
Wpis użytkownika Shivaa w Hydepark
ShivaaFanatyk
93piorunówJako że odliczam ostatnie dni do urlopu, który tym razem niestety spędzę nad polskim morzem (niestety bo zimno), to powspominałam sobie swoje poprzednie wyjazdy, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć 😅
Pisałam jakiś czas temu o starej pracy na miotle, że polecieli w c⁎⁎ja z kasą. Właśnie wtedy wydarzył się tamten urlopik, który jeszcze przed zamieszaniem z kasą miał być na totalnego biedaka, a wyszedł jeszcze bardziej xD
Był to też mój pierwszy 'dorosły' wyjazd nad morze, po wielu latach, więc mimo skromnych planów, byłam mega podjarana.
Podróż
To były jeszcze czasy, że booking.com nie istniał, albo nie miałam o nim pojęcia, więc w poszukiwaniu noclegu trzeba było przekopywać się po różnych stronach, na których ogłaszały się różne noclegownie. Potem trzeba było dzwonić wszędzie po kolei i pytać o wolne miejsca, przy okazji korygując często ceny bo 'uuuups zapomniało nam się zmienić', oczywiście cena zawsze szła w górę 😛
Problemem było też to, że załatwiałam te wakacje na tydzień przed wyjazdem, więc większość ośrodków była już pełna.
Ale udało się, znalazłam pole campingowe w pobliżu Mielna, gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki. Wtedy nie mieliśmy jeszcze aut a nawet prawka, więc trzeba było jeszcze kupić bilety na pociung, gdzie udało się zarezerwować 2x brak gwarancji miejsca normalny.
Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji, wypchany do granic możliwości grażynami, płaczącymi dziećmi i sebkami z muzyką z głośników. Ale jedziemy na wakajki jeeeeej!
Niestety pociągi do dziś mają tendencję do omijania mniejszych nadmorskich miejscowości, więc po wyjściu z pociągu, waląc jak menele, musieliśmy jeszcze złapać jakiś lokalny bus, który też zbyt blisko naszego campingu nie stawał xd
Camping
To był mój pierwszy raz na campingu 😅 oczywiście nie spodziewałam się hotelu*, szczególnie że kosztowało mnie to chyba 20 zeta za noc, no ale właściciele mogli się bardziej postarać xD teren w większości pokrywała trawa niemal do kolan, jedynie wydeptane ścieżki i miejsca pod namioty stały na płasko. Na cały camping były 2 kible i 2 prysznice, wszystko koedukacyjne, przed ciekawskimi spojrzeniami chroniły jedynie parawany. Fug spod grzyba nie sposób było dostrzec, mało kto używał po sobie mopa po załatwieniu czynności, więc szansa na utratę zębów była niezerowa. Kolejki do tego przybytku były najgorsze. Teren może i nie był zbyt duży, ale czasem już z irytacji oczekiwaniem olewałam to mycie, bo przecież mogę się wykąpać w morzu hehe.
Sama przyczepa to było zderzenie ze wczesnym PRLem, ale z całym inwentarzem minionego czasu i przerobionych lokatorów. W środku była stara kuchenka gazowa na butlę, parę dziurawych garnków i patelnia, która uratowała nam wyjazd. No i mały stolik z ławeczkami po obu stronach.
Łóżko niewygodne i ciasne, całą noc się tutlałam z jednej sprężyny na drugą, ale na wakacjach nie chodzi o to aby się wyspać, nie???
Jak na dwuosobówkę to w sumie nawet mi samej byłoby ciasno.
Robaki 🫣 były wszędzie, wieszaliśmy chleb na uchwytach szafek bo strach było na stole zostawić. Zakładam że miały w przyczepie jakieś siedlisko, bo nie wydaje mi się, że tyle ich z zewnątrz wchodziło. Ale nie ważne, wakacje, bawimy sieeee.
Mielno
Nie byłam tam wcześniej, a nadmorskie miejscowości, które poznałam za dziecka zapamiętałam jako urocze.
Mielno niestety nie spełniło moich oczekiwań co do polskiego morza.
Ale panie, kto to wiedzioł, nie czytalimy, zapłacili, tera trzeba udawać, że jest za⁎⁎⁎⁎ście 😍
Zacznę od tego, że na mapie nasz camping wcale nie wydawał się tak daleko. Ale kiedy wypełniliśmy plecaki kocami i trunkami i udaliśmy się w dziewiczą podróż na plażę, okazało się że droga ciągnie się w nieskończoność, a jeszcze trzeba wrócić. I tak dzień w dzień.
