
Wpis użytkownika moll w Rodzicielstwo
mollLider
189piorunówW odpowiedzi do TEGO wpisu @evilonep postanowiłam zastanwić się i wypisać, co MNIE daje rodzicielstwo, czy potrafię dostrzec jego pozytywy... I mimo wszystko ja w nim widzę nie tylko aspekt finansów (rozumiany jako obiciążęnie), czasu (jego straty na babranie się w pieluchach), czy zdrowia (mimo że kręgosłup czasami mi trzeszczy tak, że nie wiem jak mam rano wstać z łóżka).
Rodzcielstwo to też dobre strony, dla mnie kojarzące się głównie ze stroną emocjonalną i samorozwoju (wiem, to nie to samo, co kilka zer więcej na koncie):
ukoronowanie/dopełnienie miłości dwojga ludzi* - chociaż może to brzmieć tandetnie, naiwnie i kiczowato - ale na dzieci zdecydowałam się wspólnie z mężczyzną, którego kocham. One są owocem naszej miłości, są cząstką jego i mnie w innej osobie
cel i sens życia* - skoro może to być kariera, może to być religia, to dlaczego dla mnie wartością nie może być moja rodzina?
miłość* - prawdziwa i bezwarunkowa, nikt Cię tak nie pokocha jak własne dziecko i nikogo nie pokochasz w taki sposób, jak tą małą larwę
szansa na lepsze poznanie siebie (i partnera)* - nic tak nie przetestowało i paradoksalnie nie umocniło naszego związku, jak dzieci - to wymaga wzajemnego wsparcia, zrozumienia, kompromisów, komunikacji, również co do własnych potrzeb
szansa na samodoskonalnie* - dziecko to Twoje lustro, w nim dostrzeżesz swoje dobre i złe cechy, więc masz co w sobie docenić i nad czym pracować
weryfikuje priorytety i cele (także te zawodowe)* - dziecko zmienia może nie wszystko, ale wiele, to też bodziec, który potrafi nas w końcu ustawić na to, "czego chcemy" od życia zawodowego (gdyby nie to, sama nigdy nie miałabym odwagi rozwijać się w kierunku freelacerstwa, bo zawsze brakowało mi odwagi i wiary w siebie)
obserwujesz i uczestniczysz w cudzie nowego życia* - nigdy nie będziesz bliżej cudu istnienia, formowania świadomości i tworzenia siebie w kimś innym
zmiana stylu życia* - teraz jest trochę "zdrowiej" i z większą świadomością, bo bardziej dbam o to co kupuję/gotuję, bo dla dzieci jestem wzorem i kształtuję w nich postawy i nawyki - jedzenie/ruch, itp., a nikt sobie nie da wcisnąć kitu, że marchewka jest smaczna, jeśli sama w tym czasie będę wtranżalała napoleonkę xD
otwarcie się na inne atrakcje/aktywności (i nabranie większego dystansu do siebie)* - "za naszych czasów" nie było wielu rzeczy, nie tylko zabawek, więc fajnie jest razem z dzieckiem odkrywać atrakcje i aktywności. Planowanie turystyki z dziećmi też jest fajne, bo zwiedzasz miejsca pod kątem zapewnienia rozrywki wszystkim, a nie tylko dorosłym
to są "emocje"* - nikt nie odpierdoli takiego szajsu jak własne dziecko, tylko po to, żeby za chwilę przyjść i się przytulić, więc jeśli ktoś potrzebuje emocji i huśtawki, dzieci mu to zapewnią xD (chociaż nie wiem czy to akurat dla każdego pozytyw, ale z dziećmi jest fajne to, że one nie chowają latami uraz, pogniewają się i im to mija)
To chyba tyle ode mnie (przynajmniej na ten moment). A Wy? Dostrzegacie jeszcze jakieś pozytywy dzieci i rodzicielstwa, które pominęłam i/lub na nie nie wpadłam?
