Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika hejtoanonim w Hydepark

Inspirator

w Hydepark

61piorunów

Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam gdzie jej szukać.

Otóż moja dziewczyna od 4,5 tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Jest to jej ósmy pobyt w tego typu ośrodku. Praktycznie zawsze trafiała tam z powodu sytuacji rodzinnej, a mianowicie była torturowana psychicznie przez jej własnych rodziców. Bagatelizowanie prób samobójczych, umniejszanie osiągnięciom na rzecz nauki, ignorowanie problemów, dotykanie jej samej oraz jej brata, szantażowanie, ograniczanie kontaktów z koleżankami oraz ze mną, zakazywanie wykonywania najprostszych czynności w domu, a nawet zamykanie ją w domu to była codzienność. Tym razem trafiła tam, ponieważ jej matka szantażowała ją abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty. Zaczęły się bić, toteż jej stara zadzwoniła na policję. Nazajutrz trafiła do szpitala i od tej pory tam przebywa.

Moja dziewczyna czuje ogromny wstręt do swoich rodziców i kiedy tylko ich widzi w szpitalu to ogarniają ją myśli aby ich zabić. Matka przez całe życie stosowała pasywną agresję w jej stronę, ojciec natomiast był służalczy wobec swojej żony jak pies i miał gdzieś co córka powie, dopóki jego żona tego nie poprze. Na żadnego z opiekunów nie miała co liczyć, nawet przytulić się do nich nie mogła, bo ich wymówką było to, że nie mają czasu. Mimo, iż matka jest bezrobotna, ojciec natomiast po powrocie z pracy nie miał żadnych obowiązków. Niekiedy jej własna stara wycierała swoją głowę o szyję oraz klatkę piersiową mojej dziewczyny, a także dotykała ją po pośladkach, ojciec natomiast wcale nie reagował, ewentualnie mówił, że mama żartowała i/lub również ma prawo się zezłościć. Kiedy moja dziewczyna pisała na WhatsAppie swoim starym, że chce się zabić, odpisywali jej emotkami i śmiali się z tego, co pisze lub tłumaczyli się tym, iż świat nie kręci się wokół niej, i że ich też może kiedyś zabraknąć. Odnośnie mnie mówili, iż będę ją przywiązywał do kaloryfera i głodził. Od zawsze były z nimi problemy, ale ostatnie 5 lat wspomina najgorzej.

Dlatego też ona nie chce z nimi mieszkać. Problem w tym, że każdy wariant alternatywnego miejsca zamieszkania napawa ją strachem. Może ona trafić do ośrodka dla ofiar przemocy domowej, jednak może przebywać tam maksymalnie 3 miesiące, no i też rzekomo strasznie kładą tam nacisk na szukanie pracy. Moja dziewczyna miała dzisiaj rozmowę telefoniczną z dyrektorką tej placówki. Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić, a tamta zaczęła pi⁎⁎⁎⁎lić, że "skoro pani tak mówi, to zakładam, że nie jest pani zdolna do pracy". Na odchodne jeszcze rzuciła tekstem "witamy w świecie dorosłych". Może jeszcze trafić do domu dziadków lub z powrotem do rodziców, ale te opcje są absolutnie nie do przyjęcia ze względu na negatywne wspomnienia związane z tymi osobami. Każdy członek rodzeństwa jej rodziców jest albo za granicą, albo jest pokłócony z nimi. Nie chcę nawet myśleć, że po tych 3 miesiącach spędzonych w tym ośrodku zostanie wyrzucona na bruk. Jeżeli chodzi o edukację, to jest w klasie maturalnej i ma średnie wykształcenie, jednak nie jest w stanie pisać matury na ten moment (nauczyciele ją przepuścili mają na uwadze to, iż nie może uczestniczyć w lekcjach w chwili obecnej). Miała iść na studia i bardzo chce to zrobić, ale niestety nie jest to na tę chwilę możliwe.

Podczas pobytu miała robione różnorakie badania, wobec czego ma stwierdzony autyzm (jednakże na tę chwilę nie wiadomo jeszcze nic odnośnie dokładnej jego postaci), ADHD i CPTSD. Czy te wyniki wystarczą do uzyskania jakiegoś mieszkania socjalnego, zapomogi lub innej formy wsparcia? Moja dziewczyna codziennie ma rozmowy z lekarzami, psychologami oraz z pracownicą socjalną, lecz owa mówi, iż na razie nie widzi innego wyjścia niż ośrodek. Nie ma żadnego członka rodziny, rodziców, dziadków, którzy by jej pomogli. Teoretycznie mógłbym ją przygarnąć do siebie, jednakże mieszkam od niej ponad 300 km w linii prostej, w dodatku na wsi, nie stać nas na tak skomplikowane procesy logistyczne, a nasz dom jest za mały, aby pomieścić jeszcze jedną osobę. Gdyby to ode mnie zależało, to zrobiłbym to od razu... Bardzo ją kocham i strasznie mi zależy na lepszym jutrze dla niej. Nie zrobiła absolutnie niczego, aby być tak potraktowaną przez los. Jest jeszcze jakieś inne wyjście? Bardzo prosimy o pomoc, ja oraz ona.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Komentarze (70)

