
Wpis użytkownika Shagwest w Podróże
ShagwestGruba ryba
54piorunówCorrida - absolutnie po⁎⁎⁎⁎ne. W Maladze odwiedziłem ostatnio ze znajomymi arenę "walk" z bykami. Podczas "eventu" bykami by mnie tam nie zaciągnęli, ale ot jako ciekawy obiekt architektoniczny, to czemu nie. Jednak zwiedzanie czegoś takiego to co innego niż Koloseum, gdzie masz świadomość, że te powalone rzeczy działy się dawno dawno. A tu masz rozpiskę tegorocznych "walk", wszystko prezentowane jest z wielką dumą (señor stanie tutaj, wypnie klatę, zrobimy zdjęcie i obrobimy na matadora! co, jak to nie?), nawet porównują się do jakichś antycznych bogów w materiałach multimedialnych :grinning:
Obecnie walka składa się z kilku uświęconych tradycją etapów. Specjalnie hodowanego byka wpuszcza się na arenę (plaza de toros, plac byków). Najpierw toreadorzy drażnią byka, prowokując go do ataków za pomocą żółto-różowych płacht (capa). Następnie pikador (jeździec na koniu obłożonym materacami) wbija mu lancę w unerwiony garb tłuszczu na karku. Dalej piesi (banderilleros) starają się wbić mu w to samo miejsce krótkie włócznie (banderille). Właściwe trafienie powoduje, że byk na chwilę zwalnia, co pozwala ludziom bezpiecznie uskoczyć sprzed jego rogów. Banderille powinny pozostać wbite w garbie byka, a zdobiące je długie, kolorowe wstążki dodatkowo drażnią zwierzę. Wszystkie te etapy mają na celu osłabienie mięśni karku byka, by ten trzymał głowę nisko, oraz miał nieco wolniejsze ruchy głową. Kiedy byk jest już zmęczony, występuje matador (zabijacz). Unika rogów, myląc byka ruchami małej mulety. Kiedy się upewni, że zmęczone zwierzę przestaje reagować, stara się je zabić trafiając szpadą w miejsce wielkości monety na karku byka. Taki cios przerywa rdzeń kręgowy. Kiedy ta sztuczka uda się za pierwszym razem, matador zyskuje brawa widowni i ma prawo odciąć sobie na pamiątkę ucho byka, czasem również ogon. Martwe zwierzę zostaje szybko zasłonięte płachtą i odciągnięte na bok przez osły lub muły.
Komentarze (3)
@Shagwest rozmowa z Hiszpanami na ten temat zawsze kończy się tym samym. Kiedy znajomy mi opisywał logikę stojącą za tym i gonitwami byków… ciężko to objąć polskim umysłem. Sam miał nawet filmiki z tego jak na jednej z takiej gonitw, blisko jego rodzimej miejscowości, ktoś zginął. Cała akcja na koniec sprowadzała się do tego jak odciągnąć rozdrażnionego i pobudzonego zwierza od nieprzytomnego i broczącego krwią człowieka, który dokonywał żywota na chodniku pod jakimś spożywczakiem.. Dziwna ta ich tradycja.
kiedyś widziałam jakiś dokument na ten temat i tam ci psychopaci wypowiadali się, że przecież to jest tradycja, sport, a w ogóle to byk żyje jak król i jest kochany przed śmiercią, więc można go potem brutalnie i w przerażeniu zabić. Wyobraźcie sobie teraz, że pedofil/ka tłumaczy prawo do gwałcenia swojego dziecka, bo poza tym przecież żyje bogato, dostaje, co chce, a w ogóle to on/ona go kocha xD
Dobra wrzutka...aczkolwiek niedobrze mi sie robi od tego opisu corridy (nie doczytałem, przerwałem)....🤐



