@pkostowski brawo! I powodzenia!
ZlasuZawodowiec
Dołączył/a:
- 3 wpisów
- 582 komentarzy
- 2 obserwujących
@WiejskiHuop żyje się. A jak u Kolegi?
@5tgbnhy6 nasrane. I to srogo. Niestety.
@jajkosadzone tak. Ale... Takie wywalone na dobro i psychikę dzieci mnie jednak zadziwia. Nie chodzi o matkopolkowanie, tylko chociaż umiarkowanie rozumne podejście. Woda, prochy i usługi psychiatryczne sprzedają się same.
Smacznego!
@Zlasu Właśnie zaczynam spożywać. Dziękuję dla Ciebie.
@PrzegralemZycie coś antyhistaminowego by pomogło. Niestety, z alergiami jest tak, że objawy się zmieniają z czasem.
@pkostowski czytałem rano. Mocny materiał, przedstawienie mechanizmów bardzo trafne, cześć z nich sam obserwowałem.
Z wlasnego oglądu, problem posiada bardzo charyzmatyczny charakter. Te same mechanizmy, założenia, podzielane definicje sytuacji występują w grupach charyzmatycznych. Bardzo bym się ucieszył, gdyby ktoś publicznie wskazał na ten nowotwór.
@PrzegralemZycie szanuję! Niezły wynik.
@JuanPablito_Segundo wiesz, nie rozumiem pewnych rzeczy. Jak samemu ma się ciężka sytuację finansową, i to graniczną, to nie pożycza się innym znaczącej kasy. Jak się w końcu złapało pracę, to się nie smieszkuje. Trzyma z boku, jest milym, robi swoje i spada. Po prostu, przeżycie i uniknięcie braku pracy i mieszkania jest najważniejsze. Bo to jest absolutna podstawa i nie można sobie pozwolić na błędy, które temu zagrożą
@anonimowehejto można, a i owszem. Mówi się o nerwicy żołądka, towarzyszą jej często inne niekomfortowe objawy. Standardowo, trzeba pójść do lekarza, przedstawić temat, zrobić badania i wykluczyć inne choroby. A kiedy się je wykluczy, pójść do dobrego psychiatry. Kiedy objawy są nasilone, lekarz zwykle oferuje leki w celu ich uśmierzenia. Mechanizmu sięgnąć można w trakcie terapii.
@Al-3_x optymistyczny nihilizm to zdecydowanie lepsza opcja. Skoro nic nie ma sensu, to lepiej przynajmniej się tym nie męczyć!
A poważnie, to coś co łączy (albo miesza) myślenie o życiu z doświadczaniem życia, obraz (jako rekonstrukcję rzeczywistości) z jej zabarwieniem emocjonalnym, głęboką postawą. W pewnych sytuacjach odmówienie życiu sensu - lub podważenie wagi- umożliwia doświadczenie życia, usuwa ciężar decyzji, oczekiwań itd.
Jest w tym coś interesującego, bo bez pewnego dystansu wobec siebie, uznania własnej małości i małości osobistych spraw trudno o doświadczenia życia, lekkość, uznanie deficytów siebie i rzeczywiście, a nawet o samo spojrzenie z boku.
Z innej perspektywy, jeśli życie potrzebuje uzasadnienia, argumentacji "za", to może to być kwestią osobistego doświadczenia i myślenia, a może stanu znieksztalcajacego myślenie.
@Al-3_x oj złapałem. Tylko to trochę, że tak powiem, zabija dyskusję.
@Zlasu Nie załapałeś żartu gdy powiedziałem o dobrym sposobie radzenia sobie z problemami życia.
@Al-3_x istnieją różne strategie radzenia sobie z ciężarami życia/dbania o życiową satysfakcję. Z różnych względów wiele kultur, religii i filozofii uznaje, że życie ma sens i wartość. Większość porządków prawnych uznaje, że życie jednostki należy chronić, także przed daną jednostką, przyjmując że choroba zaburzać może osąd. W innych rozstanie się z życiem zinstytucjonalizowano tylko w określonych warunkach.
