
Prosto z mostu o medykach z Ukrainy, pandemii, lekarskiej "liście nienawiści" i... prezydencie Wrocławia
jenotOsobistość
2piorunówBiałorusko-ukraińska ekipa w jednej z prywatnych pracowni diagnostycznych we Wrocławiu nie potrafiła się dogadać z pacjentem, bo nie znała za dobrze polskiego. Nie dowiedziała się, że miał kiedyś wstrząs anafilaktyczny. Dostał kontrast. Doznał wstrząsu. Załoga pracowni nie wiedziała, co z nim robić. Nie wiedzieli, jak zadzwonić na pogotowie. Pacjent zmarł. - Nikt nie mówi o tym, że to dotyczy lekarzy z zagranicy, bo to jest niepoprawne politycznie. Ale tak jest - mówi nam dr n. med. Paweł Wróblewski, prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej.
Komentarze (5)
Bardzo chciałbym poznać nazwę tej pracowni oraz nazwisko właściciela.
@Szuuz_Ekleer Gdyby jeszcze nie sprawował tego stanowiska, to mógłbym uwierzyć, że brak mu było wiedzy... Podłe działanie wymierzone tylko i wyłącznie w sianie paniki dla swojego własnego interesu.
Jednak sprawa nie jest taka prosta i oczywista jak opisuje to w powyższym materiale działacz samorządowy p. Paweł, który według tego co ujawniła prokuratura wprost kłamał, a teraz powielanie takich informacji tłumaczy on nierzetelnością dziennikarską.
@groman43 Nie dowiesz się, bo nigdy nie istniała. Boli odwłok lekarzy, że mają konkurencję z zagranicy. Dla nich możemy zdechnąć, byleby kasta pozostała w sile, i byle kto im na specjalizacje nie przyłaził.
Za to trzeba walić w januszy biznesu i polityków, a w drugiej kolejności tych ludzi. Miałem styczność w przeszłości i dosłownie obecnie z załogą z zagranicy już w 3 szpitalu i złego słowa powiedzieć nie mogę. Moim lekarzem prowadzącym jest pan ze wschodu. Najlepsza pielęgniarka jaką poznałem ze Słowacji. Tylko, że w szpitalach już dbają bardziej o wymogi językowe, a bez tego nie widziałem kogokolwiek przy odpowiedzialnej funkcji. Załogi są obecnie tak bardzo mieszane, że jeden protest w kontrreakcji na takie tytuły zatrzymałby chyba pół kraju. ¯\\(ツ)/¯ Będzie coraz ciekawiej o czym świadczy też frekwencja na egzaminy lekarskie, do których garnie się coraz mniej zdających o pochodzeniu polskim. Jak zwykle mądrzy po szkodzie, a na zachodzie to mieli już 20 lat temu czy więcej gdzieniegdzie.