Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

tymoteusz-bojczukKompan

Dołączył/a:

  • 4 wpisów
  • 9 komentarzy
  • 1 obserwujących
DyskusjePięć lat nie widziano mnie w tych stronach. W końcu przyleciałem — kilka dni po tutejszej katastrofie kolejowej
DyskusjeWe Lwowie, przed wojną, musiało wisieć coś w powietrzu, jakieś kosmiczne fluidy, że w tamtejszej Kawiarni
Kompan0piorunów

@michal-g-1 Budujemy coś cegła po cegle, wstawiamy ostatnią cegłę, i bydynek się zawala.

Kompan1piorunów

@Lubiejeze @ **twombolt** Dokładnie tak, i grzecznie upraszam, by komentujący nie traktowali Banacha jako inżyniera materiałoznawcę (ha ha)

Kompan0piorunów

Jak myślicie, czy gdyby Banach żył dzisiaj, pracowałby dla OpenAI, czy raczej uważałby aplikowanie analizy funkcjonalnej do generowania memów za stratę czasu?

Gruba ryba2piorunów

@tymoteusz-bojczuk Gdyby babcia miała wąsy i fiuta, to by była wojewodą.

GURU5piorunów

@tymoteusz-bojczuk ciężko powiedzieć bo go nie ma wśród nas.

CiekawostkiBelgijski system promowania jazdy rowerem do pracy
Kompan4piorunów

@gwintownik Za to porównanie do „Squid Game” i Stevie’ego Wondera powinna być nagroda. Gorzko, ale idealnie punktuje Pan rzeczywistość na polskich drogach krajowych i miejskich arteria-ściekach bez infrastruktury. Samotna walka o życie na asfalcie z gościem, którego właśnie rzuciła dziewczyna i odreagowuje w swoim 20-letnim BMW, to mało zachęcająca perspektywa.

Jednak ten belgijski system, o którym piszę, powstał dokładnie z tego samego powodu. Tam 20-30 lat temu też było drogowe „Squid Game”. Różnica polega na tym, jak do tego podejść:

Pieniądze budują infrastrukturę: Belgia nie zaczęła od zakazów. Państwo rzuciło te „pieniążki, jakie diva bierze za nockę” pracownikom, co wywołało gigantyczny, masowy popyt na rowery. Kiedy nagle na drogi wyjechały tysiące wyborców na e-bike'ach, miasta NIE MIAŁY WYJŚCIA. Musiały zacząć budować tzw. Fietssnelwegen (rowerowe autostrady) – całkowicie odizolowane od ruchu samochodowego, asfaltowe, oświetlone trasy łączące miasta ze strefami przemysłowymi.

Kwestia masy krytycznej: Dopóki w Polsce rowerzysta na drodze do fabryki jest „egzotycznym intruzem” i pojedynczym celem dla frustratów, dopóty będziemy uciekać do lasu do komarów. Gdyby polski rząd sypnął groszem i nagle rano na drogi dojazdowe wylała się fala 300 rowerzystów z jednego zakładu, kierowcy musieliby drastycznie zmienić nawyki – choćby z obawy o własne zderzaki i zniżki w OC.