TaxidriverGURU
34piorunówDla wszystkich fanów serki wiejskich w #uk
Aldi wprowadził do oferty serki wiejskie z Piątnicy.
£1.10 za 200g #jedzenie

Dołączył/a:
TaxidriverGURU
34piorunówDla wszystkich fanów serki wiejskich w #uk
Aldi wprowadził do oferty serki wiejskie z Piątnicy.
£1.10 za 200g #jedzenie

mlesTytan
30piorunów112 + 1 = 113
Tytuł: Biegnij, Lola, biegnij
Rok produkcji: 1998
Kategoria: Melodramat / Sensacyjny
Reżyseria: Tom Tykwer
Czas trwania: 1h 21min
Ocena: 9/10
Młoda dziewczyna musi zdobyć i dostarczyć w 20 minut 100 tys. marek niemieckich swojemu chłopakowi, aby ocalić jego życie. Trzy biegi, trzy podejścia, jak trzy życia w grze komputerowej.
Zanim powstało "Niebo" (genialne!), "Pachnidło" czy "Atlas chmur" Tom Tykwer stworzył to niewielkie i niskobudżetowe dzieło które zdobyło ponad 25 nagród i jest uważane za jeden z filmów wszech czasów. Ja do tego filmu wracam od lat i zawsze napełnia mnie energią, choćby przez ścieżkę dźwiękową czy swoją metaforykę.
PS: Jak znajdziecie to koniecznie oglądajcie w oryginalnej wersji językowej. Podobno angielska jest najgorsza z możliwych, ale
nawet nie próbowałem 😉

seridarivus-13Praktykant
21piorunówPożar, który wybuchł dziś w domu przy ulicy Porumbeilor w gminie Carei, został rzekomo spowodowany przez świecę umieszczoną w celu ogrzania kurczaków właścicieli. Wygląda na to, że zostały one przemoczone przez deszcz. Płomienie rozprzestrzeniły się od pozostawionej bez opieki

bartek555Lider
67piorunówKupilem globus. A co.

bo tani był? :p
@bartek555 takiego mogłeś kupić https://albipolska.pl/albik-globus-25/ 😉
hatti-vattiOsobistość
12piorunówHeh. Pare dni temu wpadla mi okazja na wziecie lokalu uslugowego za mniej niz 2k pln w doskonalej lokalizacji w centrum miasteczka okolo 30k mieszkancow. Miejscowka idealna na warsztaty, dobrze doswietlona, piekna.
Wykonalam pare telefonow. Znalazlam chetnych do prowadzenia zajec.
Miejsce mialoby zajmowac sie generalnie rozwojem osobistym, organizowaniem warsztatow zawodowych, oddechowych, wellness i z zakresu technik relaksacji i niwelowania napiec w ciele z elementami jogi. Pojawila sie tez gotowosc do prowadzenia terapii dzwiekiem np. Takie wiecie - centrum rozwojowe miasteczka z wykladami, panelami dyskusyjnymi, warsztatami.
W ekipie ludzi chetnych do prowadzenia mam sama smietanke ludzi naprawde dobrych w tym co robia i z wieloletnim doswiadczeniem. I nie mowimy tu o ludziach pokroju sebcel xD Kazda osoba ma dobrze dzialajace firmy i pomyslelismy, ze to bedzie fajny plan w fajnym miejscu do zrealizowania dla lokalnej spolecznosci.
Tak czy siak do sedna - po paru dniach liczenia doszlam do wniosku, ze nie spina sie to finansowo pomimo niskich kosztow stalych. Sala ma capacity na max 12 osob, wieksza nie wchodzi w gre obecnie.
Tak wiec pomimo mozliwosci i gotowosci ekipy po policzeniu kosztow kontrahentow, amortyzacji, podatkow, reklamy itp w zasadzie wychodzilabym na zero. A mozliwosc skalowania jest mala i zaklada rentownosc na poziomie 1kpln w zlym wariancie do okolo 10k pln w dobrym wariancie(miesiecznie).
Teraz tak siedze i sie zastanawiam czy to stawiac i robic fajna miejscowke angazujaca lokalna spolecznosc za przyslowiowa czapke gruszek i ewentualnie dokladac do tego jakies poboczne opcje zarobku jak np sklep w pozniejszym terminie czy sobie dac spokoj.
Prog wejscia jest bardzo niski, koszty prowadzenia niskie ale zarobek tez cholernie niski. Ilosc pracy operacyjnej dla mnie miesci sie w zalozeniach pracy dodatkowej tzw "po godzinach" i szansa na to, ze na tym strace jest tez marginalna. Lokal moge zbyc w kazdym momencie, umowa nie jest abuzywna.
Rozkrecac to czy nie?
53 głosów
Trzeba by było zebrać trochę danych czy mieszkańcy są nastawieni na samorozwój czy woleliby iść do knajpy z piwem i kebsem;)
@hatti-vatti jeśli już teraz wychodzi brak zarobku, to później będzie tylko gorzej.
Zawsze początkowe założenia są zbyt optymistyczne a wariant który nazwalas pesymistycznym, później się okazuje optymistycznym.
Ja jestem na nie a wiele biznesow mi już padło :smiley:
Takie biznesiki są dobre dla żony bogatego męża której się nudzi i maz dopuszcza straty byle tylko żona miała co robić i jej z nudów nie odwalalo (więcej wydaje z nudów w galeriach).
GazelkaFarelkaGURU
25piorunówDziś tylko -12 ale wieje, a wiadomo jak jest wiater...
Za to w domu 26,5 - rozpalone w kominku. Wieje, to nie ma smogu.
Jest dopiero 16 dzień miesiąca a liczniku już w tym miesiącu ponad 60 km. Great success. Paradoksalnie ten mróz i śnieg mnie bardziej motywuje. Codziennie dodatkowe wyjście z młodą sankami do przedszkola. Dobry trening dla nóg. Ogólnie chodzenie po niezbyt stabilnym podłożu jakim jest śnieg, angażuje wiecej różnych partii mięśni.
Od tygodnia nie ruszyłam auta. Zakupy też noszę na plecach, zwłaszcza pomarańcze i jabłka które teraz pochłaniamy na kilogramy.

