Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Zjedzon w Hydepark

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Słuchajcie, od miesiąca robię książeczkę sanepid i końca nie widać. Najpierw jak miałem gotowe próbki (czyli gówno na patyku z trzech kolejnych dni, musi być dostarczone w ciągu 72 h od pobrania pierwszej próbki) to miałem je gotowe w piątek, zaniosłem je do sanepidu, a sanepid je przyjmuje pn-śr 7:30-11:00, więc nie chcieli mi przyjąć. musiałem robić od nowa (w tym odebrać nowe probówki z pożywką pół miasta dalej, bo sanepid ma własne procedury wydawania, pisałem o tym już kiedyś). Tak więc potem w poniedziałek oddałem te próbki (2 podejście) w diagnostyce ALAB, zapłaciłem prawie 2 stówy i następnego dnia zadzwonili do mnie i mi powiedzieli że źle zarejestrowali próbki i muszę je robić od nowa. Tyle dobrze że mi kasę oddali. No więc trzeci raz miałem próbki na tydzień później (no bo sanepid je przyjmuje w wybrane dni tygodnia) i okej, dobrze zarejestrowali, musiałem zapłacić 250 (bo inny cennik) i mi dali papier z napisem "czas oczekiwania na wyniki do 10 dni roboczych". Ten papier dostałem 14 dni roboczych temu, czyli miałem do poprzedniej środy mieć te wyniki badań. W piątek byłem w tej diagnostyce z pytaniem o co chodzi i co się dzieje. Usłyszałem "nie mamy pańskich wyników i co nam pan zrobi? W poniedziałek powinny już być." No i dzisiaj przyszedłem, dowiedziałem się że dalej nie mają tych wyników i muszę czekać. Dzięki tym idiotom z alabu i sanepidu przepadła mi robota na wakacje bo firma z którą byłem umówiony na robotę wakacyjną już mnie raczej nie będzie chciała (tak mi kadrowa powiedziała jak do niej zadzwoniłem). Tak więc no, za badanie zapłaciłem, pierwszy raz z próbkami był moją winą bo "przecież mogłem się domyślić, że sanepid może być sobie czynny cały tydzień, ale punkty przyjmowania próbek mają czynne przez pół tygodnia i to tylko do południa". Drugi raz? No ciężko tu o moją winę, nie ja rejestrowałem te próbki. A teraz? Miesiąc straciłem na pieprzenie się to z tym sanepidem (a im to wiadomo co wiadomo gdzie) i z tym ALABem, 250 wydane na wyniki, wyników nie ma, a ja zostałem bez roboty którą miałem mieć. I powiedzcie mi, czy jest coś sensownego co mogę zrobić teraz pod kątem tego wszystkiego? Podpierdolić jednych i/lub drugich gdzieś za niedotrzymanie umowy albo coś?

Komentarze (4)

Gruba ryba1piorunów

Ale do kogo chcesz podpierdolić i za co?
Poszedłeś do tego laboratorium z prywatnej stopy czy ze skierowania lekarza ogólnego lub medycyny pracy?
Jeśli straciłeś przez to możliwość zatrudnienia i przychodu a miałeś deklarację zatrudnienia na piśmie, to jedyne co wydaje się tu możliwe to wizyta u papugi i założenie sprawy sądowej o coś w rodzaju rekompensaty za straty z powodu opieszałości lub niewykonania w deklarowanym czasie usługi.

Trochę słabo pytać o takie rzeczy randomów w sieci. Na forumprawne.org być może dowiesz się więcej w temacie założenia sprawy sądowej.

W każdym razie przykro się czyta i krew człowieka zalewa na taką odpierduchę.
Te badanie w mniejszych laboratoriach trwa 3-5 dni i w zasadzie robiąc je w poniedziałek, nierzadko wyniki dostaje się w już w piątek. Totalnie pechowo trafiłeś.

Gruba ryba2piorunów

@Zjedzon może to i mały pozytyw w tym wszystkim, bo skoro pracodawca żydzi na badania dla kogoś komu zależy na robocie, to jaką się później okaże złotówą?

jeśli w końcu zrobisz te badania to tak czy srak przydzadzą ci się
po 5 latach już się nie będziesz _srał_ z trzema próbkami aby odnowić ważność

Fenomen2piorunów

@VonTrupka prywatnie, niedoszły pracodawca nie chciał mi dać skierowania bo wtedy to on musiałby płacić za badanie

Gruba ryba1piorunów

no ale bynajmniej klienta tasiemcem nie zarazisz, no chyba ze go zlapiesz tydzien po wyrobieniu ksiazeczki xD kraj z dykty