Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika POMIDORES w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

86piorunów

Komentarze (13)

Autorytet1piorunów

@POMIDORES Facet był szefem mojego dziadka, wiecie?

Autorytet1piorunów

@POMIDORES Dziadek od 30 lat opowiada TĘ SAMĄ historię, gdzie on nie był w Polsce, co on nie robił... Proponowano mu karierę w wojsku, odmówił, bo jego mama się martwiła, proponowano mu mieszkanie, ale też odmówił, bo musiał gdzieś indziej jechać pracować, proponowano mu żonę, też odmówił, bo coś tam. I tak zjechał podobno cały kraj, wszędzie z grzeczności i skromności odmawiając jakiegokolwiek awansu społecznego. I ile on rzeczy naprawiał po innych kierownikach i głupcach. No i twierdzi, że jego szefem w jakimś PGRze był nie kto inny, jak Jarema Wiśniowiecki, a pod miastem powiatowym, gdzie kiedyś był kierownikiem fabryki smrodu jest podziemny tunel kolejowy, którym Batory jeździł do USA.

Ja, moja babcia, jej rodzina, mój ojciec i jego brat (drugi nie żyje) mamy z tym człowiekiem krzyż pański. Jemu się na starość to nie zrobiło, zawsze był kawałem ostatniego skurwiela.

Fanatyk8piorunów

@POMIDORES z cyklu jak stracić dziecko na zawsze.

Fenomen0piorunów

@wielbuont raczej bym stawiała na opcję "takich pojebów jest mnóstwo i aż za dużo", ale kto wie... A ile masz lat? :point_right::point_left:

@POMIDORES no ale jednak niby od 5 tysięcy lat jest ta cała "cywilizacja", niby się ludziom tłucze do głów od dawna że przemoc nie jest rozwiązaniem... Ja nie jestem dzieckiem z czasów stanu wojennego, kiedy faktycznie pół kraju "wychowywało" w ten sposób swoje dzieci. Ta dwójka "normalnie" udaje bardzo normalnych i "dobrych" ludzi, a jednak ojciec napierdalał mnie i moją młodszą siostrę za byle co, dopiero jak miałam 10 lat, to przestał. Wtedy się przerzucił na przemoc psychiczną. A po mojej pierwszej próbie samobójczej w wieku 19 lat moja "mamusia" do niego dołączyła. Ostatecznie doszłam do wniosku, że oni oboje wykazują objawy zaburzeń osobowości albo chorób psychicznych (a akurat mamy w rodzinie takie niesamowite dziedzictwo), a drugą rzeczą jest to, że nic tak dużo nie mówi o prawdziwej naturze danej osoby, jak to, jak ona traktuje osoby i istoty od niej słabsze i pod jej władzą.

Fenomen3piorunów

@PanNiepoprawny +1

Ja miałam to samo z rodzicami. Oni wiedzą wszystko lepiej, łącznie z tym, co, gdzie i kiedy robiłam, dlaczego to robiłam i tak dalej. Odpierdalają takie akcje, że absolutnie każda osoba która o nich słyszy mówi wprost, że to są pojebani ludzie. I nasza znajomość doszła do takiego momentu, że na początku czerwca mnie wyrzucili z domu do dziadka, obrażając się za każdą moją sugestię, że jest to wyrzucenie z domu, bo mamusia uważa, że wyrzucenie kogoś z domu polega na tym, żeby tej osobie powypierdalać wszystkie jej rzeczy z piętra na chodnik przed domem (i to jest jej dosłowny cytat). Pod koniec czerwca musiałam w sądzie się bronić przed zamknięciem mnie siłą i przymusem w psychiatryku (z wniosku rodziców), po 12 minutach słuchania wyjaśnień stron sędzina wytrzeszczyła oczy na moich rodziców i nagrodziła ich kosztami postępowania sądowego (jeszcze matka pytała mojego prawnika, którego mi przydzielił sąd o to, jak mogą skuteczniej spróbować mnie zamknąć w takim miejscu...), ja tych ludzi autentycznie się boję, samo przebywanie w ich obecności sprawia, że nadnercza mi produkują 10x więcej kortyzolu niż bez nich, a interakcje z nimi doprowadziły mnie do 2 prób samobójczych, ucieczki przed nimi do szpitala psychiatrycznego na 3 tygodnie (miałam nasilenie myśli samobójczych i mimo tego że psychiatryki to okropne miejsca, to i tak wolałam być zamknięta w takim miejscu niż w domu z "kochającymi" rodzicami) i 5 lat depresji i ciągłych myśli samobójczych i uzależnienia od opioidów (bo tylko to sprawiało, że egzystencja z tymi ludźmi stawała się do zniesienia), a teraz w wieku 21 lat jestem już na programie substytucyjnym. Kiedy w końcu będę miała dość siły żeby pracować na pełnym etacie i jednocześnie wyprowadzić się z dala od rodziny, to z rodzicami zerwę w zasadzie cały kontakt i jedynie najwyżej bym na nich trafiała przy okazji odwiedzin innych osób z rodziny kiedy by się złożyło, że wpadniemy na siebie. Ja naprawdę nie rozumiem, jak można być taką osobą wobec swojego dziecka, że po dorośnięciu będzie wolało nie mieć żadnego kontaktu z rodzicem. W sensie... Wiem, że jest to powszechna rzecz, ale mimo to nie rozumiem, dlaczego ludzie potrafią być dla swoich własnych dzieci oprawcami? Są przypadki gwałtów albo molestowania swoich dzieci, przemoc fizyczna i psychiczna wobec dzieci to akurat jest pewnie ciągle norma w tym chorym kraju... Dlaczego? Dlaczego tych ludzi przerasta okazywanie dzieciom miłości? Dlaczego niektórzy z nich pierdolą o tym, jak to oni swoją miłość dzieciom okazują pasem i kablem od prodiża?