
Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark
WatluszPierwszyFanatyk
46piorunów#nostalgia #internet #hejto40plus #historia #hejto30plus
Już Adam Mickiewicz pisał "o gdybym kiedyś dożył tej pociechy, żeby internet zbłądził pod strzechy" a może to nie był on... W każdym razie jestem tak stary, że pamiętam czasy kiedy to pojęcie jeszcze nie było obecne w słowniku. Podobno tacy ludzie już dawno nie żyją, ale jak widać jeszcze kilku ich chodzi po tym łez padole. Jednak do brzegu. Czy pamiętacie Wasz pierwszy świadomy kontakt z tzw. siecią? Szok, niedowierzanie czy po prostu świadomość, że jest to kolejny element rozwijającego się świata? W mojej pamięci zapisał się moment kiedy z niedowierzaniem patrzyłem, jak 11 lat starszy brat mojego kumpla z osiedla odpala Wirtualną Polskę. O ile dobrze kojarzę byłem wtedy chyba jeszcze w podstawówce, a więc musiało to być przed końcem czerwca 1997 roku. Później mój tata, który dorabiał w biurze lokalnej gazety zabierał mnie na popołudniowe dyżury i raz w tygodniu przez godzinę mogłem sobie w biurze redakcji skorzystać za friko z internetu. Szaleństwo. Otworzył się przede mną cały świat, a przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejnym etapem było otwarcie kawiarenki internetowej w moim rodzinnym mieście. Rok 2000. Mania, szaleństwo. W dniu otwarcia nie można się było dostać do środka. W ciągu tygodnia mieli tylu klientów, że musieli wydłużyć godziny otwarcia do 23:00 i umożliwić branie tzw. nocek dla grup. Sam kiedyś wykupiłem z kumplami z osiedla taką opcję. Kwitło tam piractwo, bo gdy weszło się w bliższą zażyłość z właścicielami można było ściągać mp3 a oni za drobną opłatą nagrywali to na CD-R. Tuż po maturze w maju 2002 internet zawitał do mojego rodzinnego domu... to już zupełnie inna historia 😉 Mp3, filmy, noce na gadu-gadu, dziewczyny poznawane na czatach...
Komentarze (10)
0202122 - no połącz się w końcu!
87 rocznik tutaj.
Pojęcie że internet istnieje miałem od około drugiej klasy szkoły podstawowej - tata mi powiedział. Poza faktem że wyobrażałem sobie internet jak południki i równolężniki na mapie i że to komputery połączone kablami to niewiele mi to wtedy mówiło.
Kolejny etap - na jednej z lekcji w piątej klasie poszliśmy do sali informatycznej - normalne lekcje informatyki miałem dopiero w gimnazjum. Na tej konkretnej lekcji bawiliśmy się paintem ale pamiętam jak zobaczyłem ikonkę internet explorera i jeden z łepków powiedział że to jest ten cały internet ale nie działa bo cośtam - nie rozumiałem ani jednego słowa które wypowiadał.
Nie pamiętam co było następne, ale nastąpiło to mniej więcej razem. Pierwsze lekcje informatyki w gimnazjum - pierwsze wspomnienie tam to zakładanie skrzynki emailowej co wydawało się dość skomplikowane. Nie wiem po co ale notowaliśmy adresy serwerów pop3 i smtp.
W mniej więcej tym samym czasie otworzyła się kawiarenka internetowa i kumpel oblatany z komputerem wciągnął mnie i drugiego kumpla. Pierwsze moje samodzielne doświadczenie które do dzisiaj tkwi w głowie. Nie wiedziałem za bardzo czego szukać więc sprawdziłem czy jest jakiś sklep z latarkami marki Petzl - chyba widziałem je w tv w jakimś programie przygodowym. Bardzo mnie jarały. Do tego stopnia że jak zobaczyłem ten sklep to poleciałem do kasy po dyskietkę 1.44'' i zacząłem ściągać i nagrywać na nią fotki latarek które mi się podobały - nie miałem wprawdzie w domu komputera ale wydawało mi się to wtedy całkowicie normalne i przemyślane xD
Poza tym internet w tym czasie nie robił na mnie jakiegoś super wrażenia - lataliśmy z kumplami od czasu do czasu grać w gta2 po lanie - plik instalacyjny był na każdym komputerze w kawiarence jakby celowo zostawiony ale samą grę trzeba było za każdym razem instalować od nowa - nie wiem co miało to na celu, ale gość z obsługi pilnował. Czasami ze starszym kumplem chodziliśmy tam na 'misję' - szukał 'dla kuzyna który za to płaci' fotek babek z playboya i pobierał na dyskietki.
