Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika evilonep w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

51piorunów

Czy ten trend da się w ogóle jeszcze odwrócić? Sam nie mam dzieci i ich nie planuje, bo uważam, że się do tego nie nadaje, gdyż sam nim mentalnie wciąż się czuję i nie sprawdzę się w roli ojca (ale jeszcze mam czas na zmianę zdania lub przyjęcie dojrzalszej postawy). Nie jestem więc dobrym przykładem. Czynnik finansowy w ogóle na te decyzję nie ma wpływu. Natomiast to zjawisko w odniesieniu do całej populacji jest bardzo niepokojące. Właściwie to czemu ludzie nie chcą mieć dzieci? Ja za siebie powiedziałem, a w moim otoczeniu bezdzietni używają tych samych argumentów. Tylko to nie jest dobra próba, bo z racji swojego charakteru dobieram sobie ludzi z podobnym. A jak z resztą?

Komentarze (97)

Twórca1piorunów

Nie no, dzieci to nie bardzo. Mam 30 lat i jednak to nie moja bajka. Nie lubie dzieci, zona na cale szczescie tez nie chce ich miec. Jak bysmy wpadli to ok, trzeba by to bylo wziac na klate. A co do trendu to 25 milionow ludzi to nie tak malo :smiley: Druga sprawa odnosnie watku emerytalnego to to, ze na emerytury bym nie liczyl I ZUS sie rozpadnie predzej niz ja dostane emeryture wiec lepiej oszczedzajcie i inwestujcie ile sie da, bo w tym kraju nikt sie nie bedzie nami przejmowac. Wiec cale zycie trzeba w cos inwestowac zwazywszy na wartosc naszej kochanej zlotowki i inflacje.

Kosmonauta3piorunów

Ja bym sobie może i ogarnął dzieciaka ale jak w tym państwie gdzie bedeac w top 15% zarabiających na uop nie stać na kupno mieszkania z godnymi warunkami w 32m2 nie zamierzam meic jeszcze dziecka na głowie

Gruba ryba2piorunów

@evilonep to nie jest niepokojące. Ludzi jest bardzo dużo. Najwyżej przyjdą tutaj imigranci z biednych krajów. Nie ma się czym przejmować

Osobistość1piorunów

O tyle dobrze że mieszkania będą tańsze bo nie będzie chętnych na kupno.

Sum0piorunów

Komentarz usunięty

Fenomen3piorunów

@evilonep jesteś idealnym przykładem ziomuś. Ty daj nam odpowiedź. Nasi rodzice się nie zastanawiali, czy będą dobrymi rodzicami, tylko się ruchali.

Gruba ryba8piorunów

Nie mam z kim, za co i gdzie.
A poza tym jestem spierdolony.

Lider9piorunów

Ja bym chcial ale zona nie moze. Niestety przez jej chorobe musielismy przerwac procedure adopcyjna. Na szczescie dopiero kurs. W przyszlym roku podchodze ponownie. Zyczcie mi szczescia bo nic latwo w zyciu mi nie przychodzi...

Gruba ryba4piorunów

A mi sie wydaje, że ludzi pojebało że dzieci nie robią.

Wirtuoz4piorunów

Ja bym mógł produkować dziecioki ale baby okuratnej i sprawiedliwej to ze świecą szukać (a sam jestem niezłym ananasem i żadna okuratna i sprawiedliwa kobita by nie chciała potomstwa ze mną)

Fanatyk7piorunów

Tak w ogóle po co odwracać trend? Argument, że Ziemia przecież pomieści 10 mld ludzi, używany w kontekście przeludnienia, to od zawsze mój ulubiony głupi argument. Pewnie pomieści i 20 mld, jeśli wszyscy zaczniemy spać na łóżkach piętrowych, tylko po co. Ziemia równie dobrze mogłaby mieć 2 mld ludzi. Ba, kiedyś tak było. I komu to przeszkadzało?

Pomijając oczywiste korzyści mniejszego zaludnienia planety to jeśli system nie wydoli mniejszej liczby ludzi to trzeba zmienić system lol. Np chciałbym, aby moje składki potem tworzyły moją emeryturę.

I ja wiem, że największy przyrost jest w Afryce, ale co z tym zrobić? Może zwyczajnie rzucać im prezerwatywy i recepty na wazektomie w pysk.

