Wpis użytkownika pokeminatour w Hydepark
pokeminatourOsobistość
45piorunówW pracy usłyszałem jedno ciekawe powiedzenie, które skłoniło mnie do rozkmin
"surowosc prawa obchodzi sie przez jego niezastosowanie"
Szukając jego źródła wg AI
To stwierdzenie nawiązuje do słynnej łacińskiej paremii Summum jus, summa injuria (najwyższe prawo, najwyższe bezprawie) i doskonale opisuje zjawisko martwych przepisów. Gdy prawo jest zbyt rygorystyczne lub oderwane od realiów społecznych, praktyka prawna radzi sobie z tym poprzez jego nieegzekwowanie, arbitralne odstąpienie od wymierzenia kary lub uniewinnienia
I coś w tym jest, chyba najbardziej to widać w prawie o ruchu drogowym które w wieku kwestiach jest oderwane od realiów społecznych i jest masowo nieprzestrzegane.
Przykładowo jazda rowerem po chodniku - niby nielegalne a jest standardem za który nikt nie ściga.
Rządzący myślą że to ustalając surowe prawo będzie bezpieczniej jednak dochodzi do sytuacji gdy prawo jest tak surowe że jest masowo nieprzestrzegane.
To najbardziej widać w kwestii hulajnóg elektrycznych i motorowerów elektrycznych.
Dawniej istniała karta motorowerowa. Prosty twór mający nauczyć podstaw ruchu drogowego. Zastąpiono je prawo jazdy kategorii AM. W teorii prawo jazdy jest bardziej wymagające więc będzie bezpieczniej
Podobnie z homologacja, jak będzie to sprzęt dopuszczony do ruchu, sprawdzony więc bezpieczniej.
A wychodzi na to że jest na odwrót. Prawo jest zbyt surowe więc jest masowo nierespektowane.
Do prawo jazdy kategorii AM prawie nikt nie podchodzi w efekcie czego:
- młodzi bez przeszkolenia jeżdżą na niezarejestrowych elektrycznych pojazdach
- starsi ludzie bez prawa jazdy zamiast jeździć jak to we Francji określają "samochodem dla alkoholików" bo tam nie trzeba na nie prawo jazdy- czterokolowcami do 45km/h to by nie rzucać się w oczy jeżdżą zwykłymi bez prawka.
-urodzonym po 94 odebrano możliwość jeżdżenia skuterem na dowod zamiast jeździć skuterem mającym tablice i OC jeżdżą odblokowanymi pojazdami elektrycznymi.
Krótko mówiąc można ustalać coraz bardziej restrykcyjne prawo, ostatnio ktoś proponował tutaj batozenie hulajnogodziarzy na rynku. To nie spowoduje że bedzie bezpieczniej.
Odblokowane hulajnogi elektryczne, motorowery elektryczne nie znikną, bo zapełniaja potrzebę taniej sprawnej mikromobilnosci w miescie. Ktoś kto nie ma prawo jazdy nie będzie robił prawka za 2 tys by później kupować ciężki skuter spalinowy/elektryczny za 6 tys skoro może kupić rower za 3 i go odblokować.
To wszystko można porównać do prób radzenia sobie z alkoholem. Obecnie mamy etap prohibicji a trzeba to sensownie uregulować znajdując jakiś konsensus.
Ja zamiast tego proponuje poluzowanie z jednoczesnym wprowadzeniem tablic i OC.
- jasny podział na hulajnogi lekkie - na chodniki i ścieżki oraz ciężkie - na drogi. Obecnie w teorii istnieją tylko te jedne, więc rodzic kupuje a dzieciak odblokowuje kukirina i leci 50km/h. Po zmianach nawet jakby odblokował taka lekka w stylu Xiaomi m365 to poleciałaby ona max 32km/h przez chwilę by później jechać 25.
- pojazdy do 45km/h na kartę motorowerowa lub jakieś inne proste przeszkolenie - jak dawniej. Na pewno nie coś co kosztuje 2 tys i ma średnia zdawalnosc.
- brak wymogu homologacji dla dwokołowych pojazdów do 45km/h lub zrobienia jej taniej i prostej - tak by zamawiając pojazd z chin możnaby go zarejestrować, a za to wymóg tablic i OC plus wywalenie ich na drogi, może jeszcze ewentualnie jakiś prosty przegląd sprawdzający hamulce.
Komentarze (22)
Dzięki za głos rozsądku w temacie. IMHO bardzo ciekawy i potrzebny wpis. Polecałbym go do przeczytania przez ban-owców co by wszystkiego zakazywali.