26 stopni w domu :o podziwiam że dajesz radę xd przecież to jest równie złe co 16 stopni
@GazelkaFarelka Podpowiadam tylko. 😊
Zakupy można wozić na sankach. :hugging_face:
CieplyChlebekKompan
7piorunówHej, potrzebuję opinii normalnych ludzi.
Jest sobie szkółka Karate, która znajduje się w podstawówce.
Zajęcia odbywają się wieczorami, uczęszczają tam dzieciaki. Jest paru dorosłych z zielonym, brązowym i czarnym pasem.
Co uważacie jak chłop po 40-ce chciałby zacząć tam zajęcia, zaczynając od białego pasa. Chłop nie jest szczególnie wysportowany, nikogo tam nie zna.
Edit: chłop się nie lubi napierdalać ale bardzo mu się podoba trening z intensywną rozgrzewką i ćwiczenia wszystkich mięśni
Co sądzisz?
61 głosów
To jest jedyna sekcja karate w Twojej okolicy? U mnie są też dla dorosłych i podział grup jest w sumie czymś normalnym, czasami są ćwiczenia kontaktowe w parach i byłoby dziwnie łupać low-kicka gówniakowi
Gdyby tam były tylko dzieciaki to z oczywistego powodu nie ma to sensu (znaczy się zbyt duża różnica w wadze i wzroście), ale jak są też dorośli z którymi możesz ćwiczyć to wszystko ok
saradonin_reduxGruba ryba
14piorunów108 + 1 = 109
Tytuł: Tybet. Zawsze jest o co walczyć
Autor: Dagmara Babiarz
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Saga Egmont
Format: audiobook
Ocena: 6/10
Czas trwania: 4h 44min
Czytała: Anna Ryźlak
Zachęcony #czytelniczebingo postanowiłem przełamać nieco ciąg sci-fi/fantasy i dla odpoczynku spróbować czegoś zupełnie innego. To nie jest gatunek, którego regularnie słucham, czy czytam, więc dla mnie była to miła odskocznia.
Reportaż podany w lekkostrawnej, przyjaznej formie, bardzo na luzie. Autorka zaczyna od pełnych kontrastów Chin, następnie przechodzi do Tybetu, by w końcu dotrzeć do Nepalu, a na koniec nawet do Indii. Poszczególne rozdziały opatrzone zostały krótkimi encyklopedycznymi wtrąceniami, rozwinięte w formie osobistych wspomnień z wyprawy. Bardzo podobały mi się spotkania ze zwykłymi ludźmi i przelotny wgląd w codzienność tak bardzo odmienną od tej, którą znam. W efekcie wyszło jednak średnio, gdyż oczekiwałem bardziej szczegółowej relacji z pobytu w samym Tybecie, natomiast spore fragmenty dotyczące Chin i Nepalu rozmyły obraz i pozostawiły niedosyt.

