
Nawet szwedzka policja boi się tam zaglądać. Oto Rinkeby – dzielnica nastoletnich gangsterów
banita77Gruba ryba
7piorunówW niechlubnych statystykach dotyczących użycia broni Szwecja wyprzedziła już Włochy i kraje Europy Wschodniej. W rekordowym 2022 r. w 391 strzelaninach zginęły 62 osoby, a 107 osób zostało rannych.
Ze stacji metra Rinkeby wylewają się tłumy podróżujących. Sprzedawcy warzyw rozkładają na stoiskach swoje towary. Obok nich na ulicy znajdują się budki z kebabami, przeplatające się z fryzjerami i małymi kawiarniami prowadzonymi przez Somalijczyków. Wiele kobiet nosi hidżab, od czasu do czasu po dziedzińcu przechadzają się mężczyźni ubrani w muzułmańskie szaty.
Wszyscy oni mieszkają w prawdopodobnie najbardziej znanej dzielnicy w Szwecji. Ta sława nie jest jednak powodem do dumy — nazwa dzielnicy wymieniana jest zwykle wtedy, gdy media i politycy mówią o przemocy gangów i konsekwencjach nieudanej polityki integracyjnej.
W Rinkeby na północy Sztokholmu rozpętała się fala przemocy, która do dziś pochłonęła setki ofiar w całym kraju i która coraz bardziej wymyka się spod kontroli.
Wszystko zaczęło się od grupy nastolatków, których rodzice wyjechali kiedyś z Somalii do Szwecji. Większość z nich urodziła się i wychowała już w tym kraju. Jest między nimi kilka lat różnicy, ale spędzają razem dużo czasu — wspólnie opuszczając szkołę i popełniając coraz poważniejsze przestępstwa. Ich kumulacja nastąpiła w 2015 r. — wkrótce po poważnej kradzieży, w której zamaskowani mężczyźni ukradli dwa miliony koron szwedzkich (ok. 763 tys. zł) z kantoru wymiany walut.
W Rinkeby szybko rozeszła się wieść o tym, kto za tym stoi. Niektórzy z młodszych członków grupy wpadli w złość, że nie pozwolono im uczestniczyć w tej akcji. To, co wydarzyło się później, uruchomiło reakcję łańcuchową. Jeden ze sprawców został pobity, a gdy próbował uciec, dostał kulę w plecy i zmarł. Niecałe dwa dni później jeden z podejrzanych o morderstwo został zastrzelony.
Nikt nie odpowiedział za te zabójstwa. Z wrogich grup wyłoniły się dwa gangi — Shottaz i Doedspatrullen. Zatargi między nimi w ciągu kilku lat pochłonęły wiele istnień. Są też przez ekspertów uważane za punkt wyjścia dla niepohamowanej przemocy, która dziś utrzymuje kraj w nieustającym napięciu.
##
## Niechlubny lider
Śmiertelne konfrontacje mogą być wywołane sporami o kontrolę nad kwitnącym handlem narkotykami, chęcią awansu w hierarchii gangu — lub zwykłym naruszeniem honoru. W Szwecji łatwo jest zdobyć broń przemyconą z Europy Wschodniej. W wielu teledyskach szwedzkich raperów-gangsterów i w mediach społecznościowych można zobaczyć mężczyzn pozujących z pistoletami maszynowymi. Te używane są jednak nie tylko w materiałach wideo — ale i w prawdziwym życiu i to nie tak rzadko.
Kilka tygodni temu na południu Sztokholmu doszło do ataku, w którym zginął 15-latek i jego starszy towarzysz. Rannych zostało również dwóch przechodniów — obaj znaleźli się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Policja doliczyła się 21 strzałów z broni automatycznej.
W niechlubnych statystykach dotyczących użycia śmiercionośnej broni Szwecja wyprzedziła już Włochy i kraje Europy Wschodniej, remisując tylko z Chorwacją. W rekordowym 2022 r. w 391 strzelaninach zginęły 62 osoby, a 107 osób zostało rannych. Liczba ofiar nie dotyczy już tylko przestępców, ale także osób postronnych. Nawet ataki bombowe na budynki mieszkalne nie należą już do rzadkości.
##
## Stróże porządku
Pierwsze zabójstwa w Rinkeby wstrząsnęły całą okolicą i nie tylko. Iman Elmi, matka nastoletniego wówczas syna, wraz z innymi zaniepokojonymi matkami z Rinkeby przejęła inicjatywę.
