Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika cyberpunkowy_neuromantyk w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Trafiłem na ciekawy wywiad z Wojciechem Malickim, autorem książki „Rozwód. Poradnik dla mężczyzn”, przeprowadzony przez Gabrielę Lisowską (blog „Paryżewo”), który można przeczytać tutaj:

https://klubjagiellonski.pl/2024/05/12/rozwod-przemilczana-historia-ojcow/

Dobrze jest przeczytać o perspektywie z „drugiej strony barykady” (nie lubię takiego antagonizowania ludzi), ponieważ ciągle się spotykam ze stwierdzeniami, że mężczyźni są okropnymi mężami i ojcami. Czego na przykład nie zauważam wśród moich kolegów, którzy już się dorobili żony czy dzieci.

Komentarze (12)

Lider14piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk ci, którzy są okropnymi mężami i ojcami nie walczą potem o kontakty z własnymi dziećmi.
W ogóle to jest największym skurwysyństwem, że za łby się biorą rodzice, a najbardziej cierpi dziecko

Fanatyk5piorunów

@CzosnkowySmok
Tja, ale jak dopytasz o co chodzi to okazuje się, że te alimenty co nie idą na dziecko to zawrotne 400 zł miesięcznie, za które ta wstrętna lafirynda pije, pali, robi pazury, rzęsy, brwi, fryzjera i jeździ na zagraniczne wycieczki xDDDD

Gruba ryba2piorunów

@CzosnkowySmok @moll

Też się spotykam z takimi właśnie wersjami.

Przypomniała mi się jeszcze sytuacja kumpla:

Lata temu miał romans z kobietą, która była wtedy w związku, ale ponoć im się już sypało.

Po latach dowiedział się, że ma dziecko. Oczywiście zrobili razem testy DNA, żeby mógł się upewnić, że to naprawdę jego pacholę.

Co się okazało? Z tego romansu wyszło właśnie dziecko. Kobieta NIC nie powiedziała mojemu kumplowi, tylko powiedziała swojemu ówczesnemu chłopakowi, że to jego dziecko. Kumpel o wszystkim dowiedział się dopiero po tym, jak rozstała się z tamtym partnerem.

Fanatyk5piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk
Jak mam koleżanki to one zawsze taką wersję maja, że ojciec się nie interesuje i ona nawet chce, żeby odwiedzał dzieci.
Koledzy zawsze natomiast narzekają na utrudnianie kontaktów i wyciąganie alimentów, ktore na dzieci nie idą.
Ale znam jeszcze dziwniejsze przypadki xD

Lider1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk fajnie, że chociaż tak. Ojciec kijowy, ale na rodzinę można liczyć.

Wychowywanie i cała reszta przychodzi dość instynktownie. Aby zdrowe było 😉

Gruba ryba2piorunów

@moll

Koleżanka ma dosyć podobną historię - wpadła ze swoim chłopakiem, który niestety nie za bardzo garnął się wtedy do zostania dorosłym i pójścia do pracy czy coś, więc finalnie się rozstali. Niby coś tam się interesuje dzieckiem z tego, co mówiła, ale jednak wciąż jest niedojrzały. Na szczęście dzieciak ma świetnych dziadków z jego strony (babcia jest emerytowaną animatorką dla dzieci).

Ja to do dzisiaj się boję nastoletniej ciąży, a co dopiero wychowywania dziecka. :')

Lider3piorunów

@ErwinoRommelo coś w tym jest. Tylko tatą się stajesz, nie robisz :stuck_out_tongue_winking_eye:

Lider5piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk taaaa, koleżanka zaliczyła wpadkę w trakcie rozstania ze swoim partnerem - paskudna sytuacja, bo mimo ciąży i tak zdecydowali do siebie nie wracać. Gość interesował się ciążą i dzieckiem tylko wtedy, gdy był przekonany, że on tym robi jej na złość. Gdy okazało się że ona nie utrudnia mu kontaktów, nie nagabuje o alimenty, a bierze od niego rzeczy lub to co da sam z siebie "na pieluchy" (potem chciał od niej paragony), a po prostu sam ma ogarnąć sądownie swoje interesy, które i tak uważał za pokrzywdzone - przed ukończeniem przez swoje dziecko roku przestał się nim w ogóle interesować. Teraz w sumie tylko jego matka od czasu do czas widuje wnuczęcie, bo babce bardziej zależy niż ojcu.

GURU5piorunów

@moll jak to spiewal Stromae, wszyscy wiedza jak robic dzieci ale nikt nie wie jak robic tatusiow.

Gruba ryba4piorunów

@moll

No niestety. Najgorzej, że o tym można dowiedzieć się dopiero po jakimś czasie, na przykład po ślubie czy narodzinach dziecka, jak to było w moim przypadku. Ojciec (albo jak woli go nazywać moja dziewczyna, „dawca nasienia”) okazał się alkoholikiem, co świetnie ukrywał, więc mama kopnęła go w dupę. Później przez parę lat jeszcze się trochę interesował, no ale założył sobie nową rodzinę i przestał się odzywać, gdy miałem około siedem lat. :')