Były jakieś autobusy, ale nie dość że według rozkładu jeździły bardzo rzadko (2x dzienne?) to tak na prawdę nie jeździły wcale, chyba że akurat byliśmy już w połowie trasy z autobuta to potrafił nas minąć radosny autobus. Rozkład? Jaki rozkład? Tak na prawdę jedyny autobus, który nie zawiódł przez cały wyjazd był ten, którym przyjechaliśmy z Koszalina. Co niestety później miało swoje smutne konsekwencje.
Niezawodny but zaprowadził nas w końcu do Mielna 👀 a na miejscu, festiwal spierdolenia. Zewsząd dochodzące umcyk umcyk, drące mordę seby, wkurwione karki, wszędzie syf kiła i mogiła. My ubrani na metali, wtedy jeszcze za sam wygląd szło dostać wpierdol, nie było ulic pełnych alternatywek, do których na dziś dzień wszyscy są przyzwyczajeni, więc cichaczem przemknęliśmy przez to miasto potencjalnej śmierci i... w końcu! Szum fal, ptaków darcie japy I ten charakterystyczny zapach gnijącego glona 😍
Ale, jak już mym oczom ukazała się plaża, byłam rozczarowana, nie wiem już który raz na tym wyjeździe. Piasek nie był biały, ani nawet żółty, taki w kolorze sraki z powtykanymi gdzieniegdzie flaszkami i chusteczkami nawilżanymi. Zaraz obok konkurujące ze sobą biczbary, który zrobi największy hałas. Plaża żałośnie wąska. Stężenie ludzi na metr kwadratowy gorsze niż w lidlu na promocji karpia. Wszędzie patologia, krzyk i nieprzyjazne mordy.
Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz? Od tamtego czasu moja noga tam nie postała i z lepszą połówką do dziś nie szczędzimy wrednych komentarzy na to miejsce xD
Ale uj, bawiiiimy sieeee.
Trzeba było odejść kawałek od głównych wejść, aby znaleźć w miarę spokojne miejsce na rozbicie kocyka. Morze też mnie nie zachwyciło, nie było przejrzyste a temperatura w nim wykręcała mi kości, ale c⁎⁎j, zapłacone, trzeba korzystać. Niestety nie tylko tenperatura wody była niska. Przez cały, calutki wyjazd piździło jak cholera. Wiatr był taki, że urywał głowę. A w tym czasie we wrocku 30 stopni, trzeba było zostać w domu xD
Jedzonko
Jak już wspominałam, nasz budżet był niewiele wyższy niż dniówka chińczyka w fabryce azbestu.
Ale hej, są wakacje, trzeba zaszaleć, rybka i frytasy z suruwą nęcily zapaszkami.
Wybraliśmy się do niewyglądającejnadrogą knajpy z fiszem. Menu nie wyglądało przyjaźnie dla naszego portfela, ale była szansa po tym wyżyć. Niestety kiedy doszło co do czego, to na nasze szczęście zostaliśmy poinformowani jeszcze przed zamówieniem (tak, byliśmy debilami), że podane ceny są za 100g i tak na prawdę nie stać na na zeżarcie tej cholernej ryby xD
Skończyło się na wizycie w jakiejś lipnej pitcerii, margerita i sos czosnkowy, na bogato.
I było to nasze pierwsze i ostatnie jedzenie wychodne. Poza tym gotowaliśmy sobie na tej starej kuchence i pordzewiałych naczyniach, ale bardzo szybko nasze posiłki stawały się coraz bardziej biedne xD wspominałam wcześniej o tym, że patelnia uratowała nam wyjazd. A to dlatego, bo mieliśmy coraz mniejsze pole do popisu w okolicznej biedronce I w końcu zaczęliśmy się żywić jedynie tostami z serkiem topionym xD ale paaanie, co to były za tosty, pryma sort. Usmażone na patelni, z tym serkiem na którego myśl się teraz wzdrygam, bo podgrzany przyklejał się do podniebienia jak po⁎⁎⁎⁎ny.
Rozrywki
Oczywiście mogliśmy zapomnieć o czymkolwiek za co się płaci, więc uskutecznialiśmy spacery po plaży na przemian z leżeniem plackiem.