Do czego odnosi się podtytuł? To reportaż o zabarwieniu politycznym?
ShivaaFanatyk
134piorunów#buddyzm #religie #medytacja
Lat temu parę zachciało mi się nauki medytacji. Dowiedziałam się, że w moim mieście znajduje się medytacyjny ośrodek buddystów, a od kogo lepiej medytacji się uczyć jak nie od nich?
Dodatkowo koleżanka swego czasu bardzo ich zachwalała, więc weszłam na ich stronę i wyszukałam rozpiskę spotkań.
W tamtym czasie, bodajże raz w tygodniu, organizowane były darmowe spotkania dla świeżaków, czyli wstęp informacyjny na temat buddyzmu, nauka medytacji i wreszcie sama medytacja.
Dla mnie ideolo, bo jestem ciekawska świata i lubię poszerzać horyzonty.
Na miejscu pierwsze mini rozczarowanko, ale ja się czepiam. Mała sala, ludzi multum, ostre światło, siadamy na podłodze na sflaczałych poduszkach.
Klapnęłam, nogi skrzyżowane, plecy prosto, jedziemy z tematem.
Spotkanie prowadziło dwóch panów, jeden wyższy, drugi niższy rangą.
Zaczął ten niższy, ten wyższy miał po wstępie robić AMA aby podzielić się swoim doświadczeniem ze zbłąkanymi owieczkami.
Po krótkim dzień dobry przyszło pierwsze większe rozczarowanie, ale ciężko się było wyłamać i w ostrym świetle jarzeniówek lawirować między ludźmi aby opuścić przybytek, szczególnie że cisza była jak makiem zasiał.
Tak więc zaczęło się od grubego wstępu pod tytułem jazda po katolicyźmie. Do wiernych się nie zaliczam, ale zarzucenie takim linczem na samym wstępie zostawiło gorzki posmak do końca spotkania. Wiecie, przyszłam się otworzyć na świat, poczuć jedność z wszechświatem, zamiast tego wysłuchiwałam wykładu na temat oni be a my cool.
Oczywiście na wstępie dostaliśmy przypomnienie, że jesteśmy tu z ich wielkoduszności za darmo, ale wiecie, hehe, salka kosztuje, jarzeniówki też na wiarę nie świecą, tak więc na wyjściu wypadałoby rzucić drobnym datkiem, co łaska.
Wracając do tematu, pojawiły się pierwsze ciekawostki, historia buddyzmu od początku do czasów obecnych wraz z małymi dygresjami (katolicy be my cool).
Już od dłuższego czasu siedziałam na zmianę zgarbiona, pół leżąca, wyprostowana, ciało nienawykłe do siedzenia na ziemi podczas wykładów zaczynało krzyczeć w różnych miejscach.
Przyszła i pora na reklamę. Jak wiadomo nikt nie lubi produkować się za darmo, to kupcie, tutej mamy taki śpiewniczek, figurkę buddy do łapania kurzu na półce (nie wzięłam bo już mam), i coś tam jeszcze.
Znowu zarys historyczny, ale już ciężko było się skupić bo minęła chyba godzina w niewygodnych pozycjach, oczy wypalone, a ja chciałam tylko pomedytować dla odprężenia.
(kupcie śpiewniczek)
Z odrętwienia wyrwało mnie poruszenie i nadzieja, że w końcu będziemy medytować.
Niestety, kolejny gwóźdź programu. AMA z guru przenajwyższym.
O ile maniera poprzedniego wydawała mi się lekko bezczelna, o tyle u tego, być może dlatego bo prowadził rozmowy z przybyłymi, wydała mi się jeszcze gorsza.
Jeśli komuś się wydaje, że to katoliccy księża odwracają kota ogonem i robią was w bambuko odpowiadając na inne pytanie niż zadaliście, to byście się zdziwili xd
Przy okazji warto kupić śpiewnik, bo inaczej to krucho z medytacją. Wezmę 50 aby podeprzeć zbolałe plecy.
Pierwsi odważni zaczęli się nieśmiało przesuwać po podłodze w stronę drzwi. Z mojej pozycji patrzyłam na nich z utęsknieniem.
Ziomek trajkotał jak baby przed pasami, a z każdym słowem rosło jego samouwielbienie.
Ale oto i przyszła chwila na którą wszyscy czekali. Nauka medytacji oraz medytacja we własnej osobie. Co prawda na początku nie mogłam się jej doczekać, ale to był już moment wymęczenia fizycznego i psychicznego, w którym chciałam odbębnić i się ewakuować.
Jeśli chodzi o naukę medytacji to, moi drodzy, najważniejsze aby kupić śpiewniczek, bo będziemy śpiewać, więc warto znać słowa. Poza tym to każdy medytuje w takiej pozycji jakiej mu wygodnie (dla mnie już taka nie istniała), no i mamy się starać zrelaksować. 2 min. Tyle zajęła nauka a ja wciąż nie wiedziałam nic czego nie wiedziałam wcześniej, poza tym że trzeba kupić śpiewnik.
Zaczynamy, część wtajemniczona (ze śpiewnikami) śpiewa, ja wracam do pozycji początkowej ale tylko na chwilę bo ciało zesztywniałe.
15 min i dzięki, było miło, kupcie śpiewniczek i zostawcie dobrowolny datek przy wyjściu. Widzimy się za tydzień (chyba śnisz).
Tłum zaczął się leniwie przemieszczać w kierunku wyjścia, nie tylko ja wyglądałam na wyjętą z maszyny tortur. Przy wyjściu stał uśmiechnięty pan z tacą i niczym ubogi podsuwał ją wychodzącym pod nos. Jako że byłam bez gotówki, zwiesiłam pokornie głowę i zwinnie ewakuowałam się starając nie zwracać na siebie uwagi.
Czy planuję wrócić? Nie. Czy byłam rozczarowana? Tak.
Do podzielenia się tą historią zainspirował mnie jeden z wpisów. Trochę lat już minęło, może coś się tam zmieniło, nie wiem. W każdym razie był to jeden z dni, w które moja wizja świata jadącego na różowym jednorożcu się posypała, może to i lepiej.

