Wpis użytkownika Maciek w Hydepark
MaciekGruba ryba
15piorunówChoroba dziecka to dla rodzica zwykle widmo grozy, bo rozpada się cały skrupulatnie zaplanowany tydzień. Wielu rodziców pocieszenie znajduje w tym, że w sumie i tak dziecko albo śpi z gorączką, albo leży na kanapie z jakąś książeczka, bo na nic innego nie ma siły.
Mi się trafił egzemplarz, który właśnie teraz ma 38,4 stopni gorączki, już znudziło mu się bieganie po całym domu z samolotami, teraz chce grać w piłkę, wszystko koniecznie ze starym, no bo jak już jesteśmy we dwójkę w domu to trzeba korzystać, je za trzech, nie usiądzie nawet na 5 minut, i ogólnie przy takiej temperaturze, gdzie normalni ludzie już piszą testament, on ma jakieś 97% normalnej mocy przerobowej.
Lekarz mi nigdy nie wierzy że on jest chory, czuje się jakbym wyłudzał L4 xD
Komentarze (8)
@Maciek Też mam taką córę lvl7. Raz w życiu antybiotyk u lekarzy tylko na bilansach i szczepieniach ¯\\(ツ)/¯
Jak zostaje w domu to ewentualnie jakieś żołądkowe problemy i cały dzień na głowie tatusia ;P
Ale nie narzekam, szwagier ma rok młodszego alergika, astmatyka i byle infekcja to w szpitalu lądują - zdecydowanie wolę się pomęczyć z dzieckiem w domu..
Mam identycznie z moim 4 latkiem, a co więcej, nawet mi nie przeszkadza jak jest chory. Skutkiem ubocznym jest to, że jest przesadnie miły :grinning:
@Maciek no to widmo grozy to jest właśnie z powodu tego który opisujesz :grinning: To są te momenty kiedy wybitnie docenia się przedszkola.
@Maciek moja córka to samo. tylko raz w życiu przelezala dzien, ale wtedy to juz ją zmiotło.
Temperatura jej nie zatrzymuje przes "wielkim swiatem małych odkrywców". Sprzątania jest wtedy dwa razy więcej.
Ja to 37.1 i kaput, ale ja to facet
Może szybciej przepali choróbsko :smiley:
idz do lekarza ze zdjeciami z kamery termowizyjnej