Gruba ryba1piorunów

@hejtoanonim życie jest brutalne. Weź się porządnie za naukę jakiegoś zawodu. Jeśli chcesz i możesz to ty skończ studia. Ten związek pewnie i tak się rozpadnie. Myślę że miłość się wypali bo to neurobiologia, i chormony młodego człowieka. Jeśli w tym utkniesz nie ogarniesz ani swojego życia ani jej. Za kilka lat będziesz żałował tej decyzji. Zajmij się nauką albo pracą, zdobądź jakiś zawód który pozwoli Ci zarobić na chleb i utrzymać rodzinę bo dzisiaj nie jesteś zdolny. I nie jesteś wyjątkiem, wielu ludzi tak ma i po prostu nie zakładają rodziny. Pragmatyzm - nie stać Cię na związek z kobietą którą musisz utrzymywać. I nie bierz jej też na głowę swojej rodzinie, nie zasłużyli sobie na to żeby utrzymywać jeszcze jednego nieporadnego dorosłego człowieka - to duże obciążenie.

Fenomen0piorunów

@hejtoanonim ja pi⁎⁎⁎⁎lę stary, to jest sprawa życia i śmierci, więc angażuj swoich rodziców i przyjaciół i zabieraj ją stamtąd. Musicie ją stamtąd zabrać, a jak pieprzysz, że "Twój dom jest za mały na jeszcze jedną osobę" w sytuacji zagrożenia życia, to pomyśl jakie będziesz miał wyrzuty sumienia jak dziewczyna się huśtnie. Wasz pierwszy priorytet to jest usunięcie jej z tamtego środowiska - nie wiem czy macie razem mieszkać w pokoju, czy coś wynająć, czy co, ale nie może to być kontynuowane tak jak jest. Jak ja bym to widział:

* zabranie jej z obecnego środowiska,

* odcięcie się od rodziców, nie mogą wiedzieć gdzie córka mieszka

* kontakty z rodzicami tylko na córki wyłącznych zasadach z Twoim udziałem i obecnością

* jakieś awaryjne lokum, albo mieszkanie razem albo wynajęcie czegoś na czas ustabilizowania sytuacji

* praca/matura wedle potrzeb, najpierw muszą być pieniążki na życie, a potem można myśleć o edukacji i rozwoju.

ps. jak ja byłem w liceum, czy na studiach to się spało po namiotach i po chatach w dziesięciu i nikt nie narzekał, więc się przemęczycie. Jej rodzice wykorzystują to, że jest zależna od nich, więc musicie im tę moc zabrać. Będzie bolało, a matka na pewno będzie robić problemy, więc się szykujcie. Powodzenia.

Gruba ryba3piorunów

@hejtoanonim a co Ci doradzają twoi najbliżsi?
- co mówią twoi rodzice?
- co doradza rodzeństwo?
- co na ten temat radzą przyjaciele?

Inspirator0piorunów

@Zapster Nie rozumiem, na c⁎⁎j ty mnie wyzywasz? Nie mam w prawdziwym życiu nikogo, kto by mógł spróbować chociaż odrobinę mnie nakierować, toteż chciałem spróbować tutaj. To, że nie spotkałem się z nią irl nie znaczy, że jej nie widziałem - codziennie rozmawiamy ze sobą przez Messengera na kamerce. Atencja mi nie jest potrzebna, co z nią niby mam zrobić, zresztą, skoro poprawna stylistyka komentarza jest dla ciebie powodem, aby myśleć, iż baituję, to nie mam pytań. Jasne, mogę pisać jak każdy zoomer i dzieciak, czyli bez polskich znaków, wstawiając co drugie słowo angielskie wyrażenie, ale po co?

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Tytan5piorunów

@hejtoanonim K⁎⁎wa ale cyrk. Też musisz mieć jakieś problemy ze się wpierdalasz w takie bagno xD

Plus, starzy mają rację - jak ma sobie w życiu poradzić jak prośba o Twój dowód skończyła się bójka i psychiatrykiem xD

"Chciałeś Panią to zapierdalaj na nią".

Sam wynajmij coś, jak cię nie stać to skup się na pracy najpierw a potem biegaj za psychicznymi dupami. Masz całe życie jeszcze żeby se je spierdolic przez psychiczne laski xD

Brzmi jak pokolenie wychowane w tablecie. Znajomy ma teraz nowa miłość z dzieckiem, 16 lat laska, podobnie. Panika na wszystko a nie umie chleba posmarować . Nazywa ją warzywo xD

Trochę twardo ale ktoś ci to musiał napisać. Z fartem.