Też byłam kiedyś na wykładzie Lamy Ole Nydahl w Wawie i byłam trochę zniesmaczona jego komercjalizacją :P ale oni przekonywali, że w przeciwieństwie do katolicyzmu gdzie pieniądze są „złe”, oni afirmują sobie bogactwo i je dzięki temu dostają :D Czytałam też ze deie jego książki, były całkiem spoko.
Miałam w pracy kolegów buddystów i byłam zafascynowana ich pozytywną energią i podejsciem do życia. Myślałam że to właśnie z buddyzmu wynika :) Nawet rozstawali się z dziewczynami w super pozytywnej atmosferze i pozostawali potem przyjaciółmi, mindblown :P
byłam raz czy dwa na medytacjach w gdańskim ośrodku i tam było bardzo pozytywnie, dużo pogaduch przed i po, bardzo pozytywni ludzie. Samej medytacji nie pamiętam za bardzo, bo to było z 10 lat temu :D pewnie bym poszła w to głębiej, gdyby właśnie Lama Ole nie zraził mnie swoim skokiem na hajs :D
Idea buddyzmu jak i samej medytacji jest spoko. Problemem są niestety ludzie którzy używają tego jako możliwości zarobku lub zyskania władzy nad ludźmi poprzez ich manipulowanie.
Ogólnie tyczy to się nie tylko tych rzeczy, a właściwie wszystkiego. Każda religia opiera się na identycznych założeniach. I nie tylko.
Kasa i władza. Gdy te dwie rzeczy się razem spotykają w czymś co ma słuszny cel to wtedy ten cel zmienia diametralnie swój kierunek na oczywiście ten negatywny. Następuje degradacja i nieuchronny upadek.
W buddyźmie o tyle jest dobrze że jak następuje korupcja to zachodzi ona punktowo ponieważ nie jest on u nas tak mocno rozpowszechniony. Problem się zaczyna gdy grupa jest spora i dopiero wtedy zaczyna się w niej dziać coś złego. Ty właśnie na taką natrafiłeś.
SeeleLider
32piorunówJehan Georges Vibert

