Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

noniewiemTytan

Dołączył/a:

  • 85 wpisów
  • 226 komentarzy
  • 2 obserwujących

Tytan

w Hydepark

3piorunów

Dziś w pracy koleżanka mnie zainspirowała do wyjazdu nad polskie morze i się zacząłem zastanawiać. Dawno nie byłem, a może by się wybrać na 3-4 dni? Jak bym znalazł nocleg w spoko cenie to serio można się wybrać… był ktoś ostatnio? Posłucham waszych doświadczeń bo wole sie uczyć na cudzych błędach #turystyka

Fanatyk4piorunów

@noniewiem teściowie byli dopiero co w Kołobrzegu, nocleg mieli zdecydowanie taniej niż normalnie, przez pogodę, jest tragiczny sezon nad morzem polskim, więc masz szansę załatwić to w normalnych cenach

Mistrz2piorunów

@noniewiem co tu rozmyślać, wsiadasz w auto/pociąg/samolot i jedziesz/jedziesz/lecisz :smiley:

Ja byłem w Karwi z miesiąc temu to było git, ceny przystępne, do Trójmiasta blisko także nawet jak pogoda będzie kiepska to zajęcie znajdziesz :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

53piorunów

Wybiła północ! Zatrzymujemy piorunowanie! Tylko żartuję, możecie walić dalej 😉

Wszystkim bardzo dziękuję za wspólną zabawę. Mam nadzieję, że każdy z Was wpłaci choćby złotówkę, albo dwie. Pamiętajcie, jeżeli my sami sobie nie pomożemy to nikt inny tego nie zrobi.

https://eskarbonka.wosp.org.pl/kehelojeco

Mam nadzieję, że dowody są jasne, iż pieniądze zostały wpłacone tak jak obiecałem.

#wosp2024

Lider5piorunów

@GtotheG kurcze widze ze tam kolejka do ciebie sie ustawiła xD

GURU11piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (14)

Tytan

w Hydepark

6piorunów

Znacie jakieś historie z rozmów kwalifikacyjnych z pokoleniem Z?

U mnie w pracy, koleżanka opowiadała że na rozmowę do Contact Center przyszła 20 letnia dziewczyna i powiedziała, że nienawidzi rozmawiać z ludźmi. Babka z HR próbowała ją zapytać to jak sobie w takim razie radzi na co dzień, a ona że bierze tabletki.

Inny przykład: Dziewczyna na rozmowie twierdzi, że nie może przychodzić do pracy na 8 lub 9 ze względów zdrowotnych bo wtedy się nie wysypia. Praca 5 dni w tygodniu również jest za długa.

Obecne pokolenie ma zupełnie odmienne podejście do pracy, ciekawie będzie obserwować rozwój wydarzeń

Lider0piorunów

@noniewiem pokolenie Z to które roczniki?

Mam jedną z targów pracy, gdzie na stole miałam oferty pracy głównie na szeregowe stanowiska na produkcję, trochę dla "białych kołnierzyków", ale też raczej wąsko i specjalistycznie i typ mi całkiem na poważnie wyskakuje, że on kończy stosunki międzynarodowe i czy mam coś po tym kierunku... Po czym, gdy zapytałam czy zapoznał się z ofertami na stole i czy zna chociaż jakieś języki obce, to stwierdził, że nie...

Autorytet2piorunów

@noniewiem Różne historie słyszałem, ale najbardziej mi utkwiło w pamięci jak na pół zakładu się rozniosło że oto jakiś typ przyszedł na rozmowę z mamą. Aż k⁎⁎wa poszliśmy całym stadem zobaczyć czy to prawda. To była prawda - mama w oczekiwaniu tuptała wyraźnie się denerwując, typ miał w pełni wyjebane - siedział i grał na telefonie 😆

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Sztafeta

33piorunów

39 405,41 + 5,70 = 39 411,11

13 na minusie, brak wiatru i lód na chodniku. Chęć przetestowania nowych butów i Wasze wpisy były jednak bardzo motywujące. Nie będziecie nabijać kilometrów beze mnie 😉

Dzisiaj bardzo wolno, ale niestety zlodowacone chodniki miejscami bardzo spowalniały bieg. Buty to strzał w dziesiątkę. Biegniemy dalej :smiley:

#sztafeta #biegajzhejto

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Osobistość0piorunów

@Yes_Man jak włączyłeś tryb nocny na stravie? Niedawno tego szukałem i nie mogłem nigdzie znaleźć

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Hydepark

0piorunów

Mam ostatnio wrażenie, ze przez moje otoczenie jestem traktowany jako ten mądry. Wszystko wie, jest to trochę męczące bo zadają czasem głupie pytania, a czasem muszę się wgłębić w jakiś nieinteresujący temat by odpowiedzieć.

