Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Afterlife w Hydepark

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

W Polsce samochodowe wypadki śmiertelne per osoby z prawem jazdy jest wyższe niż zabójstwa z użyciem broni palnej (legalne, nielegalne, przerobione, itd) per osoby z pozwoleniem na broń

Mamy zatem do czynienia z narzędziem skrajnie niebezpiecznym a do tego używanym przez nieprzeszkolone osoby.


Jak wg. Was powinien wyglądać kurs na prawo jazdy, tak aby liczba wypadków była mniejsza. IMO kurs pomija kilka zasadniczych elementów (abstrahując od wzrosty ceny takiego kursu przy wdrożeniu tych kwestii):

- różne typy samochodów i silników - uczymy się jeździć po mieście autkiem 1.0. Jazda busem, suvem, sportowym powinna być przynajmniej przetestowana na placu

- poślizg kontrolowany - nauka wychodzenia z poślizgu

- Symulacja łysych opon - znów - wyjście z poślizgu autem na łysych oponach (minimalnie poniżej wymaganej głębokości bieżnika tak aby wyglądały jak w miare dobre) i nowych.

- Praktyczne zajęcia z drogi hamowania. Łyse opony, nowe, małe auta, duże, abs, brak abs.

- Egzamin z realistycznego symulatora w WORD - wypadki z pieszymi, wypadki na autostradach, używanie telefonu podczas jazdy, jak wyskakuje dziecko na droge, etc. IMO powinno sie behawioralnie trenować ludzi.

Imo obecny system bazuje na zaufaniu i kreatywnej wizualizacji osób zdających prawo jazdy. Prawko mam od 16 lat, przejechana Europa góra dół, lewo prawo i wciąż mam sytuacje, które mnie zaskakują a są one właśnie z ww. kategorii

Komentarze (39)

Fanatyk1piorunów

Do kursu bym dorzucił tylko płytę poślizgową żeby mieć świadomość jak łatwo można wpaść w poślizg. Młodym kierowcom ograniczył bym szybkie i duże auta.

Egzaminy są na tyle trudne że nie zda go ktoś kto nie stosuje się do znaków więc to co się dzieje to jest głównie efekt mentalności i bezkarności na co instruktorzy wpływu nie mają. Większość tych medialnych wypadków powodują kierowcy którzy nie są świeżakami tylko ignorują przepisy bo jest bezkarność.

Policja powinna wziąć się do roboty i zatrzymywać w różnych miejscach a nie tam gdzie im się najłatwiej klepie mandaty.

Fenomen4piorunów

Nie sądzę by zmiany w kursach czy egzaminach były jakimś wielkim polem do poprawy sytuacji. Już mamy trudne egzaminy - zdawalność polskich egzaminów jest jedną z najniższych w Europie. Podniesienie wymagań będzie w praktyce systemowym blokowaniem dostępu do dróg, a jednak nie o to chodzi.

Źródłem wypadku który spowodował dyskusję jest mentalność w Polsce, czyli akceptowanie dużego ryzyka i zwykła głupota. Do tego słaby stan nawierzchni, złe warunki pogodowe i nieodpowiednie ocenienie tego. Sprawca wiedział, że jedzie niezgodnie z wytycznymi (przekracza prędkość) i doskonale wiedział że jeśli nie zdarzy się wypadek to nie spotka go za to żadna kara.
IMHO w obecnej sytuacji, aby zapobiec temu wypadkowi musiałbyś mieć na tym odcinki krakowskiej drogi odcinkowy pomiar prędkości. Nic innego w praktyce nie wymusiłoby tych 30 km/h. W grę oczywiście wchodzi też infrastruktura: wyremontowa jezdnia oraz barierki energochłonne między chodnikiem a drogą, ale to też średnio realne w każdym miejscu Krakowa.

