MikuuuusLider
18piorunów
Na kazde ryzko (podkreslam ryzyko) wlotu jakiegos latajacego obiektu (czy to ciezkiego bombowca strategicznego czy pozoracyjnego drona ze styropianu) bedziemy nadal podrywali mysliwce, zuzywali paliwo i resursy samolotow, czesci, utrzymywali personel w stanie gotowosci i ponosili inne zwiazane z tym koszty.
Dlugo tak sie nie utrzymamy - naszym celem powinno byc oslabianie Rosji a nie Polski.
@RedCrescent niech latają! to jest doskonałe szkolenie.
@peposlav Mysle, ze mozna znacznie bardziej efektywne szkolenie wdrozyc i wykonac niz wciaz taki sam dolot, identyfikacja i powrot.
@RedCrescent A to teraz tak właśnie nie jest? Już jest podrywanie skrzydeł i sraczka za każdym razem, a może jak z dystansu dwóch kilometrów poślą rakietę raz czy dwa to będzie spokój? Szczerze mówiąc nie widzę wad tej zmiany, w najgorszym razie jesteśmy w tym samym punkcie.
@RedCrescent dlatego 2 rzeczy "na szybko" a kilka innych na dłużej, mają zmniejszyć te koszty:
1. Czekamy aż aerostaty Barbara podniosą nam horyzont radiolokacyjny i jakość radio-detekcji.
2. Procedury pozwolą na strzelanie bez identyfikacji wizualnej.
A co w dłuższym okresie?
Różnorakie niżej-kosztowe platformy przechwytujące, od FA-50(PL), przez wszelkiej maści koncepcje w postaci uzbrojonych M-28 Bryza, helikopterów bojowych, aż po CCA/autonomiczne myśliwce.
Użycie środków: armaty kinetyczne, pociski rakietowe samonaprowadzające, naprowadzane w wiązce lasera, lasery, HPM, czy w końcu jammery i spoofery nawigacji satelitarnych to już jest odrębna kwestia od platform detekcji i przechwytywania.
Popieram, ale wraz z tym trzeba zrobić strefy z zakazem lotów przy granicach z Królewcem i Białorusią, bo może się skończyć tym że zestrzelą jakiś obiekt w naszej przestrzeni powietrznej i będą wmawiać że to było po ich stronie granicy. Na granicy z Ukrainą i Białorusią już coś takiego jest od ziemi do wysokości około 3km, ale może wymagać rozszerzenia tak na wszelki wypadek.

