Macie podobnie?

czy przez swoje otoczenie jesteś traktowany jako

  • ten glupszy, ale tak nie jest10%
  • ten glupszy i maja racje24%
  • ten mądrzejszy, ale tak nie jest5%
  • ten mądrzejszy i maja racje62%

21 głosów

Sum0piorunów

Brzmi bardziej jak frajer, który wszystko poszuka jak się go o to zapytać, żeby tylko pokazać jaki to jest mądry.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Hydepark

9piorunów

Odpowiadam na mema ¯\\_(ツ)_/¯
Może dlatego ze im sie to opłaca? Kto by ich oglądał gdyby inwestowali kasę w nieruchomości? Garstka. Kto by ich oglądał gdyby przeznaczyli pieniądze na edukacje? Prawie nikt.
Opłaca im się być „głupimi”, a często to są bardzo mądrzy ludzie którzy dokładnie wiedza co robią. Przede wszystkim trzepią hajs. Przy największych stoi cały zespół, który za nich przeprowadza M.in. Badanie rynku weryfikując co dokładnie się sprzeda.

Autorytet0piorunów

Jedno w sumie nie przeczy drugiemu.

Wirtuoz0piorunów

@noniewiem a że rynek jest taki, jaki jest. ogólnie infantylne społeczeństwo. Dzieci odgrywające rolę dorosłych. I to w różnych aspektach życia. Dlaczego tani populizm jest w cenie?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Tytan

w Hydepark

331piorunów

Ciekawe dlaczego o takich protestach nie słychać w mediach…

Gruba ryba24piorunów

@noniewiem Nie rozumiesz. Ten prywatny odrzutowiec to "wyjątkowa sytuacja" i nie może mieć żadnych obostrzeń AJ WAJ! Lot prywatnym odrzutowcem to dla miliardera metafizyka, spotkanie z Najwyższym.

A dla Pana Areczku zakaz samochodu spalinowego, gdyż ekologia jest ważna. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Osobistość0piorunów

Od bogatych wara! To dzięki nim plebs ma prwcę.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Sum

w Dyskusje

17piorunów

Polacy nie rozumieją, czego czytają i istnieje 80% szansa, że Ty też tego nie przeczytasz.

"Mimo upływu czasu, problem analfabetyzmu wciąż stanowi palącą kwestię w naszym społeczeństwie. Badania przeprowadzone przez międzynarodowe instytucje, takie jak PISA i OECD, dostarczają niepokojących danych - aż 70% mieszkańców Polski zmaga się z trudnościami w pełnym zrozumieniu treści czytanego tekstu" [1].

Współczesny świat pełen jest szybkich zmian i wzmożonego dostępu do informacji, co może skłonić niektórych do podejścia "na skróty" w kwestii nauki czytania i analizy tekstu. Przesyt informacyjny, często nieprawdziwe lub powierzchowne treści, może spowodować, że umiejętność skupienia się na dłuższych, bardziej wymagających tekstach ulega osłabieniu.

Z najnowszych informacji wynika, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy książki czytało 41% Polaków, z czego najchętniej po literaturę sięgały kobiety.

Ważne jest nie tylko to, ile czytamy, ale z pewnością to, co czytamy. Problem braku czytania książek nie musi być zbyt wielki, jeśli uzupełnimy go wiedzą zdobytą z artykułów czytanych w internecie czy w gazetach. Jednak nawet tam, z biegiem lat, standardy spadły, a treści ograniczają się często do powtarzalnych treści, kierując użytkowników ku sztucznie nadmuchanej długości pustego tekstu, poprzez mnóstwo reklam. Nawet w tym środowisku użytkownicy coraz częściej sięgają po skróty i wybierają łatwiejszą drogę.

Dane są jednoznaczne – 80% ludzi czyta jedynie nagłówki, a 20% resztę tekstu. Te kilka słów ma za zadanie nie tylko poinformować o czym jest artykuł, ale przede wszystkim sprawić, że czytelnik poczuje się zaintrygowany i postanowi poświęcić chwilę na przeczytanie go do końca.

