Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Mahjong w Rowerowy Równik

Fenomen

w Rowerowy Równik

33piorunów

356 771 + 121 = 356 892

Planem minimum była setka z Koszalina, maxem 140 km. Wyszło po środku 121 km, ale cieszę się bardzo bo to mój pobity rekord i najdłuższa moja trasa ever!

Do Koszalina pociągiem, porozmawiałam sobie z dwoma braćmi, którzy wracali z rowerowego weekendu - robili traskę Kołobrzeg - Ustka. Potem jak to Koszalinek, przejechałam dwie ulice w tym jeden rynek XD

Ciężkie podwyższenie tam na Słupskiej, ale potem bez pedałowania do Sianowa. Trochę się pogubiłam, ale miasteczko małe więc szybko wróciłam na ustalony szlak. Na nowopoznawanej drodze ciężko się jechało wzdłuż ekspresowej szóstki, ciągle miałam wrażenie, że zaraz coś mnie wyminie - potem 112 się odpieła w bok i już fajnie się jechało.

Krótka przerwa w Sławnie na żelki i napój i laga na Ustkę. Niestety, pierwszy kryzys złapał mnie w Marszewie, znów krótka przerwa na żelki i do Zaleskiego na frytki i lecha free. Tam decyzja - zjazd na południe i setka będzie, albo ciacham na Ustkę i tam zdecyduje czy biję się o 140-tkę.

No niestety, w Ustce już pojechałam w dół, bo miałam dość - nie było sensu się przemęczać i prosić się o jakąś kontuzję czy problemy. Wyszło ostatecznie przed chatą równo 121 km, więc pani Madżong jest kontent.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Komentarze (3)

Gruba ryba1piorunów

@Mahjong Wielkie gratki, na hejto setki w sierpniu padają szybciej, niż w piątkowy wieczór w barze :smiley: Jeszcze tak podpowiem, że w kontekście rekordów, niebezpieczne jest ich bicie blisko domu, zbyt bardzo może kusić jego położenie xD

Osobistość3piorunów

czekałem na ten wpis bo ostatnio pisałaś że wczoraj tylko 60 bo jutro planujesz stuwe i jest :smiley:

Ja to generalnie takie dluzsze traski robie z dniem przerwy wcześniej bo lepiej gira podaje

Fenomen3piorunów

@Solar Możliwe, że właśnie to zadecydowało o tym, że nie pchnęłam do 140 km, ale wątpię - wczoraj jechałam baaaardzo spokojnie, po znanej leśnej trasie - nie męczyłam nóg. Myślę, że mentalnie byłam zmęczona nowym nieznanym kawałkiem, a potem pogoda dowaliła swoje, ale i tak! 120!

Next step myślę, że już 150 km, ale nie wiem czy w tym sezonie, raczej już nie, chyba że się trafi mi jakiś dzień konia jak wyjadę na zwyczajową "setkę" i poczuję się lepiej i dokręcę. Ale bez spiny. Dystansowo i tak sztos sezon 💪