Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika Furto w Rowerowy Równik

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

62piorunów

330 309 + 4 + 612 + 4 = 330 929

Pierścień Tysiąca Jezior 610 km

Na otwarcie lipca przypadł mój pierwszy start w ultra. O imprezie dowiedziałem się od znajomka, który startował rok temu ze kumpelą. No i tak się złożyło, że się zgadaliśmy na najdłuższy dystans, na początku roku nocleg został ogarnięty... a niecałe 3 tygodnie przed imprezą zostałem sam. Trudno, ich strata :)

Pogoda wylosowała się nie najgorsza, bowiem wiadomo że lepiej startować w wietrznych 20 stopniach z chwilowymi opadami, niż patelni jak tydzień i dwa temu.

Trafiło mi się miejsce w jednej z pierwszych grup startujących i miałem szczęście, że w grupie trafiłem na zawodnika, który jechał podobnym tempem do mnie (za szybkim xD). Cały czas lecieliśmy po zmianach i wybiła godzina jazdy ze średnią ponad 30. No i wtedy się zesrało, usłyszałem hałas z tyłu, a po 10 sekundach meldunek "kapeć, leć dalej". No to poleciałem, aż do 172. km mijałem tylko startujących z poprzednich grup, w tym z krótszego dystansu. Wówczas po drugim, dłuższym pitstopie, złapałem się z kolesiem ruszającym 10 minut po mnie, a po kolejnych 100 km dołączył do nas jeszcze jeden startujący. Jadąc tak po zmianach, na przedostatnim punkcie kontrolnym na 325. km średnia wynosiła blisko 31 km/h. Wiedzieliśmy jednak, że noc i gorsze warunki wietrzne nas wyhamują, a dodatkowo zdarzył się zgubiony bidon i drugi kolega z kryzysem nocnym. Do 525. km dojechaliśmy we dwóch, ale w obliczu tego, że ja musiałem coś zjeść i lekko odechnąć, a współtowarzysz wprost przeciwnie, rozjechaliśmy się. W ten sposób ostatnie ponad 80 km jechałem zupełnie sam. Przypłaciłem to kryzysem na ok. 560. km, acz był on bardziej psychiczny niż fizyczny. Dość powiedzieć, że PTJ to praktycznie ciągłe hopki, a wiele kilometrów dróg to dziura na dziurze ze żwirem. Udało mi się jednak wykrzesać chęci i z całkiem dobrą średnią (i pozycją, acz mniejsza) dojechać do mety. W życiu nie byłem taki zmęczony po rowerze, zeszłoroczna Praga klęka.

Ostatnie 200 km dłużyło się niemożliwie, siły były już mocno zredukowane. Zagrał za to ubiór, jedzenie, nawadnianie oraz stopy. Nic nie piekło, nie bolało. Kolana rzecz jasna teraz nie działają, a plecy tylko nieco trochę. Siadam z użyciem rąk, choć te też bolą, bo cała obręcz barkowa ucierpiała od dziurawych, mazurskich dróg.

Być może tu jeszcze wrócę, ale może spróbuję się na dystansie 300 km.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Komentarze (26)

Koneser1piorunów

@Furto nie widziałem, miszczu świata, mój idol, moja inspiracja, Pan Furto z Hejto. Jeszcze wozi dodatkowy kałdun taktyczny, co oznacza, że jakbym jeszcze trochę schudł, a on zrzucił do mojej wagi, to mógłby mnie na ramie przewieźć te 600km xD

Kozak, graty!

Gruba ryba1piorunów

@npnptcn no coś tam zeszło i wizualnie jest sporo lepiej. Od blisko 3 miesięcy jest u100 kg, z małymi wahaniami, pewnie przez wodę. Dzisiaj udało się zważyć i wyszło 99,7, ale takie 2 kg nie robią na mnie wrażenia. Pilnować się będę musiał mocniej na urlopie, ale do niego mam jeszcze "trochę" czasu. Na jesień zepnę się ponownie ze zrzucaniem.

Koneser1piorunów

@Furto wow, to ty poniżej stówki zszedłeś już. To ja nie na czasie, ja myślałem że ze 105 nadal na cybuchu. No to nie, to już całkiem ładnie, całkiem ładnie :grinning: No jakbyś od tego jeszcze tą dyche zajebał, to byłby sztos.

