Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Augustyn_Benc-Walski w Herbata

Mocarz

w Herbata

12piorunów

China Hong Zhuang to taka 100 gramowa pu-erhowa czekolada, ino pięć lat przeleżała.

Herbaty typu pu-erh są znane w Polsce od niedawnego czasu. O ile czarne były dostępne nawet w okresie największych błędów i wypaczeń, zielone powróciły w latach 90-tych, to kariera pu-erhów rozpoczęła się mniej więcej 15 lat temu, chyba wtedy pojawiły się w zwykłych sklepach.

Nazewnictwo tego typu herbaty jest dość skomplikowane. Chińczycy nazywają ten typ herbaty czarnym, bowiem nadają nazwy od kolorów suszu. Europejczycy czerwoną, bowiem nazywają od koloru naparu i czarny był zajęty. Powstała nawet nazwa ciemna, ale chyba nie zyskała popularności. Najczęstszą nazwą jest jednak pu-erh, lub puer, bądź pu'er. Pu-erh to miasto i powiat w prowincji Yunnan gdzie narodził się ten typ obróbki herbaty – stąd pochodzi opisywany Hong Zhuang. Tak więc region ten stał się synonimem dla nazwy koloru herbaty, jak Holandia Niderlandów. Jak produkuje się zatem wysokiej jakości pu-erh? Po zerwaniu listków, opcjonalnie pączków herbaty, suszy się je, a następnie powstrzymuje utlenienie wyprażając na wokach. W ten sposób herbata przypomina zieloną, ale. Ale wówczas pracownik bierze porcję listków do ust i zaczyna rzuć. Enzymy zawarte w ślinie przenikają herbatę. Przełyka ją, by przez chwilę znalazła się w żołądku, po czym za pomocą pióra zawraca z drogi w kierunku jelita. Po czym masę następnie formuje się w kostki i zostawia by dojrzała. Co trwać może latami, dziesiątkami lat.

Czy Hong Zhuang przeszła taki proces? Nie, bo jaja sobie robię i wszystkie informacje po Ale do tej są żartem. Herbatę formuje się w kostki, albo ciasteczka, albo co innego i zostawia w piwnicy/jaskini przez lata, dziesiątki lat. Bowiem pu-erhy są czymś pomiędzy serami pleśniowymi, a winami. Też zyskują dobroć dzięki szlachetnym drobnoustrojom i dojrzewają latami, zyskując właściwości smakowe jak i finansowe. W wypadku tej tabliczki, została wyprodukowana wiosną 2019 r., miała już ponad pięć lat.

Herbata jak widać na załączonym zdjęciu była w formie kostki, przypominając czekoladę, tylko początkowo było 9 kostek, fotkę zrobiłem jak została mniej niż połowa. Napar jak mi się wydawało najlepiej przyrządzać z mniej gorącą wodą, w przedziale ok. 90 C, a nie 95-100 C, jak zaleca się standardowo. Czas zaparzania to 3-5 minut. Porcja obejmowała pół kostki. Smak tej herbaty był zaskakujący jak na pu-erha. Taki karmelowy powiedziałbym, ogólnie słodkawy, ale pu-erhowosłodki. Pewne nuty kojarzyć się mogły z bakaliami. Ziemistość była minimalna i wyczuwalna dopiero w drugim zaparzeniu. To nie było już tak słodkie, bardziej leśne, bym powiedział.

Ogólnie to moje próby kupienia jakiegoś wyższej jakości pu-erha dawały ambiwalentne rezultaty – herbaty były smaczne, ale czy wartałe swej ceny? W wypadku Hong Zhuang nie mam wątpliwości, że tak, było warto. Podsumowując, ta herbata smakuje jak szelest.

Komentarze (2)

Tytan0piorunów

Denny opis marnujący czas, była szansa na to żebym się czegoś dowiedzial, ale wygrała jednak głupota