Twórca6piorunów

Z takimi papierami starać się o grupe niepełnosprawności (na pewno dostanie przynajmniej umiarkowane) i zapisac się na studia, byle jakie. Nie trzeba zdawiać, wystarczy żeby cie nie wywalili i można brać stypendium dla niepełnosprawnych, jest też dużo innych form wsparcia. To nie wystarczy na życie, ale nie będzie trzeba pracować 3 dni w tygodniu tylko 2 żeby się utrzymać na powierzchni.
No ale trzeba zdać maturę, dostac się na studi i przeżyć do tego czasu.
Jesli nie studia, to orzeczenie pomaga w znalezieniu pracy i tak

Fanatyk1piorunów

@hejtoanonim pomijając aspekty problemów psychicznych, jako osoba totalnie będąca z boku, proponowałbym porozmawiać z dziewczyną i namówić ją na przeprowadzkę. Nie do Ciebie, tylko wynajmijcie coś w zupełnie nowym miejscu. O lokalizacji nie mówcie najlepiej nikomu, a już z pewnością jej rodzicom. Znajdź pracę w nowym miejscu, otocz dziewczynę opieką, a ona niech pójdzie po wsparcie, o którym wspominała Fafalala. Dzięki Twojemu wsparciu, dziewczyna może poczuć się bezpieczniej w nowym miejscu z dala od źródła problemów. Tylko niech nie siedzi sama w 4 kątach bo z tego nic dobrego nie wyjdzie - niech znajdzie lokalne grupy wsparcia, zapisze się na jakieś zajęcia, aktywności, potem podejmie pracę.

Inspirator1piorunów

@WatluszPierwszy Szczerze powiedziawszy, to takim najbardziej dosadnym dowodem są głosówki z ukrycia przedstawiające kłótnie jej rodziców i krzyki na brata, a także wiadomości na WhatsAppie, na których każda próba wołania o pomoc jest bagatelizowana. Wszędzie się prsejawia pasywna, słowna, a niekiedy nawet fizyczna agresja, głównie ze strony matki wobec reszty członków rodziny. Widziałem też screeny z rozmów z jej koleżankami, na których było pisane to samo. Teraz się dowiedziałem, że w bursie nie można zostawać m.in. na wakacje, w wielu przypadkach również w weekendy... Ona powiedziała mi natomiast, że jeszcze zagada z pracownicą socjalną, a po tonie głosu podejrzewam, że coraz bardziej się przekonuje do tego ośrodka dla ofiar przemocy domowej. Nie stresuje się już tak wizją znalezienia pracy bez matury w tak młodym wieku, a przynajmniej tak mi się póki co wydaje. W szpitalu natomiast prawie codziennie rozmawia z lekarzem prowadzącym, psychologiem i pracownicą socjalną właśnie między innymi w sprawie ustalenia lokum.

@Fafalala No właśnie się zdarzało, że uciekała z domu przez zachowanie jej rodziców wobec niej samej. Mówiła mi jednak, iż nie spotkała się z żadną osobą, przy której czułaby podobne odczucia, stres i frustrację, co przy swoich starych. Powiedziała mi, że zaalarmowała lekarza o tym dotykaniu, jednak nie wiem, co on dalej w tej kwestii zrobił. Wiem natomiast, że któregoś dnia wezwał jej matkę na rozmowę. Spytał się, jaka atmosfera panuje w ich domu rodzinnym, na co tamta odpowiedziała "no normalna, jak u każdej normalnej rodziny". Poprosił ją o wytłumaczenie, co ona rozumie przez pojęcie "normalna rodzina", po czym matka się oburzyła, zaczęła krzyczeć i wyszła pisać skargę do szpitala. Przez ostatnie dni moja dziewczyna wysyłała screeny z wiadomościami typu "jeśli chcesz, aby ci coś przywieźć, odbieraj połączenia" albo "na nas już nie masz co liczyć", po czym i tak przyjeżdżali z jedzeniem, jednak tylko raz na tydzień. Ale wracając, być może po wyjściu ze szpitala dostanie takowe skierowanie, nie wiem akurat nic w tej kwestii. Nie wiem czy dzwoniła na policję odnośnie tego dotykania, jednak każda próba zadzwonienia na pomoc, czy to na telefon zaufania, czy do innej instytucji, kończyła się wyrywaniem telefonu z jej rąk i wciskaniem przez jej starych kitu, iż ma schizofrenię. To było ich wytłumaczenie przy każdej okazji tego typu. Gdy pierwszy raz natomiast poszła do szpitala psychiatrycznego jako dorosła osoba, nie stwierdzono u niej tego zaburzenia. Aktualnie, jako osoba dorosła przebywa tam drugi raz i ma robione badania.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Gruba ryba21piorunów

Powołując się na dowód anegdotyczny z moich doświadczeń w psychiatryka h, wielokrotne pobyty w szpitalu są przypisane do pewnego typu osób, demonstracyjnych i ucieczkowych. Nie mówię że tak jest w tym przypadku, ale potraktuj to jako wskazówkę.