Gruba ryba1piorunów

@npnptcn Kilogramy robią swoje, na płaskim zysk z nich jest totalnie marginalny, na zjazdach nieco większy, a pod górkę kręci się sporo trudniej. Na PTJ odczułem to bardzo wyraźnie. Jeśli chodzi o kalorie, najłatwiej jest przegiąć pałę z tłuszczami.

Ale ogólnie utrzymuje się to całkiem ok, może jutro uda mi się zważyć, po raz pierwszy od ponad 2 tygodni.

Koneser1piorunów

@Furto Jak zdrowie mi odpuści, to ja tobie nie odpuszczę :stuck_out_tongue_winking_eye:

No wiesz, ale on koniem nadal jest też mimo wagi, a nie dzięki niej :grinning: Ja czaję, że robić żyłkę i siłę jaką mają jacyś tourowcy to bez sensu, niemniej przy naszych tu amatorskich zabawach to jednak kilogramy robią swoje. '

No te 10 kilo wygląda na dobry plan. Chociaż liczenie to bym zostawił. Wiem, że jest wkurwiające, ale to nawet ja, chudzielec z natury - potrafię się wyjebać i nabrać brzucha, choć wydaje się, że gówno jem. Ja liczę w głowie kalorie xd Chwilę mi się nie chciało i nagle 5k zjedzone, 2k spalone, tak 3 tygodnie i już bęben wyjebało.

Liczenie jest spoko. Nie co do kalorii, ale takie na oko.

Gruba ryba0piorunów

@npnptcn

Bo się zarumienię XDDD

Co rok razem pokręcimy 😉

Co do kałdunu, to już go mam trochę mniej, choć nadal za dużo. Przez cały ten sezon, odpuściłem fitatu i po prostu patrzę na talerz, a docelowo jeszcze bym chciał zbić jakoś pod 10 kg. Wówczas ważyłbym +/- tyle co typ, który skończył PTJ w kat. open na P2... no i to był prawdziwy koń pociągowy, jechaliśmy we czwórkę i co on za zmiany dawał xD

Fanatyk2piorunów

@Furto Kurde, no i znowu podniosłeś poprzeczkę. A myślałem, że 500km już mi wystarczy. Gratulacje! Mega wyczyn. I jeszcze ta średnia.

Gruba ryba1piorunów

@fonfi Tak wyszło, ale dłuższego wypadu już nie będzie w tym roku, PR zostanie do 2027 :smiley: Dzięki, przy takim profilu wyszło całkiem zacnie. Teraz tylko parę dni bez bielizny... XD

Fanatyk5piorunów

@Furto wow, podejrzewałem, że coś odwalasz, bo za długo nic nie wrzucałeś xD ale 600 + to się nie spodziewałem :grinning:

Gratuluję przede wszystkim samozaparcia

To impreza szosowa ?

Gruba ryba2piorunów

@Gilgamesh Hah, dzięki xD W ogóle trochę odwaliłem, bo pomiędzy Gdańskiem a PTJ, najdłuższy wypad miałem na niecałe 50 km 😂 No ale trochę pecha w tym było (i to 2x).

Tak, szosowa, ale na najdłuższym dystansie na pewno dojechał do mety jeden chłop na gravelu z kapciem 45+, a jechał też (nie wiem jak skończył) typ na rowerze z prostą kierą i... ostrym kole :anguished: Organizator robi też imprezy dedykowane gravelom - Lubuska Przygoda oraz Bałtyk Bieszczady Gravel Tour.

Osobistość4piorunów

Gratki. Montuje dwa silniki i startuje z Tobą :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@mirek1512 dzięki :smiley: Może kiedyś dojdzie do skutku koncepcja , bo temat się już tutaj pojawiał

Osobistość6piorunów

Nie pytaj jak. Ważne że zdobywasz osiągnięcie

Ja nie dam rady?! Hardkor edyszyn! (600 km)*

Walnij setkę! (lipiec)*

Walnij imperialną setkę! (lipiec)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Fanatyk4piorunów

@Furto jakie masz HR średnie z takiej jazdy?

