
Terroryści próbowali uprowadzić samolot za pomocą samurajskich mieczy - porwanie lotu 351
Mr.MarsGURU
11piorunówLot nr 351 był zwykłym krajowym połączeniem między Tokio a Fukuoką. Na pokładzie znalazło się 9 elegancko ubranych młodych mężczyzn. I to właśnie oni zadecydowali o jego losie.
Boeing 737 bez problemów oderwał się od ziemi. Po kilku minutach osiągnął pułap przelotowy. Pasażerowie mogli rozpiąć pasy bezpieczeństwa i nieco się rozluźnić. Takamaro Tamiya spojrzał na zegarek. Minęło 20 minut odkąd opuścili Tokio. Nadszedł więc czas do działania. Młody mężczyzna wstał ze swojego fotela, wyciągnął z trzymanej pod ręką torby katanę i krzyknął: „Porywamy ten samolot”.
Był 31 marca 1970 r. Na międzynarodowym lotnisku w Tokio panował spory ruch. Przy jednej z bramek tłoczyli się pasażerowie lotu 351 linii Japan Airlines. Boeing 727-89 o uroczym imieniu Yodo (w Japonii istnieje zwyczaj nadawania imion nie tylko łodziom, ale również samolotom) czekał na pasie startowym. Za mniej więcej dwie godziny miał wylądować w Fukuoce na wyspie Kiusiu. [...]
Komentarze (3)
Ciekawostka:
Miecz samurajski, to tak naprawdę szabla :)
Za ciekawy opis historii piorun, ale musze sie jednej rzeczy przyczepic.
Na zdjeciu Boeing 747, w tekscie napisano najpierw, ze byl to Boeing 737, a pozniej Boeing 727...
Byl to 727 jakby ktos sie zastanawial
@Mr.Mars Była ta historia już na tym tagu, ale nie opisana aż tak szczegółowo. Fajnie się to czytało. Btw niby Japończycy tacy mądrzy, a nie wpadli na pomysł, że samolot do rejsów lokalnych nie będzie w stanie wykonać międzynarodowego połączenia na drugi koniec świata xD.