— Znałyśmy tych chłopców lub ich rodziny. Ból z powodu ich śmierci i strach, że nasi synowie mogą być następni, były zbyt wielkie, by nic nie robić — mówi 45-latka w sali konferencyjnej "Familjehusen", instytucji społecznej, w której pracuje.
Po pierwszych morderstwach wraz z innymi matkami założyła grupę "Nattvandring". W każdy weekend ok. 15 matek spotyka się w centrum dzielnicy, koordynuje działania z funkcjonariuszami policji odpowiedzialnymi za ten obszar, a następnie patroluje okolicę.
— Zamysł jest prosty: dopóki jesteśmy w pobliżu i przebywamy na ulicach, młodzi mężczyźni nie mogą popełniać przestępstw. Powinni też wiedzieć, że ktoś się o nich troszczy, że nam na nich zależy — mówi. Kobiety wiedzą, gdzie ich szukać — pochodzą z tego samego środowiska. W każdy weekend udają się więc na boiska sportowe, do parków, na puste place szkolne.
##
## Kapitał wyborczy
Po pierwszych morderstwach w Rinkeby na jakiś czas zapanował spokój. Półtora roku później doszło jednak do kolejnego morderstwa. W jednej z pizzerii został zastrzelony mężczyzna, co znów miało związek z walką wrogich gangów. Na problematycznej dzielnicy się jednak nie skończyło — przemoc rozprzestrzeniła się na inne części kraju, zwłaszcza na Malmo i Goteborg, ale i na niektóre małe miasteczka.
Jak wynika z analizy policji, ponad połowa wszystkich ofiar strzelanin w ubiegłym roku została zamordowana poza trzema metropoliami. W poprzednich latach było to ok. 35 proc. Gangi rozszerzyły swoją działalność na cały kraj.
Pomimo zaostrzenia przepisów dotyczących kontroli broni i zwiększenia funduszy na pracę policji, ustawodawcom pod przewodnictwem socjaldemokratów nie udało się powstrzymać wzrostu przestępczości z udziałem gangów. Prawicowo-nacjonalistyczni Szwedzcy Demokraci trafili więc do wyborców, zrzucając winę za problemy wyłącznie na migrację i nieudaną integrację przybyszów ze społeczeństwem — jako że Szwecja aż do kryzysu migracyjnego w 2015 r. miała jeden z najbardziej liberalnych systemów imigracyjnych na świecie.
Dzięki takiej narracji byli w stanie stać się drugą najsilniejszą siłą w ubiegłorocznych wyborach. Obecnie tolerują prawicowo-konserwatywny sojusz rządowy, na który mają duży wpływ, zwłaszcza w zakresie polityki migracyjnej.
##
## Bardziej złożony problem
Siły bezpieczeństwa widzą jednak tę kwestię nieco inaczej. Przyczyn wzrostu przestępczości gangów dopatrują się w wykluczeniu społecznym, braku integracji, rosnącej przepaści między bogatymi i biednymi oraz silnym wzroście zażywania narkotyków.
Diamant Salihu ma podobne zdanie. Jest jednym z najbardziej znanych reporterów kryminalnych w Szwecji i od ponad dekady bada przyczyny wzrostu przemocy w tym kraju. Napisał kilka książek na temat szwedzkich gangów, w tym konfliktu w Rinkeby. — Przeprowadziłem wywiady z dziesiątkami osób, których w ten czy inny sposób dotknął ten problem, w tym z rodzinami zabitych lub skazanych członków gangów — mówi. Twierdzi, że podłożem przemocy jest mieszanka problemów społecznych i niepowodzeń politycznych.
Szwedzka polityka mieszkaniowa przyczyniła się do tego, że osoby ze środowisk migracyjnych mają niewielkie szanse na wydostanie się z dzielnic o trudnej sytuacji społecznej. Mieszkania w centrach miast są drogie, a czas oczekiwania na nie może wynosić nawet kilkadziesiąt lat. Z drugiej strony — wszyscy ci, których na to stać — zwłaszcza etniczni Szwedzi — w ostatnich dziesięcioleciach opuścili te dzielnice.
Salihu, który wraz z rodziną uciekł z Kosowa do Szwecji w 1991 r., zna to z własnego doświadczenia. Jego zdaniem największą przeszkodą w integracji imigrantów jest segregacja społeczna.
