Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Śledztwo w prywatnym Zoo Łączna w Mieroszowie. Pięć osób z zarzutami znęcania się nad zwierzętami. Kilkaset zaniedbanych zwierząt

Mistrz

w Wiadomości Polska

23piorunów

Pięć osób związanych z działalnością prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie usłyszało zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci. Z placówki wywieziono już kilkadziesiąt zwierząt.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu we wtorek zatrzymali pięć osób w związku z działalnością prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie. W środę usłyszały one zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci.

Drastyczne zaniedbania wobec setek zwierząt

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, prok. Mariusz Pindera poinformował w środę, że śledczy zarzucają podejrzanym, że w prywatnym zoo zaniedbywano aż 561 zwierząt.

Według ustaleń prokuratury, osoby odpowiedzialne za opiekę nad zwierzętami „świadomie dopuszczały do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej”.

Zabezpieczanie dowodów i przesłuchania

W środę na terenie zoo wciąż prowadzone są oględziny, trwa zabezpieczanie śladów oraz sprawdzanie warunków, w jakich żyły zwierzęta. Dzień wcześniej z placówki wywieziono 30 zwierząt.

Prokurator Pindera poinformował, że „osoby, którym postawiono zarzuty, są przesłuchiwane i po zakończeniu tych przesłuchań zapadnie decyzja, jakie środki zapobiegawcze wobec nich zostaną zastosowane. Czy będą to środki wolnościowe, czy może prokurator złoży wniosek o areszt. A może zostanie wydany zakaz pracy ze zwierzętami”.

Organizacje alarmowały od miesięcy

Postępowanie w tej sprawie toczyło się od kilku miesięcy na podstawie zawiadomień organizacji zajmujących się prawami zwierząt. Zgłaszający wskazywali na nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami, brak odpowiedniej ilości pokarmu oraz niewystarczającą opiekę weterynaryjną.

Właściciel zoo odpiera zarzuty

Właściciel ogrodu, Marcin Nowaczyk, nie zgadza się z zarzutami. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślił, że „ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii”.

„Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan” - powiedział w nagraniu upublicznionym przed pojawieniem się służb w ogrodzie zoologicznym.

Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny działający od lat w Mieroszowie. W 2012 roku placówka uzyskała status ogrodu zoologicznego. Według informacji właścicieli, w zoo przebywa około 100 gatunków zwierząt, w tym egzotyczne tygrysy, kangury, jelenie milu oraz różne gatunki małp.

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Zoo Łączna trwa.

Komentarze (7)

Gruba ryba2piorunów

@bojowonastawionaowca oj nie, nie. To jest kolejna akcja dwóch zjebanych fundacji - Mondo Cane I Dioz. Każdy, kto ma kontakt ze zwierzakami wie, że te fundacje mają trwające postępowania w prokuraturze o porwania, doprowadzanie do śmierci i zaniedbania zwierząt. Obrali sobie normalnie funkcjonujące zoo, które normalnie przechodziło kontrolę weterynaryjne i ekologiczne i wpierdolili się tam na całego. Od ich interwencji nie zyje już kangur i tygrysica. To jest wał jak c⁎⁎j, absolutnie nikt, kto kiedykolwiek był w tym zoo nie kupuje ich narracji. No i do tego, takich zaniedbań nie rozwiązuje sie szturmem.

Jak to jest, że rzekomo chore i zaniedbane zwierzęta oni chcieli wywiezc do Holandii? Nie ma spisu gdzie one są teraz trzymane, a żadna z fundacji która się tam wjebala nie ma warunków i ludzi do opieki nad zwierzętami egzotycznymi.

Uwalili właściciela po uszy, bez żadnych zarzutów. A już najlepsze są zdjęcia tych czysciutkich, rzekomo wykopanych na terenie zoo kości, jako dowodu na to, że zabijano tam zwierzaki. Kości bielutkie, magicznie od razu wiedzieli gdzie kopać.

Tytan2piorunów

To jest w ogóle jakąś gruba sprawa chyba.

Nie ma ani skonkretyzowanych zarzutów oprócz wspomnianego art ,nie ma listy nieścisłości i zaniedbań.ktorycj dopuścił się właściciel/opiekunowie. A zwierzęta są wysyłane gdzieś w Pizie, no do Holandii.

https://tvn24.pl/wroclaw/zoo-w-lacznej-sluzby-weszly-do-prywatnego-zoo-doszlo-do-zatrzyman-i-ewakuacji-zwierzat-st9283505

I to (żeby nie było, że tylko z jednej strony barykady)

https://zero.pl/news/kulisy-akcji-w-zoo-laczna-chaos-zarzuty-i-tajemnicze-rozmowy-prokuratura-dala-spis

Trochę to wygląda na celowe rozjebanie biznesu bo komuś się nie podobało.

403Tvn24
Gruba ryba0piorunów

Z jednej strony zoo - przecież zwierzęta są na widoku - sprawdzenie ich dobrobytu powinno być łatwe - pytanie dlaczego służby nie reagowały ? Może to efekt dużej ilości zgłoszeń 'przewrażliwionych' ludzi którzy mylą obchodzenie się ze zwierzętami z salonem piękności i aktywistów którzy chcieli by wprowadzić zooutopię.