@pokeminatour mam w domu takie motorowery elektryczne do jeżdżenia po polach. Szukałem opcji żeby jakoś zalegalizować jazdę po drodze, bo czasem kawałek muszę przejechać, ale nie ma sensownej opcji na to. Chętnie bym wykupił OC na to i jakoś nawet zarejestrował, ale bez homologacji nic się nie zrobi. :confused:
Także faktycznie może być tak jak piszesz, bo na teraz to mam opcję wydać kilka razy więcej kasy za coś z homologacją, albo jeździć i rozglądać się czy pały nie jadą.
@pokeminatour rozwiązanie to tablice rejestracyjne dla rowerów i hulajnóg, OC i kontrolę uprawnień.¯\\_(ツ)_/¯
@GazelkaFarelka maks do 30
@sireplama A czy ty myślisz że jak sprawca ma OC, to dostajesz kasę po trzech dniach?
@GazelkaFarelka a słyszałaś jak szybko działa ufg?
@sireplama Czy ty wiesz w ogóle jak działa UFG? Właśnie po to jest, żebyś dostał kasę szybko, jak właściciel auta nie ma OC, albo jest nieznany, oficjalny nie wiem - nie żyje a kto jechał, nie wiadomo. UFG wypłaca kasę poszkodowanemu a potem się już buja, jak i z kogo to ściągnąć.
@GazelkaFarelka i czekasz 3 miesiące na kasę... No tak...
@sireplama Dokładnie tak samo, jakby samochód nie miał opłaconego OC. Czyli z UFG, a potem sobie UFG szuka kogo obciążyć. Dokładnie tak samo, jak mandaty. Właściciel ma wskazać osobę.
@GazelkaFarelka no dobrze, a jak jeden zaparkował, wyszedł i zamknął samochód. 2 godziny później wszedł drugi, który tylko "radio naprawiał" i nie odpalał nawet. To którego?
A jak żadna osoba, korzystająca z auta nie będzie się przyznawać, że to ona zaparkowała, to z czyjego OC ma iść ubezpieczenie, za samochód, który się stoczył? Dochodzenie robić? Sądownie zadecydować? Poszkodowany czeka...
> Setki a może i tysiące rocznie? Zapłon, auto się stoczyło, zaparkowane było tak, że spowodowało wypadek. Kogo wtedy karać? Ostatniego kierowcę w samochodzie?
Tak, dokładnie tego co zaparkował, zostawił auto na luzie.
Ja nie wymyślam nowego systemu. System płacenia OC za kierowcę nie za pojazd funkcjonuje w wielu krajach. Nie sądzę, że nie mają takich rzeczy nie rozwiązanych.
Tylko u nas płaci się za auto, bo była taka bieda że jednym samochodem jeździła cała rodzina i płacić za pięciu kierowców byłoby drogo. Tylko że teraz te czasy minęły i każdy ma własne auto, a nierzadko nawet kilka. Dlaczego ktoś mając dwa auta i dwa motocykle, ma płacić 4 x OC, skoro jedzie maksymalnie jednym na raz? Czy stwarza czterokrotnie większe zagrożenie na drodze? W Szwajcarii w ogóle nawet możesz mieć w takim przypadku jedne blachy i przyczepiasz je do auta, którym aktualnie jedziesz.
Ty proponujesz jakiś idiotyczny system, który nigdzie nie funkcjonuje, ale za to zwiększy w jakiś kosmiczny sposób biurokrację, każąc latać po urzędach, spowiadać się urzędnikom i wypełniać papiery za każdym razem jak kupisz czy sprzedasz rower za 100 zł, produkcji tabliczek rejestracyjnych za które oczywiście każdy będzie zmuszony płacić, i które nierzadko nie wiadomo jak do takiego roweru przyczepić.
> mało prawdopodobne, że ci wszyscy kierowcy rowerów elektrycznych i hulajnóg rzeczywiście zarejestrują pojazd, jeszcze mniej prawdopodobne, że ktoś ich sprawdzi. Tak ogólnie zakładam, że masz na myśli tylko silnikowe pojazdy i wyłączasz z tego wszystko napędzane siłą mięśni. Też o tym myślałem, że by było fajne, jakby wszystko silnikowe miało rejestrację, ale to będzie martwe pewnie.
Tak dokładnie zakładam. Osobę na hulajnodze bez silnika traktowałbym jak pieszego, wszystko co może wyjechać na drogę powinno być zarejestrowane, oznakowane, ubezpieczone i wymagać uprawnien (identycznych dla hulajnóg elektrycznych jak dla rowerów - tutaj bym tego nie rozdrabniał). Rzecz do zrobienia banalnie prosto - jesteś na drodze i nie masz rejestracji to dekoracja pojazdu ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Oczywiście zakładamy, że policja to nie są skończone lenie, którzy tylko udają, że pracują.
Kwestia kontroli uprawnień jest taka sama jak kwestia kontroli uprawnień motocyklistów. Chociaż patrząc na pijanych kierowców to zdecydowanie za łagodne kary są za to .