Nasilenie się tych zjawisk z czasem będzie prowadzić do większej korozji warstw społecznych i otwierać furtkę na manipulację i szerzenie dezinformacji. Więcej czasu będziemy spędzać na debatowaniu błędnych informacji niż szukaniu prawdziwych.

Pomimo narastającej ilości dostępnej informacji, warto pracować nad sobą i starać się sięgnąć od czasu do czasu po starą dobrą książkę. Jednocześnie, istnieją strony takie jak np. https://www.politifact.com/ i inne które sprawdzają fakty mówione w popularnych mediach, co umożliwia nam zweryfikowanie pewnych informacji przed wyrobieniem emocjonalnej opinii.

Referencje:
[1] Współczesny analfabetyzm - nie rozumiemy tego, co czytamy

#ciekawostki

Fenomen0piorunów

Niech ludzie nie czytają, dzięki temu jest mniejsza konkurencja

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

niemiecki ekocyrk #oze #energetyka

Fenomen2piorunów

@SzwarcenegerKibordu

>niemiecki ekocyrk
ja pi⁎⁎⁎⁎le znowu widzę ten temat i znowu trzeba tłumaczyć. Wpis tendencyjny i sugeruje jakby niemcy mieli odchodzić od energii wiatrowej bo rozbierają 8 wiatraków uwaga słownie osiem wiatraków w jednym miejscu XDDD. Ogólnie to też nie jest tak że stawiasz wiatraki i one stoją wiecznie bo je też się wymienia i mają jakąś żywotność. Niemiecka energetyka idzie w oze czyli wiatraki i panele i rozebranie 8 wiatraków tego nie zmienia. Z resztą niemcy to jest na tyle bogate państwo że mogą sobie stawiać i rozbierać wiatraki do woli.

Autorytet2piorunów

Click bait.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

360piorunów

Prowadziłem kiedyś foodtrucka, teraz nie prowadzę. Życie jest za krótkie, aby je wspominać, niemniej z tamtych lat zostało mi trochę przemyśleń oraz historyjek, które będę wrzucał co jakiś czas na #foodtruckowehistoryjki

Dziś poruszę temat załatwiania miejsca, kupowania budy i pozwoleń sanepidu.

Pamietacie jeszcze jak w marcu 2020 ta śmieszna pani z sanepidu opowiadała o pierwszym przypadku covida w Polsce? Może były gdzieś osoby, którym wydawało się, że w państwie z kartonu instytucja sanepidu działa, ale ja już lata temu miałem okazję doświadczyć, że to organizacja teoretyczna, będąca co najwyżej w stanie stanie potknąć się o własne nogi i pomylić głowę z d⁎⁎ą. Ale najpierw będzie o czymś innym.

Pod koniec 2014 miałem robotę na B2B, w której zarabiałem już całkiem przyzwoicie, koszty miałem niskie a do tego rozliczałem kwartalnie VAT z dochodowym, więc uznałem, że jest to dobry moment na odkopanie starych planów o zabawie w gastro. O moim pierwszych próbach wejścia w ten biznes pisałem ostatnio i jest to o tyle istotne, że dzięki temu miałem już jako-takie rozeznanie czego mam się spodziewać. O ile sama kwestia kupienia i ogarnięcia budy wydawała się relatywnie prosta, choć czasochłonna - to już to, jak wygląda (albo raczej - nie wygląda xD) kwestia znalezienia miejsca na taką działalność duża bardziej spędzało mi sen z powiek.