Pomysły z obowiązkowym szkoleniem czy doszkalaniem na torach poślizgowych są super, ale imho są zbyt uciążliwe w perspektywie całego społeczeństwa. Nie potrafimy nawet wprowadzić obowiązkowych badań lekarskich dla kierowców, a ty byś chciał zmusić ludzi do regularnego doszkalania się.
Gdybyśmy rzeczywiście chcieli upowszechnić takie szkolenia, to wymagałoby bardzo dużego zaangażowania państwa w powstawanie takich torów. Na to zaś nie wiedzę politycznej woli.

Porównanie do broni palnej choc barwne, to nie uwzględnia jednego: transport samochód to nie hobby, to dla wielu narzędzie pracy albo jedyny realny środek transportu (w obszarach wykluczonych z transportu zbiorowego).

GURU0piorunów

@matips Przy 30 km/h możesz mieć nieoznakowaną infrastrukturę spowalniającą ruch. Może nie jestem zwolennikiem progów, ale już zwężenia pasa zwykle robią swoje. W sąsiednim mieście nawet ustawili gigantyczne głazy, bo same znaki to jeszcze można skosić.

Gruba ryba0piorunów

@Afterlife Mi kiedyś wpadł do głowy (pewnie głupi) pomysł, że każdy kierowca powinien zaliczyć obowiązkowo rok czy dwa na jednośladzie, konkretnie na jakiejś głupiej 125 cm3. Żeby nabrał świadomości, jak to jest poruszać się po drodze, gdy nie jesteś chroniony niczym, nie masz karoserii czy ramy dookoła siebie i nie dysponujesz zapasem mocy, który w razie czego wyratować się unikiem z niebezpiecznej sytuacji. Gdzie gdy coś odwalisz, to najprawdopodobniej zginiesz lub zostaniesz kaleką ty, a nie przypadkowi ludzie.

Gruba ryba7piorunów

Największą wadą kursów jest to, że przygotowują do egzaminu, a niespecjalnie do sytuacji na drogach.

Technika poprawnego wyprzedzania, a gdzie tam. Jazda po Autostradzie, w gęstym ruchu, w nocy, w deszczu - a komu to potrzebne. Liczy się aby wypchnąć kursanta i cyk - następny. Dodatkowo badania lekarskie to fikcja, a o psychologicznych nikt nie słyszał.

GURU4piorunów

16 z 20 godzin jazd motocyklem spędziłem na placu ucząc się jak nie potrącić pachołka dużą tablicą L przyczepioną do motocykla przy prędkości 10 i 30 km/h, a ten chce symulatorów xD [na egzaminie tablica była jeszcze większa, więc i tak plac oblało 8 z 12 osób]
Już nie mówiąc o tym, że ani na jazdach, ani na egzaminie ani razu nie przekroczyłem 50. Za to odwiedziliśmy osiedlowe uliczki z wybrakowanym oznakowaniem i miejsce, gdzie obowiązkowo trzeba kręcić głową do kamery, bo jest na znaku wykrzyknik.

Autorytet0piorunów

@Nemrod Tylko sobie główkujemy, chill :smiley: Gdyby, szukając rozwiązania, każdy zaczynał od "nie da się, nie można" to byśmy nie mieli wysypu elektryków na ulicach i wielu innych (skalowalnych) rozwiązań, bo przecież "to trudne". Rozmowa nie jest o tym co trudne, a co by pomogło.

GURU0piorunów

@Afterlife Właśnie jest. Widziałeś kiedyś plac poślizgowy? Ile ich jest w Polsce? A ile jest placów manewrowych nauk jazdy i placów WORDów? Mamy 7,5 tys. OSK i 90 WORDów. Już o symulatorach nie wspominając. To są mrzonki.

A część problemów da się rozwiązać nieco zmieniając system (i nikt tego nie robi, bo po co). No i w dalszym ciągu pozostaje pytanie: czy większość wypadków faktycznie jest spowodowana tym, że ktoś nie potrafi jeździć, czy tym, że zapierdala, wyprzedza na zakręcie/wzniesieniu, ignoruje STOP itd. Z czego miały wybrnąć ofiary Żaków, Majtczaków, czy innych bananów?

