Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Miliardy z telefonicznych oszustw. Organizatorem jednej z organizacji przestępczej w Ukrainie był urzędnik Prokuratury Generalnej Ukrainy

Mistrz

w Wiadomości Świat

81piorunów

Dziesiątki tysięcy młodych Ukraińców szukały łatwych pieniędzy, oszukując przez telefon swoje ofiary, w tym również w Polsce. Operacja ukraińskich służb odsłania kulisy przestępczego procederu.

Podają się za pracowników banków i przekonują, że doszło do włamania na konto. Po kilkunastu minutach rozmowy wyłudzają dane osobowe i czyszczą z oszczędności nie tylko ufnych staruszków. Udają też policjantów i funkcjonariuszy rozmaitych służb, przekonując swoje ofiary, że ich bliska osoba ma poważne kłopoty (np. wypadek drogowy czy bójkę) i by „załatwić sprawę” pilnie potrzebuje pomocy – czyli pieniędzy.

Rozsyłają też miliony wiadomości w komunikatorach i na skrzynki pocztowe, informujących odbiorców o dużym spadku jakoby pozostawionym przez zmarłego „wujka stryjecznej cioci żony” w którymś z zamożnych państw zachodnich. Czasami wcielają się w „oficera armii amerykańskiej” i opróżniają portfele amantek pochodzących z różnych zakątków świata. Niejedną ofiarę namówiono też do zaciągnięcia kredytu.

Sposobów na oszustwo jest tak wiele, jak rozsianych po całym świecie biur czerpiących wielomiliardowe zyski.

Tysiące „biur” i dziesiątki tysięcy pracowników. Tak działają ukraińskie call centra

W raportach międzynarodowych pod względem takiej działalności przestępczej przodują Mjanma, Kambodża, Laos, Filipiny i Indie. Tego typu firmy jak grzyby po deszczu rosną też w Afryce Zachodniej i Ameryce Południowej. W Europie prowadzi Ukraina. W opublikowanym w kwietniu raporcie Globalnej Inicjatywy przeciwko Przestępczości Zorganizowanej o Charakterze Transnarodowym (GI-TOC) szacowano, że nad Dnieprem jeszcze w 2023 r. działało ponad tysiąc oszukańczych call centrów, zatrudniających nawet do 60 tys. ludzi. Dla porównania w całym sektorze bankowym Ukrainy zatrudniono nieco ponad 90 tys. osób.

Z danych tych wynikało, że w sumie ukraińskie call centra mogą generować miesięcznie nawet do 1 mld dol. dochodu, co dawałoby większe zyski niż np. handel narkotykami. Autorzy raportu wskazują dwa najważniejsze ośrodki tej przestępczej działalności – Kijów i Dnipro – ale zaznaczają, że podobne firmy działają we wszystkich obwodach Ukrainy, a nawet na terenach okupowanych przez Rosjan.

Nad Dnieprem nazywają je „biurami”, w których osoba ze znajomością języków obcych może zarobić nawet do 1,5 tys. dol. miesięcznie (równowartość 5,5 tys. zł). To ponad dwa razy więcej, niż wynosi obecnie średnia krajowa pensja w Ukrainie.

– Ofiarami tak zwanych „biur” coraz częściej padali obywatele państw europejskich. Jednocześnie na ukraińskich ulicach pojawiało się coraz więcej drogich samochodów, za kierownicą których można było zobaczyć oficjalnie bezrobotnych młodych ludzi – najwyraźniej związanych z tym tak zwanym „biznesem” – pisze w „Ukraińskiej Prawdzie” Mychajło Tkacz, znany dziennikarz śledczy.

Media ukraińskie od lat zadawały rządzącym pytania, dlaczego służby ciągle raportują o walce z nielegalnymi call centrami, ale jednocześnie ich liczba w kraju wcale nie maleje. Odpowiedź nadeszła w weekend wraz z operacją „Kartagina”, przeprowadzaną na szeroką skalę na terenie niemal całego kraju przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP).

Operacja „Kartagina”. Śledczy weszli do Prokuratury Generalnej

– NABU i SAP ujawniły działalność organizacji przestępczej, której członkowie systematycznie czerpali korzyści majątkowe z oszukańczych call centrów oraz legalizowali wielomilionowe dochody. Organizatorem procederu okazał się jeden z kierowników jednostek organizacyjnych Prokuratury Generalnej Ukrainy – informują ukraińskie służby antykorupcyjne.