Komentarze (146)
@moll dziecko zmotywowało mnie do porządnego zweryfikowania i ugruntowania poglądów. Poświęciłam cały okres ciąży na solidną lekturę filozofów, psychiatrów, historyków, socjologów. Takie sum up całej wiedzy i mojego doświadczenia do 30 roku życia.. Poza tym porządnie przemyślałam błędy mojej rodziny w wychowaniu dzieci i staram się tego nie powielać.
Tyle tu pro-rodzicielskiej propagandy w komentarzach, że można dostać raka. 😉
Swoją drogą nie masz nigdy gwarancji, że twoje dziecko wyrośnie na dobrego człowieka i będziesz miał satysfakcję na starość. Możesz robić wszystko zgodnie z podręcznikiem, a i tak ostatecznie zawalić.
Ja ostatnio slyszalem na yt jakiegos gostka, ktory mowil, ze najwieksza motywacja do posiadania dziecka dla niego i zony byl wolontariat w domu spokojnej starosci. Nie bylo dla nich nic bardziej zalosnego i smutnego niz ogladanie samotnych ludzi, ktorych nie odwiedzaly dzieci ani bliscy. To ich mega zmotywowalo do posiadania dzieci :smiley:
O matko jakie to prawdziwe... to jest nie do opisania jaką człowiek przechodzi przemianę w momencie pojawienia się potomstwa. Ale z drugiej strony wiem, że nic nie przekona ani nie zmieni zdania osób które dzieci nie mają, po prostu. Tego sie nie da opisać. Bardzo szanuję wpis, bo jest piękny i prawdziwy, a z drugiej strony wiem że i tak nie zmieni on zdania osób o zgoła innych poglądach
@moll
chłop 35 lat z dzieckiem może skakać na dmuchańcach i innych małpich gajach figlować - nie ma nic lepszego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A tak serio to mam szaloną i chyba największą radość z odkrywania świata „oczami dziecka” i dla dziecka - edukować i tłumaczyć córce kiedy coś ją interesuje.
A póki co interesuje ją prawie wszystko to co i mnie :3
Rodzicielstwo wiele zmienia i wiele uczy - o sobie, o dzieciach, o zachowaniach ludzkich czy nawet o własnych rodzicach - oczywiście jeżeli to kogoś interesuje i choć chwile się nad tym zastanowi :smiley:
U mnie dziecko to też pewien „cel” - nie w sensie, że do niego dążyłem, marzyłem itd., ale mieć dziecko chciałem.
A tym celem stało się po fakcie - jest moją motywacją i to „dla niej” teraz żyje - bo „dla siebie” znudziło mi się przed 30-tką :stuck_out_tongue_winking_eye:
Teraz też żyję dla siebie, bo nie ma co ukrywać - wychowanie dziecka ma w sobie zawsze cząstkę realizacji własnych ambicji - nie żeby zaraz swoje ambicje przelewać, ale w senise, że gdy dziecko chce czegoś spróbować to moją ambicą jest dostarczyć jej jak najlepsze przeżycie i pozytywne wrażenia. Nauczyć pływać, jeździć na rowerze itp.
@moll dziecko to był dla mnie kolejny etap, coś naturalnego. Zakończyłem edukację, wyprowadziłem się od starych ok 25 lat, potem praca na pełnych obrotach, ok 30 już w miarę dobrze zarabiałem, potem ok 35 urodził mi się syn, rok wcześniej wczesniej ślub z dziewczyną, z którą byłem 3 lata.
Mały ma teraz prawie 6 lat, wkurwia niemiłosiernie, ale nie wyobrażam sobie życia bez niego :smiley:
Chciałbym jeszcze jednego takiego małego wariata, najlepiej córkę, ale latka lecą i chyba raczej już się nie uda.
@moll Ja mam dwójkę. Według mnie jest zdecydowanie więcej pozytywów niż negatywów. Mógłbym też napisać, że pi⁎⁎⁎⁎le, że za dużo pracy, kupy i wogóle hehe ulewa się. Ale pomimo niepełnosprawności jednego z nich, NI CHU CHU nie zamieniłbym chwil razem spędzonych na cokolwiek. Niema lepszego uczucia niż dziecko, które przyjdzie się przytulić bo kocha. Wszystkie trudy znikają :smiley: Oczywiście że są trudności, ale bądźmy poważni (podobno dorośli XD) jak nudno by wtedy było? :smiley: Dobry wpis :smiley:
@moll gniewać się na na lata i to w sobie chować jak najbardziej potrafią, ale tylko w mocnych przypadkach. Ja tak miałem i mam. Ale póki nie przekonasz mocno pały to jest jak mówisz, obrażą się tylko na jakiś niedługi czas
@moll nie czuł bym się w pełni mężczyzna gdybym nie miał dzieci.
