Wpis użytkownika George_Stark w Kawiarnia "Za Firewallem"
George_StarkGruba ryba
9piorunówMroczne to byli czasy, kiedy w Landsbergu nie tylko mówiono, ale i sonety pisano w języku niemieckim. Jest taki jeden, a raczej był, bo zaginął (mówią, że spłonął) i dziś sonetu nie ma, ale za to ciągle żywa jest jego legenda. Całe szczęście, że zanim sonet zaginął, doczekał się dwóch tłumaczeń. One poniżej:
*
Sonet 66-400
tłumaczenie George Stark:
I w Parku Róż nawet spłonęły pokrzywy,
nic nie zostało tam z roślinności;
płomienie szalały, jak końskie grzywy,
a teraz ostał się tylko chwościk.
Nie ma co płonąć – Gorzów spalony
i jeśli nawet żal było by komuś,
to przecież on też spopielony
został, gdy nocą spał sobie w domu.
Lecz to nie koniec, jak niektórzy sądzą –
bo choćbyś poszedł z wody butelką
ognie zobaczysz, ognie, co błądzą;
być może spotkasz się też z Niszczycielką
która wśród mogił i zgliszcz kapliczek
rozpala jeszcze w Gorzowie znicze.
*
Sonet 66-400
tłumaczenie Jerzy Ostrowski:
Kaczuszek w parku nie biją już serca,
kaczuszka już żadna w parku nie mieszka
bo przeszedł przez miasto pożar-morderca,
kaczuszki spalił. I spalił pieska.
Administracyjnie – to Gorzów jest dalej,
choć nie Wielkopolski, a Popielisty,
można by nawet nazwać go Salem,
choć tu spalono wszystkich. Bez listy.
I choć już wszystkie remizy padły,
i już podpalić się zda – nie ma czego,
mówią, że ciągle grasują tam diabły
a jako dowód podają tego
nocą świecące, niczym latarnie,
tam gdzie był cmentarz, ognie cmentarne.
*
Komentarze (4)
Dziękuję. I tak mi właśnie przyszło do głowy
czy papierem poratować mam toaletowym?
@George_Stark tak mnie urzekło to zachowanie konwencji różnych tłumaczeń, że tak jak @splash545 odpowiem wierszykiem :P
Chociaż zadanie było dość trudne,
To radę dali panowie tłumacze,
Bo tłumaczenia tak są przecudne,
Że mnie z wrażenia puściły zwieracze.
Dżordżu i Jerzy nie znacie Wy żalu
by wzniecać w Gorzowie tyle pożarów?
@splash545 To nie ja!
To Ni-szczy- ciel -ka!