
Szefowa Komisji Weneckiej: aby zatrzymać zanik demokracji, należy zrozumieć, na czym ona polega
Mr.MarsGURU
27piorunówAby zatrzymać zanik demokracji, należy dogłębnie zrozumieć, na czym ona polega – powiedziała PAP przewodnicząca Komisji Weneckiej Marta Cartabia, która odebrała w Toruniu nagrodę Mikołaja Kopernika Fides et Ratio i wygłosiła z tej okazji wykład w ramach Colloquium Charitativum Novum.
W wygłoszonym w Toruniu wykładzie włoska prawniczka zwróciła uwagę, że żyjemy w czasach, kiedy demokracja jest w odwrocie i zacierają się granice, które mają określać zakres władzy polityków. Colloquium Charitativum Novum to spotkanie intelektualistów, również zagranicznych, nawiązujące do idei historycznego Colloquium Charitativum, spotkania katolików i protestantów, które odbyło się w Toruniu w 1645 roku.
- Przede wszystkim uważam, że przede wszystkim należy głębiej zrozumieć, na czym polega demokracja. Należy wiedzieć, że nie wystarczy wybrać rząd, ale że chodzi tu także o zaangażowanie w cały proces: właściwe wykorzystywanie powierzonej władzy, respektowanie procedur i trójpodziału władzy, w tym niezależności sądownictwa, praw człowieka, w końcu całego dziedzictwa wynikającego z historii Europy - odpowiedziała Cartabia na pytanie PAP, co należy zrobić, by powstrzymać zanik demokracji.
Jak podkreśliła, polityk jest wybrany demokratycznie dopiero wtedy, gdy szanuje prawo, na podstawie którego doszło do jego wyboru. [...]
Komentarze (20)
W Europie zanika demokracja i roś ie liczba migrantów z krajów niedemokratycznych. To pewnie tylko przypadek.
Demokracja jest TYLKO wtedy kiedy wygrywają ci których lubimy!
Hahhahaha. Widać to szczególnie w Krakowie i w Ciechocinku. Tam, gdzie lud odwołał swojego prezydenta nagle ludzie są wyzywani od warchołów i anarchistów. A w Ciechocinku władza sama mówiła, że na referendum w swojej sprawie nie pójdzie i nie poleca tego innym.
Pizde niech se zatrzyma
Czytam komentarze i nie wierzę.
Po prostu, kur*wa, nie wierzę.
Niczego się, kur*wa mać, nie nauczyliście przez ostanie 10 lat. Niczego.
Ja pier*dolę...
@MostlyRenegade a kontynuuje się przez referenda.
@100mph Po raz pierwszy padło tam publicznie zdanie, które powtarzam od lat:
kluczowe jest, aby pamiętać, że _demokracja nie kończy się na wyborach_.
Cieszę się, że ktoś zaczął głośno to mówić. Demokracja nie kończy się na wyborach. Ona się na wyborach dopiero zaczyna.
@MostlyRenegade Panowie powyzej nawet nie przeczytali artykulu i wypowiedzi tej kobiety. Ona ma racje w pelnej rozciaglosci. Jakim debilem trzeba byc by pod artykulem dotyczacym sposobu sprawowania wladzy, nieprzychylnie odnosic sie do poszczegolnych decyzji wladz. Masakra.
@Mr.Mars noo aż jestem ciekaw na czym. Na siłowym wciskaniu co ludzie mają robić, myśleć i się z tym zgadzać? Czymże w końcu objawia się ten jej rzekomy zanik demokracji? Że nie może sobie wdrażać swoich debilnych "hujmanitaryzmów" tak, żeby wszyscy ją czcili? Kolejna jebnięta z "misją" i przerostem ambicji. I przy okazji ego.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Jak na czym? Przeciez tam w tekscie jest nawet odpowiedz xD Na braku poszanowania systemow demokratycznych jak instytucje sadownicze, arbitrazowe i grzebaniu w ordynacji wyborczej.