Autorytet0piorunów

@Nemrod Plac poślizgowy i symulator to nie jest "budowanie willi dla każdego", ale może odpuśćmy te analogie, bo zdają się być nieco... wymyślne.

Wypadki spowodowane są tym, że na sekundy przed wypadkiem ci ludzie nie wiedzą, że będzie wypadek. Można próbować podejść do tematu behawioralnie. Ot, to jest dyskusja.

GURU0piorunów

@Afterlife Ale to jeszcze nie oznacza, że najlepszym rozwiązaniem są nierealistyczne postulaty. "Mamy patodeweloperkę, która buduje "mikroapartamenty"? Pobudujmy wille dla każdego!"

To też jest pomysł, ale kompletnie nierealny. Pomijając kwestię - czy te wszystkie wypadki serio są spowodowane tym, że ludzie nie potrafią jeździć.

Autorytet0piorunów

@Nemrod Nie wiem, czy zauważyleś - jest to takie ćwiczenie "co mogłoby pomóc" a nie "co jest obecnie" i cały czas potwierdzasz mój wpis, który mowi, że obecne kursy ssą

GURU2piorunów

@Afterlife Nie, bo tu masz jakieś totalne abstrakcje typu różne pojazdy, poślizgi, braki abs, różne opony, symulatory. Wóda, dziwki i lasery. A tymczasem 80% kursu robisz slalomy na placu, a pozostały czas uczysz się pułapek, bo na egzaminie jeździsz po osiedlowych dróżkach zwiedzając lokalne pułapki - błędne oznakowanie, wadliwą sygnalizację świetlną lub miejsca, gdzie trzeba intensywnie kręcić głową, żeby kamera to dobrze wyłapała.

Autorytet0piorunów

@Nemrod No to chyba właśnie potwierdzasz mój wpis - kursy są nieadekwatne do realiów. W jaki sposób chcesz nauczyć się lub nawet wyobrazić sobie zachowanie motocykla przy 90km/h. Na kursie raczej nie będziesz miał do tego okazji.

GURU12piorunów

@Afterlife Fotoradar w każdej wsi, odcinkowe pomiary prędkości, konfiskata auta jak ktoś jedzie mimo zakazu (te same zasady co konfiskata za jazdę pod wpływem). To nie brak przeszkolenia tylko bezkarność, bezczelność i brak respektowania zasad oraz innych ludzi.

GURU1piorunów

@PlatynowyBazant Zwłaszcza, że teraz w każdym nowym aucie masz kontrolę trakcji. Jak na SJS ćwiczyliśmy poślizgi, to ludzie z nowszymi autami musieli to wyłączać bo inaczej samochód za chuja nie chciał wpaść w poślizg przy takich prędkościach i suchej nawierzchni. Typ, nawet jak faktycznie jechał to 70 kmph to pewnie była zabawa w Tokyo Drift, która nie pykła.

Fenomen0piorunów

@GazelkaFarelka ja bym dodal do tego wyjebanie znaku informujacego o fotoradarze. To jest po prostu smieszne, ze koles, ktory notorycznie zapierdala na drogach jest ostrzegany przed narzedziem, ktore moze go oduczyc dzikiej jazdy.

Gruba ryba1piorunów

@Afterlife trochę mi się nie chce wierzyć w to tłumaczenie że zła droga, tory podwozie i 70km/h. Kraków ma w większości złą nawierznię. Gość miał prosty manewr wylatywał z Zabłocia i tam droga niby prosta ale 2 lekkie manewry musisz zrobić. Jak tam można wpaść w poślizg nowoczesnym autem latem? 50m dalej przywaliłby w filar mostu, pech.

Autorytet1piorunów

@GazelkaFarelka

Pochylamy się nad skrajnościami, jak sama mówisz "ktoś zapierdala 200 kmph autostradą". Nie trzeba szukać daleko - koleś jechał 70kmph na "trzydziestce". Ostatnio ja, ten dobry, wjechałem 60 na 30 (wiem, w internecie nie można tak mówić bo nikt tak nie robi). Statystycznie, pomijając zgony, podobne przewinienie drogowe. W Polsce jest znakoza, "trzydziestki" stoją niekiedy w miejscach tak bardzo z dupy, że szkoda gadać.

