Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika PomagamyRosnac w Hydepark

Wirtuoz

w Hydepark

94piorunów

Uroki bycia przedsiębiorcą…

Przelałem 129 tys zł netto podwykonawcy za świetnie zrealizowaną współpracę. Razem zrobiliśmy projekt dotacji dla przebudowy hotelu, gdzie mieliśmy mieć success fee w formie % od pozyskanej dotacji.

Projekt na 15 mln zł, w tym 8 mln dotacji.

Firma, dla której zrealizowaliśmy zlecenie stwierdziła, że jesteśmy drożsi od minimalnej rynkowej oferty i nam nie zapłaci. Oczywiście, jak to w życiu - cwaniakiem jest znajomy, który jest jednocześnie radnym powiatowym.

W imię etyki i kręgosłupa moralnego usiedliśmy ze współpracownikami do stołu, zapłaciliśmy wszystkie należne im pieniądze, a teraz ruszamy do sądu. Za kilka lat pewnie cokolwiek zobaczymy na koncie :disappointed:

Może i jesteśmy drodzy, ale chwalimy się skutecznością na poziomie 98% projektów, które faktycznie podpisały umowę dofinansowania. A tematów ogarnęliśmy już na prawie miliard złotych, a nie dotacje na start z ZUS. Eh, szkoda strzępić ryja.

Komentarze (18)

Wirtuoz3piorunów

Kochani,

Umowa była. Nie ustna. Zawierająca informacje, że wynagrodzenie wynosi 5% pozyskanej dotacji (x niecałe 8 mln zł).

Potwierdzenie ze strony Zamawiającego było na wielu etapach. Nagrałem wyłącznie rozmowę, w której sam uczestniczyłem :slightly_smiling_face:

Potwierdzenie ze strony instytucji udzielającej dotacje również jest - publicznie dostępne.

Jedynie nie ma pieniędzy. Ja opłaciłem wszystkich współpracowników, bo dla mnie słowo to rzecz święta. Po prostu na siebie przenoszę ciężar dalszego prowadzenia tematu.

Nie ukrywam, ze będzie to dla mnie trudne, bo nie jestem osobą konfliktową, a dodatkowo po zawale (o którym tu pisałem) mam troszkę inne podejście do życia.

Niemniej sprawę doprowadzę do końca. Jesli ktoś z Was chciałby ją poprowadzić (i ma doświadczenie w podobnych sprawach), to zapraszam do kontaktu we wiadomości prywatnej - nie raz już tu szukałem współpracowników :slightly_smiling_face:

Autorytet21piorunów

współczuję 😒

Plus mam wrażenie, że większość takich cwaniaków „jedzie” na tym, że sądy dlugo mielą więc albo ktoś odpuści albo będą mieli „darmowy kredyt” ileś lat. Słabo.

A typa wrzućcie na czarna listę i obrabiajcie mu d⁎⁎ę w środowisku (nienawidzę takich ludzi - zapłata za pracę rzecz święta )

Inspirator11piorunów

@PomagamyRosnac Dlaczego nie rozkładacie sobie projektu na drobne etapy, a każdy nieopłacony zatrzymuje kolejny?

GURU7piorunów

Klasyka gatunku niestety. Najważniejsze w takich sprawach to mieć umowę. Niby oczywista oczywistość, ale..

GURU1piorunów

@PomagamyRosnac sądy na umowy ustne patrzą bardzo podejrzliwie, zwłaszcza na większe kwoty. Moc dowodowa zeznań świadków jest znacznie słabsza niż z dokumentu. Wynika to z przepisów.

Dawanie drugiej stronie możliwości do walki, a tym zdecydowanie jest brak dobrej pisemnej umowy to proszenie się o kłopoty. "Okazja czyni złodziejem."

Wirtuoz19piorunów

@dez_ i tak, i nie. Nie musisz mieć umowy jeśli udowodnisz faktyczne wykonanie usługi na czyjąś rzecz, choć sama umowa wiele ułatwia :slightly_smiling_face:

To, że spiszesz umowę nie jest niestety tożsame z tym, że uzyskasz zapłatę.

Fanatyk0piorunów

@PomagamyRosnac to na gębę robiliście, bez żadnych kwitów?

Osobistość2piorunów

@PomagamyRosnac a nie jest tak, że nagrywanie osób trzecich bez ich zgody jest nielegalne? Ale sytuacja w której jesteś stroną, tj. prowadzisz rozmowę osobiście, nie wymaga już zgody drugiej strony.

Mocarz8piorunów

@Vinzenty pewnie było, kwestia taka że np podpisujesz z kimś umowę ze kupisz od niego długopis za 5 tys zl, potem sie okazuje ze nowy długopis w sklepie kosztuje 3 zl. Idziesz do sądu i mimo podpisanej umowy itd mozesz podważyć zasadność płatności.

Oczywiście musisz to argumentować tym, że jest rażąca dysproporcja świadczeń oraz druga strona wyzyskała Twoją niewiedzę, ale idzie to ogarnąć

Wirtuoz30piorunów

@MostlyRenegade z kwitami i całą obstawą. Co więcej dokumenty każdorazowo podpisywane były podpisem kwalifikowanym zamawiajcego.

Zgodnie ze zdaniem radcy prawnego nie mamy co liczyć na całą należną nam kwotę, bo sądy nie potrafią wyceniać rzeczy o charakterze niematerialnym.

To, że podpiszesz umowę nie jest jednoznaczne z uzyskaniem zapłaty. Czułem, że coś jest nie tak, więc nagrałem część rozmow ze zleceniodawcą, ale w świetle prawa nie będą to dowody, bo nie informowałem o nagraniu tychże rozmów (możesz nagrywać wyłącznie na własny użytek).