— Sam dorastałem w dzielnicy takiej jak Rinkeby, ale w tamtym czasie mieszkały tam również szwedzkie rodziny, z którymi można było nawiązać kontakt. Szkoły również były względnie mieszane. W rezultacie szybko nauczyłem się szwedzkiego i nawiązałem różne znajomości — mówi. Od tego czasu przepaść społeczna mocno się jednak zwiększyła. Sprywatyzowany system edukacji w Szwecji sprawia, że młodzi ludzie z dzielnic zamieszkanych przez imigrantów mają mniejsze możliwości edukacyjne niż ich szwedzcy rówieśnicy.
##
## Problem nieletnich
To wiąże się również z innym problemem. W dzielnicach takich jak Rinkeby, które są zdominowane przez muzułmańskie rodziny imigrantów, poza szkołami dzieci są często wysyłane do instytucji religijnych albo zabierane przez rodziców na dłuższe wyjazdy zagraniczne — mówi Salihu.
Dzieci te uczą się szwedzkiego wolniej niż ich rówieśnicy. — Wiele nich nie kończy szkoły. Niektóre później lądują na ulicy, gdzie sprzedają narkotyki. Istnieje ryzyko, że ostatecznie trafią do więzienia lub zostaną zastrzelone — mówi Salihu.
Przez długi czas szwedzkie państwo praktycznie nie interweniowało w tak wrażliwych dzielnicach, takich jak Rinkeby. Od początku XXI w. zarówno socjaldemokratyczne, jak i konserwatywne rządy cięły wydatki publiczne, wycofywały się z usług socjalnych, a dwa lata przed rozpoczęciem śmiertelnego konfliktu gangów zamknęły nawet lokalny posterunek policji. Od tego czasu na pierwszych stronach gazet coraz częściej pojawia się temat porachunków gangów i skutków, jakie one za sobą pociągają.
Szczególnie niepokojące jest to, że zarówno ofiary, jak i sprawcy są coraz młodsi — wielu z nich to nieletni. Przyczyn tego można się doszukiwać w pewnym stopniu w szwedzkiej polityce bezpieczeństwa. W ostatnich latach władze i wymiar sprawiedliwości zaostrzyły działania wobec przestępców, co umożliwiło skazanie czołowych członków gangów. Jednak właśnie dlatego, że wielu z nich zostało zamkniętych, w organizacjach przestępczych powstała próżnia władzy, którą szybko zapełnili nowi przestępcy. Wyłonili się na czołowe pozycje w gangach i teraz krwawą wojnę między sobą.
Zabójstwa na zlecenie i ataki na rywali to dla nich szybki sposób na awans w hierarchii. Jeśli nieletni przestępcy zostaną złapani przez organy ścigania, mogą liczyć na łagodne wyroki. Wskaźnik uniewinnień w przypadku morderstw w tym środowisku wynosi od 20 do 25 proc. Nieletni przestępcy trafiają zazwyczaj do zakładów karnych na okres od dwóch do trzech lat. Wielu uważa to opłacalne ryzyko.
##
## Dania jest uważana za wzór
Już za rządów socjaldemokratów zaostrzono przepisy mające na celu ograniczenie przemocy. Nowy prawicowo-konserwatywny rząd i sprzymierzeni z nim Szwedzcy Demokraci chcą pójść w ich ślady. Oprócz kilku środków mających na celu wzmocnienie policji debatuje się obecnie nad ustawą podobną do tej w sąsiedniej Danii, która przewiduje podwojenie kary za przestępstwa popełniane w środowisku gangów.
Pięć lat po pierwszej eskalacji przemocy w Rinkeby otwarto nowy posterunek policji. Jest zbudowany jak forteca — do komisariatu można wejść tylko przez wielodrzwiową bramę bezpieczeństwa, do tego budynek wyposażony jest w kuloodporne okna i żelazne płyty pokrywające zewnętrzne ściany. Niczym budynek-czołg.
W okolicy coraz aktywniej działają też służby socjalne. W efekcie tych wszystkich działań wskaźnik przestępczości w niektórych "najgorętszych" dotąd obszarach znacznie spadł. W ten weekend Iman Elmi i inne kobiety spotkają się ponownie przy bramie bezpieczeństwa komisariatu i rozpoczną swoją wędrówkę.
— Jeśli zostawimy to pokolenie samemu sobie, przemoc nigdy się nie skończy — mówi.
Źródło: Welt/Oent
Komentarze (2)
Dzika Północ. Z ducha południowa.
>nastoletnich
Nowy eufemizm na smoluchów.