Wpis użytkownika cweliat w Hydepark
cweliatGruba ryba
5piorunówPytanie do ekspertów od #swiniobicie. Czy jest taka ilość kalorii, której organizm nie jest już w stanie odłożyć jako tłuszczu? Tzn. czy jeżeli zeżrę np. 15k kcal w ciągu jednego dnia, to jest szansa, że jakaś większa lub mniejsza część z nich po prostu już nie odłoży się w postaci sadła? Czy raczej jest tak, że młyny spaślactwa mielą powoli i wszystko co wrzucę w kałdun przyczyni się do mojego upadku?
Komentarze (12)
Ja przy 15k kcal proponuję śmierć!
@hatti-vatti myślę, że i przy okolicach 10k byłbym bliski przekręcenia się. Pytanie czysto teoretyczne
@cweliat jeśli zeżresz zbyty dużo tłustego, to dostaniesz sraczki.
Nie wiem jak ze słodkim.
Ale wypij kawę z olejem MCT(ale kilka łyżek) każde zatwardzenie będzie tylko mglistym wspomnieniem.
@dziad_saksonski ja tam lubię.
@dziad_saksonski pomyślałem że od nadmiaru energii, ale po prostu bredzę
@Taxidriver jak zeżresz za dużo słodkiego to dostaniesz zgagi i może cię telepać, lub wymioty
@Taxidriver kawa kuloodporna na keto diecie, obrzydliwe. Jak mongolska herbatka.
@cweliat Wszystko jest ograniczone prawami fizyki i termodynamiki, organizm też ma swój limit możliwości trawienia i możliwości przerobowe, więc zaryzykuję stwierdzenie że część nie zostanie strawiona i zostanie wydalona (jedną czy drugą stroną). Po pierwsze kwestia, jak to czasowo rozłożysz. Jak rozłożysz w czasie i będziesz ładował 800 kcal co godzinę to większość zostanie wchłonięta. Po drugie, nawet jak zostanie wchłodnięte w jelicie, to niekoniecznie zostanie wchłonięte przez komórki - na przykład nadmiar glukozy we krwi może zostać odfiltrowany z moczem (powyżej poziomu 150-180 mg/dl, jeżeli trzustka nie da rady wytworzyć odpowiedniej ilości insuliny). Dlatego ludzie z np. niezdiagnozowaną cukrzycą - gdzie nastąpiło uszkodzenie trzustki i brakuje insuliny, nagle i niewytłumaczalnie chudną, mimo że jedzą jak do tej pory. Wszystkie kcal z węgli "lecą przelewem w kanał".
@cweliat Wydaje mi sie ze to sie da zmierzyć obciążeniem cukrowym ale to trzeba hejterki weglowodanowej spytać.
Na huopa rozum, to mysle, ze nasz organizm jest swoistym kalorymetrem i ma jakąś skonczoną możliwość przerobową/skalę maksymalną. Ma tez mechanizmy pozbywania się zbyt skomplikowanych w obróbce produktów. No strzelam, ze idealna istneijaca aktualnie mieszanka kaloryczna o ktorej kazdy w tej sytuacji mysli to te chińskie (ciekawe czy tam tez klamią ) racje żywnościowe, gdzie batonik z wiórów ma niby 6000 kcal. No bo litr oleju to tam z 10k kcal ma, ale bym nie próbował tego pić.
pastylki uranu
Mmm moje ulubione.
Nawet zakładając nagczęstszy niezwracalny posiłek kaloryczny i pojemność bebzona ( a ta jest cyklicznie zmieniała, trawienie caly czas sie odbywa, wiec trzeba dojadać ).
Byloby to zapewne w kcal/h czy cos. I pewnie tez spadkowe w charakterystyce, w koncu gdzies jest wąskie gardło, np. niewydolność wątroby trawiacej tluszcze żółcią i zamieniajacej jednoczesnie glukoze.
Temat ciekawy, pojebało nam sie od dobrobytu, liczymy górna granice kaolryczną, a dzieci głodują.
@dziad_saksonski no ja tak myślę że jedząc jedzenie w pewnym momencie się zapchasz (zapełnisz żołądek) i jak zjesz więcej to zwymiotujesz. Należałoby zatem optymalizować ciężkostrawość posiłku z jego kalorycznością, żeby zmaksymalizować kaloryczność w posiłkach w ciągu doby.
Zakładamy oczywiście że nie będziesz jadł pastylki uranu, która ma pierdyliard kalorii xD