GURU8piorunów

@evilonep Niedawno czytałam, że niska dzietność w Polsce wynika właśnie z bardzo dużej ilości osób, które dzieci w ogóle nie mają i mieć nie zamierzają. Czyli takich jak ty. Ci, którzy mają dzieci, to mają przeciętnie tyle ile miała przeciętnie rodzina przed trzema dekadami. Po prostu jest wielki odsetek całkowicie bezdzietnych.

Fenomen11piorunów

Dla mnie rodzenie dziecka jest po prostu niemoralne. Wszystkie powody, dla ktorych ludzie robia dzieci, sa egoistyczne. Zawsze to jest "moje dziecko, moje potrzeby, ja, ja, JA". A dziecku nic do tego.
Nie moge spytac dziecka, czy zechce zostac urodzone, moge je tylko postawic przed aktem dokonanym. Nawet nie wiem, jak bym sie czul, jakby mnie syn w np. depresji spytal po co go zrobilem. Nie powiem mu przeciez, ze po to, zeby dac mu szczescie, skoro chce sie zabic.

Z reszta, rodzenie dzieci, zeby dac im szczescie to jakas akrobatyka logiczna, to jest wywrocenie priorytetow zyciowych.

Tytan10piorunów

>Czy ten trend da się w ogóle jeszcze odwrócić?
@evilonep Wątpię. Zbyt wiele czynników negatywnie wpływa na dzietność.

Pod względem kulturowym, jest znacznie mniejsza presja na młodych ludzi by zawierali małżeństwa i robili dzieci. Szczególnie dotyczy to kobiet, które po osiągnięciu dorosłości mają więcej możliwości niż zostać pralko-zmywako-ruchadłem jakiegoś lokalnego faceta przed 25. rokiem życia, bo jak nie to łolaboga stara panna co ludzie powiedzo. To samo ze stabilnością związków - nikt już nie musi wytrzymywać z pijakiem bokserem lub toksyczną harpią bo świnty ślub i rozwodu brać nie wolno, ba, można żyć w nieformalnym związku w ogóle nie biorąc ślubu, albo prowadzić żywot rozpustny i r⁎⁎⁎ać co tydzień kogo innego. Albo nie r⁎⁎⁎ać nikogo w ogóle i żyć niekoniecznie z wyboru w celibacie, bo globalizacja i media społecznościowe wyśrubowały wymagania i część ludzi istnieje kompletnie poza radarem płci przeciwnej.

Pod względem cywilizacyjnym, znacznie nam się podniósł poziom życia oczekiwanego zarówno przez samych młodych ludzi, jak i przez organy państwa w kontekście tego, co rodzice muszą dziecku zapewnić. To z jednej strony wymaga poświęcenia dziecku większej ilości czasu, zasobów, uwagi i energii, a z drugiej daje młodym ludziom olbrzymi wachlarz rozrywek dużo lepszych niż zmienianie o trzeciej w nocy pieluch zasranych przez ryczącego bombelka.
Ponadto zarówno dostępność antykoncepcji jak i edukacja seksualna sprawiają, że trudniej o nieprzewidziane skutki spontanicznej miłości.

Pod względem ekonomicznym, w większości przypadków jedna pensja nie wystarczy, by zapewnić całej rodzinie poziom życia uznawany obecnie za standard. Gdy obie osoby pracują, trudniej jest gdzieś upchnąć opiekę nad dzieckiem w rozkład dnia. Co więcej, dzieci obecnie dużo kosztują, a okazji do wykorzystywania małych niewdzięczników jako taniej siły roboczej jest niewiele.

Pod względem biologicznym, niestety, ale jako gatunek jesteśmy coraz mniej płodni. Badania wskazują, że z nie do końca jeszcze znanych przyczyn jakość spermy spada z roku na rok. Co więcej, średnia wieku, w którym kobiety decydują się na dziecko, wzrasta, a to ma wpływ zarówno na płodnosć jak i no zdrowie płodu. Nie pamiętam dokładanej liczby (chyba coś koło 40), ale gdy kobieta przekroczy pewien wiek, to pod względem szans na wady płodu, równie dobrze można pobawić się w faraona i zmajstrować potomka z siostrą-licealistką.