typowy widok gitarzysty szukającego zagubionej kostki
AlawarFanatyk
10piorunów#filmy #muzyka Może jestem boomerem ale kiedyś muzyka/filmy były lepsze.
https://streamable.com/6pew7q

Bo kiedyś nie było tyle elektroniki i używał się analogowych instrumentów 😉
Kiedys filmow bylo mniej wiec sila rzeczy byla wieksza konkurencja do produkcji i realizowano tylko najlepsze scenariusze.
yoowkiGruba ryba
72piorunówŁapcie jeszcze zamgloną Ślężę... po weekendzie nie ma nikogo i mozna odpocząć...

wow, o jakiej porze dnia takie klimaty?
Jak z rok temu Ślęża mnie zmasakrowała, nie mogę o niej pozytywnie myśleć... A najlepsze było, że co trochę mijała mnie babka biegająca w górę i w dół. Załamka 😒

@Half_NEET_Half_Amazing E tam, najgorsze majtki jakie miałem miały dziury z przodu, tyłu i po środku i na nogawkach, a poza tym spadały mi z d⁎⁎y :grinning:
@Half_NEET_Half_Amazing chłopie to dobre gacie. Jak masz zamiar wyrzucić to daj mnie. Wypiere i jeszcze na sezon starczy.
efcekaOsobistość
83piorunówW końcu, w nagrodę za pół roku bez wywrocławienia, zaraz zaczynam szkolenie na najprzyjemniejszy wóz ze wrocławskiej flocie :melting_face:

