Wpis użytkownika KaczorDolan w Motoryzacja
KaczorDolanInspirator
0piorunówChyba dokonam największego motoryzacyjnego grzechu w swoim życiu. Kupię najbardziej miałkie, nijakie auto jakie istnieje.
Pastucha w 1.9TDI na zwykłej pompie. Oglądałem dziś Bolbo 850 2.5TDI, ale stan techniczny sprawił że zrezygnowałem.
Stąd też może zadam pytanie odnośnie Volvo - konkretnie to V70 ale tym razem na moturze benzynowym 2.4 170KM, ktoś jakieś doświadczenia ma? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Komentarze (7)
@KaczorDolan jak już mówiłem, licznik przyjmie wszystko. Ważne, aby był serwisowany na bieżąco. Niech służy!
@OperatorGranatnika wlasnie kupilem pastucha, niby 360k km ma na blacie, choć sam w to nie wierzę. Wiem że przyjechal 10lat temu do Pl i od tamtej pory na historiapojazdu ma nabite okolo 130k. Ale sam stan i to ze dziadek nim jezdzil i serwisował spowodował że się zdecydowałem
@KaczorDolan sama w sobie bańka nie jest straszna. Znam kilka aut powyżej 500 tys km, które spokojnie można cofnąć na 200 i puścić jako jeżdżone tylko do kościoła :grinning: Najważniejsze jest jak auto było traktowane i serwisowane wcześniej. To klucz do długiej i bezawaryjnej jazdy.
@OperatorGranatnika nie boje się bańki na blacie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@KaczorDolan chcesz nijakie auto to bierz mondeo, klasa nijakości sama w sobie :grinning:
Dokładnie jak wyżej, wolnossące 2.4 Volvo jest pancerne i kręci kosmiczne przebiegi, ale coś za coś, większość egzemplarzy zrobiło już prawie bańkę kilometrów. Wersja 140KM od 170KM różni się oprogramowaniem.
2.4 140KM czy też 170KM to pancerne jednostki.