@kowcio11 mnie co innego zupełnie porusza, bo rząd przep... kasę na głupoty zdarza mi się odkąd pamiętam. Przywykłam.
W założeniu lapek ma odchudzić plecaki i służyć dzieciakom do nauki. Znając nasze realia, jako że nikt nie zadbał dotąd o najprostsze rozwiązanie w postaci wymogu udostępnienia wersji elektronicznej podręcznika, będą targać i jedno, i drugie. Myślę o problemach technicznych, kiedy bateria przestanie trzymać i plątaninie kabli ładujących w klasie... a niewiele posiada więcej jak 3 gniazdka.
Myślę o optymizmie MEN, który twierdzi że nie będzie dodatkowego obciążenia dla nauczycieli. Mhm, już to widzę, jak czwartoklasista ma problem ze sprzętem czy oprogramowaniem i leci z nim na platformę pomocy technicznej MEN, zwłaszcza kiedy ten czwartoklasista jest z tym laptopem w szkole.
Wcale nie na końcu myślę o koszmarnym wręcz pogorszeniu się w ostatnich latach (pandemia, zdalne) umiejętności manualnych uczniów. Mała motoryka leży i kwiczy, kreślenie liter na poziomie pierwszoklasisty a niemal każdy ze słabą umiejętnością pisania nie potrafi poprawnie trzymać narzędzia. W efekcie nie pisze ani szybko, ani czytelnie. Tymczasem przymiarki do przejścia na maszynopisanie zamiast ręcznego, jakie robiono testowo w szkołach USA dość dobitnie wykazały, że istnieje nie do końca zbadane sprzężenie między pisaniem ręcznym a przyswajaniem wiedzy. Po prostu, wyniki są lepsze, kiedy notatki robi się odręcznie.
Przy okazji, lapki dla samych dzieciaków to żaden bonus. Ich podstawowym narzędziem komunikacji, wyszukiwania informacji jest smartfon.