorze uwłaszczeniowym. Najpierw zmienia się prawo, umożliwiając rozdawanie hajsu bez żadnego realnego nadzoru. Potem rozpisuje się konkurs, w którym niby jacyś urzędnicy coś tam oceniają, ale nie ma to najmniejszego znaczenia, bo decyzję i tak podejmuje Czarnek. Decyzję oczywiście podejmuje o przekazaniu milionów publicznych złotych swoim kolegom, członkom rządu, znajomym księżom, jakimś fundacjom-widmom, które powstały tuż przed, a niekiedy nawet już po rozpisaniu konkursu. I oczywiście środków nie przekazuje się na konkretne operacje edukacyjne, tylko na nieruchomości, które ci wszyscy koledzy, szwagrowie i księża za kilka lat będą mogli po prostu sprzedać z zyskiem, szczególnie, że niektóre kupiono od kontrolowanego przez Sasina PHN po zaniżonych cenach. A na koniec, gdy sprawa wychodzi na jaw, a w sumie to niespecjalnie starano się ją ukryć, bo i po co, skoro, hehe, prokuratura to im akurat nie grozi, Czarnek siada w radiowym studio i bredzi coś o lewakach i neomarksistach, czym próbuje przykryć fakt, że właśnie okradł Polaków z 40 milionów złotych.

Ale hej, przynajmniej Czarnek kontynuuje kremloidalną ofensywę ideologiczną i właśnie odciął polskie uczelnie od dotacji na prenumeraty renomowanych naukowych magazynów, w tym “Science” i “Nature”. Tym samym pisma te znikną z bazy ICM. Bazy, dodam, dość aktywnie używanej, bo w 2021 roku pobrano z niej 18 mln artykułów i ponad 5 mln rozdziałów książek.

Swój tydzień ma też Robert Bąkiewicz, koncesjonowany przez Partię faszysta. Partia, jak na “normalne ugrupowanie konserwatywne” przystało, w ostatnich latach dała Bąkiewiczowi 5 milionów złotych na zorganizowanie swojej telewizji i sprzęt dla swoich bojówek (np. noktowizory, quad i drony do “pilnowania demonstracji”). A tu przyszedł Youtube i faszystowską telewizję usunął za notoryczne używanie mowy nienawiści. Co ma wisieć nie utonie, jeszcze pod koniec stycznia Bąkiewicz wystąpił do KRRiT o koncesję na telewizję kablową. Tak, przesiąknięte faszystowską symboliką, antysemityzmem, homofobią, antyukraińskimi teoriami spiskowymi i innymi bzdurami Media Narodowe zniknęły z YT (w obronie stanął znany promotor chrześcijańskich wartości Zbyszek Ziobro), ale zaraz mogą być normalnie w telewizji, w dodatku dotowane przez państwo. Normalna sprawa, o co chodzi.

A żeby nikt nie miał wątpliwości, że Partia świadomie współpracuje z naśladowcami austriackiego akwarelisty, uprzejmie donoszę o nowo opublikowanych mailach Dworczyka. A w nich, datowanych na sam środek kampanii prezydenckiej 2020, Dworczyk i Pinokio ustalają sobie ramy współpracy ze środowiskiem Bąkiewicza. I na przykład proponują im stanowisko wicedyrektora Instytutu im. Dmowskiego, który zarządza Funduszem Patriotycznym. To właśnie z niego Partia finansuje nacków naszymi pieniążkami. Dworczyk stwierdza również tak: “Narodowcy już robią swoje (wypowiedzi w mediach społecznościowych i tradycyjnych), ponadto w środę będzie demonstracja pod ratuszem.” Tak, oni doskonale wiedzą, co robią.

A jakby ktoś się zastanawiał, że najniższa od II wojny światowej liczba urodzeń w 2022 roku to tylko wynik czynników zewnętrznych, nad którymi Partia nie ma kontroli, to uprzejmie donoszę, że senator Krzysztof Brejza zapytał Ministerstwo Zdrowia o wyniki Partyjnego “programu prokreacyjnego”. Ku zaskoczeniu nikogo, okazało się, że ten baśniowy program, opierający się o kuglarstwo, pseudonaukę i parareligijny szamanizm, przyniósł oszałamiające 413 poczęć w półtora roku, pochłaniając w tym czasie dobre 20 milionów złotych. Łącznie od 2016 do końca tego roku program ma kosztować 90 milionów, a wedle optymistycznych szacunków astrologów z MZ, wyjdzie z tego nieco ponad 1000 poczęć. Dla porównania: W latach 2013-2016 państwo wydało na refundację in vitro 244 miliony, z czego urodziło się 22 tysiące dzieci. Ciekawe co się stało w 2016, co nie? Pod względem diagnozowania bezpłodności, Polska zajmuje w Europie trzecie miejsce od końca, wyprzedzając tylko Albanię i Armenię.