Więc tak - jestem problemem na drodze, jak większość "normalnych" kierowców (byłoby miło gdyby ludzie mówili szczerze). Zapierdalanie to niekoniecznie 200kmph, ale 60 na 50 i telefon "tylko zerknę". Co z tego, że ten człowiek nie łamie przepisów w imponujący sposób, co z tego, że jeździ 15 lat. Mój znajomy wjechał na przeciwległy pas jak mu opona strzeliła. Jechał z gwoździem. Debil. Kumpel, co siedział z tyłu jest dzisiaj na wózku. Komentarze w internecie? Nie dostosował prędkości - debil, debil, debil. Tylko kilka tysięcy aut pojechało przed nim z tym samym +15kmph i nikt się nie rozkraczył, nie było fajerwerków, 200kmph, 300kmph i bogatych bananów. Setki samochodów normalnych ludzi, jednemu nie wyszło.

Imo internet dostaje (słusznie) incydentu kałowego patrząc na to jak system nieumiejętnie "karze" pojebów 200kmph. Tylko, że poza tym jest (jak już wcześniej wspomniałem) inna grupa, która odpowiada za dużą część wypadków. Ich przewinienia nie są aż tak imponujące. Są to zwykli ludzie, którzy troche się śpieszą, którzy nigdy nie mieli wypadku (nie są w stanie za bardzo sobie wyobrazić jak się zachowuje auto w poślizgu bo w sumie nigdy nie mieli), etc. Świat nie jest czarno-biały. Porządni, dobrzy kierowcy z maryjką dyndającą pod lusterkiem i typy w arteonach, co latają 200mph.

To są skrajności.

Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka zgadzam się, infrastruktura to podstawa, w lipcu zrobiłem około 8k km większość za granicą i we Włoszech w każdej wsi jest conajmniej jeden fotoradar, nigdy nie wiesz czy jest "uzbrojony". A łoś nie jest taki hipotetyczny, miałem 2 takie przypadki, jeden łoś, a drugi daniel

GURU2piorunów

@Afterlife @PlatynowyBazant Sorry ale taka grupa jak ty nie jesteś problemem na drodze. Szkolenie może ci pomóc przy wyjściu z niebezpiecznej sytuacji, ale ta hipotetyczna sytuacja nie będzie twoją winą. Przykładowo, ten anegdotyczny łoś za zakrętem. To jest marginalna kwestia, nad którą nie trzeba się pochylać systemowo. Ty wiesz, że trzeba przestrzegać przepisów, uważać na innych uczestników, dostosowywać prędkość do warunków. Jeżeli mimo to w coś jebniesz, bo nastąpiły jakieś totalnie nieprzewidziane okoliczności, to trudno. Ale takie wypadki to jest margines.

Problemem są ludzie, którzy swoją jazdą te niebezpieczne sytuacje stwarzają. Im żadne szkolenia nie pomogą, jak ktoś zapierdala 200 kmph autostradą, hamuje i siedzi na zderzaku, mruga światłami bądź wyprzedza z prawej (manewr Majtczaka). Ba, te szkolenia mogą wręcz dać im złudną pewność, że posiadają jakieś ponadprzeciętne umiejętności, które uprawniają ich do szybkiej jazdy (słynne: jeżdżę szybko ale bezpiecznie). Bo to jest mindset Main Character a reszta to NPC. Ich po prostu trzeba jebać infrastrukturą, automatycznymi pomiarami, za szczególnie idiotyczne wybryki i powodowanie zagrożenia w ruchu lądowym zabierać dożywotnio prawko razem z samochodem.