Rodzbiubując na elementy:
- informacja o molestowaniu u nieletnich w razie AUTENTYCZNYCH przesłanek (świrki np. z zaburzeniami osobowości potrafią zwyczajnie kłamać dla uzyskania uwagi) jest automatycznie zgłaszana do prokuratury,
- isnieje terapia na NFZ. Jak dostajesz wypis ze szpitala od razu masz skierowanie. Od osoby zależy czy z tego skorzysta,
- autyzm, ADHD czy CPTSD to nie są choroby psychiczne, dziwne ze nie informuje np. o depresji.
- i co najważniejsze, znasz tylko to co ona Ci przedstawia. Ludzie po przejściach, zwłaszcza kobiety w młodym wieku mogą być mitomankami. Zwłaszcza przy zaburzeniach osobowości typu borderline. Takie osoby potrzebują uwagi i wsparcia i to nic złego, ale potrafią tym spalić drugą osobę.

A i socjalnego nie dostanie i już. Nie ma podstaw. Ośrodek lub praca i pokój na własną rękę.

Miałabym się na baczności na Twoim miejscu i to wspaniale, że chcesz pomóc, ale uwierz mi proszę. Osoby wielokrotnie w tak młodym wieku będące w szpitalu psychiatrycznym potrafią w ten sposób uciekać przed światem co jest słabą strategą do prób rozwiązania tego typu sytuacji. Nawet ze wsparciem.

Inspirator1piorunów

@ZohanTSW Ona jak najbardziej zdaje sobie sprawę, że jest zaburzona, ale rodzice nie potrafią jej okazać wsparcia, tylko pogarszają wszystko. Moja dziewczyna mi się zwierzała, że między innymi została wyrzucona z domu przez własną matkę w nocy, a na prośby ojca tamta mówiła "nie wpuszczaj jej, niech stoi na tym dworze i marznie" (wtedy też ojciec ten jeden raz uderzył swoją żonę w twarz przez te głupoty, które ona wygadywała), groziła jej, że zetnie jej włosy w nocy, bagatelizowała to, iż się tnie i wiele więcej. Rzekomo te wszystkie diagnozy mają zostać jej przedstawione w tym tygodniu, do tej pory miała robione jedynie badania. Nie mam natomiast pewności, czy na Messengerze można oszukiwać. Widziałem jej zdjęcia, rozmawialiśmy zarówno na Messengerze, jak i na Discordzie, nie ma mowy, aby to wszystko było wygenerowane.

Poza tym, przed chwilą do mnie zadzwoniła z wieścią, iż pojawiła się propozycja mieszkania w bursie. Jednakże, wydaje mi się, aby zamieszkać w takowej, musi kontynuować edukację. Zaproponowałem jej, aby poczytała o jakiejś szkole policealnej, na co ona się zgodziła, sama wierzy, że jest nadzieja. Nigdy również mnie nie prosiła, abym ją wsparł finansowo.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator2piorunów

Wierzę, że to nie jest scam, ponieważ wielokrotnie dzieliła się ze mną wiadomościami, głosówkami i nagraniami z ukrycia. Wiem też, ile czasu przebywa w szpitalu, bo codziennie rozmawiamy ze sobą na kamerce. Nie spotkaliśmy się jednak irl, bo żadne z nas nie ma na tę chwilę możliwości. Lekarze i psycholodzy jej powiedzieli, że te pobyty są spowodowane wyłącznie zachowaniem jej rodziców, a te ataki w postaci rozpaczy, ewentualnych bójek są odpowiedzią na ich zaczepki i wywoływanie stresu. Na oddziale, w którym ona jest znajduje się 18 osób płci żeńskiej i przypuszczam, że tyle samo męskiej. Nigdy nie byłem w szpitalu psychiatrycznym, a ona prawie zawsze przebywała w tym samym zakładzie.

Zdaję sobie sprawę, że opisałem zaledwie fragment jej życia, a na wymienienie w zrozumiały sposób wszystkiego, co ją w życiu spotkało nie starczyłoby mi tygodnia. Odnoszę wrażenie, iż przez ich postępowanie stała się strasznie niesamodzielna, dlatego chcę dla niej poszukać jak najlepszego rozwiązania, na które mnie stać, aby mogła się rozwinąć. Wiem, że to jest ogromna odległość i nie mam szczegółowego wglądu w jej sprawy, ale nie mam również podstaw, aby podawać w wątpliwość jej zeznania. Mówimy o sobie wszystko, wiem jak wygląda, znam jej personalia, wyniki testu IQ, miejsce zamieszkania i wiele poufnych informacji, toteż tym bardziej wierzę w to co ona mówi. Staram się wytłumaczyć jej, że mimo początkowej przykrej rozmowy telefonicznej mojej dziewczyny z dyrektorką ośrodka dla ofiar przemocy domowej, znajdą się również ludzie, którzy pomogą jej ogarnąć sprawy zatrudnienia.

