ZiemniakTwórca
41piorunówWłochy nie mają szczęścia, jeśli chodzi o elektrownie wodne. Na początku kwietnia w Ardesio (Lombardia) pękł wodociąg, co wymusiło ewakuację wioski. W zeszłym tygodniu, podczas prac serwisowych, doszło do wybuchu turbiny w innej elektrowni wodnej w Suviana (Bolonia).
Jedną z najbardziej spektakularnych, choć nie największą, tragedii w historii włoskich elektrowni wodnych była katastrofa tamy wodnej Diga del Gleno. Około trzy tygodnie po rozpoczęciu funkcjonowania tama nie wytrzymała ciśnienia wody i uległa zniszczeniu. W wyniku zawalenia się tamy, różne źródła podają, że życie straciło od 300 do 600 osób, a kilka wiosek w dolinie zostało zalanych.
Trudno jest wyliczyć wszystkie nieprawidłowości związane z konstrukcją tamy. Wymienić można zmianę rodzaju konstrukcji tamy w trakcie budowy (główny inżynier został zwolniony w już po rozpoczęniu konstrukcji i postawienia fundamentów), oszczędzanie na materiałach budowlanych – w betonie znaleziono wiele śmieci, a do zbrojenia wykorzystano stare, pozostałe z czasów pierwszej wojny światowej zbrojenia.
Dzisiaj obszar ten jest popularną atrakcją turystyczną, przez którą przebiega kilka szlaków górskich, w tym jeden prowadzący do jednego z najwyższych schronisk górskich w Lombardii.

@Ziemniak czy to na pewno o szczęście chodzi? A może jednak to ich kultura "mienia" wszystkiego gdzieś. Bo do mostów też szczęścia nie maja. Nie jakoś tak dawno runął im most w Genui. Brak szczęścia? A może jednak:
"Śledczy prokuratury i Gwardii Finansowej z Genui na 2000 stron akt śledztwa wykazali mnóstwo zaniedbań eksploatacyjnych, konserwacyjnych i nadzorczych wielu ludzi i podmiotów, które przyczyniły się do katastrofy budowlanej, sporządzili 69 aktów oskarżenia."
@Ziemniak Tak to jest jak się zapory buduje z ciasta do pitcy












