Wpis użytkownika maderfaker w Jedzenie
maderfakerSpecjalista
141piorunówByłem wczoraj na kolacji w restauracji typu „ę ą”. Jak pani przyniosła danie główne to 10 sekund opisywała co tam jest, z czego jest zrobione i jakie jest fajne. Obok mnie twarzą zwrócona ku mnie siedziała parka, gdzie typ odpierdolił się jak admirał. Z drżącymi rękoma degustowałem moje danie. Normalnie taką porcję zmieściłbym do gęby na raz, ewentualnie na dwa razy widelcem, ale w związku z tym, że on patrzył to jadłem jak arystokrata.
Po kolacji opierdolilem kebaba na cienkim, sos łagodny, mięso mieszane. W sumie to nie zazdroszczę ludziom, którzy mają tak wysublimowany smak, że muszą się bujać po takich restauracjach. To nie mój poziom. Mój jest między barem mlecznym a taką restauracja oczko niżej niż ta w której byłem.
Komentarze (28)
Byłem kilka razy w fancy restauracjach z menu degustacyjnym i zawsze się najadałem, a często wątpiłem czy będę w stanie zmieścić deser. Pojedyncze porcje są małe, ale 6-7 dań sumarycznie to jednak dużo jedzenia.
Ja w tym roku, byłem w Bangkoku w restauracji „Michellin guided” czyli krok niżej niż 1gwiazdka https://maps.app.goo.gl/rk74L3wKBCCAhbjE7?g_st=ic
Restauracja słynie z tego, że kiedyś kreowała menu dla Tajskiej rodziny królewskiej.
Czy warto? Bardzo! Nieby zwykle (no może nie do końca ale jednak jedzenie które da się nazwać i rozpoznać) ale bogactwo smaków i aromatów zwaliło nas z nóg.
Serio, po tym obiedzie/lunchu zrozumiałem czemu ludzie wybierają fine dinning.
Jest to zdecydowanie opcja warta spróbowania raz na jakiś czas choćby by doświadczyć tego co można zrobić z jedzeniem.
Bonusem było to, że za ok 400pln najedliśmy się we troje.
@maderfaker ja czasami lubie sie przejsc do restauracji gdzie maja menu degustacyjne. Dania sa male ale jest ich minimum 6 i nigdy nie wyszedlem z takiej imprezy glodny.
Lubie gotowac w domu i czasami ide do takiej restauracji nauczyc sie czegos nowego czesto sam kucharz wyjasnia co i jak bylo robione.
@100mph ale zeby nie bylo to schabowego z ziemniakami tez lubie, jedno niewyklucza drugiego.
Ale taguj #zalesie
@maderfaker Ale smaczne w ogóle? Coś nowego czego wcześniej nie jadłeś?
słucha się co pani mówi, jak było ok to się w domu wrzuca w Youtube i szuka przepisu. :smiley:
Ja się raz naciąłem, dwa dni robiłem demi glace, masa składników i gazu poszła, a wyszedł mi tylko gęsty bulion. 😛
Wszystko co miałem na talerzach jadłem wcześniej. Może nie w takim miksie, ale składniki jadałem xD jedna pozycja mnie zaintrygowała czyli pieczony gołąb, ale wolałem jednak krowie mięso
Jedzenie jest po to żeby je wcisnąć do mordy i wysrać, cała reszta to dodatek mniej lub bardziej snobistyczny, kto był na masie raz w życiu do stopnia że powstrzymywał odruch wymiotny na jedzenie już nie patrzy poważnie
@GtotheG temu nie przeczylem
@Dzban3Waza a ja sie nie zgodze. Jedzenie jest po to zeby odwzywic mozg i cialo (a tym samym ducha) - dobre, zdrowe jedzenie jest najlepsza inwestycja w swoje zdrowie.
Kolega zabrał żonę do Basiury na "momenty"....po czym skończyli w kebabie...kalka z tej historii. ¯\\(ツ)/¯
@Tapporauta tak, też się tak naciąłem kilka razy i nigdy już nie ufam takim komentarzom.
@FoxtrotLima jadłem w wielu miejscach gdzie słabe komentarze były, a to małe porcje, albo jedzenie dobre, ale się nie najedli. Często żałowałem później, że cokolwiek wrzuciłem lekkiego na ząb przed wyjściem, bo człowiek wychodził z lokalu pełny. Nie tylko w Polsce, w innych krajach podobnie. Moim zdaniem to nie porcje są małe, ale ludzie po prostu za dużo wpieprzają.