Nie mam powodów aby trollować, bo mija się to z celem. Mi naprawdę na niej zależy, ale przez odległość mogę być z nią jedynie w telefonie. Oczywiście nie traktuję też was jako psychologów ani ludzi od wszystkiego, a jeżeli odnieśliście takie wrażenie, to bardzo was przepraszam. Zwyczajnie się o nią boję.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Fenomen8piorunów

@hejtoanonim odpisuje na zarzutkę, ale serio, dziewczyna, której nigdy nie widziałeś na oczy? W jakim świecie ja żyje :smiley: Kolejna historia o "bezdomnym z wykopu", zaraz się okaże że "z tą zrzutką to mieliście rację, pieniążki się przydadzą" :upside_down_face:

Tytan11piorunów

@hejtoanonim przede wszystkim tak jak inni tutaj piszą - wymiksuj się z tego. Szkoda życia, tym bardziej że to scam.

Dodam, że jeżeli ona się uczy (nie ważne, czy studia czy policealna wieczorowa) to może wystąpić o alimenty od rodziców i wbrew pozorom to bardzo szybka droga. Warto podpytać w pomocy społecznej.

Fanatyk27piorunów

K⁎⁎wa, cofam swoje słowa, jak 300km i się nie widzieliście to jest to scam i odcinaj się

Autorytet25piorunów

@hejtoanonim Rozumiem, że masz dobre chęci i bardzo zależy Ci na tej dziewczynie, ale spróbuj na to spojrzeć chłodnym okiem. Przede wszystkim wasz związek opiera się wyłącznie na relacji na odległość. Mieszkacie 300 km od siebie, nigdy nie widzieliście się na żywo, więc tak naprawdę znasz tylko jej wersję wydarzeń wykreowaną przez ekran telefonu, a chcesz na tej podstawie podejmować gigantyczne życiowe decyzje. Musisz wziąć pod uwagę, że osiem pobytów w szpitalu psychiatrycznym to nie jest efekt zwykłego buntu czy kłótni o doładowanie telefonu. Oddziały są przepełnione i nikt nie trafia tam tyle razy bez bardzo poważnych zaburzeń. Zastanów się nad tym logicznie: skoro to już ósmy pobyt, ta rodzina musiała być wielokrotnie sprawdzana przez psychologów i opiekę społeczną. Gdyby w domu faktycznie dochodziło do molestowania i takich tortur, sprawa z urzędu dawno trafiłaby do prokuratury i sądu rodzinnego. Zrównywanie ciężkich zarzutów o przemoc z żalami o brak blendera czy limit internetu to potężna czerwona flaga i częsty mechanizm u osób z zaburzeniami, dla których każde postawienie granic przez rodziców urasta do rangi znęcania się. Jeśli chodzi o ten ośrodek kryzysowy, to dyrektorka powiedziała jej po prostu brutalną prawdę o dorosłym życiu. OIK wymaga chęci usamodzielnienia się i pójścia do pracy, a same diagnozy ze szpitala nie sprawią magicznie, że z dnia na dzień dostanie mieszkanie socjalne, na które w Polsce czeka się latami. Naprawdę uważaj, żeby z chęci pomocy nie wziąć na siebie problemów, których po prostu nie udźwigniesz.

Gruba ryba35piorunów

> ponad 300 km w linii prostej, sąsiednie województwa, nigdy nie mieliśmy nawet okazji zobaczyć się irl

Stary, o czym my w ogole rozmawiamy? Masz dziewczynę z ktora sie nigdy nie widziales? To na twoje pytanie co robic ja bym powiedzial: moze spotkajcie sie najpierw sie dowiesz czy to w ogole jest twoja dziewczyna, bot czy Ukrainiec ktory chce wymusic od Ciebie pieniadze :smiley:

Osobistość14piorunów

Masz dowód osobisty,więc pewnie masz powyżej 18 lat. Ogarniasz pracę i mieszkanie a ona odcina się od rodziny i tez zaczyna pracę. Jeśli chcesz pomóc to chyba jedyna opcja

