Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika tosiu w Odchudzanie

Autorytet

w Odchudzanie

55piorunów

W życiu schudłem już może z 5 razy i potem przytyłem z powrotem :smiley: a zatem jestem ekspertem w tej dziedzinie.

Jeżeli też jesteście w okolicach 40 l. i uważacie, że nie ma dla Was szans na schudnięcie, to powiem Wam, że jest. A oto dowody i zarazem life hacki.

1. Bieganie - wiadomo, najgorzej jest zacząć. A jak już zaczniecie, to pierdolicie ten interes i to szybko, bo ciężko, nogi bolą, pot po d⁎⁎ie spływa, kołatanie serca. Pro tip? Zostaw sobie niedosyt. Jest taki plan w necie gdzieś na stronie o bieganiu - nazywa się Bieganie na odchudzanie. Jest perfekcykny bo tak lamerski, że po każdym treningu jest niedosyt. I o to chodzi. Biegajcie tym planem, tempem takik by spokojnie rozmawiać, a szybko się wkręcicie.

2. Jedzenie - tu jest największy problem. Już od dawna nie jemy tylko z głodu. Więc po co? Zajadamy emocje. Dlatego jeżeli nie ustalisz - w jakiej sytuacji zajadasz emocje (zapewne stres) to niewiele diety Ci pomogą. A gdy już ustalisz, to będziesz w stanie to kontrolować. Oczywiście zmiana jedzenia na palenie szlugów w naszym wieku może być zabójcze. Dlatego najlepiej zacząć biegać :slightly_smiling_face:

3. Niejedzenie - brak jedzenia jest równie ważny jak jedzenie. Makrofagia w naszym wieku działa cuda. 16 godzin bez jedzenia każdego dnia, przez kilka miesięcy, zeżre tyle martwych komórek, stanów zapalnych, innych syfów, że organizm nabierze mnóstwo energii. Wystarczy jeść małe posiłki o 10.00, 12.00, 14.00, 16.00, 18.00 albo średnie o 10.00, 14.00, 18.00 i będzie git.

- Ważne jest, by każdy posiłek zawierał warzywa.
- Ważne jest, by nie jeść gotowych posilków ze sklepu / diety pudełkowej tylko przygotowywać własne
- Ważne by nie jeść słodyczy i nie pić alko. Twarde zero dla obu da sukces.
- Najważniejsze to codzienne piciu - butelka 1,5 l wody dziennie + płyny w jedzeniu, herbatki, kawki.

Komentarze (55)

Lider1piorunów

@tosiu zacząłem biegać i jeździć rowerem, można powiedzieć że pokochałem sport i nie myślę o sobie "jestem grubasem" tylko wiem, że jestem sportowcem i mam cele rozpisane już na lata.
Do tego wiem, kiedy jadłem kompulsywne i wiem już czemu.
Zakręciłem się na punkcie żywienia.
Rzuciłem alkohol.

I jestem upartym poooojebem. Nie wiem czy jest to drugi taki zawzięty. A mój największy wróg to byłem ja, aż siebie pokochałem w końcu po 35 latach życia. I skoro się kocham to muszę o siebie dbać.

No i zbadałem testosteron jakieś dziesięć lat za późno.

Gruba ryba1piorunów

@tosiu bieganie to sport dla beduinów tfu już wolę nie jeść :smiley:

Gruba ryba11piorunów

@tosiu 5 razy i ekspert, powiadasz? Ja schudłem z 10+ razy. Pierwszy raz z sukcesem zaliczyłem dietę w wieku 12 lat (obóz odchudzający - kiedyś muszę to opisać xD), a na pewno nie jestem ekspertem, bo ekspertów nie ma.

Czynników jest w ch... dużo i u jednego działa jedno, u drugiego drugie. Ogólne zasady (żryj mniej, ujemny bilans kaloryczny, włącz ruch i uważaj na jojo) są znane wszystkim, ale wdrożenie to inna sprawa, bo kluczowe znaczenie ma psychologia, a takie rady z netu w zderzeniu z psychologią odchudzania to se mogą fikołki porobić.

No i ten urban legend o autofagii z punktu 3. Wiele osób o tym gada - ale żadne badania tego nie potwierdziły. Póki co nie ma żadnych naukowych podstaw, żeby o tym mówić, poza chłopskim rozumem oczywiście.