Potem to już z górki - pojawiła się druga kawiarenka - łoili w niej wszyscy w CS'a 1.6 - wydałem tam tyle siana że pewnie ze trzy komputery bym kupił. Pierwszy komputer w domu dopiero w pierwszej klasie liceum - jak na złość zakupiony w ostatni dzień wakacji. To samo z netem dwa lata później.
Kiedy net pojawił się w domu to całkowicie odmieniło mi życie. Trafiło na początki youtuba. Do ściągania rzeczy z neta wtedy chyba królował kazaa i edonkey. Zakupy internetowe i allegro szybko stały się częścią codzienności. No i Tibia - poznałem kilku gości z innych części świata - Portoryko, USA. Ogólnie z językami w szkole szło mi wtedy średnio. Jako jeden z nielicznych w klasie miałem zdawać niemiecki na maturze. Jakie było zdziwienie nauczycielki angielskiego jak nagle zacząłem szprechać o kilka poziomów wyżej niż rok wcześniej.
@WatluszPierwszy wolałem inne atrakcje, ale faktycznie do dzisiaj pamiętam dźwięki modemu u kolegi, który miał bogatszych rodziców :smiley:
po raz pierwszy jak wszedłem do internetu, to nie za bardzo wiedziałem, czego tam szukać :smiley:
@WatluszPierwszy pierwszy kontakt z netem też jakoś w latach 97-98, u kuzynów w Niemczech. Tam to w ogóle był inny świat, inne możliwości. Niemcy tym bardziej północna Westfalia wydawał mi się taką piękną krainą wtedy. W sumie dzięki temu że tam byli to komp w domu już był odkąd chyba miałem 5-6 lat, więc jak wchodziła informatyka w szkole to byłem oblatany tak że nauczyciele się ode mnie uczyli. Wspomnień czar. Ale jakoś z netem nie miałem nigdy czegoś takiego że świat się przede mną otwiera. Ot kolejna lepsza rzecz w komputerze.
@WatluszPierwszy a w sumie jak mi przypomniałeś myspace to też pare znajomości załapałem, ale to już było X lat później. U mnie pamiętam brat na start instalował Kaaze. Próby ściągania pierwszych filmów itp. Choć jak mówiłem, wcześniej to w Niemczech kuzyni już mieli wszystko opanowane, więc tylko korzystałem.
@Tomekku ja mocno wszedłem w ściąganie muzyki i poznawanie ludzi i dlatego miałem tę opcję, że teraz świat jest tutaj 😉 dostępny na wyciągnięcie ręki. Pamiętam, jak się skumałem z jakąś dziewczyną z USA dzięki myspace i ona mi masę fajnych zespołów podsyłała. Oczywiście od razu wszystko ściągałem 😉
@WatluszPierwszy ja pierwszy raz w ACK Cyfronet AGH
@WatluszPierwszy nigdy nie korzystałem z kawiarenki internetowej.
Byłem bananem, miałem komputer i internet.
@maximilianan na bogato było widzę. Ja korzystałem nawet jeszcze później. W 2005, jak się wyprowadziłem od rodziców, to przez rok nie miałem netu w wynajmowanym mieszkaniu i biegałem do kawiarenek. W Warszawie w Metrze Centrum była ta w której chyba najwięcej godzin przesiedziałem.
@maximilianan ale w którym roku?