@Mr.Mars przeczytałem i powiek tak: obrzydliwe pierdolenie. Podstawą demokracji jest wola ludu wyrażona mandatem społecznym do działania - czy w wyborach czy bezpośrednim referendum. Ta wola może się zmieniać w czasie z różnych powodów i podstawą demokracji jest poszanowanie tego, że obywatele mogą mieć inne oczekiwania niż były wyrażone wcześniej, czy w prawie, czy w akcie wyborczym. Jeśli ta zmiana jest ignorowana, a nie balansowana i wprowadzana w życie w ramach istniejącego systemu, to nie jest demokracja. Wylewa się, że babsztyl jest fanem instytucjonalizmu i rządzenia motłochem.
@Marcus-Aurelius-64 Nie. Jej wypowiedz przesunęła wolę do kwestii drugorzędnej. A to jest poważny błąd, który własnie spowodował to co wspomniałeś, o czym napisałem:
Trzeba rozumieć gdzie jest koń, gdzie powóz. Dlatego wkurwia mnie te "filozofowanie", które zaczyna się od dupy strony. Bo właśnie o to powoduje, że potem mamy wahadełko wyborczego spierdolenia wychylone ponad miarę wedle zasady akcji i reakcji.
Trzeba zawsze zacząć od woli ludu, a dopiero wokół tego obudowywać ideę instytucjami które mają balansować "trzy wole", tj.
Wolę Przeszłości - wyrażoną w prawie, w tym skodyfikowanych zasadach, urzędach, procedurach
Wolę Obecną - tj. "łaskę pańską ludu miast i wsi"
Wolę Przyszłości - tj. bardzo trudny element który z angielska bym nazwał "statesmanship". Tj. takie zarządzanie państwem, żeby w przyszłości o tym decydencie można było z czystym sumieniem powiedzieć "To był mąż stanu, który myślał o przyszłości kraju".
Skupienie się na samej obudówce instytucjonalnej kładzie imperia, bo żadna obudówka nie powstrzyma do końca świata tłumów palących pałace władzy.
@eloyard Zgadzam się, że demokracja zaczyna się od woli obywateli. Ale nie sprowadza się tylko do niej. Instytucje i ograniczenia władzy nie są przeciw demokracji, tylko jej częścią - bo bez nich większość może łatwo zdemontować system kontroli i nadal twierdzić, że działa demokratycznie. I o tym właśnie była wypowiedź Cartabii.
Mówienie prawniczce, że o demokracji należy mówić przede wszystkim jako o władzy ludu i nie skupiać się na systemach, które się składają na demokrację, to jak wejście do samolotu i powiedzenie pilotowi, żeby puścił te stery. Przecież samolot SAM LATA.
Obalasz chochoła. Nie napisałem nigdzie że przede wszystkim o tym trzeba mówić. Napisałem że od tego ZAWSZE trzeba zacząć mówić, kiedy się omawia demokrację. Wszystko inne to od dupy strony. Jak mówisz o samolocie, to zaczynasz mówić o potrójnych układach sterowania, serwerowni pod podłogą czy składzie chemicznym paliwa lotniczego? Czy zaczynasz od tego, że jest układ płatowca, napędowy i powierzchnie sterowe?
Poza tym wyraźnie napisałem:
obywatele mogą mieć inne oczekiwania niż były wyrażone wcześniej, czy w prawie, czy w akcie wyborczym. Jeśli ta zmiana jest ignorowana, a nie balansowana i wprowadzana w życie w ramach istniejącego systemu, to nie jest demokracja.
Także wróć jak jeszcze raz przeczytasz co napisałem i jaki jest mój zarzut. I zastanów się zanim zaczniesz mówić o wywracaniu demokracji, jeśli jej nie rozumiesz.
@eloyard Uważam, że nie masz racji.
Demokracja to bardzo złożony system, o czym sam wiesz. Mówienie prawniczce, że o demokracji należy mówić przede wszystkim jako o władzy ludu i nie skupiać się na systemach, które się składają na demokrację, to jak wejście do samolotu i powiedzenie pilotowi, żeby puścił te stery. Przecież samolot SAM LATA.
Jeśli chodzi o analizę tej kobiety, to moim zdaniem, jest jak najbardziej trafna. Przykłady możemy znaleźć niestety na własnym podwórku. Np.
* Prezydent Nawrocki, który nie przestrzega konstytucji i orzecznictwa TK i stosuje veto jako narzędzie do kierowania polityką państwa.