Fanatyk1piorunów

@Furto jak spada, drift do góry. Ja właśnie pytam dlatego, że pierwsza setkę jestem w stanie po płaskim pojechać koło 120 powiedzmy, ale im dalej w las tym mam wyższy drift i potem już zakresy 130-150 wchodzą. Nie wyobrażam sobie takiej ultry z tak niskim jak Twoje, mi by się pewnie do jakichś 200km udało max

Gruba ryba2piorunów

@Atexor

> Widać poprzeczka się podnosi :grinning:

Jakieś 3 lata temu, jak zrobiłem życiówkę ok. 240 km, to sam się zastanawiałem, po co miałbym to powtarzać 😂 Dobranie pozycji, siodełka itd. często jest trudnym tematem, ja też nadal szukam. Powrót na nocleg był prawie tylko na stojąco 😂

Fanatyk3piorunów

@Furto ciekawe, że zwiększają limity dystansów dla zwykłych, niewyczynowych ludzi. Widać poprzeczka się podnosi :D
U mnie limit rowerowy to był... 1/10 tego co Ty i problemem nie były nogi, a boląca dupa (i to mimo pielucho-spodenek kolarskich oraz chyba w miarę wygodnego siodła). Szkoda, że nie ma operacji aby sobie wyciąć kość ogonową, bo nawet w szkole miałem problemy robić brzuszki na twardym podłożu, bo miałem wrażenie że siedzę na kamieniu.

A nasza parka to już w ogóle nie są ludzie. Nie wiem z jakiej planety się urwali 😛

Gruba ryba3piorunów

@Atexor dzisiaj mam 150 na samą myśl, że miałbym usiąść na siodełku 😂 Tak, tylko rowery "zwykłe". Muszę jednak zaznaczyć, że wyścigi od Konceptu Kolarskiego (nazwisko Janik), na dystansach 100+, czy nawet i 300, nie są tylko dla sportowych świrów, ale też dla "normalnych" ludzi, którzy lubią jeździć na rowerze. Przykładowo, na punkcie kontrolnym na 90. km, usłyszałem rozmowę kilku osób, że w tym roku wzięli dłuższy dystans i zrobią sobie dodatkową przerwę pomiędzy PK1, a 2.

Limity są totalnie luźne, o ile 300 km jest dużym dystansem, tak na 140 km był limit 10h. W tyle godzin zmieści się każdy, kto lubi czasem pokręcić na rowerze. I nie mówię tu o sportowych psycholach, jak np. nasza lokalna parka z Wybrzeża @Trypsyna @scorp :smiley:

Fanatyk2piorunów

@Furto matko, to ja mam HR 100-105 w spoczynku. Nieźle wyćwiczony jesteś. Jak kiedyś trochę biegałem, to mi chwilowo skoczyło do ponad 200 aż musiałem się trzymać, bo czułem że mi wyskoczy serce zaraz.
Jak mniemam Pierścień nie dopuszcza ~pedalskich~ elektrycznych rowerów?

Gruba ryba4piorunów

@Zielczan 128, ale pamiętaj że przy dłuższym wysiłku ono spada. Na tym 325. km było ok. 138.

Osobistość3piorunów

Wow, szacun i gratki! no i super średnia. Imponujące💪

Gruba ryba0piorunów

@austrionauta dzięki Mistrzu :smiley:

Kosmonauta3piorunów

Czapki z głów! Szacun i Gratki ! Brawo, jesteś przykładem, że chcieć to móc!

Gruba ryba3piorunów

@DzejZi aj, dziękuję <zawstydzony>

GURU5piorunów

@Furto Za⁎⁎⁎⁎ście, gratulacje. Czy jest to Twój PR jeśli chodzi o długość trasy? Senność pojawiała się?

Gruba ryba4piorunów

@Trypsyna Tak, PR, poprzednim był Gdańsk sprzed 2 tygodni. W nocy nie jechałem sam i to bardzo pomogło, nawet żadnych zjaw przed oczami nie miałem 😂 Lekkie znużenie pojawiło się gdzieś koło 7-8, jak jechałem sam, ale ogólnie przeżyłem tę noc bardzo dobrze.