Może się wydawać, że foodtruck to pełna swoboda, bo dziś jesteśmy w zagłębiu korporacyjnym i sprzedajemy korposzczurom a jutro staniemy sobie przy deptaku i zarobimy na spacerowiczach. Parafrazując Vincenta Vegę, niestety jednak nie jest to tak, że wyjedziesz sobie w miasto, staniesz byle gdzie, odpalisz grilla i zaczniesz sprzedawać swoje korwinowskie paróweczki. Masz stawać u siebie albo w wyznaczonych miejscach. I tu zaczyna sie zabawa. Podobno foodtrucki przywędrowały do nas z USA. Na ile jest to prawdą nie wiem, bo w końcu buda serwująca jedzenie nie jest jakimś wielkim odkryciem, ale przyjmijmy że tak było istotnie. Polskę czy ogólnie Europę od USA różni dość sporo i nie chodzi wyłącznie o poziom zamożności czy nasłonecznienia - przede wszystkim w Europie gęstość zaludnienia jest większa i w zasadzie każdy kawałek terenu jest czyjś. Jeśli natomiast chodzi o tereny znajdujące się w mieście to na ogół należą one do - zgadliście - miasta, względnie jakiegoś zarządu dróg. Miasta w USA mają z reguły bardziej liberalne podejście do stawiania się z budą - jest jakaś wyznaczona strefa gdzie możesz handlować, więc wnosisz opłatę, przyjeżdżasz i bzikasz. Koniec. W Polsce jest inaczej, mianowicie jakieś tam wyznaczone miejsca niby teraz są, natomiast nie jest to na zasadzie: o, tu macie plac, to sobie działajcie. Co roku ogłaszany jest przetarg na dany skrawek terenu, na takim przetargu wybierany jest najemca. Chcesz zmieniać miejsce? No to musisz mieć dwa skrawki na które masz dwa przetargi. Nie wygrałeś przetargu? Pech, ale spróbuj w kolejnym roku, w końcu jest pula całych 10 skrawków na całe miasto. Znalazłeś fajne miejsce, należy do miasta a nie ma na niego przetargu? No to lipa. Myślisz, że jak napiszesz pismo że chcesz wynając miejsce takie i takie to dostaniesz zgodę? Think again. Brzmi słabo, ale jest to i tak pewnego rodzaju progres, bo kiedy zaczynałem na przełomie 2014-15 foodtrucki dalej były tematem świeżym, przez co miasto niespecjalnie wiedziało czy i co ma z nimi robić. Generalnie, miasto czy też raczej urzędnicy, o czym miałem okazję przekonać się już przy kombinowaniu z rikszowózkami, wykazują bardzo ograniczoną inicjatywę i są mało chętni do robienia czegokolwiek wykraczającego poza ich codzienne obowiązki. Ale zanim zaczniecie w głowach ciskać gromy od adresem przeróżnych Grażynek i Krystynek siedzących w urzędach, zastananówcie się - dlaczego tak jest? Odpowiedzią jest to, jak skonstruowany jest system. Urzędnik nie dostanie nigdy premii za wyjście z inicjatywą - za to łatwo może dostać po głowie od przełożonego za zbytnie kombinowanie i naginanie systemu lub jeśli w interpretacji "góry" podjął złą decyzję. A może, o zgrozo, właśnie wywołał lawinę kolejnych osób, które przyjdą z tym samym i będą oczekiwać podobnej interpretacji? A może dołożył wszystkim właśnie dodatkowej roboty, gdzie i tak już nie wyrabiają z tym, to jest? Po co to, komu to potrzebne. Róbmy jak było, sztywno według przepisów, w razie czego jest podkładka. A że nie ma to czasem sensu? Trudno, ryzykowanie nie przynosi żadnych korzyści, za to opłacalna strategia to niewykazywanie inicjatywy i twarde trzymanie się zasad. Przy czym problem akurat dotyczy nie tylko spraw foodtrucków, ale chyba za bardzo odbiegłem od tematu. Long story short: chcesz stanąć na terenie należącym do miasta? Wygraj przetarg. Znalazłeś miejsce, na które nie ma przetargu? Zapomnij, nie dostaniesz zgody. Albo twój wniosek będzie procesowana tak długo, że sezon się skończy a ty dalej będziesz czekał. Możliwe oczywiście, że obecna sytuacja jest inna niż przed laty. Aczkolwiek nie spodziewałbym się dużych zmian.

Oczywiście zawsze można kombinować i robić przeróżne "exploity" xD Podobno Bobby Burger na samym początku jeździł wkoło Placu Zbawiciela, żeby uniknąć mandatu od straży miejskiej za handel - bo samochód zatrzymywał się tylko żeby wydać jedzenie i zebrać zamówienia. Na ile jest to legenda, na ile prawda, i na ile nieprawda - nie chce mi się wnikać. Chociaż i ja miałem w głowie obejście systemu na zasadzie: parkuję samochód w dowolnym, dozwolonym miejscu. Foodtruck ma minimalnie otwartą klapę, na klapie link do apki przez którą składa się zamówienie, ludzie zamawiają JEDZIENIE z DOSTAWĄ przez apkę; i odbierają z zaparkowanego samochodu xD Oficjalnie nie prowadzę sprzedaży, tylko dostarczam, nie? Minusem takiego kombinatorstwa jest na ogół brak dostępu do wody (bieżącej), toalety i podłączenia do prądu, co z jednej strony naraża na mandat sanepidu a z drugiej powoduje ALBO konieczność posiadania generatora (głośny, paliwożerny) albo ograniczenia zużycia prądu do minimum i wykorzystania jakichś pojemnych akumulatorów. Nie wspominając już, że zamiast skupić się na robocie, skupiamy się na obchodzeniu zakazów. Odrzucając powyższe kombinatorstwo lub przepychanki z miastem, realne opcje miałem wówczas dwie.

