
Wpis użytkownika maximilianan w Hydepark
maximiliananMistrz
10piorunówNa Twitterze pojawił się temat obowiązkowej matury z matematyki i pojawiły się głosy, że to trudne i nie każdy musi umieć np. trygonometrię, żeby zdać studia. O dziwo nawet się zgadzam, z tym że podstawowa matura z matematyki to dosłownie podstawianie do wzorów w tablicach. Jak ja się zdziwiłem jak jakiś poliglota (zna dwa języki obce) pokazał mi przykład bardzo trudnych zadań, które nie są na poziomie podstawowym.
Dodawanie i mnożenie. To go przerosło. W pytaniach ABCD.
Komentarze (11)
@maximilianan raczej zadania z tego co widzę z końca podstawowki
@maximilianan nie teraz już nie ale jak chodziłem do szkoły to rozwiązywałem więc wtedy tak 😉
@kodyak gość dalej się pyta, czy rozwiązuję na co dzień takie zadania na kartce. No nie, takie zadania rozwiązuję w pamięci XD
jest zadanie na pokolorowanie drwala?
@DEATH_INTJ a nie było ono jakoś teraz na próbnej maturze czy innym egzaminie na kiju?
@DEATH_INTJ obawiam się że to może już być za dużo
@maximilianan Mam nadzieję, że zanim córka dojdzie do tego etapu to maturę będą dawać każdemu jak świadectwo, a na studia wrócą egzaminy wstępne bo to ma coraz mniej sensu..
@zuchtomek w polsce podobno mamy bardzo wyedukowane spoleczenstwo. na papierze.
@zuchtomek gość zna dwa języki obce, ale nie umie dodawać ułamków 😭😭
O boziu
@maximilianan podejrzewam, że trafiłeś na tak zwanego kryptohujmana, który nawet się specjalnie nie kryje- nie przeszkadza mu "analizowanie" jakiejś 300-letniej ramotki z pizdy i odpowiadanie na pytania o sens koloru zasłon w pokoju pod zdefiniowany przez innego leśnego dziadka klucz, gdzie albo odpowiesz jota w jotę, albo zero punktów, ale matematyka, gdzie trzeba minimalnie użyć tego czegoś między uszami, żeby dodać do siebie ułamki- uuu, sirius biznes, śmiertelny wróg. Strach pomyśleć co by zrobił przy trygonometrii, liczbach zespolonych, czy całkach.
Szkoda tylko, że każda realna praca będzie od niego wymagać liczenia, a im bardziej "ambitna" i skomplikowana, tym tego liczenia będzie więcej i będzie ono bardziej złożone. I chuj w to, że pewnie zaraz od niego usłyszysz "po co mam się tego uczyć teraz są komputery i excel to za mnie policzy", bo jak nie będzie wiedział co się jak liczy i co może wyjść, to skończy się to tak, jak z jednym ziomkiem na olimpiadzie z chemii, na której też byłem- wyliczył w zadaniu, że stężenie roztworu to jakieś 1500% i chuj, nic mu nie zaświtało, że coś jest nie tak. Z ejajami to w ogóle może dostać w odpowiedzi nawet i "ogórek", bo tam się już potrafią odjebać dowolne rzeczy. Bo koniec końców wszystko sprowadza się do tego, że matematyka to nie tylko jakieś tam głupie dodawanie cyferek, tylko też umiejętność wnioskowania i logicznego myślenia. W ogóle kiedyś ktoś popełnił bardzo fajnego mema na temat takiego myślenia "po co mi matematyka":