Nie sądzę, by dało się ten trend odwrócić bez drastycznych i łamiących prawa człowieka środków. Import ludności z zewnątrz to tylko odsuwanie problemu w czasie (i tworzenie tworzenie kolejnych problemów społecznych), bo prędzej czy później kraje rozwijające się dotknie ten sam problem. Wydaje mi się, że będzie konieczna fundamentalna zmiana paradygmatu przedłużania istnienia gatunku - może poprzez produkowanie nowych osobników w laboratoriach, a może poprzez wejście istot ludzkich na poziom bioniczny, lub być może nawet całkowicie wirtualny.

Inspirator11piorunów

po co odwracać ten trend? Jedynym potrzebującym jest system emerytalny. Może lepiej pomyśleć o jego reformie?

GURU13piorunów

A ja tam uważam, że to bradzo dobrze. Ludzie w końcu biorą pod uwagę potrzeby przyszłego dziecka, a nie tylko własną potrzebę posiadania dzieci. Jak ktoś chce i potrafi mu zapewnić potem to, czego będzie potrzebować, to droga wolna. Ale robienie sobie dzieci bo się ma na to ochotę i potem oczekiwanie od nich wdzięczności, że w ogóle przyszły na świat przechodzi do lamusa. I czas na to najwyższy.

A że system pierdolnie? Ten system się rozpada już od dawna i z każdym pokoleniem będzie już tylko gorzej, już chyba nikt nie myśli o tym, że mu się zus zwróci. To po co wrzucać w to kolejne jednostki tylko po to, żeby to sztucznie podtrzymać przy życiu, jak się będą musiały z tym podtrzymaniem męczyć?

Jak system opiera się na obarczaniu następnych pokoleń spierdoleniem niszczącym życie, to chyba czas najwyższy, żeby pierdolnął.

I tak jest nas nadmiar.

Osobistość1piorunów

Nie widzę w tym niczego złego.

Będzie nas mniej, Polaków?

Fenomen1piorunów

Ja nie mam i nie będę miał możliwości zapłodnienia nikogo. Dzieci robi się dla dobra społeczeństwa.

Autorytet15piorunów

Chłop się martwi liczbą urodzeń w Polsce samemu deklarując że dzieci nie będzie miał bo się "nie czuje" xD
Sam nie byłem wielkim fanem dzieci. Jak była jakaś impreza rodzinna to unikałem kaszojadow. A teraz nie wyobrażam sobie ze miałbym ich nie mieć. Po prostu jak przychodzi co do czego to człowiek zmienia podejście.

Ludzie nie chcą dzieci bo wymaga to pewnych wyrzeczeń. A w stosunkowo bogatym społeczeństwie ludzie wola poświęcać czas i pieniądze na siebie.

@LondoMollari
xD
O jakim złej sytuacji mówisz? W latach 90 było lepiej? Za komuny? W czasach wojennych i międzywojennych?
Nie wierzę że jakąkolwiek para podejmuje decyzje że chciałaby dziecko ale nie robią tego bo za 30 lat może być chujowo xD

Gruba ryba2piorunów

.

Fenomen17piorunów

@evilonep a po co go odwracać? Będą mniejsze tłumy na Krupówkach i w Międzyzdrojach

Gruba ryba29piorunów

Wg mnie sprawa jest bardzo prosta. Ludzie postępują wg tego co im się opłaca a im krótszy horyzont tej opłacalności tym motywacja większa.

kiedyś koszt dziecka był dużo niższy, bo wystarczyło dać ubranie po starszym, jedzenia to zawsze coś zostaje akurat żeby najmłodszy się najadł a już po paru latach mogło w domu czy na polu pomagać.

a obecnie?
kolejne dzieci to są wprost proporcjonalne koszty. Ubrania nowe i markowe, zajęcia pozalekcyjne, wakacje, podręczniki itp itd. Nie ma tego efektu skali że kolejne już wychowywane jest przez starsze rodzeństwo i bez większego wkładu finansowego. A oprócz wkładu finansowego jeszcze jest wkład czasowy! Dziecko trzeba zawieźć tam i tam, odebrać, pomóc w lekcjach, spędzić trochę czasu.

a przecież wszystkim brakuje czasu bo oboje rodzice pracują często z nadgodzinami aby utrzymać poziom życia uznawany obecnie za standard.

a potem to jeszcze jak dorośnie to wypadałoby dzieciakowi jakieś mieszkanie zorganizować. Jak tu zrobić 5 dzieci? Niemożliwe.

sam mam jedno i nie planuje więcej.

