Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Ustawa Wilczka- chwila, w której Polska poczuła smak wolności gospodarczej!

Kompan

w Dyskusje

0piorunów

Chwila, w której Polska poczuła smak wolności gospodarczej i jak tę wolność nam odebrano!

Był grudzień 1988 roku. Polska tonęła jeszcze w szarości kolejek, pustych półek i wszechobecnej bezradności. A jednak jeden krótki dokument- ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 r. zmienił wszystko. Mieczysław Wilczek zrobił coś, czego później żadna demokratyczna ekipa nie miała odwagi powtórzyć: po prostu uwolnił ludzi.

Ustawa (co nie jest zakazane, jest dozwolone) mieściła się na kilku stronach.
Domniemanie wolności. Koncesje tylko w jedenastu dziedzinach. Rejestracja firmy to formalność. I stało się coś, czego ekonomiści do dziś nazywają cudem. W ciągu kilku lat po zadłużeniu z PRL, powstało około dwóch milionów prywatnych przedsiębiorstw. Zwykli ludzie: nauczyciele, robotnicy, inżynierowie, kobiety z małych miasteczek, postawili stragany, małe sklepy, otworzyli warsztaty, zaczęli handlować i oferować usługi. Sektor prywatny błyskawicznie zaczął wytwarzać dwie trzecie polskiego PKB. Powstało w kilka lat okolo 6 milionów miejsc pracy. -
Uwaga: To nie był „program rządowy”. To była eksplozja oddolnej ludzkiej energii i pomysłowości.

Inne kraje postkomunistyczne i nie tylko- patrzyły na to z mieszaniną podziwu i zazdrości. Podczas gdy Węgry, Czechosłowacja czy kraje bałtyckie wciąż szukały formuły, Polska już stała się przykładem. Zachodni inwestorzy zauważyli to bardzo szybko. Kapitał z USA i Europy Zachodniej w latach 90, zaczął napływać właśnie dlatego, że reguły gry były proste i czytelne. Firmy widziały kraj, w którym można było zacząć działać bez wielomiesięcznego błagania urzędników o pozwolenie. Klimat zaufania, który stworzyła ustawa Wilczka w połączeniu z stabilizacją makroekonomiczną, sprawił, że Polska stała się na kilka lat najbardziej atrakcyjnym celem inwestycji w regionie.


A potem zaczęło się systematyczne dławienie tej wolności.
1 stycznia 2001 r. weszła w życie nowa ustawa o działalności gospodarczej (zbiegała sie z negocjacjami i akcesją do UE)Procedury stały się dłuższe, formalności gęstsze. Od tego momentu każda kolejna ekipa rządząca- niezależnie od barw, dokładała kolejne warstwy. Lewica rozbudowywała prawo pracy i system kontroli. Platforma Obywatelska przez osiem lat mnożyła obowiązki sprawozdawcze i procedury uznaniowe. Prawo i Sprawiedliwość, mimo deklaracji, utrzymało i rozwinęło aparat skarbowy oraz usztywnianie rynku pracy. Wszystkie te formacje wolały państwo, które kontroluje i rozdziela, niż państwo, które pozwala sie bogacić i rozwijać.

Efekt jest widoczny do dziś. Koszt założenia i prowadzenia małej firmy jest o ogrom wyższy i trudniejszy niż np w 1996 roku.

Energia, która w latach 90. wybuchła spontanicznie, dziś jest duszona w zarodku.

A Polska? Z kraju, któremu inni zazdrościli dynamiki i odwagi, staliśmy się zadłużonym, pozbawionym własnego kapitału i przedsiębiorczości- odwróconym rentierem unijnych ochłapów.
Zamiast generować własną siłę gospodarczą opartą na wolności i przedsiębiorczości obywateli, uzależniliśmy się od transferów, które płyną pod warunkiem akceptacji coraz gęstszej sieci regulacji. To nie jest już historia o wyzwoleniu. To historia o tym, jak elity wszystkich barw systematycznie oddawały to, co zwykli ludzie zbudowali własnymi rękami w latach 90.

Ustawa Wilczka była dowodem, że Polacy nie potrzebują protektorów. Potrzebują wolności. I właśnie dlatego tak konsekwentnie nam ją odbierano.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!