Inspirator6piorunów

Otóż właśnie dążymy do tego, aby odciąć się od jej rodziców - zarówno ja, jak i ona mamy poblokowanych rodziców gdzie się tylko da; moja dziewczyna nie chce rozmawiać z nimi przez komórkę, nawet jeśli pielęgniarka przyjdzie z telefonem powiadomić, że oni dzwonią. Ona nawet nie myśli o powrocie do domu; już samo zobaczenie rodziców w szpitalu (co prawda bez interakcji) ją mocno zestresowało, obrzydziło i spowodowało nawrót tych myśli o zabiciu ich. I tak, jesteśmy młodymi ludźmi - pełnoletnimi, aczkolwiek wciąż przed dwudziestką. Mi jest również ciężko pojąć jej sytuację, bo w grę wchodzi ogromna odległość (ponad 300 km w linii prostej, sąsiednie województwa, nigdy nie mieliśmy nawet okazji zobaczyć się irl), a zarówno ja, jak i ona nie mieszkamy w Warszawie ani innym dużym mieście wojewódzkim. Zrzutka natomiast wydaje mi się (bo z nią jeszcze o tym nie rozmawiałem) ryzykownym przedsięwzięciem, nie wiem co prawda co ona o tym sądzi. Z tych wszystkich wyjść ten ośrodek wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej na razie. Z dyrektorką tego ośrodka ma negatywne przeżycia, aczkolwiek wierzę, iż reszta kadry jej pomoże znaleźć pracę, jednak może ona zostać się tam jedynie 3 miesiące, a ten czas nie pozwoli na wyleczenie ran zadawanych przez ponad 18 lat. Ośrodek, do którego ma trafić nie znajduje się nawet w jej mieście wojewódzkim, które i tak już jest jednym z mniejszych w Polsce. Nie wiem też, czy diagnozy i inne dokumenty, które uzyska z tego szpitala upoważnią ją do jakiejś zapomogi lub mieszkania socjalnego. Dziewczyna nigdy nie miała okazji pracować, a jej rodzice to tacy idioci, że nie pozwalali jej nawet zmiksować truskawek w blenderze, bo próbowali jej wmówić, iż zepsuje nimi ostrze. Takie głupoty z ich ust to chleb powszedni w jej domu. Nie chcieli jej nawet wykupić doładowania na telefon za 40 zł, bo według nich 100 GB internetu starczy na 10 lat. Wiem, bo pokazywała mi screeny z rozmowy na WhatsAppie. Całe życie była ograniczana, także w takim przypadku chyba tym bardziej będzie ciężko poszukać na już jakiejś pracy...

W każdym razie bardzo dziękuję za rady, próbowałem szukać pomocy na portalu ze śmiesznymi papieżami, ale spotkałem się tam tylko z jedną merytoryczną odpowiedzią, do tego prawie każdy wasz wpis zawiera więcej informacji niż cała nitka komentarzy na stronie na w.

P.S. Właśnie teraz do mnie zadzwoniła i powiedziała coś o mieszkaniu chronionym. Rzekomo pracownik socjalny jej powiedział, że takie coś nie jest na tę chwilę dostępne, ale ona rzekomo znalazła informacje zaprzeczające jej tezie. Nie wiem natomiast co dalej, ponieważ cała rozmowa trwała dwie minuty, a teraz poszła rozmawiać z psychologiem. W każdym razie, jeszcze raz dziękuję za rady.

P.P.S. Jednak są tylko dla mężczyzn.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Osobistość23piorunów

Prawda jest brutalna. Wybór drugiej połówki wpływa na całe twoje życie i wszystkie jego aspekty. Wybierzesz źle i do końca życia będziesz się męczył.

Życie ma się tylko jedno. Odpuść, znajdź kogoś normalnego, żyj lekko, płyń z prądem.

Nie baw się w zbawcę po na 100% przegrasz. Nie masz żadnych "kwalifikacji" aby taką osobę wyprostować.

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab Chyba że ta druga osoba jest chora i po zerwaniu zaczyna cię prześladować xD

Gruba ryba0piorunów

@Hasti a tam na całe życie. Jak nie ma dzieci to nie ma wpływu na nic. Mogą się rozejść bez konsekwencji. W momencie jak pojawi się dziecko to ona już na zawsze zostanie matką jego dzieci i nawet jak się rozejdą to będą musieli pozostać w kontakcie aby podzielić się obowiązkami i współpracować przy wyciodzniu dziecka. No chyba że ktoś ucieknie ale to tramua dla dzieci.

Gruba ryba0piorunów

@Hasti nie da się, to prawda. Ale tez zaden psycholog nie da ci tego wsparcia co kochająca osoba. Jak ci sie skonczą pieniadze, to skonczy się jego pomoc

Osobistość0piorunów

@FriendGatherArena Choroby psychicznej nie da się wyleczyć miłością.

Gruba ryba6piorunów

@FriendGatherArena Niby tak, ale to nadal może być za mało. Choroby psychiczne to straszny syf. Mówię po sobie, pięć lat ze schizofreniczką.

Gruba ryba11piorunów

@hejtoanonim 'Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić" przestalem czytac i zaczlem miec to w d⁎⁎ie... milego dzionka

Gruba ryba1piorunów

@ttoommakkoo bo to znaczy ze kompletnie nie ma tam oddolnej woli by z tego wyjść, jest czekanie 'az ktoś mnie wyciagnie'. Pracja to nic wielkiego, to tylko pierwszy krok do czegokolwiek, jakiegos celu, motywacji, środków na cokolwiek... no ale jak slysze ze "to tak nie mozna na szybko, to by sie trzeba zastanowic...". Tutaj by trzeba zespołu specjalistów, a nie konia na białym rycerzu. Uciekałbym...

