Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5748 członków
  • 250826 wpisów

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Piękny czas bez alkoholu, dzięki któremu odmieniło się moje życie, odkryłem nowe emocje, mam 6pak, znajomości, zdrowie i cerę jak dziecko.


Tak naprawdę to nie. Nie pojmuję jak ludzie mają cudowne efekty zmianę życia od abstynencji. Ja dalej się stoczyłem na dno, mam złą cerę i mniej włosów, zdrowie też się pogarsza. A inni i tak mi tylko mówią, że ciągle chleję nie mając na to dowodów bo to nie możliwe by życie się nie odmieniło od nie picia.


Fanatyk4piorunów

@Dudleus żeby mieć zmiany o których piszesz, to trzeba iść na odwyk, bo jest się alkoholikiem. Jak pijesz trzy piwa na imprezie raz na miesiąc i jedno piwko do meczu raz na dwa tygodnie, to nie będzie zmiany. Nie zmienia to faktu, że życie bez alkoholu zawsze spoko i sam praktykuję i polecam.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

54piorunów

W Radomiu kurde, a gdzie!

Nie odważyłem się słynnych burgerów z MOMu ale dzienna dawka psa z budą drobno rozdrobnionego przyjęta w hotdogu "polskim":grinning:

Pokaż więcej komentarzy (22)

Lider

w Hydepark

17piorunów

<-- Tag do obserwowania

Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.*

Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.*

O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez [hejto los](https://hejto-los.pl/) .*

Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.*

* Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.

* Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.

* Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.

Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano*, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość albo nie wybiera i nic nie ma.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

Well, well, well.

Ciekaw jestem, jak kolejne doniesienia spinają się pod kopułą „naszym” piewcom zachwytu nad Trumpem.

Wrzucam parę źródeł:

* https://www.money.pl/gospodarka/rosyjski-oligarcha-na-weselu-syna-trumpa-mial-za-nie-zaplacic-7329375280711776a.html

* https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,33023842,oligarcha-oplacil-luksusowe-wesele-trumpa-jr-synowa-prezydenta.html#s=BoxOpImg1

* https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-09-14/rosyjski-oligarcha-sponsorem-wesela-syna-trumpa-jest-laczony-z-putinem/

* https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-syn-trumpa-bawil-sie-za-rosyjskie-pieniadze-media-fortuna-na,nId,23543678

* https://tvn24.pl/biznes/ze-swiata/donald-trump-junior-media-prokremlowski-oligarcha-umar-kriemliow-oplacil-wesele-syna-prezydenta-usa-st9236671

rosyjski oligarcha powiązany z putasowym establishmentem miał opłacić luksusowe wesele syna urzędującego prezydenta USA XDDD

I to miało miejsce.

W dodatku:

Kriemliow miał również wraz ze swoim zespołem uczestniczyć w przygotowaniu całej imprezy. Na weselu pojawiło się około 50 osób, a według ProPublica wśród zaproszonych znajdowała się liczna grupa Rosjan

a i Creme de la Creme

Bettina Trump, synowa prezydenta, tłumaczyła w sieci, że prezent był wyrazem przyjaźni bez ukrytych intencji.

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Jeżeli ktoś miał jeszcze wątpliwości co do rosyjskich prób wspierania Trumpa w 2016 roku:

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-12-10/cia-ustalila-ze-rosja-pomagala-trumpowi/

Całkowicie niesarkastycznie uważam, że takie historie są dla zaufania do USA znacznie groźniejsze niż farmy trolli i botów.

Troll może próbować wmówić, że nie można ufać sojusznikowi.

Znacznie gorzej, kiedy działania ludzi stojących na czele USA zaczynają sprawiać, że człowiek dochodzi do tego samego wniosku sam.

Gruba ryba4piorunów

Bezinteresowne prezenty.... A co miało być napisane na przelewie "łapówka"? :rolling_on_the_floor_laughing:

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

19piorunów

CIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.

Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.

Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.

Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.

Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.

U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.

Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.

Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.

Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.

A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.

Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.

Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.

I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.

Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.

A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.

I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.

Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?

Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.

A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.

Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.

Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.

I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.

Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.

Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.

A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.

Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.

Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.

Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.

Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.

Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.

Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.

Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.

Służby zrobią marsowe miny.

Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.

Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.

Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.

Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.

Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.

Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.

I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.

Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.

Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.

Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.

Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.

Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.

Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.

A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.

Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.

I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.

Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.

Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.

Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.

Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.

Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.

Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.

Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.

Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.

Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.

Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.

Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.

Potrafimy wyć nad przeszłością.

Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.

Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.

Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.

Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?

Jakoś to będzie.

NATO przyjedzie.

Amerykanie pomogą.

Europa zareaguje.

A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.

No właśnie. Pan Bóg.

Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.

W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.

Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.

W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.

Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.

Nie mam nic przeciwko wierze.

Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.

Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.

Bo historia nie jest sprawiedliwa.

Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.

Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.

Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.

Nie umrzeć pięknie.

Nie przegrać honorowo.

Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.

Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:

Byli przygotowani.

Przeciwnik spróbował.

Dostał po mordzie i więcej nie próbował.

To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.

A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:

BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.



Źródło: https://x.com/Kafir_PL/status/2099364748173136285

Osobistość4piorunów

@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.

Ale od momentu:

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

33piorunów

Jak korzystasz z nawigacji?

A. Kierunek jazdy zawsze na górze
B. Północ zawsze na górze

Jak korzystasz z nawigacji

  • Kierunek jazdy na górze79% (409 głosów)
  • Północ na górze13% (65 głosów)
  • Tylko pedały klikają OP to pedał8% (43 głosy)

517 głosów

Autorytet1piorunów

To było wiadome.

Pytanie drugie, które już pewnie będzie miało bardziej wyważone odpowiedzi jest:

Czy korzystając z mapy w google maps, musisz mieć zawsze północ na górze, czy może kierunek w który jesteś odwrócony

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Hydepark

28piorunów

Pojawił się taki oto wpis z wyszczególnieniem dobrodziejstw cara Putina.

Z ciekawostek wrzucę kilka komentarzy, które pojawiły się pod grafiką

* Muszę powiedzieć, że lata po upadku komunizmu były chyba najgorsze w ciągu ostatnich 60 lat.

-> O to chodzi w grafice autora posta. Po upadku komunizmu naprawdę się pogorszyło. Warunki dramatycznie poprawiły się pod rządami Putina, ale w wielu innych regionach głównie były nadal okropne/pogarszały się afterward.

* W 2004 roku istniało pół tuzina ruchów separatystycznych, kiedy Putin anulował wybory gobernatorów na rzecz ich mianowania. (Posunięcie to zostało potępione jako ogromne przejęcie władzy).

Do 2012 roku ruchy separatystyczne całkowicie wygasły, a nawet byli liderzy separatystów przyznali, że Rosja przestała być nieudanym państwem. Putin przywrócił wybory gubernatorów. Zamiast postrzegać to jako przywrócenie demokracji, został skrytykowany za kontrolowanie wyborów.

A gdy kandydaci opozycji wygrali kilka wyborów na gubernatorów, przedstawiono to jako dowód na to, że dyktatura Putina się rozpada.

* Dług publiczny jest naprawdę imponujący. Pamiętam, że przed wojną wynosił 11%.

Porównaj te zachodnie kraje, większość z nich ma dług przekraczający 100%. Ich "wzrost" to tylko pożyczone pieniądze. Teraz, gdy mamy wysokie stopy procentowe na całym świecie, zmusi to rządy do większej oszczędności. Sytuacja w krajach z dużym długiem pogorszy się w przewidywalnej przyszłości.

* Mam 100 tys. (1k USD) miesięcznie w Jekaterynburgu, a także moi przyjaciele mają mniej więcej tyle samo, trochę więcej lub trochę mniej. W Rosji 1k jest łatwo równoważne 5 tys. 6 tys. w USA, ponieważ czynsz jest znacznie tańszy, podobnie jak jedzenie, ubrania itd.

* Każdy kraj rozwija się przy najbardziej stabilnych rządach, niezależnie od rodzaju rządów czy systemu gospodarczego, jaki tam masz; tak działają ludzie, naprawiają rzeczy z czasem i bez zewnętrznych ingerencji.

Nie można odmówić gościowi, że jego rząd dobrze poradził sobie ze stabilizacją kraju i przywróceniem go do stanu, w jakim został pozostawiony przez USA po zniszczeniu ZSRR. Mogło być na pewno lepiej w wielu kwestiach, ale mogło być też O WIELE gorzej.

A szło w dobrym kierunku, zanim zaczęło się całe to zamieszanie; co z pewnością miało wpływ na to, dlaczego się zaczęło, jeśli już.

Pokazuje również, że jest wystarczająco elastyczny, żeby przetrwać fiasko ich inwazji i nawet wyjść na swoje.

P.S.: nie mówię o wszystkich złych rzeczach gościa i jego rządu. To dość długi, osobny temat, w którym wszyscy prawdopodobnie zgadzamy się co do większości punktów.

-> Zgadzam się, że mogło być o wiele gorzej. Główna teza posta to zobaczcie, jak dobrze poszło Putinowi, a ja się z tym nie zgadzam.

Wychodzić z bałaganu w taki sposób, żeby go jeszcze bardziej nie popsuć, to sukces. Ale w tym samym szacunku, Rosja była na dnie jak każdy kraj rozwinięty i w związku z tym wszystko, co musieli zrobić, to czekać i minimalizować korupcję, podczas gdy odbudowywali się.