Fanatyk20piorunów

@evilonep Generalnie wielu ludzi widzi, jakie problemy stoją przed ludzkością za 20-30 lat. Jeśli teraz jest źle, to za 30 lat będzie ultraprzejebane. Ja bym osobiście nie chciał nikogo skazywać na taki los.

Fanatyk9piorunów

>tak, 50 lat temu czyli w latach 70 i na początku 80 był wręcz hurra-optymizm w Polsce XD co za brednie
>Nie było nic ale była praca i mieszkanie od państwa i na tym koniec.

@bishop Za Gierka nie było hurra optymizmu, ale była pewna nadzieja. Finansowana kredytem, ale tym się nikt wtedy nie martwił. A mieszkanie i praca to baaaardzo dużo. Powiedziałbym, że to wręcz fundamentalne aspekty przy decydowaniu o powiększeniu rodziny.

>A dziś 800+, babciowe, srakowe, dopłaty do wyprawki, leków ale nieeee dzieci fe, bo ja muszę zjechać pół świata do 30 bo tak mi IG i FB mówi XD społeczeństwo egoistów i hedonistów
Nie mówię tylko o Polsce. Ten sam problem ma Korea, Chiny, Japonia, Izrael i w sumie większość planety. Można obrażać się na społeczeństwo i wyzywać ich od egoistów i hedonistów, albo można próbować zrozumieć naturę problemu.

>A za 30 lat zdziwko, jak to mam emerytury 1500 zł? Czemu takie kolejki do opieki przez Pajeetów?
I tak będzie zdziwko. Niezależnie od tego czy zrobisz sobie dzieci czy nie. Tj. ja się dziwić nie będę, bo dokładnie wiem co się stanie.

Fenomen12piorunów

@LondoMollari tak, 50 lat temu czyli w latach 70 i na początku 80 był wręcz hurra-optymizm w Polsce XD co za brednie

Nie było nic ale była praca i mieszkanie od państwa i na tym koniec. Dziś masz o wiele większe możliwości rozwoju oraz socjalu i nie licząc tematu mieszkań (który jest ważny ale to nie jedyne co decyduje o posiadaniu dzieci), żyje się o wiele lepiej niż wtedy.

50 lat temu żyło się krócej, komuna robiła swoje ale jakoś nikt nie skamlał, że jest ciężko bo ciężko mieli prawie wszyscy.

A dziś 800+, babciowe, srakowe, dopłaty do wyprawki, leków ale nieeee dzieci fe, bo ja muszę zjechać pół świata do 30 bo tak mi IG i FB mówi XD społeczeństwo egoistów i hedonistów

A za 30 lat zdziwko, jak to mam emerytury 1500 zł? Czemu takie kolejki do opieki przez Pajeetów?

Fanatyk13piorunów

@LaMo.zord 50 lat temu, oprócz ryzyka totalnej zagłady jądrowej, generalnie był optymizm. To był czas pokoju w Europie, szybkiego, ale nie nie niekontrolowanego rozwoju, a przede wszystkim - niższej świadomości problemów, jakie są na horyzoncie. Generalnie - ludzie chuja wiedzieli, a czasem lepiej żyć w błogiej nieświadomości.

20 lat temu był względny optymizm, to były relatywnie dobre czasy, choć wizerunek wiecznego prosperity zaczynał już wtedy nieco pękać. Kulminacją tego pękającego obrazu (na szczęście głównie na zachodzie, nie w Polsce), był kryzys z 2008, kiedy do ludzi dotarło, że fakt posiadania stabilnej pracy i jakichś oszczędności wcale nie gwarantuje dostatniego życia i możliwości utrzymania swoich dzieci.

Gruba ryba9piorunów

@LondoMollari ciekawe czy 20-50 lat temu też tak mówiono :grinning: Noe twierdzę, że to zły argument. No ale jednak.

Fanatyk5piorunów

@evilonep Pomijając wszystkie argumenty, po prostu kompletnie nie jest to moja bajka (różowej tak samo). Dawniej był większy wymóg posiadania potomstwa i mniejsze umiejętności antykoncepcji, teraz większość osób decyduje za siebie i bardziej się "chronią".