Generalnie graty z sukcesu - widziałem kaloryfer, serio mega efekt, ale nie rób z siebie eksperta, bo: a) to co zadziałało u ciebie, nie musi zadziałać u innych, b) raz grubas, zawsze grubas - nie takich kozaków jojo łapało, a najbardziej zdradliwy jest brak pokory.

Gruba ryba0piorunów

@Jarasznikos teorie są różne - ale uniwersalnych rozwiązań działających dla wszystkich brak. Prawda jest taka, że jak raz przytyłeś to znaczy, że masz skłonność, która ujawnia się w określonych sytuacjjach, których nawet nie musisz być świadomy. A to oznacza, że na 99% przytyjesz kiedyś ponownie - bo dlaczego miałbyś danej sytuacji, która katalizuje skłonność do tycia nie zaliczyć?

Więc trzymanie wagi to straszna rzecz - ucieczka przed przeznaczeniem. Ale w sumie, nigdy nie było tak łatwo jak dziś - tyle gotowych diet, tyle gotowych przepisów, tyle darmowych instruktaży ćwiczeń, tyle produktów/zamienników dostępnych w sklepach (np. gotowe produkty keto). Łatwo nie jest, ale jak ktoś myśli o swoim zdrowiu, to trochę nie ma wyjścia.

Osobistość0piorunów

@ten_kapuczino Jest taka paskudna rzecz, jeśli chodzi o odchudzanie, że częstokroć nasz organizm nie chce schudnąć. Nie jest to jego celem, do tego nasza mirkoflora jelitowa, wpływająca na nasze odruchy podpowiada nam co mamy zjeść (I często są to rzeczy z rodzaju tych niezdrowych)

Gruba ryba1piorunów

@tosiu fakt - pomyliłem przez awatar z @AdelbertVonBimberstein - gościu schudł do 4-paka i regualrnie z nim gadam o jojo, bo twierdzi, że akurat do niego nie przyjdzie, a ja mam inne zdanie :smiley:

Autorytet3piorunów

@ten_kapuczino musiałeś mnie z kimś pomylić, bo ja kaloryfera nigdy nie miałem (chyba, że taki w mieszkaniu). A do tego pisanie, że jestem ekspertem było ironią, ale chyba Cię ominęło.

Gruba ryba1piorunów

Prawie się zgadzam. Alkohol jest spoko o ile trzymasz się wina. Wszystko inne to „walka o kalorie”.
Jak chcesz żeby d⁎⁎a nie rozłóż to białko i warzywa, węgle w deficycie. Jak chcesz zbić to keto…ale to już inna historia. ¯\\_(ツ)_/¯

Gruba ryba1piorunów

@AndrzejZupa przypominasz mi kumpla wyrazem twarzy :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@Michumi siebie…jak jeszcze byłem piękny i młody. Teraz jestem tylko piękny!🙃

Gruba ryba1piorunów

@AndrzejZupa kogo ty masz w tym avatarze? :grinning:

Gruba ryba3piorunów

@AndrzejZupa wódka jest jeszcze "zdrowsza" niż wino, nie obciąża wątroby tymi wszystkimi "dodatkami" z wina (oczywiście tylko wytrawne).

Gruba ryba4piorunów

> Ważne by nie jeść słodyczy i nie pić alko. Twarde zero dla obu da sukces.

@tosiu absolutnie się nie zgadzam. Chodzi o zmianę stylu życia, a większość z nas nie będzie chciało rezygnować z alkoholu i słodyczy. Takie rzeczy trzeba po prostu wliczać w bilans kaloryczny z pełną świadomością tego, że trzy piwa albo paczka chipsów to już niezła kolacja.

Gruba ryba2piorunów

@tosiu kalorie to kalorie. Nie ma sensu z czegoś rezygnować, tylko po to aby za pół roku do tego wracać lub zostać ascetą. Kontrola wagi nie musi być nieprzyjemna, jeśli robi się to w sposób świadomy.

Autorytet1piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta no nie musisz się zgadzać :slightly_smiling_face: tyle, że przemiana materii stoi po słodyczach. Alko zaburza emocje.

Koneser2piorunów

@tosiu

>  16 godzin bez jedzenia każdego dnia, przez kilka miesięcy, zeżre tyle martwych komórek, stanów zapalnych, innych syfów, że organizm nabierze mnóstwo energii

Czekaj, moment - to jest jakoś potwierdzone? W sensie wiem, że np. przy deficycie kalorycznym ogranizm będzie sięgać po zgromadzony tłuszcz. Ale żeby przez niejedzenie aż tak się sam czyścił? Naprawdę?