Pokazywanie tylko pozytywów to masakryczna manipulacja,
Posiadanie dziecka to:
1. Stres - dużo stresu
2. Ryzyka że dziecko urodzi się chore
3. Zniszczenia w ciele partnerki (Rozstępy, blizny, większa waga)
4. Zniszczony dom (ubrudzone wszystko co się da, połamane, pogryzione, obite)
5. Konieczność dostosowania harmonogramu pracy do dziadków(o ile są)/żłobka/przedszkola/szkoły/zajęć dodatkowych
6. Zmęczenie, twoje i partnerki - odbijające się na każdym aspekcie twojego życia
7. Brak czasu dla siebie i spędzania czasu z partnerem (Brak wspólnych spontanicznych wyjść, romantycznych, spokojnych wakacji)
8. Jakieś tam dodatkowe wydatki - ale to akurat najmniejszy problem.
Pytanie: masz prawdziwe dzieci czy koty/psy?
U nas nie było planów, tak jakoś wyszło, ale po tych kilku latach mogę powiedzieć że to najlepsza rzecz jaką udało mi się stworzyć a jak syn przychodzi do mnie się przytulić i mówi że mnie kocha to już po prostu to mi wynagradza wszystkie trudności i problemy. Drugiego nie planujemy bo chcemy się cieszyć też swoim życiem i jest nam we trójkę idealnie.
@moll super wpis. Mi moje dziecko, a w sumie zaraz dzieci dały dodatkową motywację do zadbania o swoje zdrowie - motywacja do zejścia z wagi, lepszego żywienia jak pisałaś, ale też łażenie na różne badania, ogółem dbanie o siebie, no bo przecież nie zostawię gnojków samych :D
@moll https://youtu.be/ytiZ7zw5vqQ?si=Iy17FIArfSs9tRu6
Ja się pod tym podpisuje. Wiele osób pisze że "nie chce mieć dziecka bo nie czuje się gotowym być rodzicem" ale rodzicem się nie staje w chwili narodzin. To jest proces i jak dziecko rośnie czy pojawiają się kolejne to też zmieniamy się jako rodzice. Kurde było ciężko momentami ale też były tak cudowne chwile które będę wspominał całe życie.
Jay & Silent Bob Reboot : Becoming a DadAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeSzkoda chlastać śliną, więc podsunę, jeśli ktoś nie zna wnioski z hinduizmu: rodzicielstwo to jedna ze stacji pełnego życia. Kto przez nią nie przeszedł, nie wyszedł poza skoncentrowaną na sobie adolescencję.
https://en.wikipedia.org/wiki/%C4%80%C5%9Brama_%28stage%29?wprov=sfla1
@moll Dziecko to ogromna satysfakcja z budowania relacji, obserwowaniu pierwszych krokow, czekanie na pierwsze slowo, ale tez sprawdzanie ile ludzki umysl i cialo jest w stanie wytrzymac xD
Posiadanie wlasnych dzieci najszybciej pomaga sie skonfrontować z wlasna przeszloscia. Jak bylo w naszym domu, a jak powinno byc. Dobry powod, zeby nad sobą pracowac.
Pojawily sie glosy, ze to egoistyczne, a wg. mnie jest zgola odwrotnie. Poswiecasz czastke siebie dla kogos innego i dla wiekszego wspolnego dobra. Zreszta ja mimo wszystko optymistycznie patrze w przyszlosc i ze nie bedzie tak zle jak nas strasza 😉
To na co moge ponarzekac to system w ktorym praktycznie nie mamy z kim podzielic sie wychowaniem dziecka. Oboje pracujemy, dziadkowie tez wiec 98% opieki przypada na nas. Kiedys tak nie bylo i ludzie chcieli miec wiecej xd
Rodzicielstwo to wspaniała droga. Przypominam sobie sam jak byłem łebkiem, jak to było być dzieckiem :grinning:
Żeby mieć dzieci to wpierw trzeba mieć partnera/partnerkę.