Gruba ryba1piorunów

@Afterlife mam nadzieję że młoda będzie dobrym kierowcą, jeszcze musi się tylko nauczyć by omijała kolegów z mocnymi autami z napędem na tył, ale to jest trudniejsze niż nauka jazdy 😉

Autorytet1piorunów

@PlatynowyBazant o to to. To powinno być podsumowaniem wątku.
Niestety, w polskim internecie wszyscy jeżdżą 20km/h poniżej przepisowej, a każdy, kto wpadłby w poślizg to idiota. Nie wiedzą, że są właśnie w tej grupie, którą jeszcze coś w życiu zaskoczy. Fajnie, że myślisz do przodu.

Gruba ryba0piorunów

@Afterlife jak kupiłem mocniejsze auto, to zapisałem się do szkoły jazdy subaru i tam na torze się dowiedziałem jaka jest różnica między tym co bym chciał, a tym co potrafię

Autorytet1piorunów

@PlatynowyBazant No właśnie. Ogromna kategoria ludzi takich jak ja i Ty. Setki tysięcy km za plecami, wiedzy wystarczająco by obdarzyć innych, ale... no właśnie, ale... nie wiem jak się wyprowadza auto z poślizgu, nie mam zakodowanej drogi hamowania małego auta, dużego auta. Gdybym sam pod lasem nie rozpędzał auta do 70km/h i wciskał hamulec do końca to pewnie nie wiedziałbym jak się zachowa i jaki dystans faktycznie powinienem trzymać. Ludzie nadają wypadkom jakiś intencjonalny charakter, gdzie większość z nich wychodzi spod nogi przeciętnych ludzi, którzy nie mieli wypadków przez lata (abstrahując od tych głośnych wypadków gdzie występują skrajni debile). Nawyki, nawyki, nawyki. Ciężko wyobrazić sobie sytuacje w których nigdy się nie było

Gruba ryba0piorunów

@Afterlife ja gdzieś od roku jeżdżę dużo z córką, która ma 16 lat i zamiast gładzić w aucie o pierdołach tłumaczę jej co się dzieje na drodze i dlaczego. Za 2 lata będzie mieć PJ i widzę że dużo się uczy przez to i jest to dla niej ciekawe. Sam mam na koncie jakiś milion km, czy jestem dobrym kierowcą? I tak i nie :slightly_smiling_face:

Gruba ryba0piorunów

@Afterlife dobry był by symulator stresującej i nerwowej trasy, nie wypadki i pościgi jak w grach. Po symulatorze analiza jak się zachował kierowca i ocena czy może jechać w miasto

Autorytet2piorunów

@GazelkaFarelka Podzieliłbym kierowców na tych, co mają wyobraźnię i jeżdżą bezpiecznie, na niereformowalnych tłuków którzy rozjeżdżają własne dzieci kilka razy pod rząd. Zdajemy się nie widzieć trzeciej opcji: ludzi którzy jeżdżą w miare ok, dopóki nie nadejdzie sytuacja z której nie wiedzą jak wybrnąć. Może świadomość, że ta sytuacja nadchodzi wpłynęłaby na zachowanie za kółkiem

GURU5piorunów

@Afterlife Śmiem twierdzić, że nie - albo masz tą wyobraźnię albo jesteś niereformowalnym tłukiem, któremu trzeba dożywotnio te uprawnienia odebrać, bo nie posiadasz kwalifikacji umysłowych do kierowania pojazdem mechanicznym.

Vide typ który drugi raz najechał na własne dziecko.

GURU8piorunów

Problem nie jest w egzaminach na prawo jazdy, więc żadna zmiana w nich nie pomoże

Autorytet0piorunów

@Ragnarokk Correct. Głowa -> Noga. Może przy rozjechaniu małej słodkiej dziewcznynki 30 razy w symulatorze, więcej osób miałoby świadomość "co może nadejść", jak lecą 80 przez zabudowany.

GURU2piorunów

@Afterlife Łatwo powiedzieć, bo to prawda.

90% problemu nie leży w tym, co noga i ręka kierowcy umie, ale to czego głowa nie rozumie, a serce nie czuje. Że tak górnolotnie jebnę.