Wpis użytkownika Afterlife w Hydepark
AfterlifeAutorytet
16piorunówTomki,
Z racji tego, że jesteśmy na #portaldlastarychludzi to mam pytanie. Czy doskwiera Wam to, że ludzie mają problemy ze skupieniem i słuchaniem? Czy w ogóle takie zjawisko występuje wokół was? Co w związku z tym odczuwacie? Co z tym robicie? Może sami zauważacie spadek własnych umiejętności dyskusji (a w tym i słuchania)?
W tej kwestii jestem ultra deleko od jakiejkolwiek generalizacji, bo spotykam różnistych ludzi, ale w ostatnim czasie zacząłem zauważać w swoim życiu wysyp rozmów pt. Ktoś mówi 5-10 minut, słucham uważnie, dopytuje, wykazuje zainteresowanie. Po tych paru minutach odpowiadam i tutaj w przeciągu 10 sekund jest "oh siku, czek czek telefon, moment, bo zimno" tak, jakby w momencie wyjścia z amoku własnej opowieści wszystko inne było gówno warte. Dla kontrastu widziałem się z moim kolegą w weekend - młody naukowiec, wrażliwa dusza. Czułem się normalnie przytulony przez niego, bo rozmawialiśmy 4 godziny i każdy miał czas powiedzieć swoje bez oceny, bez presji. On muzułmanin, a można rozmawiać o naturze rzeczywistości, o bogu, o człowieku. Cieszyć się tym aktem. Naprawdę nie czuję ostatnio "cieszenia się z rozmowy". Kiedyś miałem w życiu tego więcej, a może... coś innego mnie cieszyło.
Biorę to, że może to moje obecne otoczenie - może wszedłem do takiego pokoju w życiu.
Ostatnio mój kumpel powiedział - zauważyłeś że rozmowy między mężczyznami w Polsce są tak skonstruowane, że można je zakończyć w każdym momencie? W zasadzie każde zdanie "otwiera" furtkę zakończenia rozmowy, jakiś wentyl bezpieczeństwa. Coś w tym jest imo i nad tym ubolewam, nad uczuciem, że ludzie są gotowi do wystartowania jak rakieta, nie mają swobody, oddania się głębokiej rozmowie. No, ale tak jak wspomniałem - to moje odczucia, może moje życie.
Za swojego życia zauważyłem duży spadek umiejętności słuchania u innych
- TAK50% (53 głosy)
- NIE10% (11 głosów)
- Zauważam, że sam nie potrafie słuchać18% (19 głosów)
- Op lubi chłopaków22% (24 głosy)
107 głosów
Komentarze (17)
Też to zauważam i ostatnimi czasy bardzo mi to przeszkadza.
Jedna kwestia to korzystanie z telefonu i brak skupienia.
Druga – która dużo bardziej rzuca mi się w oczy i irytuje – to ciągłe wchodzenie rozmówcy w pół zdania i przerywanie. Możesz albo się poddać i zamilknąć, albo kontynuować i wtedy po prostu mówicie oboje naraz xD Ludzie chcą się wygadać, nie słuchać.
@Afterlife ja kiedyś zrobiłem sobie w życiu prosta zasadę. Jeśli ktoś w momencie kiedy z nim rozmawiam czyta albo odpisuje na wiadomości, czy co chwila zerka na telefon, to przestaje się z tą osobą blizej kumplować. Grono znajomych się ograniczyło, ale jest lepsze jakościowo, więc mam poczucie zysku
Imho ludzie nigdy nie potrafili słuchać, tylko teraz może to być bardziej widać (telefon). No i zwracamy na to uwagę, psychologia jest dość modna.
Nie zauważyłam spadku bo wydaje mi się, że generalnie ludzie nie potrafią rozmawiać i myślę, że świat byłby piękniejszy jakby się nad ta sztuka bardziej pochylać na etapie edukacji. Sama mam dużo braków i czesto jak się za bardzo podjaram jakiś tematem albo zemocjonuje to wchodzę w słowo. Staram się jednak pracować nad sztuką rozmowy, ale wymaga to doskonalenia wielu cech charakteru, dlatego jest to takie trudne.
A Zuzanna lubi je tylko jesienią.
Przestańcie klikać na to, że jestem pedałem, chciałem pogadać
@cyberpunkowy_neuromantyk wyslesz fotke??
Skąd klikasz?
Nie, ale moj attention spawn leci na leb na szyje, kiedys to moglem byc locked in 7h no problemo à teraz ni uja 30 min max i cos klikne na tabie hejto yt messangera odpisze czy cos.
@ErwinoRommelo sprubuj ten slynny bedezem i wiazanie ronk
Przepraszam, jakie było pytanie?