Opcja pierwsza i łatwiejsza - to znalezienie dogodnego miejsca, które należy do kogoś, kto nie jest częścią sektora publicznego - czyli dogadanie się z prywaciarzem. O ile urzędnik w przypadku, który wykracza poza standard myśli jak by tu upierdliwca spławić, tak prywatny właściciel najpierw podrapie się po głowie, a potem albo się zgodzi albo nie. Jeśli się nie zgodził sprawa jest jasna, jeśli się zgodzi nic jeszcze nie jest przesądzone, bo ceny za miejsce mogły być ok lub zupełnie z d⁎⁎y. Ja za swoje pierwsze miejsce na parkingu, gdzie sprzedawało już kilka innych bud płaciłem chyba 500 złotych miesięcznie, była to równowartość wynajmu dwóch miejsc parkingowych i w cenie nie było prądu. Była to uczciwa cena. Jednak trafiały się oferty zupełnie moim zdaniem oderwane od rzeczywistości, typu 2-3 tysiące miesięcznie za kawałek chodnika na uboczu plus koszty mediów (to było jakoś w 2017 i niewiele drożej szło wynająć po prostu mikrolokal na tego typu działalność, który imo byłby dużo lepszym wyborem). Co ciekawe, dużo "świeżaków" w biznesie łapało się na takie oferty, o czym w przyszłości jeszcze napiszę. Potencjalnie trudną sprawą było ustalenie, do kogo należy i kto administruje danym kawałkiem terenu, ale i na to miałem sposób. Jako, że centrum mojego zainteresowania mieściło się na warszawskim Mordorze, większość tych "prywatnych" terenów była ogrodzona i strzeżona. Wystarczyło zagadać do ciecia i z reguły po minucie miało się namiar do kogoś decyzyjnego. Ot, siła zwykłych, ludzkich kontaktów. Powodzenia z ustalaniem tego przez internet.

Opcja druga, o której dziś tylko wspomnę to jeżdżenie na różnego rodzaju imprezy, eventy i zloty foodtrucków z rakowymi hasełkami, typu "Dziś ŻARCIOWOZY będą karmić brzuszki mieszkańców Nowego Sącza" albo "Nikt nie będzie chodził głodny w Koninie! Zapraszamy na zlot szamochodów!". Taa, jeszcze człowiek gotów pomyśleć, że jakaś organizacja non-profit jedzenie za darmo daje xD. O imprezach nie będę jednak póki co pisał, im poświęcę osobny post.

Ostatecznie miejsce udało mi się znaleźć w miarę szybko, miało tę zaletę (której wówczas nie byłem świadomy), że na parkingu stało już kilka innych bud. Umowę na najem podpisałem w grudniu 2014, było to dla mnie o tyle ważne, że bez umowy na stałe miejsce nie chciałem ruszać z kolejnymi krokami. Teraz, mając to już ogarnięte, mogłem skupić się na szukaniu odpowiedniego auta.

Jako, że foodtrucki wciąż były czymś relatywnie nowym (kilka liczb: pierwsza edycja imprezy Żarcie na kółkach w 2013 to 13 bud, w 2014 już 40, w 2016 - 60, a w 2019 sto - chociaż podejrzewam, że chętnych było znacznie więcej) oferta gotowych, używanych pojazdów pochodzących od osób, którym biznes obrzydł lub nie wypalił praktycznie nie istniała - byłem więc zdany na własną inwencję i poszukiwania. Po wpisaniu na portalach różnych kombinacji haseł "foodtruck" "przyczepa gastronomiczna" "samochód gastronomiczny" "samochód do handlu" i uszeregowaniu wyników od najtańszego xD znalazłem w swojej okolicy kilka obiecujacych ofert. Kryteria, jakimi się kierowałem były dość proste:

- cena; wiadomo, im mniej tym lepiej
- możliwie niewielki nakład czasu i środków potrzebny do przystosowania wnętrza do moich potrzeb
- w miarę estetyczny wygląd wewnętrzny i zewnętrzny. Auto planowałem z zewnątrz okleić, więc niespecjalnie obchodziło mnie jak na ten moment wygląda, natomiast z uwagi na to, że odbiorcami w przyszłości byliby hipsterzy i korposzczury zależało mi, żeby był on możliwie przyzwoity i jego widok nie wywoływał wymiotów ani skojarzeń z latami 90. Wciaż przed oczami miałem jugokioski oraz budy ze Stadionu X-lecia.
- z technikaliów, chciałem mieć już gotowe instalacje, niespecjalnie jednak wiedziałem czego dokładnie potrzebuję więc po prostu kierowałem się kryterium: mają być blaty, w miarę dużo miejsca i estetycznie - a potem to się zobaczy
- zrobiony odbiór sanepidu - jest taki papierek, który nazywa się "odbiorem sanepidu", problem był taki, że w momencie szukania auta nie bardzo wiedziałem, czym taki odbiór właściwie jest. Przyjąłem sobie naiwnie, że to dokument jak jakiś dowód rejestracyjny albo karta pojazdu - wydawany na auto i przy zmianie właściciela trzeba go tylko przepisać na nowego. Co wydawało się rozsądne, bo wymogi dot. "obwoźnych placówek gastronomicznych" są jednakowe, niezależnie od typu auta i rodzaju działalności. Stąd poszukiwałem auta, które taki odbiór już ma. Czas na dłuższą dygresję dotycząca owych wymogów.

Zasadniczo, żeby móc sprzedawać coś z budy, musi ona spełniać szereg wymagań. Większość jest prosta do spełnienia, są jednak niektóre, które są już bardziej upierdliwe i stawiają znak zapytania nad tym, czy foodtruck jest mobilnym gastrobiznesem czy de facto jeżdżącą przedłużką stacjonarnej restauracji. Z wymogów dot. auta mamy (albo mieliśmy, bo moja wiedza jest sprzed paru lat)
- blaty łatwe w czyszczeniu - easy
- osobne pomieszczenie do przebierania się do pracowników - easy, mocuje się wieszak w szoferce i jest, serio xD w wersji dla ambitnych można jeszcze przegrodzić budę zasłoną
- wydzielona szafka na środki czystości - easy
- osobne zbiorniki na wodę czystą i brudną - easy, zwykle każda buda ma też dodatkowo instalację do wody. Mniej oczywiste jest to, skąd wodę się bierze bo teoretycznie sanepid musi zrobić badanie wody z tego ujęcia, ale ja rozwiązałem to w ten sposób, że wodę miałem kupowaną w baniakach pięciolitrowych, więc na wypadek kontroli wszystko było legit xD Drugą nieoczywistą sprawą jest to, czy woda w aucie ma być zimna czy od razu ciepła i zimna. Jak to często bywa, co rabin to opinia więc kiedy jeden sanepid klepnął mi instalację z samą zimną wodą, to drugi kazał robić podwójną. O tym później.

