SzubiDubiDUAutorytet
79piorunówPracuję na wielkim parku logistycznym składającym się z kilku hal w którym mieści się kilkanaście firm. Całe to centrum stoi w szczerym polu i do najbliższego sklepu mam jakieś 3 kilometry.
Dużo gęb do wyżywienia - czyli idealny biznes dla dostawców typu "Pan kanapka" i teraz opowiem wam jak pięknie to można spierdolić xD
Cały teren został zdominowany przez jednego dostawcę. Przywozi kilka skrzynek jedzenia a wyjeżdża z pustymi skrzynkami. Ledwo to mieści do auta. No fajnie? Niby tak, tylko to jego jedzenie jest takie sobie. Takie mocne 5/10 w polotach do 7/10.
A mimo to wszyscy i tak u niego kupujemy (no chyba, że ktoś woli gotować w domu) bo reszta dostawców wypierdala się na tak prostych rzeczach, że szok.
Na potrzeby historii nazwijmy tego dostawcą Kanapka Oryginalny.
Kanapka Oryginalny codziennie jest o tej samej godzinie. Czy słońce, czy śnieg, ja wiem że o 8:05 podjedzie kombiak i wyjadą z niego obiadki.
I pojawia się konkurent, chce walczyć o tytuł samca alfa kanapkowych dostawców. Ma smaczniejsze jedzenie. Ceny takie same jak oryginalny ale bije jakością.
Pierwszy dzień jest o 9:00. Drugi o 9:30. Trzeci o 11:00. Czwarty o 7:30 i nikt nie kupił bo nie zdążyliśmy dojechać do roboty. Piąty 10:30. Szósty o 11:00. Siódmego go nie było. Ósmego dnia był około 12:30 jak już wszyscy zjedli obiad.
Za pół roku znowu jest konkurencja. Ma większe porcje i ciut lepsze ceny. Przyjeżdżał dosyć regularnie. Pierwszy dzień 9. Drugi dzień 9. Trzeci dzień 9. Czwarty dzień godzina 12 i chłopa nie ma. Dzwonię gdzie jest - centrala nie wie. Następnego dnia był ktoś inny i mówi że tamtemu zabrali prawko za jazdę po pijaku. Ale ten inny przyjechał raz i nara.
Za pół roku kolejny kanapka chce zdominować, sam Pan Viking. Jedzenie the best. Ale co z tego jak mu dali elektryczne auto i 3 dni z rzędu przyjechał z rana na 8:30 jak czwartego spadł śnieg i przyjechał po 12 bo mu się auto rozładowało i stał i ładował xD No to zmienił harmonogram tak aby doliczyć sobie ładowanie więc był u nas o 6 rano gdy tylko jedna firma pracowała a potem wracał około 12 jak już każdy skombinował sobie inny obiad.
Teraz też przyjechali jacyś, niby jedzenie też OK ale co z tego jak przyjechali 3 dni i tyle ich widzieli.
A do tego za każdą taką akcją lista chętnych na ich obiadki spadają bo masz dwie opcje:
-o 8 rano kupić jedzenie u sprawdzonego gościa co jest codziennie
-olać pierwszego gościa i modlić się, że ten drugi łaskawie dzisiaj przyjedzie gdzieś między 8 a 12.
Więc każdy widzi nowego dostawcę ale już nikomu nie chce się wychodzić, oglądać co ma w ofercie bo wie, że za tydzień już tu go nie będzie.
Jeszcze do tego każda firma zwija się od razu gdy wpadnie jakiś dzień na minusie. A czy muszę mówić, że oprócz robotników jest też dużo biurw które w piątki pracują z domu? I teraz wpada piąteczek i katering jest na minusie tego dnia i już w poniedziałek już ich nie ma xD
#jedzenie #pracbaza #przemysleniazdupy

Przy takim zejściu to tam się chyba nawet opłaci podjechać food truckiem i stać te 4 godziny dziennie (8-12:00) z hot dogami, burgerami czy pizzą. Do teka kawa, napoje i lody. Dać opcję budżetową i premium i biznes się kręci.
Trochę Cię rozczaruje. Na chwilę obecną nie muszą mocno się starać bo rynek gotowego żarcia ma jeszcze mnóstwo miejsca na rozwój. Robię teraz przy rozbudowie zakładu produkcyjnego jednej z takich firm - w kilka miesięcy po otwarciu pierwszego etapu rozbudowy przerób wzrósł im o 100 % i z planowanej dalszej rozbudowy o kolejne 1000 M2 robi się 5000 M2. Zmiany w projekcie polegające na zwiększeniu rozbudowy wprowadzają co kilka miesięcy - w jednym miejscu już 3 razy fundamenty laliśmy bo się w międzyczasie koncepcja zmieniała, jak ktoś kiedyś to odkopie to będzie miał niezły mindfuck. Z rozmowy z gościem który koordynuje ta rozbudowę wynika że ten rynek w Polsce w porównaniu do zachodu nie osiągnął jeszcze połowy w przeliczeniu na mieszkańca.