@AndrzejZupa też byłem, jeszcze jak jego knajpa istniała i wyszedłem bardzo najedzony. Nie wiem jaki mieli spust, że jeszcze kebsa opierdolili.
@maderfaker do takiej restauracji idzie się raczej nie po to aby najeść tylko spróbować nowych smaków i posiedzieć w kameralnej atmosferze chodzi o samą otoczkę, a nie jedzenie i za to się też płaci właśnie. No nie wiem zapraszasz swoją żonę na jakąś rocznicę czy coś ładnie się ubieracie rezerwujecie stolik na godzinę i idziecie tam żeby poczuć się odświętnie raz do roku i bardziej oficjalnie i żeby to było coś innego niż na co dzień. Tak samo w kawiarni płaci się głównie za to że możesz sobie usiąść, posiedzieć i pogadać a nie za sam koszt kawy.
@Voltage Są też dania bez mięsa w takich restauracjach i nie trzeba jeść obrzydliwego ślimaka :grinning: Ogólnie to często właśnie fani "wyłącznie mięsa" robią takie dziwne twory, bo brzydzą ich sery/warzywa/grzyby i inne. Polecam spróbować, bo w takich restauracjach często są to bardzo smaczne dania, których przygotowanie samemu w domu zajęłoby bardzo dużo czasu, albo pochłonęło dużo składników, których często nie ma w naszych sklepach :smiley:
@Alnitak nie, zbyt "udziwnione", zazwyczaj brak w tego typu restauracjach rzeczy które jesz na co dzień i masz jakieś ślimaki/małże/kaczki/gęsi które nie każdemu muszą podchodzić w sosach grom wie jakich, mi po prostu takie rzeczy często nie smakują.
@Voltage co to znaczy zbyt wykwintne? W sensie, że zbyt smaczne? XD
@Legitymacja-Szkolna o to właśnie chodzi, ale dlatego my też nie chodzimy do takich restauracji, zupełnie nie moje klimaty a jedzenie często jest wręcz zbyt wykwintne i mi nie smakuje, głupio tak jeść coś za 2 stówy/50g i krzywić ryj :grinning:
@maderfaker moim zdaniem fine dining 7 posiłków wymyślonych po miksie narkotykowym którego Kris by się nie powstydził jest fajnie conajmniej raz w życiu spróbować. Niesamowite co ludzie potrafią odpierdolić z jedzeniem.
Ale imo to zbyt wymagające doświadczenie na co dzień. By mnie popierdoliło gdybym sobie codziennie musiał zadawać pytanie "dzisiaj kaczka czy gęś, dzik czy jeleń, a co to za smak który czuję pierwszy raz w życiu"
@maderfaker Prawda jest taka, ze kazdemu smakuje schaboszczak z ziemniakami tylko ci o wysublimowanym smaku pi3rdola swoje bo chca poczuc sie lepsi, a zyja w tym samym kraju, wdychaja ten sam smog z powietrza i gowno rozcieraja po dupi3 jak reszta plebsu.
@PanWibson plusik, mam tak samo xD
@100mph mi nie smakuje, a wręcz brzydzi. Podkreślam że nie jestem wege. Przykro mi ale twoja teoria już kuleje.
Nie chodzę specjalnie do takich knajp, bo aż tak mi nie zależy, schaboszczak jest dobrą opcją, ale nie przesadzajmy. Najlepsze rzeczy jakie w życiu jadłem były z ekskluzywnych knajp. A że nie ja płaciłem to smakowało podwójnie.
@100mph nieprawda. Dam lubię opierdolić kebsa, czy jakiegoś chamskiego wietnamca, ale za żylastym schaboszczakiem z suchymi i wiecznie parzącymi w pysk ziemniakami nie tęsknię.
> Prawda jest taka, ze kazdemu smakuje schaboszczak z ziemniakami
@100mph
xD
@maderfaker dlatego ja zawsze uderzam w wysokiej klasy wloskie knajpy xD nigdy sie nie zawiodlem
Ale bym zjadł żurek i placek po węgiersku w barze mlecznym...