Ostatnio widziałem, jak pani prowadząca wycieczkę szkolną zgłosiła to motorniczej, podając, gdzie wysiadają - czemu tak się robi? Żeby motorniczy za wcześnie nie zamknął drzwi?
KrzakowiecGruba ryba
129piorunówNo wyjebią mnie z pracy jak nic bo zadaję za dużo pytań xD
Aaa tak, witam kolejnej chyba 3 części dzienników niedoświadczonego Shuntera na #rozkminkrzaka
Zapomniałem już jak firmy transportowe kombinują i choć domyślam się dlaczego tak jest (pomijając oczywiście cięcie kosztów) cholernie cieszę się, że jestem w takim miejscu w życiu że nie jestem na ostrzu noża finansowo i mogę sobie pozwolić na ewentualnie walenie papierami.
Na rozmowie usłyszałem “wszystko co trafia na konto jest oskładkowane, dniówka 340zł na rękę i robimy po 10.5h"
Typowa sytuacji kierowcy zawodowego.
Oczywiście minimalna na konto, reszta uznaniówki i premie - co śmieszne, fakt że powiedziano mi że całość pieniędzy ładuje na koncie była małym ewenementem bo to rzadkość, zazwyczaj próbują wciskać pod stołem.
ALE. Na warunki się zgodziłem, pełna świadomość jak to wygląda, mija 3 dzień szkolenia umowy nie ma. Dopytuje - będzie. Pierwszy dzień oficjalnej pracy, wyrabiam badge na bramy i dostepy, dopytuję: będzie jutro.
Jako że wszystko szło oficjalna drogą a nie telefoniczną i miałem to na papierze jakoś się tym nie przejmowałem, rzeczywiście umowa przychodzi po dwóch dniach
Ah moi drodzy, jakże piękna jest to umowa. Zrzekanie się nadgodzin (pamiętajmy, 10.5h oznacza że miesięcznie 16 dni to pełen etat), nocki nie są dodatkowo płatne a dopiero powyżej 18 dni pracy są dodatki do dniówki.
I tu pojawia się Państwo Polskie i szara ciekawa strefa. W czystej teorii powinni się trzymać litery prawa które obowiązuje nas wszystkich - płacone dodatkowo godziny nocne, płacone nadgodziny, BRAK zaplanowanych nadgodzin i tak dalej.
Ale nadal jeśli ktoś stworzy umowę w której zacznie kombinować - możesz iść do PIPu, możesz dokumentować grafiki i brak zapłaconych nadgodzin i tak dalej, ale bardzo możliwe że nic nie uzyskasz, albo uzyskasz coś co jest niewarte zachodu. Niestety tak to jest.
Cóż, mówiono mi o tym, jak już mówiłem zaakceptowałem fakty ale jest pewien mały problem z którego kisnę bo firma zachowuje się jak dzieci a ja to obserwuję z uśmieszkiem i co i rusz dopytuję.
Razem z umową brak regulaminu wynagradzania, choć podpisuje się że się go otrzymało i tu czerwona lampka, więc już pierwszego pracowniczego dnia gdy mam podpisywać umowę która dostarcza mechanik (xD) w sumie nic nie wiadomo.
Telefon, oni nie wiedzą dadzą znać.
Podpisałem, papiery dostałem pieniądze na konto za 3 dni szkolenia poprzedniego dnia - to działamy, dopytam w trakcie, przecież wiem że chodzi o kombinacje i przecież dobrze wiem czemu nie dostałem regulaminu.
Profilaktycznie i choć to niewiele zmienia skreślam na obu kopiach że zapoznałem się z regulaminem (którego w końcu nie dostałem prawda?) a umowę oddaje mechanikowi który przecież nic nie wie.
I tu zaczyna się właściwa część historii, wybaczcie rozciągnięte tło ale od tego momentu z małą satysfakcja piszę na watsuppie do kierownika kiedy dostanę regulamin wynagradzania.
Niebawem.
Webasto nie działa zgłaszam, jednocześnie pytam jak tam z moim regulaminem a telefonów nie odbieram celowo.
Zgiąłem kontenera, piszę o tym jednocześnie daje znać że dalej nie dostałem regulaminu.
I tak mija kilka dni w końcu piszę już z irytacją i wprost stylem pytającym który bardzo lubię.
“Czy nie uważasz że to niepoważne podejście szczególnie na samym początku współpracy? Brak wglądu do regulaminu choć umowa twierdzi że się z nim zapoznałem"
I po tym dostaję dokładnie to, czego potrzebowałem - nie regulamin (jego nie dostałem od 3 tygodni xD) ale NAPISANĄ wiadomość, że pan K. rozumie o co mi chodzi, ale to co ustalaliśmy pozostaje w mocy: 340zł dniówki na rękę, wszystko oskładkowane na konto”
Czy idiotyzmem jest podpisywanie umowy bez wglądu do regulaminu? Yep, nie róbcie tak.
Ale to nie jest sytuacja w której wszyscy wstają i klaskaja w dłonie a konduktor, choć w tym przypadku dyspozytor też klaskał i uścisnął mi dłoń.
To po prostu rzeczywistość a ja przynajmniej mam na piśmie to co chciałem a co chcieli powiedzieć tylko przez telefon. Śmieszne to jest, od kierowców na pytanie co dostają na pasku dostałem urocza odpowiedź “domyśl się - Andrzej raz napisał ze chce pasek to dostał paragon z biedronki z którego nic nie wynikało a pozycji było za przeproszeniem od c⁎⁎ja i nie wiadomo było kto jest synem kogo”
Urocza była też odpowiedź którą dostałem gdy dalej dopytywałem się o regulamin: “kadry mnie poinformowały że obecny regulamin jest przestarzały zmieniamy w nim zapisy i będzie dostępny do wglądu kierowców w połowie miesiąca”
Sprawdźcie dzisiejszą datę xD
Nie dziwię się, nie pluje na nich - zwyczajnie to śmieszne jak trzeba się wygimnastykować w takich miejscach żeby podatkowo zrobić wystarczającą optymalizację na ludziach, by góra była zadowolona.
A najśmieszniejsze jest to, że ja pasek i regulamin wynagrodzenia chcę głównie po to, żeby obliczyć jakie mają koszty na pracownika i zaproponować im konkretną kwotę na b2b tak żeby obie strony były zadowolone.
I wtedy potencjalny mój plan jest taki, by próbować wrócić do rękodzieła na pół etatu reaktywując sklep i dalsze pomysły (LAMPKI!!) a tutaj siedzieć 12 dni w miesiącu by mieć stabilność finansową i nie martwić się Zusem.
Bo niestety widzę że jeśli tutaj miałbym pracować te 17-18 dni moje siły kończą się na tym co samemu udało mi się zdobyć przez lata: czyli dwa stałe dodatkowe zlecenia na które poświęcam 5 dni w miesiącu + ten etat.
Zero rozwoju tylko stanie w miejscu i zarabianie.
Ale tak szczerze? Najbardziej ucierpiało moje ego xD byłem pewien, że mimo wszystko składając CV w różne miejsca (marketing entry lvl, drukarnia, pracownik gazety, fundacje pomocy, animator, przedstawiciel handlowy kilku różnych po⁎⁎⁎⁎nych rzeczy i pewnie z 50 różnych dziwnych opcji znalezionych na pracuj.pl i LinkedIn) i z moim doswiadczeniem rozpisanym jako jdg ze wszystkim i współpracami które miałem przez lata COŚ ZNAJDĘ PRZYSZŁOŚCIOWEGO, ALBO PRZYNAJMNIEJ ROZWOJOWEGO.
A tu kop do d⁎⁎ę i powrót za kółko.
Ale to tylko ego, przewożąc kontenery mam dużo czasu na myślenie o tym wszystkim i nowy plan się kreuje.
A jak przyjdzie w końcu regulamin pracy, dam znać xD
Miłego ludki i pamiętajcie - walczcie o siebie samych w miejscach pracy, wymagając szacunku który ma działać w obie strony!
PS: Kierowca zawsze będzie kopany. I może dlatego wśród nich jest aż taki syndrom zbawców narodu i wozicieli bułek, wędlin itd. Często kopani są na własne życzenie, ale cóż zrobić jak często rzeczywistość przytłoczy i nie zostaje nic innego jak jechać przed siebie i zarobić jak najwięcej?