Najwyższa Izba Kontroli wydała miażdżący raport na temat Krajowego Instytutu Mediów. Okazało się, że ta stworzona ledwie trzy lata temu wydmuszka charakteryzowała się masowym zatrudnianiem po znajomości, podpisywaniem wielokrotnych umów z jedną osobą bez żadnego ładu i składu, wydaje wielkie pieniądze nie wiadomo na co (główny zarzut to zlecenie “badania słuchalności radia” za 28 mln złotych firmie mieszczącej się w stodole), rozporządzanie środkami bez przetargów i inne cechy charakterystyczne dla skorumpowanych kleptokracji. Budżet KIM to 60 miionów złotych, prawie dwa razy więcej niż KRRiT.

A skoro już przy NIK: sąd nakazał Obajtkowi wpuszczenie kontrolerów Izby do Orlenu. Przypomnę, że największy polski koncern energetyczny, nasz Narodowy Czempion, odmawia poddania się kontroli w związku z uzasadnionymi podejrzeniami, że wielomiliardową transakcję z Saudi Aramco przeprowadzono wadliwie. Orlen, który jeszcze niedawno bez problemu kontrolerów NIK wpuszczał, nagle zaczął wymyślać, że Izbie nie podlega. No więc mnie to w kwestii transakcji z Saudyjczykami uspokaja, serio.

Tymczasem Komisja Europejska potrąciła nam kolejne kary za funkcjonowanie nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. Skromnie: 60 milionów. Euro.

Pamiętacie Oskara Szafarowicza? 22-letniego studenta prawa, który z dwójką znajomych stworzył “oddolną inicjatywę”, która okazała się po prostu Tik-Tok-ową wersją TVP Info, gdzie Oskarek shitpostował, mówiąc Kurskim i Pereirą, tyle że tu i ówdzie wtrącał jakiś pseudomłodzieżowy slang, a jak trzeba było to jednak po putinowsku zestawiał Tuska i Merkel z Fuhrerem? No to teraz będzie robił zasadniczo to samo, tyle że jako młodszy specjalista ds. promocji w Krajowym Zasobie Nieruchomości. Smacznej kawusi.

https://www.facebook.com/101886211778956/posts/pfbid02eQt9yikdAT2iHgoW6o6ita14XxCsZHDVQme9eBknb2FKc7fxYrJTrSnpkiiuM4EWl/

Tytan1piorunów

@Baby Nie jestem autorem. Poza tym nie lubię tej chińskiej apki.

Tytan1piorunów

@Tran_Soptor nie doczytałem do końca bo ku⁎⁎⁎ca mnie strzeliła. Aaaaa ja pierdoleeee

Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Memy

215piorunów

#dzieci #heheszki #humorobrazkowy #antynatalizm

Tytan0piorunów

@BettyLou
To jest lekarz-ginekolog który został księdzem, ksiądz który został lekarzem-ginekologiem, czy to po prostu ksiądz który wydaje jakieś książeczki według swojego widzimisię?

Ginekologia. 2, red. nauk. G. H. Bręborowicz, Warszawa, PZWL Wydawnictwo Lekarskie, 2020.

To jest podręcznik do ginekologii zalecany przez CEM xdd. Jak chcesz to możesz nawet sobie pobrać pirackiego pdf-a żeby samemu sprawdzić.
https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://www.cmkp.edu.pl/wp-content/uploads/2021/02/POLOZNICTWO-I-GINEKOLOGIA-2021_LEKARZE-1.pdf&ved=2ahUKEwjGvbvHxYP9AhWuCBAIHUykBHUQFnoECAoQAQ&usg=AOvVaw1sH6vAyXSJOkpIpE2IkBCJ

Na podstawie jakiej grupy badawczej są te wnioski? Liczba 100 parafianek w diecezji?

Nie wiem, zapytaj autora? Dzwoń do WHO? Jak na razie tylko ja opieram się na jakichkolwiek danych. W odpowiedzi dostaje tylko chłopski rozum, zupełnie jak na wykopie.