Gruba ryba2piorunów

@Tawantinsuyu tak jest a nie będzie 😉

"japoński biolog Yoshinori Ōsumi otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny w 2016 roku za odkrycie mechanizmów autofagii. Autofagia to proces, w którym komórki rozkładają i odzyskują własne uszkodzone lub niepotrzebne składniki, co ma znaczenie dla zdrowia i starzenia się organizmu. Głodówka, zwłaszcza w postaci postu przerywanego, może aktywować ten proces. "

Gruba ryba2piorunów

@Tawantinsuyu tak jest potwierdzone nazywa się to autofagia i za badania nad nią pewien japończyk (nie pomnę nazwiska) otrzymał za to nobla
Post przerywany to wspaniała sprawa

Autorytet2piorunów

@Tawantinsuyu w jeden dzień nie, ale w szerszym okresie daje mega efekty. Ale nie można też przesadzać - jak ze wszystkim.

Fenomen3piorunów

@tosiu wszystko fajnie, tylko są lepsze dla stawów sporty niż bieganie. Już nie mogę na tych biegaczy chodnikowych patrzeć.

Koneser1piorunów

@jedzczarnekoty no właśnie, nie ogarniam takich ludzi. Mieszkam w miejscu gdzie pomimo miasta na mieście jest jednocześnie bardzo dużo terenów zielonych, parków, nieużytków a nawet pól uprawnych i zespołów przyrodniczo-krajobrazowych. Tylko żeby ci biegacze tam jeszcze biegli, przecinając jeno obwodnicę czy dwupasmówkę na pasach. Ale nie, równolegle lecą. No nie ogarniam.

Fenomen3piorunów

@Tawantinsuyu mmm, świeże miejskie powietrze! Dokładnie o tym mówię, o obwodnicy którą często jeżdżę

Koneser1piorunów

@jedzczarnekoty i to jeszcze przy ruchliwych ulicach a nawet drogach typu obwodnica czy wylotówka z miasta, dwupasmowa...

Gruba ryba2piorunów

@tosiu
> Ważne jest, by nie jeść gotowych posilków ze sklepu / diety pudełkowej tylko
> przygotowywać własne- Ważne by nie jeść słodyczy i nie pić alko. Twarde zero dla obu da sukces
Tu sie zgodzę i nie zgodzę. W kwestii alko sie nie zgadzam. Zrobiłem redukcję kalorii ale dalej w weekendy piwkuje i kilogramy lecą w dół mimo tego. Pewnie jakbym nie pil leciały by szybciej, ale nie mam nie wiadomo jak ogromnej nadwagi więc mi sie nie spieszy (zjechałem od stycznia z 82 na 75)
Co do słodyczy to 100000% racja. W maju miałem gorszy czas pod względem nastroju i jakoś tak zacząłem podjadać jakies czekolady, chipsy i tak dalej. Efekt tego byl taki, ze jak wcześniej w miesiac schodziło mi ok. 1.2 kg tak w maju zrzuciłem tylko 0.2kg (waze sie 5 razy w tyg. Wiec wartosci sa usrednione 😉). Ale do tego tez doszło mniej ćwiczeń (chyjowy humor i brak motywacji)

Gruba ryba1piorunów

@jedzczarnekoty
Wydaje mi sie, ze ten mniejsza utrata wagi wynikała właśnie z połączenia powrotu do slodyczy + mniej cwiczen xP. Ja nie cwicze nie wiadomo ile. Jakiś planking, pompki i ciężarki w domu, maks pół godziny razem plus raz w tygodniu spin class. Przy takim "treningu" jedzenie i nie jedzenie slodyczy myślę ze robi różnicę 😉 a jak ktos jest fanatykiem siłowni to tak jak napisałeś - choćby zeżarł tabliczkę czekolady popijając dwoma litrami pepsi to i tak to zjara

Fenomen2piorunów

@HolQ ja się nie zgodzę i nie zgodzę :smiley: Ale nie z Tobą rzecz jasna. Odkąd odstawiłem alko zacząłem tyć - a miało być odwrotnie. Ale, mam to w nosie bo teraz to sobie z nadwagą poradzę. A jeśli chodzi o słodycze - to nie wiem kto to wymyśla. Jak nałogowo uprawiałem sport, czy pracowałem fizycznie to często się pojawiały - i co, i nic. Przepalałem, byłem szczuplejszy niż teraz nie jedząc słodyczy a pracując za biurkiem i nie mając chęci na ruch.