@Afterlife Z wiekiem nauczyłem się oceniać z kim warto rozmawiać, a z kim szkoda czasu..
Mam w pracy takie gaduły, które niby na jakiś nawet ciekawy temat chcą pogadać, ale nie interesuje ich opinia innych (choć często mam swoje racje, a oni żyją w błędzie) więc poprzytakuję i staram się uciec (ja się naprawdę mocno skupiam jak ktoś coś mówi i jak okazuje się to bezwartościowe to serio szkoda mi zmarnowanej energii) xD
Ale mam też kilku przyjaciół, z którymi więcej się "nagadam i zrozumiem" milcząc :stuck_out_tongue_winking_eye: I z nimi można dyskusje prowadzić bez końca, a nawet wracać do nich po dłuższym czasie bo się siebie nawzajem słuchamy po prostu.
@Fly_agaric Oczywiście, że "kłótnia" w formie wymiany argumentów, mimo, że nie odmieni zdania drugiej strony to chociaż otworzy jej inny punkt widzenia i czegoś może nauczy- no, ale to jeszcze trzeba umieć ją podtrzymać i dążyć do konsensusu, a nie obrażać się, że ktoś ma inne zdanie, albo ad personam wtrącać - aczkolwiek to już jednak częściej online się zdarza bo w twarz tak od razu ad personam Ci nie powiedzą 😉
@zuchtomek I właśnie w tym problem. Pokłócić też się można, ale nie trzeba się od razu awanturować. Dobrze argumentowana kłótnia potrafi być bardzo satysfakcjonująca. Jak ktoś potrafi mnie w kłótni przekonać, że nie mam racji, to długo będę to roztrząsał, temat drążył i jeszcze czegoś się nauczę przy tym.
Niestety, z wiekiem coraz bardziej dostrzegasz, że ludziska w zasadzie nie potrafią się spierać, czy kłócić, a chcą się awanturować. Od razu absurdy, przerysowanie i ad personam. Paaanie, po co to komu?
@Fly_agaric No cóż, taka natura introwertyków - nie potrzebuję błyszczeć w grupie jako najgłośniejszy i ZAWSZE z szacunku staram się słuchać ze zrozumieniem, a potem się okazuje, że czyjś wywód sprowadza się do truizmu, albo zupełnie błędnych wniosków..
Kiedyś miałem potrzebę poprawić jeżeli byłem pewien, że ktoś nie ma racji - teraz pozwalam im żyć w błędzie jak ktoś się upiera, że to ja nie mam racji (ostatnio chłop się ze mną nad jeziorem spierał o nazewnictwo kolejnych akwenów, gdzie ja robiłem sobie mapę spływu i krótkie opisy każdego z jezior jako ciekawostki i to po prostu pamiętam, a on i tak wolał się kłócić xD) - co w dzisiejszych czasach jest bagatelne do zweryfikowania bo wystarczy telefon wyciągnąć i sprawdzić w google jakieś podstawowe rzeczy xD
Z wiekiem nauczyłem się oceniać z kim warto rozmawiać, a z kim szkoda czasu..
Właściwie to temat wyczerpuje.
Ludzie nie rozumieją tekstu pisanego. Ba, coraz rzadziej rozumieją zdania wielokrotnie złożone. Mówisz do takiego (lub piszesz), a ten odpowiada zupełnie nie na temat. Ludziska nie potrafią stwierdzić, co jest podmiotem, a co orzeczeniem, a co dopiero przedmiotem dyskusji.
Nie są to rzeczy, które można w dyskusji ominąć, lub pominąć, więc sama dyskusja od razu staje się "dyskusją" i jest bezcelowa. Oczywiście, z takimi ludźmi mimo to, często i tak trzeba się komunikować, ale wymiana równoważników zdań mnie uwiera i rani mój wrodzony autyzm. Stałem się przez to bardzo bezpośredni, ale też nie ciągnę takich rozmów, albo nie odpowiadam na niskiej jakości zaczepki, albo wręcz przeciwnie: na te beznadziejne odpowiadam wprost i wytykam ich niską jakość. Coraz częściej jestem odbierany, jako oschły, czy gburowaty, albo nawet przemądrzały (co szczególnie mnie bawi) co z wiekiem przeszkadza mi coraz mniej.
Rozróżnijmy jeszcze, że rozmowa w doborowym (najczęściej męskim, z mojej perspektywy), znającym się towarzystwie, może się sprowadzać do wymiany równoważników zdań, a nie będzie to urągać jej jakości i wzajemnemu zrozumieniu. Ale to coś zupełnie innego.