To tylko jeden z bardzo wielu przykładów, które, moim zdaniem, niebezpiecznie wywracają naszą demokrację do góry nogami. Bo przychodzi jakiś gość i mówi "zagłosowało na mnie X Polaków. Ja mam teraz mandat społeczny, żeby robić, co uważam za słuszne".
@matips sęk w tym, że jak się mówi o rozumieniu czegoś, to się zaczyna od podstawy. Demokracja to jest koncept filozoficzny który sprowadza się w wąskim znaczeniu do jednego: demos kratos.
Dopiero jak się zacznie od tego, można omawiać pozostałe elementy które obudowują rdzeń demokracji i ją wspierają w szeroki sposób tak, aby ona była tym nieidealnym ustrojem, który nadal jest najlepszym z tych które były do tej pory wymyślone i próbowane. Wiele osób miesza te pojęcia intencjonalnie bądź nie, np. utożsamiają republikanizm z demokracją, wybory bezpośrednie czy pośrednie, zasadę subsydiarności i samorządu, czy rządy prawa, czy w końcu trójpodział władzy i system checks&balances. A to są tylko elementy dobudowane na przestrzeni wieków wokół rdzenia koncepcji.
Trzeba rozumieć gdzie jest koń, gdzie powóz. Dlatego wkurwia mnie te "filozofowanie", które zaczyna się od dupy strony. Bo właśnie o to powoduje, że potem mamy wahadełko wyborczego spierdolenia wychylone ponad miarę wedle zasady akcji i reakcji.
Wypowiedź jest bardzo ogólna, właściwie można ją dopasować do swoich poglądów politycznych. Ja zinterpretowałem ja jako krytykę dążeń autorytarnych: np. takich jakich przesilenie widzieliśmy w PL za czasów rządów PiS gdy rząd i parlament niszczyły instytucje ograniczające ich władzę (TK, SN). W kontekście innych krajów można np. popatrzeć na USA gdzie prezydent dąży do osłabienia parlamentu, albo gdzie gerrymandering stał się powszechnie używanym narzędziem politycznym.
Można mówić o tym, że dla demokracji ważny jest pluralizm mediów, a trend światowy to ich konsolidacja w rękach bogaczy albo - w PL - skupywanie przez państwową spółkę paliwową.
Wg. tej pani demokracja wymaga podziału władzy i tego, aby "demokratycznie wybrani politycy" nie dążyli do jej konsolidacji. Systemy polityczne zwykle mają, bo muszą mieć, mechanizm zmiany prawa wyborczego albo prawa określającego jak ścigać i czym są defraudacje lub nepotyzm. Demokracja zaczyna się rozmywać gdy politycy zmieniają ustrój pod swój prywatny interes, uzurpując więcej władzy niż oryginalnie dostali w wyborach.
To wszystko jest filozofowanie, krążenie wokół tego co nazwiemy "demokracją". Stety albo niestety ludzie którzy dużo myślą o polityce nie zadowalają się takim uproszczeniem, że jeśli są jakieś wybory to jest demokracja. Dobrym przykładem jest Rosja - można by ją uznać za wzorową demokrację, bo władcą absolutnym jest Putin, który co 4 lata potwierdza swój mandat w wyborach których nie fałszuje. No ale jednak jest coś takiego w Rosji, że nie chcemy jej uznać za kraj demokratyczny wg. europejskiego pojmowania tego słowa.
@JackDaniels te zdanie jest prawdopodobnie zle przetlumaczone, chodzi w nim wlasnie o to by nie grzebac w ordynacjach wyborczych w taki sposob by faworyzowac swoja grupe polityczna
@eloyard w ktorym miejscu masz ten instytucjonalizm?
@eloyard zgadzam się z tobą. Poza tym zdanie "polityk jest wybrany demokratycznie dopiero wtedy, gdy szanuje prawo, na podstawie którego doszło do jego wyboru" jakoś też mi nie pasuje. A co jeśli jacyś politycy zmienią prawo tak, że w kolejnych wyborach ludzie o określonych poglądach będą mieli większe szanse zostać wybranymi? To nadal jest demokracja? Taki ch...