Czuć, że masz łeb na karku. Dasz se radę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Krzakowiec potwierdzam warto czytać co podslyaja. Pamiętajcie oni nad tymi umowami siedzieli kilkanaście godzin, a wy macie się zdecydować kilka minut. To samo w sobie jest sku⁎⁎⁎⁎⁎⁎stwo i jak najbardziej macie prawo prosić o to by wam przysłali na maila żebyś mógł sobie poczytac.
Mnie w IT kiedyś podsunięto umowę że mam jeździć do kacapii. Ja pi⁎⁎⁎⁎le ciekawe czemu o tym nie wspomnieli na rozmowach. Nie podpisałem i wyszedłem. 😉
twardy_kal_owiecKosmonauta
19piorunówNowe przepisy umożliwiające przymusową likwidację jednoosobowych firm, rodzą nie tylko skutki w postaci zamiany firmy w etat. To także konieczność rozliczenia się z zaległych podatków i składek ZUS za 5 lat wstecz. Z tytułu samych tylko zaległych składek ZUS likwidowana firma zapłaci

100mphLider
17piorunówUsługa przewozu przesyłek konduktorskich zostanie zawieszona od soboty 22 listopada. Decyzja zapadła z powodu wprowadzenia trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE - przekazała w komunikacie spółka PKP Intercity. #wiadomoscipolska #wojna

PanNiepoprawnyFanatyk
40piorunów#wiadomoscipolska #praca

RogerThatFanatyk
7piorunówCoś, o czym się nie słyszało zazwyczaj w Polsce. Nie mówię, że "zaczęło się" jakby co. Ale grubo.

Że co? Że jak? No, właśnie, 5-10-15, zaraz się zacznie, zaraz się zacznie!!!!!
zomersFanatyk
12piorunówCzy to dziecko? Czy to kot? W sumie cokolwiek to jest, ma super oczy!
#cotusieodpierdala #niewiemjakotagowac #wtf
Czasem to az zal ze nie odpala tych atomowek :melting_face:
Komentarz usunięty