
Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark
WatluszPierwszyFanatyk
22piorunów#winyle #muzyka
Dziś jako soundtrack do pracy służy mi ta kolekcja numerów jeden The Beatles. Co tu dużo pisać, same przeboje a do tego piękne dwupłytowe wydanie na wypasie - kolorowa wkładka, plakaty z wizerunkami Beatlesów. Przyjemnie to trzymać w ręku po prostu.
Nie będę się rozpisywał. Beatlesów kocham od dziecka. Słucham, czytam o nich, oglądam filmy.
Komentarze (5)
Wolisz Beatlesów wczesnych? Czy po terapii kwasowej? Czy całą ich twórczość? (° ͜ʖ °)
@ColonelWalterKurtz Podcast już mam dawno przesłuchany ale fajnie, że wrzuciłeś, może ktoś nie zna i skorzysta.
@Klamra @WatluszPierwszy Ja zdecydowanie wolę tych pokwasowych XD Niedawno się zaprzyjaźniłem bardziej z Beatles ale póki co mój ulubiony album to jednak sierżant pieprz... Co tam się dzieje XD
BTW polecam podcast https://radio357.pl/podcasty/audycje/the-beatles-historia-bez-granic-tylko-w-twoje-357/ można się zapoznać z poszczególnymi albumami i historią zespołu (nie wiem czy jest to dostępne dla osób bez subskrypcji).
The Beatles: Historia bez granic - Radio357Od miłości do muzyki, przez wielki sukces komercyjny, aż do zjawiska kulturowego. Tak w największym skrócie można opisać historię zespołu The Beatles, kt?...Radio357@WatluszPierwszy dzięki. Bo jestem w trakcie odsłuchiwania całej ich twórczości i właśnie teraz będę odsłuchiwał „Help!” (° ͜ʖ °) obrałem sobie chronologiczny odsłuch, żeby śledzić właśnie tą ich zmianę
@Klamra Wczesnych uwielbiam ze względów sentymentalnych. Tych po terapii lubię ale już dość wybiórczo. Za albumy poterapeutyczne uznaję wszystko od "Help!" w górę. Generalnie, nie kierując się sentymentami z dzieciństwa, jako ulubiony album wskazałbym "Revolver". Już chłopaki są po kwasie ale jeszcze gdzieś pobrzmiewa, dawna małoletnia energia. Dla mnie tutaj wszystko jest na swoim miejscu a całości dopełnia świetna okładka Klausa Voormanna. Poprzedzający "Rubber Soul", to jest też wspaniała rzecz. Nie przepadam za to za wychwalanym pod niebiosa "Sierżantem" i tzw. białym albumem. Dla mnie to są "przegadane" płyty. Biały album jest zwyczajnie za długi i pełen jakichś bzdurnych odlotów, które chyba tylko sami twórcy rozumieli.