Jeśli chodzi o wymagania co do samego samochodu to tyle. Są też jednak warunki poboczne, które również należało spełnić. Oto one:
- umowa na korzystanie z toalety dla pracowników i to nie byle jakiej, bo pracownicy muszą mieć osobną, a nie ogólnodostępną. W praktyce martwy przepis
- umowa na wywóz odpadów - zwykle jest elementem umowy zawieranej na wynajem miejsca
- umowa na odbiór zużytego oleju - ja tego nie miałem, bo nie używałem oleju do smażenia
- umowa na dzierżawę kuchni spełniającej wymogi sanepidu - mój ulubiony punkt, który tak naprawdę stawia wielki znak zapytania nad tym czy taki foodtruck ma sens. O co chodzi? W świetle prawa w takiej budzie możemy przygotowywać posiłki z gotowych półproduktów, tzn je podgrzewać, smażyć, mieszać, polać sosem itd. Wszystko inne nie może się tam odbywać. Chcesz pokroić pomidora albo cebulę? Nie można. Chcesz uformować albo przyprawić mięso na burgera? Zapomnij. Skończyły ci się ogórki, poszedłeś do sklepu dokupić a potem umyłeś, pokroiłeś i wrzuciłeś do buły? Złamałeś zasady. Oczywiście teoria teorią a praktyka praktyką i często jest to po prostu kolejny, martwy przepis. Jasne, w ramach podkładki każdy ma podpisaną umowę ze stacjonarną kuchnią spełniającą wymogi sanepidu i będzie przysięgał, że każde warzywo zostało umyte i pokrojone właśnie tam, ale... sami rozumiecie. Ja próbowałem robić wszystko zgodnie z zasadami przez pierwszy miesiąc-dwa, ale widząc podejście innych dałem sobie spokój, bo tylko dokładało to roboty. Jeśli nie chcecie się bawić w samodzielne przygotowywanie połproduktów, jest jeszcze inna możliwość. Jest nią umowa z dostawcą, który przywozi gotowce - mogą to być np albo gotowe, uformowane kotlety albo np proszek do przygotowania gofrów czy naleśników, który trzeba tylko wymieszać z olejem czy wodą. Tylko jak niestety widzicie, gdzieś zabija to ten cały vibe "świeżego jedzonka od lokalnych dostawców" xD Temu jednak poświęcę osobny wpis.

Wracając do budy, odpowiedni samochód udało mi się znaleźć samochód w miarę szybko. W przeszłości był piekarnią i choć jego stan sprawiał, że przeciętny kupujący po prostu uciekłby z krzykiem, moja cebulacka natura była skuszona możliwością dodatkowego, mocnego zbicia ceny i argumentowania tego stanem samochodu. Autem było Ducato drugiej generacji z tragicznie mulastym dieslem bez turbiny. Jak już wspomniałem, ilość czerwonych flag przy tym aucie była tak duża, że gdyby był dziewczyną z tindera byłby borderką po przejściach z kolorowym dzieckiem, mnóstwem tatuaży, daddy issues i odrzucającym opisem. Ideał:) Auto:
- nie odpalało (rozładowany akumulator)
- od ponad roku stało nieruszane
- miało urwane lusterko i wyłamany zamek od strony pasażera po włamaniu
- przednia szyba była pęknięta
- miało paskudny kolor i wieśniackie oklejenie z zewnątrz oraz sporo korozji na wielu elementach
- połowa urządzeń z wyposażenia wewnętrznego nie działała albo nie wiedziałem jak je uruchomić.

Z plusów:
- cena była okazyjna a liczyłem że uda się ją zbić jeszcze bardziej
- diesel bez turbiny i manualna skrzynia oznaczały, że auto jest do bólu proste i ciężkie do zajechania. Mulastością silnika się nie przejmowałem, nie planowałem robić długich tras.
- wnętrze było w naprawdę dobrym stanie w porównaniu z innymi, które oglądałem, co oznaczało doprowadzenie do moich potrzeb niewielkim nakładem

Byłem oglądać je dwa razy, za pierwszym razem nie uruchomiliśmy go z uwagi na padnięty akumulator. Za drugim akumulator już był i samochód udało się odpalić. Kilka sekund po uruchomieniu silnika spod spodu zaczął lać się olej. Normalny człowiek w tym momencie by się pożegnał, odwrócił na pięcie, podziękował opatrzności i poszukał czegoś innego. Debil taki jak ja przeliczył szybko koszt kupna nowej chłodnicy oleju, roboczogodzin potrzebnych na wymianę, pomnożył to x2 i stargował dodatkowe 1500 pln ciesząc się, że jeszcze trochę zbił z ceny. Również jak osoba zaślepiona uczuciami albo pan Sławek z pasty o BMW E60 racjonalizowałem sobie wady auta:

Słaby silnik? Nie szkodzi, będę jeździł nim tylko wkoło komina a przy tym nie zepsuje się turbina i jak ktoś będzie nim jechał, to nie będzie cisnął jak wariat.
Bezpieczniki dla instalacji budy są przepalone? Wymienię, to grosze a dodatkowo te najważniejsze rzeczy jak światło czy otwieranie klapy działają
Korozja z zewnątrz? I tak będę go oklejał.
Pełno drobnych, upierdliwych wad? Trudno, auto ma być do pracy a nie wyglądania
Zastany i niejeżdzony od roku? Przecież to tylko stare dupato, do ogarnięcia za grosze. What's the worse that could happen?

