@kleiner_trottel no właśnie. W Juanach. Przecież wiesz jak działają obligacje- państwo wypuszcza obligacje w swojej walucie i "sprzedaje je" swoim obywatelom. De facto zaciąga u swoich obywateli pożyczkę z obietnicą, że jak już wszystko się unormuje, to dostaną z powrotem tę kasę z procentem. Ludzie są zadowoleni, bo dostali "coś więcej", państwo jest zadowolone, bo dostało potrzebny chwilowy zastrzyk gotówki, kasa krąży w zamkniętym obiegu.
Ale w momencie, jak wypuszczasz takie obligacje denominowane w obcej walucie, to ty praktycznie srasz na swoich własnych obywateli (nihil novi u kacapów) i zadłużasz się- w tym przypadku- u kitajców, więc może i nie wzmacniasz swojej własnej gospodarki, ale za to jeszcze właśnie stworzyłeś syfon na kasę ze swojej gospodarki na zewnątrz praktycznie dając ping pongowi kasę do łapy, żeby wykupił twoje własne państwo za twoje własne pieniądze kawałek po kawałku. Wstaw tutaj ten mem z łbem do interesów.
I może by było inaczej gdyby nie fakt, że rubel to jest bezwartościowe gówno, a nie waluta, więc nie dość, że chuja znaczy na rynku międzynarodowym i nikt w tym nie chce robić rozliczeń, to tak samo chuja znaczy na rynku lokalnym, o czym świadczy fakt, że nawet same kacapy nie chcą dać państwu tej "pożyczki" w obligacjach, bo same nie wierzą w tę walutę i co im z faktu jakiegoś procenta. 115% z 0 to ciągle 0, inflacja zapierdala i za chwilę za chleb będą jak w jakimś Zimbabwe płacić pierdylion kwadrylionów rubli