Lider6piorunów

> A gdy już ustalisz, to będziesz w stanie to kontrolować.
Obawiam się, że nie jest to takie proste.

Osobistość5piorunów

@tosiu u mnie najwieksza zmiana bylo nie picie alko latwiej trzymac diete i zdrowe nawyki gdy sie nie idzie na kebsa po 8 piwach xD

Fanatyk1piorunów

@HolQ może być

Gruba ryba0piorunów

@ZohanTSW moze poszło w drugą stronę i kompensujesz brak alko jedzeniem ? XD

Fanatyk2piorunów

@BoguslawLecina myślałem że mi to pomoże ale nie. Nie piję od grudnia i przytyłem xD

GURU2piorunów

@tosiu Nie dodałeś, że pomocny może być ktoś, kto trzepnie w głowę, gdyby motywacja spadła. 😁

Lider19piorunów

@tosiu ja bym w 1. zamienił bieganie na długie spacery, najlepiej z lekką różnicą terenu. Spacery mają mniejszą barierę wejścia, nie wymagają przebierania się w specjalny strój i buty, a do tego przy sporej nadwadze bieganie szybko obciąży stawy, chodzenie nie ;)

Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka pomijalny efekt. Liczy się deficyt, a pierdolenie o strefach tętna tylko miesza ludziom w głowach. Nadmiernie komplikujesz proste tematy.

GURU1piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Owszem, w obu przypadkach musi być deficyt. Tylko w jednym jest bardziej efektywny, bo żre w pierwszej kolejności tkankę tłuszczową, a nakład wysiłku, jaki musisz włożyć w aktywność fizyczną - nieporównanie mniejszy.

GURU1piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Bieganie ma sens tylko jak ktoś to po prostu lubi. Jak ktoś chce tylko schudnąć to może sobie je spokojnie darować. Codziennie 30 minut spaceru da tyle samo spalonych kcal, co 30 minut biegu co dwa dni, a jest nieporównanie mniej męczące i spali przy tym w większej mierze tkankę tłuszczową (na czym zależy osobie odchudzającej się) niż glikogen z mięśni.

Gruba ryba1piorunów

@GazelkaFarelka ja nie bronię i nie polecam biegania, bo go nienawidzę. Kiedyś biegałem sporo i obywało się bez dojadania z tego tytułu. Kondycję wyrabia się dość szybko, co jest plusem tej aktywności.

GURU2piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Dokładniej to jakieś 20 minut. Nie sądzę, że osoba chcąca się odchudzać ma kondycję taką, zeby przebiec chociaż z 5 km trzymając poniżej 70% maksymalnego tętna żeby wystarczyło zasilanie w większości tłuszczem bez konieczności uzupełniania węgli. Nie wspominając już o kwestii stawów, które przy obciążeniu większą masą dostają po dupie.

Bieganie jak masz nadwagę i brak kondycji, ale chcesz schudnąć, ma totalnie niskie ratio wysiłek/efekt. Lepszy długi spacer albo rower, gdzie sobie łatwiej kontrolujesz poziom wysiłku.

GURU1piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Nie zrobisz większego deficytu bo musisz uzupełniać węgle żeby nogi ci nie odmówiły posłuszeństwa. Spalisz więcej, ale zjesz extra żel/banana/energy bara itp.

Chyba że za bieganie uważasz 10 minut na bieżni na siłowni XD

Gruba ryba2piorunów

@GazelkaFarelka pierdosranie. Liczą się kalorie, a cała reszta to zwyczajne mieszanie. Jak zrobi deficyt bieganiem, to zmniejszy bf niezależnie od tego czy wypluł płuca czy ledwo się rozgrzał

GURU4piorunów

@WujekAlien @tosiu Biegając spalasz w głównej mierze glikogen z mięśni a nie tłuszcz. Tłuszcz spalasz przy aktywnościach o niskim tętnie (poniżej 70% max tętna).

Skończy się glikogen, to tylko bombę złapiesz i będziesz musiał ponownie uzupełnić węglowodany. Nalatasz się jak głupi a wyjdziesz na zero w stosunku do zwykłego spaceru.

Lider7piorunów

@tosiu "Codzienne piciu"? Ha, mamy Twoje multikonto @Wrzoo, mnie nie nabierzesz!

W życiu schudłem już może z 5 razy i potem przytyłem z powrotem :smiley: a zatem jestem ekspertem w tej dziedzinie. - tosiu - Hejto.pl (demo semantyczne)