– Jak wynika z ustaleń śledztwa, urzędnik Prokuratury Generalnej utworzył i stanął na czele organizacji przestępczej w połowie 2025 r. Do nielegalnej działalności wciągnął zarówno czynnych pracowników prokuratury, jak i powiązane z nim osoby niepełniące oficjalnych funkcji – twierdzą.

W sprawie zatrzymano szefa Departamentu ds. Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Generalnej Ukrainy Serhija Kropywę oraz jego kierowcę. W poniedziałek zaś stanowisko stracił prokurator generalny Rusłan Krawczenko, w którego biurze (ale też w biurach jego zastępców) funkcjonariusze służb antykorupcyjnych również przeprowadzili rewizje. Krawczenko odpiera wszelkie spekulacje na temat jego ewentualnych związków z call centrami i przekonuje, że nie miał z tym nic wspólnego. Co ciekawe, z ujawnionych w sądzie przez SAP materiałów wynika, że główny podejrzany w sprawie, Kropywa, zajmował się jednocześnie remontem domu Krawczenki, ale też organizował jego urodziny w Madrycie, co świadczy o bliskiej relacji z prokuratorem generalnym.

Dziennikarze „Ukraińskiej Prawdy”, powołując się na źródła w Kijowie, twierdzą, że przedstawiciele Prokuratury Generalnej miesięcznie mogli otrzymywać około 7 tys. dol. z każdego „biura”, którego nielegalną działalność „chronili”. Z informacji tych wynika, że mogli „współpracować” z 500 call centrami i czerpać zyski rzędu 3,5 mln dol. miesięcznie.

Wołodymyr Zełenski zaostrza walkę. Wieloletnie więzienia dla pracowników call center

Wiele wskazuje na to, że w Kijowie na najwyższym szczeblu zapadła decyzja polityczna i ukraińskie służby od kilku miesięcy prowadzą wojnę z „biurami”. Przyczyniły się zapewne do tego mnożące się afery korupcyjne uderzające w najbliższe otoczenie prezydenta Zełenskiego. W sierpniu ukraińska policja wspólnie z SBU przeprowadziła ponad 400 rewizji i wstrzymała działalność niemal 100 call centrów. Ponad dwadzieścia osób usłyszało zarzuty dotyczące oszustw na terenie kraju, ale też w państwach UE.

Działające na terenie Ukrainy call centra w ostatnich latach wielokrotnie znajdowały się też na celowniku polskich organów ścigania.

Prezydent na początku września złożył też w Radzie Najwyższej projekt ustawy, w świetle której właścicielom i pracownikom oszukańczych call centrów będzie groziło wieloletnie pozbawienie wolności. Zaapelował też do parlamentarzystów o jego „niezwłoczne rozpatrzenie”, sugerując, że oczekują tego partnerzy Ukrainy w UE.

Komentarze (7)

Inspirator4piorunów

Mówcie co chcecie o korupcji na Ukrainie, ale u nas nikt nie poszedłby siedzieć i sprawa byłaby bagatelizowana i zamiatana pod dywan.

Osobistość2piorunów

Pisałem niedawno, że cała ta strzelanina między HUR a SBU właśnie była też o wpływy z nielegalnych call center.

GURU7piorunów

Dlatego tak dzisiaj nasiliły się spamy z fotowoltaiką. Ciekawe jak szybko powstaną nowe, bo przecież jak można tak kurze urwać złote jaja.

Koneser5piorunów

Ależ piękna ilustracja państwa przezartego korupcja do samego rdzenia, prokuratura zarządza bandycka organizacją,...

Sum18piorunów

No wreszcie. To była spora drzazga w wiarygodności Ukrainy. Wiadomo, nie ukrócą tego z dnia na dzień, ale mam nadzieje, że kasowanie tych g*wnobiur przebiegnie skutecznie.

Gdyby ktoś był ciekaw, historia podobnych scamów sprzed dwóch dekad. Od naszych sąsiadów od Skody, i z wątkiem polskim:

https://stopazwrotu.blogspot.com/2017/06/historia-czeskich-kotowni-odc-1-afin.html

Historia czeskich kotłowni - odc. 1: Afin BrokersPublikuję tę historię jako ostrzeżenie dla klientów pseudo-doradców finansowych. Starałem się dociec metod działania firm stosujących agresy...Stopazwrotu