> Ile jest przypadków, że auto bez kierowcy w środku wyrządza szkodę w stosunku do sytuacji z kierowcą w środku? Albo łatwiej - jak często się słyszy, żeby auto bez kierowcy coś zrobiło?
Setki a może i tysiące rocznie? Zapłon, auto się stoczyło, zaparkowane było tak, że spowodowało wypadek. Kogo wtedy karać? Ostatniego kierowcę w samochodzie? Jak to sprawdzić? Bo przypominam, że OC nie jest dla kierowców, tylko ludzi przez nich poszkodowanych.
@pokeminatour Mowa o OC na określoną kategorię pojazdow. Na rower i urzadzenia do 24 kmph typu hulajnoga kosztuje rzędu 50 pln rocznie. Jak chcesz na auto bo jezdzisz tez auto to płacisz OC za jazdę autem.
Swoją drogą już teraz można kupić w pakiecie i kupując OC na auto możesz dobrać też opcjonalnie OC na rower jak jezdzisz rowerem.
@sireplama mało prawdopodobne, że ci wszyscy kierowcy rowerów elektrycznych i hulajnóg rzeczywiście zarejestrują pojazd, jeszcze mniej prawdopodobne, że ktoś ich sprawdzi. Tak ogólnie zakładam, że masz na myśli tylko silnikowe pojazdy i wyłączasz z tego wszystko napędzane siłą mięśni. Też o tym myślałem, że by było fajne, jakby wszystko silnikowe miało rejestrację, ale to będzie martwe pewnie.
Odnośnie tego
> w polskim prawie OC odpowiada także, za szkody wyrządzone przez pojazd bez kierowcy w środku. Jak to byś chciała załatwić OC na osobę?
Ile jest przypadków, że auto bez kierowcy w środku wyrządza szkodę w stosunku do sytuacji z kierowcą w środku? Albo łatwiej - jak często się słyszy, żeby auto bez kierowcy coś zrobiło?
OC na kierowcę? W sumie ciekawe. Skoro gdzieś działa to może mieć sens w obecnej sytuacji patoelektromobilności. Nawet z zastrzeżeniem, że chodzi tylko o lekkie dwukołowe pojazdy elektryczne. A na auto osobne OC, jak dotychczas. Wykupić sobie dodatkowe OC przez internet nie będzie nawet czasochłonne.
@pokeminatour @sireplama Bo w innych krajach uważają, że to kierowca wyrządza i odpowiada za szkody, a nie pojazd. I wiecej niż jednym pojazdem na raz nie da się rady jechać.
I last but not least jednym autem może jeździć typek, który ma 20 lat i prawko od roku oraz jego stary, co ma 30 lat bezszkodowej jazdy. Oczywiście stawka OC 300 zl wyliczona i opłacona na ojca, podczas gdy każdy z nich stwarza potencjanie kompletnie inne zagrożenie.
@GazelkaFarelka w polskim prawie OC odpowiada także, za szkody wyrządzone przez pojazd bez kierowcy w środku. Jak to byś chciała załatwić OC na osobę?
@RogerThat czemu mało prawdopodobnego? To proste rozwiązanie i załatwia wiele problemów.
@GazelkaFarelka czy takie OC na osobę a nie pojazd nie będzie zbyt drogie ? Już teraz OC dla młodych jest drogie a co dopiero gdy OC będzie jedno niezależnie czy młody jedzie jakimś skuterem 50ccm czy piłuje jakąś BMW.
@sireplama Wystarczyłoby OC na osobę jadącą pojazdem, jak w normalnych krajach, tak samo jak w normalnych krajach masz OC na kierowcę, a nie na auto. A nie kombinowanie z biurokracją i rejestracjami po zakupie i sprzedaży każdego roweru i jak na nim umieścić jeszcze jakieś tabliczki. Super pomysł, ganiać ludzi jeszcze po urzędach, meldować się urzędnikowi i oczywiście płacić przy każdym zakupionym rowerze nawet za 100 PLN.
Jedziesz pojazdem mechanicznym albo elektrycznym po drodze publicznej, powinieneś miec OC, niezależnie czy wziąłeś hulajnogę elektryczna, rower mtb czy szosę.
@sireplama op to chociaż uzasadnił jakoś swoje podejście, a tu rzucasz coś mało prawdopodobnego z dopiskiem rozłożonych rąk. Taki dopisek napisze ci każdy, komu zwrócisz uwagę, że powinien mieć tablice na rowerze.
@pokeminatour jest jeszcze jeden czynnik, który powoduje, że takie podejście do prawa u nas istnieje, mianowicie -nieuchronność kary.
@aarahon ostatnio widziałem straż miejska, przed nią jechały dwa niezarejestrowane crossy elektryczne z pasażerami, ten kondukt rozdzielił przejeżdżający na pasach młodziak na kukirinie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeden cross skręcił w ślepa leśna uliczkę więc mogli to złapać jakby chcieli, ale raczej nie chcieli.