
Mija 50 lat od zjednoczenia Wietnamu, które pozostaje jednym z fundamentów tożsamości państwa
Mr.MarsGURU
29piorunówW czwartek mija 50. rocznica formalnego zjednoczenia Wietnamu po 30 latach podziału na komunistyczny Wietnam Północny i związaną z USA Republikę Wietnamu. Prof. Małgorzata Pietrasiak z Uniwersytetu Łódzkiego podkreśliła, że obecne władze komunistyczne chętnie odwołują się do podziału, by umacniać swoją pozycję.
Na przełomie czerwca i lipca 1976 r. w Hanoi odbyła się historyczna sesja Zgromadzenia Narodowego, czyli jednoizbowego parlamentu Wietnamu Północnego, złożonego w 100 proc. z komunistów. Dwuizbowy organ ustawodawczy Wietnamu Południowego został rozwiązany ponad rok wcześniej, wraz z zajęciem Sajgonu, stolicy tej części kraju, 30 kwietnia 1975 roku.
Drugiego lipca 1976 r. Zgromadzenie Narodowe VI kadencji przyjęło rezolucję o zjednoczeniu kraju, któremu nadano nazwę Socjalistyczna Republika Wietnamu. Stolicą państwa zostało Hanoi; ustanowiono też, że flaga, godło i hymn dotychczasowego Wietnamu Północnego (Demokratycznej Republiki Wietnamu) będą obowiązywać w nowym, zjednoczonym państwie. Tego samego dnia Sajgon przemianowano na Ho Chi Minh, w hołdzie dla przywódcy wietnamskich komunistów. [...]
Komentarze (3)
Zawsze jak słyszę Wietnam to przypomina mi się jak ziomek nazywający się "przez świat na fazie" Dawid Fazowaki, był tam stopem i była jakaś parada komunistyczna, a ten kretyn, poruszając się po obcym kraju stopem i bez kasy, darł ryj "fuck communism" czy coś takiego xD
Skończyło się że był ścigany przez policję i jeszcze w trakcie ucieczki rozwalił skuter xD
Ludzie w Wietnamie są bardzo gościnni i ogólnie ładny kraj, ale ta wszechobecna komunistyczna symbolika kłuła mnie w oczy. Przeciętny mieszkaniec żyje skromnie, ale wystarczy na tyle żeby wiązać koniec z końcem, ale żeby się czegoś poważniejszego dorobić no to trzeba się zakręcić wokół komuchów. Słyszałem, że mnisi mimo wysokiej laicyzacji kraju żyją sobie wyjątkowo dobrze. Wierchuszka to wiadomo, jak pączki w maśle.
@Earl_Grey_Blue Generalnie czy to mnisi w Wietnamie, czy księża za komuny czy ci w rosji (zapomnialem jak się ich nazywa- popi?) zawsze wiedzą jak się zakręcić przy władzy i dobrze żyć a że są potrzebni do utrzymywania ludzi w posłuszeństwie to jest swoista symbioza.