Jeśli kobieta nieregularnie bierze tabletki anty, ona albo partner nie potrafi prawidłowo zakładać prezerwatywy albo nie potrafi trafnie okreslić dni płodnych to nic dziwnego że antykoncepcja nie działa.

Jakbyś przeczytał chociażby wytyczne które tu wstawiłem to zobaczyłbyś że w każdej metodzie antykoncepcji skuteczność jest podzielana na "oczekiwaną" i "rzeczywistą". Więc proszę nie tłumacz mi tu podstaw.

Kosmonauta0piorunów

@maybe ale bzdet. Czyli co, doszedl do wniosku, że wcale nie będzie uprawiał sexu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (27)

Wirtuoz

w Hydepark

122piorunów

Czolem Tomki i Tole, zwlaszcza te z #autyzm

U mojej 4 letniej corki zdiagnozowano rok temu spektrum autyzmu (raczej po tej lzejszej stronie)

Ciekawy jestem opinii osob ze spektrum.

W waszej opinii co najbardziej wam pomoglo w dziecinstwie / na co najbardziej narzekaliscie?

Chcial bym pomoc swojej corce i ulatwic jej zycie. Wiadomo ze wszystkich problemow za nia nie rozwiaze, zwlaszcza tych zwiazanych z innymi dziecmi ale chcial bym zeby przynajmniej w domu czula sie komfortowo i bezpiecznie.

Do tej pory zrobilismy pewne zmiany w domu np. wymienilismy zmywarke na cichsza, pozmienialismy swiatla na lagodniejsze i wygospodarowalismy troche przestrzeni i urzadzilismy kacik gdzie moze skakac i krecic sie bez obawy o urazy. Zaczelismy tez uzywac stoperow do uszu podczas jazdy samochodem. Wprowadzilismy tez wiecej rutyny do rozkladu dnia.

Od tego czasu ilosc "napadow" drastycznie sie zmniejszyla.

Zdaje sobie sprawe ze nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi i kazda osoba w spektrum jest inna ale chetnie poznal bym opinie z pierwszej reki.

Jezeli mogli byscie cos zmienic w swoim dziecinstwie co by to bylo? Czego wam brakowalo ze strony otoczenia (zarowno tego fizycznego jak i ludzi), co wam najbardziej przeszkafzalo?

Osobistość1piorunów

@Misio_Puszysty ogarniałam paru autystyków w szkole, więc tak od trochę innej strony - terapia przydaje się nie tylko samemu dziecku, równie ważna jest terapia dla rodziców. Rozejrzyj się za osiągalnymi formami wsparcia, warsztaty, wyjazdy. Wcześniej zaplanuj edukację, tu kontakt z rodzinami autystyków z okolicy da ci kopalnię informacji o szkołach, nie każda ma kadrę z odpowiednimi umiejętnościami.

I gratuluję ogarnięcia. Zwykle autyzm jest diagnozowany później, często dopiero na poziomie edukacji podstawowej.

Kosmonauta6piorunów

@Misio_Puszysty @Misio_Puszysty
jestem niezdiagnozowanym aspie, lvl 32, mam czteroletnią córkę w trakcie diagnozy.
Dużo już zostało powiedziane, ale z pewnością najbardziej w moim przypadku to brak zainteresowania i przemoc ze strony ojca przeszkadzały mi w życiu. w życiu szkolnym jakoś sobie radziłem, ale zawsze czułem się inny.
mając 3,5 roku rozwiązywałem krzyżówki, bo ostro ciągnęło mnie w pisanie.
do tej pory mam lęk i nie jestem w stanie jeździć samochodem.
w emocje nauczyłem się tak na prawdę dzięki żonie i terapii.
co do dziecka - u nas sprawdzają się rytuały, rutyna. jakiekolwiek odstępstwo musi być oznajmione z wyprzedzeniem (tak jak i dla mnie, niezmiernie wkurza mnie, gdy żona nagle zmienia plany).
nagrody za trzymanie się zasad - zbiera punkty za ubieranie się / wyjście czy powrót z przedszkola (czy cokolwiek z czym jest problem), dostaje gifta, albo jakieś wyjscie.

dobrze wiedzieć, że nie jestem sam z tak niesamowitym przypadkiem ;)

dobranoc, jak coś to pm, możemy nawet złapać się na telefon

Pokaż więcej komentarzy (37)