Lider27piorunów

@evilonep populacja składa się z jednostek, a coraz więcej jednostek ma podejście jak Ty "ja się nie nadaję, ale niech inni się ogarną" xD

Gruba ryba28piorunów

@evilonep na przykładzie mojej córki (21) mogę jedynie powiedzieć, że to pokolenie nie widzi sensu w marnowaniu życia na wychowanie gówniaka, oni po prostu chcą żyć, a nie najlepsze lata zmarnować na zmianę śmierdzących pieluch. Pytała się mnie kiedyś, co mi dało posiadanie dzieci i niestety nie potrafiłem jej odpowiedzieć. Dlaczego? Bo to są ogromne koszty, czas, zdrowie itp itd. Hasło żeby ktoś mi dał szklankę wody na starość słabo się zestarzało.

Fanatyk6piorunów

@Pstronk i w sumie co z tego?
Ja trochę odrzucam narrację, jakoby życie to wielki dar. Jaki dar, budzisz się po 20 latach i musisz pracować do usranej śmierci. Czasem wcześniej. A za dzieciaka też masz swoje problemy. W życiu może i są fajne chwile, ale większość to praca. Czasem daje ona satysfakcję, ale generalnie życie darem? Pozdro. Nie dla mnie taki argument.

Fenomen3piorunów

@Pstronk
>Mogłeś jej powiedzieć że dało to że ma możliwość zadania tego pytania
No i co z tego? xd
Jakby sie nie urodzila, to by nie zadala, wow, wielkie rzeczy xd

Gruba ryba5piorunów

@smierdakow różni ludzie, różne wartości :smiley:
@lagun absolutnie Cię do tego nie namawiam. Zwyczajnie wydało mi się, że z tych 20 kilku lat da się coś dobrego wyciągnąć jako odpowiedź "po co". Domyślam się, że sporo ludzi dawniej też miało ten to myślowy, " Za co dzieci sobie poradzą". Nowe czasy nowe wyzwania. Też się martwię o przyszłość swoich dzieci, dlatego staram się działać w kierunku ich lepszego jutra. Nikomu nie mam zamiaru "posiadania dzieci" wpychać :smiley:

Lider17piorunów

@LaMo.zord

> Jednak (u mnie) sporo radości dostarczają.

Milion innych rzeczy też da ci radość mniejszym kosztem, a na dodatek przez dziecko wiele możliwości z tego miliona ci odpada

Gruba ryba8piorunów

@Pstronk @LaMo.zord nie chcę opisywać wszystkich rozmów, jakie z moimi dziećmi przeszedłem, wszystkich problemów, prosto jest powiedzieć jak to trzeba zrobić, ale to tylko słowa, to tak nie działa. Jak widzę co czeka następne pokolenia (jeśli nie jest się bogaczem, albo co najmniej programistą 20k) to wcale im się nie dziwię, to tak w kontekście finansowym, nie emocjonalnym.

Gruba ryba9piorunów

@lagun czekaj czekaj. Córka pyta "co mi da posiadanie dzieci", Ty nie potrafisz odpowiedzieć. Jak bym nie czytał posta, tak to wygląda (ale ja jestem dziwny) . Szklanka wody itp to gówniane przykłady, ale jednak chwilę razem spędzone? Moim zdaniem warto, teraz to ładnie ubrać w słowa.

Autorytet7piorunów

@lagun
Mogłeś jej powiedzieć że dało to że ma możliwość zadania tego pytania

Gruba ryba8piorunów

@LaMo.zord to było w kontekście pytania córki, dla tego pokolenia to żadna radość z posiadania dzieci

Gruba ryba24piorunów

@lagun yyy dla Ciebie dzieci były tylko utrapieniem? Żadnych pozytywnych wspomnień? Jednak (u mnie) sporo radości dostarczają.

Fanatyk16piorunów

da sie

Fanatyk0piorunów

Komentarz usunięty

Autorytet10piorunów

@evilonep ZUS sam się nie sfinansuje, nie wymyślaj tylko bzikaj xD

Gruba ryba6piorunów

@wiatraczeg ZUS nie upadnie, po prostu emerytury po 2050 to będzie 20-25% ostatniej pensji. Dlatego każdy powinien inwestować w jakieś PPK/IKZE giełdę czy co tam kto woli, inaczej bida jak w Korei na starość. Tak, w południowej Korei niektórzy mają głodowe emerytury i dorabiają na ulicach.

Czy ten trend da się w ogóle jeszcze odwrócić? Sam nie mam dzieci i ich nie planuje, bo uważam, że się do tego - evilonep - Hejto.pl (demo semantyczne)