Gwiazdor0piorunów

@TheLikatesy rozwiniesz? niepewność czy jest się na siłach jest tu bulwersująca czy że profesjonalista nie poczeka do jakiejś rozmowy żeby mieć pełniejszy obraz i wtedy wydawać wyroki?
jestem sobie w stanie wyobrazić że w połowie tych 3 miesięcy ktoś po odcięciu się od chorego otoczenia poczuje się mocniejszy i zdolny właśnie do myślenia i działania

Tytan23piorunów

Coś w ty depnął człowieku, wymiksuj się z tego

Gruba ryba0piorunów

@WatluszPierwszy to uczucie to neurobiologia, i to się wypala samo,.zwłaszcza w trudnych warunkach po czasie. I to nie jest ani tajemnica ani żaden wyjątek. Tak po prostu się stanie.

Tytan2piorunów

@WatluszPierwszy @nyszom obadajcie nowy komentarz, chłop nawet jej nigdy nie widział irl...

Coś mi tu śmierdzi, jak na 19 latka zbyt ładnie napisany komentarz. Ktoś tu chyba nas baituje dla atencji

Fanatyk1piorunów

@WatluszPierwszy tak jest, to bardzo trudne naprawić psychikę, bo wymaga to szczerej chęci pracy nad sobą i zainteresowania tym. Da się, tylko to wyamaga też sporej ilości pieniędzy, bo taka sesja u psychologa to już spokojnie ponad 200zł za godzinę. Chodzić raz w tygodniu, to jest ~800zł na miesiąc. Przy minimalnej płacy to jest koszmar. Z drugiej strony, jeśli są na progu pełnoletniości to do 26 roku życia mają pit 0, co w sumie jest niezłym wspomaganiem.

Fanatyk5piorunów

@ZohanTSW jasne i niech on jej nawet pomaga, niech wspiera, ale niech sobie z głowy wybije uczucia i związek. To się łatwo mówi wiem... jednak szkoda mi ludzi, którzy się ładują w sytuacje uczuciowe z osobami tak mocno poturbowanymi życiowo. Później często zamiast jednej stratowanej psychicznie osoby mamy w efekcie dwie.

Fanatyk9piorunów

@WatluszPierwszy trochę tak, z tym że op może być realną i być może jedyną deską ratunku dla tej dziewczyny w tym momencie. @TheLikatesy niżej zwrócił uwagę na jedną bardzo ważną rzecz - `Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić`. No tutaj nie ma co się zastanawiać, jeśli wybierze rodziców ponad pracę, niezależnie ile ma lat, to znaczy że pomoc jej będzie wymagać zbyt dużej ilości energii i może się skończyć tragicznie dla OPa.

Każdy człowiek jest inny, dlatego trzeba indywidualnie podejść do tej sprawy i ją ocenić.

Najpierw sugerowałbym przekonać dziewczynę do pracy i odcięcia się od rodziców na dobre, bez żadnych wyjątków. Tacy rodzice mogą też potem skamleć i płakać, błagać i przepraszać, lub udawać pokrzywdzonych i nie wolno dać się na to nabrać, bo inaczej powrót do bagna - oni się nie zmienią, nie bez pracy nad sobą u psychologa.

Jeśli dziewczyna nie będzie potrafiła za nic oderwać się od toksycznych rodziców to OPie, rozważ zadbanie o własny komfort psychiczny, bo też się szybko nabawisz traumy i skrzywienia. Nawet gdyby dziewczyna zechciała się odciąć i odeszła na swoje, to musi pracować nad sobą i właściwie zapomnieć wszystko, czego się nauczyła w domu, bo nieświadomie może powtarzać toksyczne schematy, oczywiście będą praktykowane na Tobie, chyba, że będziesz się zachowywał jak jej ojciec (co w zasadzie też jest pewnie wynikiem agresji psychicznej).

Osobistość11piorunów

@Zapster cieszę się, że ktoś to napisał i nie musiałem wyjść na jednego "dupka", ale taka jest szczera prawda.
Anon sam nie ma żadnych środków i umiejętności, żeby jej pomóc. Dziewczyna jest chora, a w dodatku nie ma żadnych dobrych wzorców wyniesionych z domu. Nie mówię, że z takiego czegoś nie da się wyjść, ale to zajmiej przynajmniej dekadę, przez którą raczej oboje zmarnujecie sobie życie. BTW w tym wieku związek na odległość 300km, to nie jest związek, tylko jakąś fantazja.
Tldr. Koleś uciekaj chyba, że masz jakieś chore fantazje związane z daddy issues...

Fanatyk19piorunów

@Zapster to jest bardzo przykre i brutalne, ale ja dziś, jako stary chłop powtarzam wszystkim młodym ludziom - jak widzisz, że potencjalna partnerka/partner jest z rodziny w której coś jest mocno nie halo, to uciekaj dla swojego dobra. Wiadomo, że każda rodzina ma swoje niedociągnięcia i grzechy, ale jeśli sytuacja jest już patologią, to trzeba brać nogi za pas i nie zostawiać kontaktu do siebie.

Tytan23piorunów

@WatluszPierwszy chłop jest w 300km związku z patologiczna rodzina, jeszcze nie wie, ze go czeka dokładnie to samo z partnerka

Jesteście widać bardzo młodzi, rozstań się póki możesz nie masz obowiązku, a nawet nie powinieneś psuć sobie życia zeby bawić się w Mesjasza

Fanatyk10piorunów

@Zapster to chyba najrozsądniejsza rada. Niestety łatwo nie będzie, bo w grę wchodzi uczucie do dziewczyny. W przypadku młodych ludzi, to bardzo determinuje życiowe wybory.

