@Czokowoko Powinni brać przykład od nas.
ZazuKompan
Dołączył/a:
- 1 wpisów
- 51 komentarzy
- 2 obserwujących
Jak zabiła - jest lepsza. A nie, że musi palić w język żeby coś poczuć.
@Zazu ale wiesz, że indyjska kuchnia i np. Meksykańska to nie jest tylko chilli pieczace dwa razy? Na wejsciu i wyjsciu? Miałem okazję ostatnio próbować prawdziwej meksykańskiej kuchni, a nie Tex-mex i to jest miks wszystkich smaków, zazwyczaj slodko-slono-kwasny z domieszką pikantnosci.
Populację z tych regionów maja wyższa tolerancje na pikantny smak. Wynika to z klimatu. Wysoka wilgotność powietrza i temperatura sprawia, że żywność szybciej się psuje, a kapsaicyna i piperyna mają właściwości bakteriobójcze. Na przestrzeni wieków zadziałał dobór naturalny - popiecze Cię trochę dupsko i język, ale nie zdechniesz na salmonelloze. W Europie, gdzie jest zimniej jedzenie jest trwalsze, więc nie zadziałał podobny mechanizm. My mamy niższa tolerancję, więc ostrość przykrywa pozostałe komponenty smaku w daniu.
Co tu jest ciekawego? Każdy ma jakieś poglądy, ale to ani nie oznacza że powinniśmy się nimi dzielić, ani że inni będą chcieli je wysłuchać. Chyba że się ma poglądy pod publikę.
"obietnice na 6 lat są mniej warte niż rok wydatków na obronność" - nie widzę sprzeczności - rakiety są dużo droższe niż leki dla emerytów.
... co innego gdyby coś obiecał górnikom ... ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
To był pierwszy prawdziwie elektroniczny ROR. .... a może mBank był wcześniej?
Gdy metro powstawało wtedy było założenie, aby nie powtórzyła się sytuacja dworca centralnego, bezdomni byli z niego uparcie wyrzucani/nie wpuszczani. Dzięki temu do tej pory było czysto.
@Zazu w latach 90. Centralny to był syf na potęgę (Stadion też nie lepszy, bo budy wchodzące na sam peron i jakaś kaukaska beszefciarnia). Strach tam było jeździć za dzieciaka
Hmm.. czyli nie chciał się poddać więc go przycisneli do ziemi i spryskali gazem? Dziwne...
@Zazu Klasyk, a później płacz 'ja chce do mamy'.
@rebe-szunis nawet gdyby był mizoginem, to niczemu to nie umniejsza to wadze problemu poruszonego przez @Poldek
A Tobie @rebe-szunis @Poldek coś zrobił, że się tak jego czepiasz?
@Vas Nic nie wskazuje na to żeby zakaz starych aut w warszawie polepszył powietrze. Zyskają na tym tylko koncerny produkujące auta (które trzeba będzie wymienić, a sama produkcja aut wcale nie jest taka ekologiczna), oraz stracą Polacy którzy zostaną zmuszeni do wymiany aut (skoro normalnie by tego nie zrobili, to znaczy że nie jest to dla nich czynność optymalna).
A propos "polaczków", nie nazywaj innych tak, jak sam nie chciałbyś być nazywanym. Można rozmawiać bez wyzwisk i ubliżania sobie.
Przecież to nie jest artykuł. To jest jakaś notatka. Za krótkie.
Polska meblościanka – podobnie jak jej niemiecka prababcia – miała ulżyć robotnikom mieszkającym w zbyt małym mieszkaniu. Wraz z końcem odwilży rozpoczęła się dekada zaciskania pasa. Budownictwo lat 60. określa się jako oszczędnościowe. W praktyce oznaczało to obniżenie wysokości mieszkań, zmniejszenie okien, redukcję balkonów, wprowadzenie tzw. ślepych kuchni, rezygnację z wbudowanych mebli i wiele innych zmian, które spowodowały, że Polacy masowo zamieszkiwali w klitkach. Jednocześnie zaczęło przybywać rzeczy. W 1961 roku zorganizowano konkurs na projekt mebli do małych mieszkań dla pracowników przemysłu włókienniczego. Jego wyniki można było oglądać podczas 17. Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wyróżnienie dostał projekt małżeństwa Kowalskich.
Być może ich meblościanka nie trafiłaby do popkultury i niezliczonych polskich mieszkań, gdyby nie zorganizowana dwa lata później wystawa w warszawskim pawilonie meblowym przy ul. Przeskok, po której zestaw Kowalskich został skierowany do produkcji. Rozpoczął się boom na meblościanki, kultywowany przede wszystkim w otwartych na nowości środowiskach pracowników umysłowych. Robotnicy, do których pierwotnie skierowany był projekt, wciąż woleli tradycyjne stoły i kredensy.
Meble segmentowe współgrały z konkretnym założeniem dotyczącym tego, jak powinno się urządzić małe mieszkanie. Celem było pozostawienie jak największej ilości wolnej powierzchni na podłodze, a ciężar składowania miał zostać przeniesiony na ściany czy nawet sufit – stąd popularność pawlaczy. Dopuszczalny był mały stoliczek-jamnik, jakaś lampka, fotelik i tyle. Żeby dodatkowo oszczędzić miejsce, mebel musiał być wielofunkcyjny, dlatego w idealnej meblościance mieściły się moduły służące do spania, odpoczynku, pracy czy posiłku. Wszystko oczywiście składane i rozkładane, w zależności od pory dnia i potrzeby.
Meble segmentowe pomagały urządzić i uporządkować małe mieszkanie
W założeniu mebel Kowalskich miał być komponowany przez użytkownika z wybranych z katalogu elementów. W praktyce fabryki i sklepy oferowały gotowe, skręcone już zestawy. Pomysł na modułowe meble, które można zestawiać zgodnie z życzeniem, podjęła fabryka w Wyszkowie, PRL-owski potentat w zakresie meblościanek. Pod wymowną nazwą Warianty 100 kryła się rozmaitość skrzyni-pojemników do samodzielnego ustawiania lub komponowania w zespoły. Jeśli wierzyć opublikowanej przez fabrykę broszurze, do wyboru były szafy i szafki, rozmaitość wnęk, sekretarzyk, komódka, gablotka oszklona, regał oraz wiele półek.