Przyznam, że Putin zrobił wiele dobrego dla Rosji, ale nie przesadzajmy z jego wkładem i nie pomijajmy punktu wyjścia.

To ciekawe spostrzeżenie, które masz. Doceniam to.

Jest też próba polemiki.

* Rosja i UE w porównaniu:

Wskaźnik zakażeń HIV:

Rosja: 40,2 diagnozy HIV na 100 000 mieszkańców

UE: 12,4 diagnozy HIV na 100 000 mieszkańców

Samobójstwa:

Rosja: 21,6 samobójstw na 100 000 ludzi

UE: 10,2 samobójstw na 100 000 ludzi

Oczekiwana długość życia:

Rosja: 71,34 lat

UE: 79,09 lat

Wskaźniki alkoholizmu:

Rosja 16,29%

UE 8,4%

Rozwody:

Rosja 3,9 rozwodów na 1 000 ludzi

UE: 1,7 rozwodów na 1 000 ludzi

PPP:

Rosja: 28 057,03 USD

UE: 56 970 USD

Ludność muzułmańska:

Rosja: "Rosja ma największą populację muzułmańską w Europie, szacowaną na około 20 milionów, prognozowaną na wzrost do 14,4% do 2030 roku"

UE: "Szacowane 19 milionów w UE (3,8%), prognozowane na 8% lub 58 milionów do 2030 roku."

Wskaźnik morderstw:

Rosja: 6,80 na 100 000

UE: Około 1,2 na 100 000

Wskaźnik morderstw (2017):

Moskwa: 6,9 na 100 000

Londyn: 1,5 na 100 000

Zgony spowodowane narkotykami

Rosja: 145 na milion

UE: 29 na milion

Tak, wybrane liczby wyglądają dobrze, kto mógłby się tego spodziewać

Fanatyk11piorunów

Tak naprawdę żeby nie osiągnąć takich liczb przez 27 lat to trzeba być Koreą Północną lub afrykańskim krajem z potężnymi wpływami zagranicznymi przez które kraj nie jest w stanie się rozwinąć. A jesteś największym krajem na świecie liczącym ponad 100mln ludzi, śpiącym na złożach naturalnych xd

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

9piorunów

Mamy w wawie jakiegoś speca od naprawy komputerow? Bo nie oddam juz lapka do żadnego paprocha, hajs brac to każdy ale zrobic jak należy to nie ma chętnych kuwa mac

Pacient, gigabyte aorus

Objawy,

uruchamia sie jak chce

Głównie to biała dioda czarny ekran, czasami czarny ekran ale klawiatura swieci, innym razem resetuje sie 10, na logu aorus a innym normalnie działa

Osobistość2piorunów

Jak ktoś się coś lepiej zna na komputerach to nie pracuje w serwisie, więc siedzą tam ludzie, którzy potrafią przeinstalować Windowsa, ale przy takich dziwnych przypadkach wysiadają.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Hydepark

30piorunów

Mały rant i małe pytanie jakiej apki używacie do nawigacji? Bo miałem znowu przyjemność jechać domyślnie na mapach Google ale raz spadek jakości jest już dla mnie nie do zniesienia. Mówi zjedź w zjazd gdy mam jechać prosto, ustawie sobie ręcznie trasę to i tak mi ją zmieni a na deser ten slopowy głos

"Za SZEJSET metrów skręć w prawo" no już nawet słuchać się tego nie da i dość.

Czy coś co kiedyś działało dobrze a nawet bardzo musi zostać zajechane przez aislop?

Osobistość2piorunów

OSMAnd+, ale do chodzenia i roweru. Nie wiem jak z samochodem.

I jest wersja dla niehakierów, Organic Maps, używa tej samej bazy map, ale nie ma tylu bajerów jak np. możesz zrobić profil na skuter omijający kocie łby, profil na samolot podający ile satelit GPS masz w kontakcie i prędkość przelotową+ wysokość, albo profil na ciężarówkę, gdzie zaznaczasz wymiary i nie puszcza cię drogami, gdzie się nie zmieścisz.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Fanatyk

w Hydepark

33piorunów
Sześcioletni chłopiec z błonicą, rodzice oskarżeni o narażenie dziecka na śmierć, a obok setki tych, którzy latami skutecznie unikają grzywien za brak obowiązkowych szczepień. To obraz systemu, który w Polsce praktycznie nie działa, mimo rosnącej liczby nakładanych kar.

https://wyborcza.biz/biznes/7,147743,33017248,podziemie-antyszczepionkowe-w-polsce-jak-rodzice-migaja-sie.html?disableRedirects=true#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

62piorunów

Pokaż więcej komentarzy (3)