GURU22piorunów

@hejtoanonim

> abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le co za patusiarnia. Zawsze jak takie rzeczy czytam to się zastanawiam jak wygląda mieszkanie takich ludzi i ich mordy.

Współczuję ziom, wam obojgu.

> Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić

Prawdopodobnie nie będzie miała wyjścia, na szczęście dzisiaj jest dużo łatwiej młodym znaleźć prostą ale uczciwą pracę. Byle jej psychika wytrzymała, po takich przejsciach. Studia mogą poczekać (pomijam że dzisiaj masa kierunków to gówno po którym wcale nie jest łatwiej znaleźć pracę).

Ja zaraz po liceum musiałem iść do roboty, a rynek pracy był wtedy tragiczny (Łódź, k⁎⁎wa).

Praca ma też swoje plusy, odciaga od myślenia o problemach, uczysz się wielu rzeczy, no i jesteś niezależny.

Powodzenia, trzymam kciuki.

Gruba ryba0piorunów

@Opornik skąd wiesz że sytuacja tutaj przedstawiona jest obiektywna? Może autor pokazał swoją perspektywę a może tak na prawdę ta dziewczyna jest trudna i sprawia problemy rodzinie a oni robią wszystko OK? Chipotetycznie pytam, bo nie wiem jak jest ale trzeba zakładać że nie musi być to prawda.

GURU17piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@Belzebub to zadziałało by gdyby oboje mieli chcęć i siłę żeby zapanować nad sytuacją. Młody może i by chciał ale w tej opowieści jest dużo red flag. Szczerze? 300 km, brak dochodów, brak kompetencji zawodowych żeby podjąć pracę? Brak dochodów? Nie ma szans się utrzymać. To nie wypali choćby przez prostą ekonomię. A tutaj jest więcej problemów. Trzeba je rozwiązać a związek 2 młodych ludzi bez doświadczenia w życiu nie ma szans się powieść. Bo co nie ma rozwiązania z tej sytuacji dla niej? Jeśli rzeczywiście jest jak mówi ta dziewczyna to roziwzanie jest proste. Składa podanie na studia i o akademik. Bierze pracę na weekendy(do domu nie wraca bo po co wracać do domu z przemocą). Zgłasza sprawę do sądu o alimenty jeśli rodzice nie chcą płacić za studia. Inna dochód. Ciężko pracuje na studiach - rozsądnie wybierając kierunek zgodny z uwarunkwonaiem czyli medyczny albo techniczny, coś po czym na pewno jest praca. Ciężko pracuje kilka lat i wychodzi z tego. Ale to ona, a nie chłopaczek który to tutaj pisze. Jeszcze jest opcja że on wszystko utrzyna ale to dla niego skończy się ciężką chorobą psychiczną i problemami typu jakieś uzależnienie albo załamanie. Albo skończy się to rozwodem i może jeszcze będą z tego jakieś dzieci, które będą się uczyć życia od sfrustrowanych rodziców. To zła droga.

Fanatyk48piorunów

Brzmi jakbyście mieli mniej niż 18 lat, ale wygląda na to, że jedyną opcją jest odcięcie od rodziców i usamodzielnienie się. Na tobie spoczywa teraz ogromny obowiązek wspierania jej w tym, bo jesteś jedyną życzliwą osobą. Boi się wyprowadzki - musi zaryzykować, miejcie w uwadze to, że toksyczne środowiska uzależniają. Dlatego wyprowadzka, blokada rodziców na wszelkich komunikatorach, może nawet zmiana numeru telefonu.

Ale to wszystko jeśli macie ponad 18 lat, w przeciwnym wypadku nie wiem, może ktoś tutaj będzie wiedział

Fanatyk4piorunów

Ożesz kurwa, przeoczyłem informację że to jest "związek" na 300km. W takim razie to albo troll, albo kurwa nie wiem, OPie, jest bardzo duża szansa na to, że ktoś cię robi w chuja i wykorzystuje. Zaraz będziesz miał prośby o przelew na życie na usamodzielnienie.

Fanatyk3piorunów

@Opornik niestety. Myślę, że wielu młodych ludzi to spotyka.

GURU13piorunów

@WatluszPierwszy no cóż młodziaki na pewno, smutne że tak wcześnie od życia fangę prostu w buzię dostaje.

Fanatyk29piorunów

@ZohanTSW

> Brzmi jakbyście mieli mniej niż 18 lat

Mam podobne wrażenie i chyba dlatego nie wiem, jak się odnieść do tego wpisu.

GURU41piorunów

Praca i wyprowadzka. To chyba jedyne wyjście.

anonimowehejtowyznania Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam - hejtoanonim - Hejto.pl (demo semantyczne)