Pytania, które wydają mi się interesujące, to jak inni odnajdują i przeżywają sens życia? Jeśli sens ten kwestionują, to kiedy i dlaczego przestają kwestionować? Jaki jest w tym przypadku zwiazek między myśleniem a czuciem? Czy człowiek przeżywa i powiela w tym obszarze wcześniej ustalone wzorce, schematy? Jeśli tak, to na czym polega ten mechanizm? Jak uzyskać pewność, że doszedłem do racjonalnej - w jakimś zakresie - oceny, której można być pewnym? Jakie towarzyszą mi ciche założenia? Czy jestem ich świadomy? Czy się jakkolwiek bronią? Czy istnieją inne formy poznania, identyfikacji sensu? Jeśli tak, to czy są powszechnie dostępne?
@Zlasu
>Skoro nic nie ma sensu, to lepiej przynajmniej się tym nie męczyć!
Znam dobry sposób by się nie męczyć życiem.
@Al-3_x oj złapałem. Tylko to trochę, że tak powiem, zabija dyskusję.
@Al-3_x istnieją różne strategie radzenia sobie z ciężarami życia/dbania o życiową satysfakcję. Z różnych względów wiele kultur, religii i filozofii uznaje, że życie ma sens i wartość. Większość porządków prawnych uznaje, że życie jednostki należy chronić, także przed daną jednostką, przyjmując że choroba zaburzać może osąd. W innych rozstanie się z życiem zinstytucjonalizowano tylko w określonych warunkach.
Pytania, które wydają mi się interesujące, to jak inni odnajdują i przeżywają sens życia? Jeśli sens ten kwestionują, to kiedy i dlaczego przestają kwestionować? Jaki jest w tym przypadku zwiazek między myśleniem a czuciem? Czy człowiek przeżywa i powiela w tym obszarze wcześniej ustalone wzorce, schematy? Jeśli tak, to na czym polega ten mechanizm? Jak uzyskać pewność, że doszedłem do racjonalnej - w jakimś zakresie - oceny, której można być pewnym? Jakie towarzyszą mi ciche założenia? Czy jestem ich świadomy? Czy się jakkolwiek bronią? Czy istnieją inne formy poznania, identyfikacji sensu? Jeśli tak, to czy są powszechnie dostępne?
@WiejskiHuop siema! Git. Tylko pamiętaj, że mięśnie rosną od diety, treningu i odpoczynku!
@Fafalala cieszę się. To - znów na podstawie obserwacji - jest chyba tak, że bez względu na nierównowagę neurotransmiterow w mózgu reszta ciała nie jest chemicznie oszukiwana. Jest zmęczenie, głód, wydatek energii i emocji, które nie zostały "odnowione" itd. I na tym etapie zwolnienia prędkości zaczyna się to czuć. I to dobrze, bo mózg znowu dostrzega sygnały z ciała.
@Fafalala nie wiem, czy to ten kierunek, ale może to też kwestia nawodnienia, mikroelementów itd. Widziałem, że w stanie manii jedzenie i picie schodziło na mocno dalszy plan. A sam jak zignoruje odpowiednią ilość płynów, to po 2-3 dniach dętka i zle samopoczucie.
@Zlasu dokładnie tak jest. Bardzo spójnie to opisałeś. Teraz jestem energetycznie nie nażarta, jadła bym cały czas. Wcześniej wystarczyły mi 2 kanapki z rana i zupa na obiad-uczucie głodu jest mi obce. I co może być tylko moim mylnym wrażeniem, to wory pod oczami mam jeszcze gorsze, niż za czasów kiedy spałam właściwie tyle co nic. Jakby z opóźnieniem tkanki biologicznie przypominały sobie o zmęczeniu i zaczęły mi puchnąć oczy pomimo że już lepiej sypiam. Kompletnie nie wiem czy to ma sens. :D
@Fafalala nie wiem, czy to ten kierunek, ale może to też kwestia nawodnienia, mikroelementów itd. Widziałem, że w stanie manii jedzenie i picie schodziło na mocno dalszy plan. A sam jak zignoruje odpowiednią ilość płynów, to po 2-3 dniach dętka i zle samopoczucie.