Potwierdzam powyższe. Nic lepszego mnie w życiu nie spotkało niż córki. Myślałem że tego już nigdy nie poczuje ,a wieczorem kiedy córka (2,5) się do mnie przytuli przed zaśnięciem czuje coś na zasadzie motyli w brzuch jak jako nastolatek byłem zakochany poraz pierwszy.Za⁎⁎⁎⁎ste uczucie
@moll
Uwielbiam być ojcem. Mnóstwo dobrych chwil z moimi kaszojadami. Sens tego i radość zrozumie tylko ten kto ma dzieci.
Ja od siebie dodam, że relacja z moim synem zagoiła nieco rany po stracie taty w wieku dziecięcym. Nadrobiłem z nim to, za czym bardzo tęskniłem (czyli męskie wypady ojca z synem). Wiele razy od niego usłyszałem miłe słowa które ściskały serce, a łzy same napływały do oczu.
Przy pierwszym dziecku zjadłem mnóstwo stresu, a każda choroba wywoływała u mnie mega nerwy. Teraz mam dwójkę kaszojadow i trochę człowiek już przeszedł więc odporność większą i luźniejsze podejście do córy :)
Podobnie jak Ty, uważam, że rodzicielstwo rozwija. Mocno ogarnąłem się zawodowo, kupiłem dom, auto. Mamy wszystko i jesteśmy szczęśliwi, czego chcieć więcej? :)
@moll dzięki dziecku odkryłem minivany i pokochałem całym sercem.
No i rozwijając "szansa na samodoskonalnie" - jeśli chce się wychować dziecko zdrowo, bez słodyczy i w dobrej formie to samemu trzeba tak żyć, więc motywacja jest przeogromna.
Szanuję choć sam raczej na kaszojada się nie zdecyduje. Osobiście uważam że jest to mega egoistyczne by sprowadzić na ten świat kogoś. Ogólnie i z naciskiem na ten. Klimat, nastroje społeczne, polityka, epidemia samotności - zapewnię fajnie się ogląda jak brzdąc uczy się chodzić ale czy myśli się o tym co będzie za 15, 20 lat? Czy nie zacznie się ciąć? Czy nie będzie maltretowany w szkole? Czy social’e i technologia nie zniszczą mu świadomości? Nie uchronisz dziecka przed wszystkim. To mnie wzbrania przed tą decyzją, przynajmniej dla mnie pieniądze raczej nie są problemem.
To wszystko jest jedynie mozliwe, kiedy dziecko rzeczywiście jest chciane i powołane do życia z pełną świadomością. Jeśli dziecko jest "wpadką" albo jedynie wynikiem spełnienia oczekiwań innych, to ma przejebane.
@moll a wszystkie te rzeczy doskonalą się jak dziecko dorośnie i się wyprowadzi 😆
@moll Bardzo fajnie podsumowane. Mogę się podpisać pod każdym z punktów, chociaż mimo tych wszystkich zalet lekko nie jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@moll bardzo ładnie napisane 😉
Czyli większość wymienionych elementów można mieć bez dziecka
1. spełnienie i spokój - gdy widzisz jak progenitura zaczyna sobie radzić w dorosłym życiu, jak ich wybory prowadzą do dobrych rzeczy.
2. satysfakcja i zwykła, ludzka duma - gdy robisz bilans życia.
@moll fajna odpowiedź, dzięki. A zanim pojawiły się dzieci to czułaś, że sprawdzisz się w tej roli? Tzn. wiadomo, że zawsze pewnie jakieś wątpliwości są, ale jednak wydaje mi się, że człowiek, który się tego podejmuje powinien mieć to na tyle poukładane w głowie, że jednak jego myśli kierują się w stronę, że da radę. Podoła temu. I w kontekście mojego wpisu, wydaje mi się, że u Ciebie mogłoby takich wątpliwości być zdecydowanie mniej niż u mnie i chyba to jest ta różnica. Gotowość mentalna.