Czas umilało nam zioło, którego wtedy paliliśmy sporo (pewnie dlatego nie mieliśmy kasy hahaha). Ale fajnie było na plaży w nocy wypalić gibona i patrzeć w czerń. Miałam wtedy wrażenie, że zaraz przyjdzie wielka fala i mnie wciągnie do morza xDD
A co do zjaranych historii, to po nocach bałam się chodzić do kibla campingowego xD trzeba było przejść cały teren a wokół było ciemno jak cholera i z każdej strony dochodziły dźwięki grasujących zwierząt. Raz, kiedy nie wytrzymałam i zdecydowałam się ruszyć, to na powrocie zaczęło za mną biec jakieś zwierzę, tak było, nie zmyślam 😂 do przyczepy nie wbiegłam tylko wpadłam na pełnej k⁎⁎⁎ie razem z drzwiami xD
I tak to się żyło na tych wakajkach. Oczywiście minęły szybko i już trzeba było myśleć o powrocie na miotłę.
Powrót
Mówiłam że autobusy miały rozkład co najwyżej w d⁎⁎ie? A z buta na dworzec koszaliński nie było szans. Stało się co stać się musiało, gruz nie przyjechał, a czas do odjazdu pociągu zszedł na minus. Dojechaliśmy w końcu do Koszalina jakimś busem, który zatrzymał się na naszym przystanku, choć nawet nie było go na rozkładzie. Potem czekało nas kolejne kilka godzin czekania na następny pociąg, w którym oczywiście trzeba było ogarnąć bilety, na szczęście konduktor był łaskawy i częściowo uznał nasz stary bilet, dzięki czemu dopłata mieściła się w naszym awaryjnym budżecie.
Moje kolejne wyjazdy nad polskie morze nie były już tak ekscytujące, choć dwa z nich z powodu towarzyszy wyprawy stały się niezapomniane, ale to zbyt świeży temat aby o nich opowiadać xD
Tym razem też pewnie będzie zabawnie (a tak na prawdę to nie) z powodu potencjalnego towarzystwa 🤡
Od lat zawsze jak jadę nad morze, to w pierwszy dzień jem rybę z frytami na pamiątkę tej jednej, pamiętnej, której zjeść nie było mi dane xD
Tak więc już w najbliższy poniedziałek rybka wjedzie na bogato, a wy spodziewajcie się pogorszenia pogody nad morzem, bo zawsze przypadkiem pakuję do plecaka zimno i deszcz 😛
#wakacje #urlop #wspomnienia #mielno
Dla uwiarygodnienia tej pięknej przygody załączam fotki z jednego z wejść na plażę i swoje zza przyczepowej kuchenki xD
Komentarze (50)
@Shivaa co ty pieprzysz, ze zimno
@pawlox mimo wszystko uwielbiam polskie morze za piękną przyrodę i te widoczki 😍
@Shivaa Cóż, klimat morski vs kontynentalny ¯\\(ツ)/¯
Komentarz usunięty
@Cosmo77 większość moich wyjazdów nad morze była pizgawica, tylko na dwa krótkie wyjazdy trafiłam na na prawdę ładną pogodę
Zresztą porównując do Wrocławia to jest duża różnice w temperaturach
Komu zimno temu zimno, jak dla mnie jest w pytę 😎
Na skąd ja znam te klimaty xDD
Ale klimat, piękna historia
@Shivaa Bardzo ciekawa opowieść, przypomniała mi moje wyjazdy nad morze. Niektóre historie nie nadają się jednak do zamieszczenia na publicznym forum. :face_with_hand_over_mouth:
@Shivaa chyba każdy przeżył takie wakacje przynajmniej raz w życiu
@FoxtrotLima teraz można co najwyżej powspominać pijąc zimnego drina w hotelu olinkluziw
Jprd młoda Shiva wygląda jak moja koleżanka z liceum, minus kolor włosów, a potem sobie przypomniałem że właściwie wszystkie dziewczyny miały takie fryzury wtedy.
😛
Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz?
Chyba jakoś po 2010 roku i dosyć słynnym "jem zupę" zaczęto mówić o polskiej Ibizie xDD
Ale ostatnio ktoś mi tutaj pisał, że dawno i nie prawda :slightly_smiling_face:
Bardzo fajna relacja, wpisując się w kategorię niezapomnianych, ale nigdy więcej :smiley:
Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji,
gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki
@Shivaa Chłopaki z Baraków, edycja uniejska xD
niestety spędzę nad polskim morzem
W czasie jak reszta kraju siedzi w ~35 stopniach, urlop nad polskim morzem ma pewne zalety.