Następnego dnia przyjechałem do pana z kasą i lawetą do odebrania auta i tak oto zostałem dumnym posiadaczem foodtrucka xD Znalazłem niestety tylko jedno zdjęcie z ładowania na lawetę i ani jednego ze środka - dlatego zdjęcia ze środka będą zbliżonego auta, ale w dużo gorszym stanie - ukradzione z neta. W kolejnej części więcej będzie o sanepidzie i ogarnianiu złoma.

Zawodowiec21piorunów

Niesamowite że ludzie mają problem żeby przeczytać tyle tekstu.
A co do samego wpisu to super czekam na więcej 😊

Inspirator3piorunów

@knoor mordo jak nie dokończysz tego tagu to ciebie znajdę i zmuszę do pracy w najgorszym foodtrucku w mieście ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (31)

Tytan

w Hydepark

74piorunów

W mojej pracy były podwyżki. Jako ze zarabiamy zdecydowanie za mało. Otrzymałem propozycje podwyżki, moim zdaniem za mało. Powiedziałem o tym „ No, masz racje powinieneś więcej ale nie ma.” Złożyłem wypowiedzenie, trochę mnie poniosło, ale liczyłem na więcej. Zapytali co by mnie zatrzymało. Bez owijania w bawełnę podałem stawkę, która była dużo wyższa od pierwotnej stawki, jak i proponowanej podwyżki. Nie uważam się za niewiadomo kogo, po prostu zarabiałem już od dłuższego czasu za mało, a robiłem za dużo. Udało się, zawalczyłem i dostałem czego chciałem. Nie podoba mi się to. #pracbaza #januszex #korposwiat #zalesie

Inspirator2piorunów

@noniewiem ciekawe co będzie jak się reszta dowie ile ty dostałeś a ile oni;)

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

45piorunów

Od zawsze śmieszyło mnie to, że jak w telefonach komórkowych w 10-15 lat dokonał się postęp, jak w samochodach w 100-150, tak w dalszym ciągu są zasilane takimi samymi akumulatorami jak te w końcówce lat '80. Jednak czymże jest 35 lat bez postępu (i to możliwe, że podyktowanego $$$), do takiej bezużytecznej dziedziny jaką jest meteorologia? Narzekamy na baby z poradni lekarskich, że jedyne co robią to żrą ciasto, piją kawę, a na dźwięk dzwonka odkładają słuchawkę na bok, że hehe, linia zajęta, ale praca meteorologia to jest dopiero to. Przychodzisz do pracy, jak jest lato to przepowiadasz że będzie cieplutko, jak zima, to hehe, mniej. "Problematyczne" są jedynie takie przejściowe pory roku, ale po pierwsze trwają krótko, a po drugie hehe "w marcu jak w garncu", a "kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata". Nikt nie przyjdzie wkurwiony z kamerką, że c⁎⁎ja robisz, w końcu dla 99% społeczeństwa twój zawód (poza zawodem dla rodziny i przyjaciół) to prognozowanie pogody. Równie dobrze można by tę nazwę zmienić na "Wróżbita Maciej - oddział meteo.pl", albo "wróżka zębuszka deszczyk i chmurka".

Cały wczorajszy dzień sprawdzałem prognozę, ostatni raz przed pójściem spać przed 24, jedynie co bo zapowiadane to deszcz po 17. I co? Wyjeżdżam po 6, 45 minut jazdy rowerem w deszczu, bynajmniej nie w mżawce, dojechałem zmoczony jak pies.

PS. Podziwiam tych co na rower wsiadają niezależnie od warunków, a mają alternatywę w postaci auta. Ja tak bym nie potrafił.

#boldupy #pogoda #rower

Gruba ryba6piorunów

@Janusz_Nosacz o kurde ale zesransko XD

Tytan17piorunów

No właśnie chyba autor wpisu się zesral.. Janusz tylko (i to łagodnie jak na Janusza) przedstawił swój tok myślenia. Autor się zesral bo padał deszcz i rzyga jakimiś argumentami z dupy. Wszystko się rozwija wokół nas. Jak się nie podoba to droga wolna, znajdz lepszy sposób na przewidywanie pogody.

Gruba ryba0piorunów

@Furto a wystarczyło dowiedzieć się jak odczytywać pogodę i nie musiałbyś srać żarem

Pokaż więcej komentarzy (13)