Piękne podejście do rodzicielstwa, oby więcej dzieci miało takich rodziców (a niestety jakoś chętniej rozmnażają się ci, co nie powinni 😉 )
Wg mnie za trend odpowiada plaga samotności (często z wyboru, ale to temat na inną dyskusję) i edukacja seksualna / skuteczna antykoncepcja (kiedyś było dużo więcej wpadek, akurat dobrze że to się zmieniło, no ale statystyki są nieubłagane).
Z pozytywów to zamiana sedana na kombi 🙂
Dla mnie po narodzinach syna najwieksza frajda bylo kupowanie zestawow lego - mamy zapas do czasu aż mlody skonczy 18 lat :)
@bartek555 składamy razem, zaczeliśmy od duplo, obecnie młody dostarl do momentu speed champions, jakis scenek, planuje niedlugo zaszczepic mu filmy i bajki z swiata starwarsow - bo tez pare takich czeka
@Karakalla ale nie poskladales ich, prawda? XD
@Karakalla dlatego na razie pełne, metalowe i czekamy na rozwój sytuacji 😁
@moll oj no to jest ten problem nie do przeskoczenia.
@Karakalla będziemy o tym gadać jak młodszy wyrośnie z pakowania do buzi wszystkiego, co jest tam w stanie zmieścić. Starszak wszystkie zabawki miesza razem, więc niemowlęce i drobne LEGO to byłaby tragedia
@moll spoko, jest seria speed champions no i potem z technika duze ale nie wiem czy wasz budzet to pyknie xD
Za to moja żona ma ubaw z córką kupujac Barbie, też już kolekcja urosla na miare malego muzeum
@Karakalla mój miał podobny plan, ale młody samochodziarz, więc zbierają razem metalowe modele, oficjalnie każdy zakup "dla młodego" 😁
Komentarz usunięty przez moderatora
@Michumi Dzieki :smiley:
@maly_ludek_lego hehe
Bezcłowego oczywiście.
Sklepu w sensie
@Michumi
>setkę z bezcelowego.
>
A po Polsku? :face_with_hand_over_mouth:
@Michumi u nas różnie bywa 😅
No to na super ludzi trafiliście w tym wszystkim
@moll ooo koleżanko nasza to po potknięciu się o coś potrafi zrobić show na 30 minut :smiley:
Z czasem zaczyna to bawić w jakiś sposób ale te ludzie na około 😉
Co do poprzedniego mojego postu z samolotem to jednak muszę przyznać że pasażerowie i załoga byli super. Załoga uśmiechnięta, wskazali miejsca, spytali czy u nas ok, kilkoro pasażerów również i czy czegoś potrzeba (tak wódki albo xanaxu kurwa 😉 na lotnisku docelowym podszedł chłop i pytał czy wszystko ok i że widział że lot poszedł dobrze.
@Michumi wiem coś o tym... młody ostatnio zrobił nam histerię w ogrodzie botanicznym, bo nie patrzył pod nogi i nadepnął na gałąź, więc szybkie zejście na utwardzone ścieżki. Tylko to też kwestia tego, że jak dzieci mało w przestrzeni publicznej to takie zachowania jeszcze bardziej widać i są jeszcze bardziej stygmatyzowane przez świadków, bo to nie jest "kolejne" rozdarte dziecko w okolicy, a "ten" drący się właśnie bachor.
@moll wiem coś o tym
Niestety ludzie którzy mają dzieci 'z problemami' często izolują się z różnych przyczyn. Choćby 'źle zachowanie' dziecka z autyzmem czy z jego spektrum. Moja młoda ostatnio zdecydowała się prawie zatrzymać start samolotu poprzez pierdolniecie sie na płycie lotniska przed wejściem do autobusu. Dobrze ze miałem przy sobie setkę z bezcelowego.
Coś sobie ubzdurała i za nic nie chciała wejść do tego pojazdu.
@deafone ale nadal bywa ciężko 😉