Tylko trzeba odspacerować z dala od ludzi :grinning:
Ja uwielbiam Bałtyk. Turystyczne miejscowości i pozostałych turystów niekoniecznie. Samo morze jest w pytkę.
@GazelkaFarelka niestety ja nie jestem normalna i wolę upały xd
Przygoda, plaża, ubóstwo, wszystko pięknie i fajnie.
Ale ta stylówa z laczkami to mistrzostwo XD
@WysokiTrzmiel xDD no laczki to moje love po domciu
@Shivaa ja też wspominam z ciepłem jakieś wyjazdy pod namiot, gdzie ciągle jadło się makaron z sosem, itp., a teraz jak już człowiek coś osiągnął w życiu, to byle gdzie się nawet nie chce jechać, ot taka kolej rzeczy :smiley:
@Shivaa uwielbiam te twoje wpisy :heart_eyes:
@Shivaa Dziwnie znajomo brzmi te pole, czy to było za Mielnem w Unieściu? 😛
Pojechaliśmy jeszcze w czasach szkolnych w kilkanaście osób - oczywiście w ciemno, bez noclegu i skończyliśmy gdzieś hen na obrzeżach.
Jedyna różnica to taka, że świadomie pojechaliśmy do tej patologii z nastawieniem, że do niej dołączymy xD
Również raz mi tam wystarczy, ale generalnie dobrze, że są takie miejsca, które zbierają całe takie towarzystwo w jedno miejsce - przynajmniej mniejsze szanse, że spotkasz ich w innym miejscu ;P
A jak ktoś jedzie tam z dziećmi, czy po to żeby w ciszy odpoczywać to cóż - trochę sam jest sobie winien 😉
@Baltyk nie inaczej
@wonsz zawsze fajnie jest mieć kogoś komu chce się gotować 😁
@Shivaa ceny w smażalniach są takie że może dalej nie być stać. Dlatego cenię sobie wyjazdy gdzie mam dostęp do kuchni - wpadam do makro, kupuję filety, fryty, olej, jakiegoś coleslawa, robię rybę w cieście taką jak w żadnej smażalni, dzieciaki wpierdalają aż im się uszy trzęsą.
@zuchtomek zupe jem
@Shivaa akurat za nie byłem trochę zły bo sięgnąłem głębiej do kieszeni i chciałem Brok’a, ale ziomek który pojechał na zakupy kupił za wszystko Harnasi bo on pierdoli szukać i przecież więcej będzie 😅
@zuchtomek piękne 🥲 i te harnasie co wtedy wchodziły jak złoto
@Shivaa i tak nic nie nadążało się chłodzić 😅Dobre wspomnienia, dzięki za odblokowanie :D
@zuchtomek oooo panie 😍 jakby jeszcze wyjebać keczup to jeszcze jedna flacha by wlazła 😛
@wonsz haha dobrze wiedzieć że nic się nie zmieniło, jak nie zamierzałam się tam wybierać tak nie zamierzam bardziej xD
Chyba że pojadę do tamtej rybodalni i zamówię największego fileta aby wiedzieli że już MNIE STAĆ xD
@zuchtomek a czego więcej potrzeba niż zimnego piwerka na urlopie xD
Również raz mi tam wystarczy, ale generalnie dobrze, że są takie miejsca, które zbierają całe takie towarzystwo w jedno miejsce - przynajmniej mniejsze szanse, że spotkasz ich w innym miejscu ;P
I to jest dokładnie powód dla którego od 30 lat jeżdżę do Łaz, bo Mielno jest tak blisko że zassie cały ten imprezowy syf. I to się sprawdza. A opis @Shivaa to dokładnie to czym to gunwo jest nadal. Dzisiaj przejeżdżałem rowerkiem i mi wystarczy :stuck_out_tongue_winking_eye:
@Shivaa tylko szkoda, że nic poza alkoholem w niej nie było xdxd
@zuchtomek ejj ziomki mogę dołączyć? xd
Ale lodówkę mieliście własną, na bogato, my korzystaliśmy z komunalnej xD
A to nasza przyczepa xD
2011
@zuchtomek nie Unieście, my byliśmy gdzieś na południu bardziej, w stronę Koszalina, może wtedy takie warunki były popularne i nie trafiliśmy wybitnie xD
