Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

26piorunów

43 + 1 = 44

Tytuł: Zimne krematorium. Reportaż ocalałego z zagłady

Autor: József Debreczeni

Kategoria: pamiętnik, autobiografia

Wydawnictwo: Filia

Format: e-book

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

Debreczeni zabiera nas w miejsce, gdzie śmierć stoi tuż obok, jest procedurą, głodem, wyziębieniem, pracą ponad siły i chorobą. "Zimne krematorium" to studium mechanizmu powolnego umierania: bez ognia, ale z żelazną logistyką. Autor - węgierski Żyd deportowany w 1944 roku - przechodzi przez obozy koncentracyjne i kolejne podobozowe kręgi piekła, zapisując świat numerów, kolejek, selekcji, rozkazów i "organizowania" jedzenia. Pisze chłodno, precyzyjnie, niemal laboratoryjnie i właśnie to uderza najmocniej. Bez retoryki, bez łatwych metafor, zamiast tego zbiór szczegółów, który nie dają spać.

Najmocniejsze fragmenty to te o języku i ekonomii obozu: jak działały nieformalne rynki, skąd brała się solidarność (i gdzie pękała), jak strach zmieniał ludzi w trybiki machiny śmierci. Debreczeni ucieka od patosu, ale nie od człowieka - między numerami potrafi nagle zarysować czyjąś twarz, gest, pół bochenka chleba, jeden ziemniak, który ratuje albo skłóca. Czuć też świetną kompozycję: kolejne obrazy układają się w raport z otchłani, a nie tylko ciąg wspomnień.

To co tu dostajemy, to monotonia udręki i surowość narracji, które są wybitnie przytłaczające. Ale w literaturze obozowej to nie wada, tylko uczciwość formy - książka nie ma płynąć, ma zostać pod skórą. I zostaje. Dla mnie to bardzo ważny powrót do niezwykle trudnego tematu: bezsens wojny, pamięć przeciw zapomnieniu i sprzeciw wobec wygodnego milczenia.

Jeden z mocniejszych głosów świadectwa, który nie krzyczy - on dokumentuje piekło.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 6/128

Lider

w Książki

22piorunów

34 + 1 = 35

Tytuł: Kraina Nocy

Autor: William Hope Hodgson

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Wydawnictwo IX

Format: książka papierowa

Liczba stron: 586

Ocena: 7/10

Postanowieniem na ten rok jest czytanie książek, które mam fizycznie na półce, bo poprzedni rok kończyłem czytając trochę ponad 60% tego, co mam w papierze. Wybór padł na leciwą już książkę, ale bez recenzji na LubimyCzytać, więc chyba będę pierwszy 😉

Kraina Nocy to książka dziwna i radykalnie inna od większości literatury grozy, science fiction czy postapo. Z jednej strony - archaiczna (wydana w 1912 roku), momentami męcząca stylistycznie, z drugiej - absolutnie wyjątkowa w skali wyobraźni, ambicji i emocjonalnego ciężaru. To powieść, która nie próbuje się przypodobać czytelnikowi. Ona wciąga go w ciemność i więzi w niej aż do końca.

Pierwsza część, utrzymana w tonie niemal romantycznej, dziewiętnastowiecznej opowieści o miłości, może zaskakiwać: długie opisy uczuć, egzaltowany język, teatralne emocje. Historia relacji narratora z Mirdath jest momentami zbyt rozwleczona i przesłodzona, ale pełni ważną funkcję - buduje emocjonalny fundament, bez którego druga część książki nie miałaby sensu. Hodgson chce, żebyśmy zrozumieli, że to właśnie miłość - nie ciekawość, nie bohaterstwo - jest prawdziwym napędem tej opowieści.

Po śmierci Mirdath książka gwałtownie zmienia rejestr. Przeniesienie akcji do odległej przyszłości, w której Słońce zgasło, a ostatni przedstawiciele ludzkiej rasy żyją w metalowej piramidzie chronionej polami siłowymi. Jest to niezwykle sugestywny obraz końca świata jaki znamy. Kraina Nocy nie straszy wyskakującymi potworami - straszy skalą: bezkresem ciemności, ciszą trwającą miliony lat i obcością bytów, których nie da się pojąć ludzkim rozumem. Tu horror ma wymiar kosmiczny i egzystencjalny, bliski temu, co później rozwiną inni autorzy, m.in. Lovecraft, choć u Hodgsona jest on bardziej melancholijny.

Największą siłą książki jest jej konsekwencja. Wyprawa narratora przez Krainę Nocy to nie klasyczna przygodowa ekspedycja, lecz psychiczny i duchowy test wytrzymałości. Długie fragmenty marszu w ciemności, ciągłego nasłuchiwania, obserwowania niewyraźnych świateł i nienazwanych zagrożeń potrafią być męczące - ale właśnie w tym tkwi ich sens. Czytelnik zaczyna odczuwać zmęczenie, samotność i lęk razem z bohaterem.

Słabszą stroną Krainy Nocy jest język. Archaiczna stylistyka (książka jest stylizowana na pisaną 200 lat temu, czyli około 100 lat więcej niż faktycznie ma), powtórzenia i patos bywają barierą. Momentami Hodgson mówi za dużo, tam gdzie cisza byłaby bardziej wymowna. To książka wymagająca cierpliwości i zgody na tempo, które jest trochę zbyt wolne.

Mimo tych wad trudno nie docenić skali wizji. Kraina Nocy to nie tylko opowieść o końcu świata, ale o miłości silniejszej niż czas, śmierć i rozpad świata. Jest w niej coś głęboko poruszającego - przekonanie, że nawet w absolutnej ciemności sens może przetrwać w jednym ludzkim uczuciu.

Trudno się też nie zachwycać okładką - dla mnie jest rewelacyjna.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 4/128

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

8piorunów

Trochę za rzadko wchodze na Facebooka i prawie przegapiłem Promkę Zaczytani 2026

Może jeszcze uda się Wam skorzystać, choć promocja kończy się dziś o 23:59!

Kilka księgarni internetowych z grupy Helion dołączyło do zabawy:

* Helion - LINK do strony promocji

* Sensus - LINK do strony promocji

* OnePress - LINK do strony promocji

* Ebookpoint - LINK do strony promocji

* Editio - LINK do strony promocji


Każda z księgarni ma inny asortyment w promocji (i w różnej formie: ebook, książka, audiobook), więc polecam przejrzeć każdą z ofert. Nie sugerowałbym się też hasłem -98%, choć takie 50-65% już się pojawia w każdej z nich 😉

Dodatkowo w każdej z nich możecie dziś odebrać za darmo ebooka:
Beata i Paweł Pomykalscy - "Zabytki techniki. Polska z pomysłem"

Lider

w Książki

12piorunów

Promocji książkowych ciąg dalszy 😎

Tym razem wydawnictwo ZNAK i promocja Winter Sale, która z kodem "WINTER", obniża ceny książek do jednego z pułapów cenowych: 5zł, 7zł, 9zł lub 12zł.

Wszystkie książki objęte promocją znajdziecie pod TYM linkiem. _Promocja obowiązuje do 11.01.2026, 23:59_
Finalna cena obniżona po zastosowaniu kodu WINTER znajduje się na czerwonym polu i to jej szukajcie pod każdą książką.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

12piorunów

Coś mi mówi, że lubicie ksiązkowe promocje 😉 a wleciała właśnie kolejna, tym razem od Wydawnictwa Otwartego. Przedłużyli promocję, która wystartwała przed świętami na pakiety książek:

Szczeliny - LINK, w tym:

Pakiet Cywilizacja - 99,99zł* (Wojna o śmieci, Świat na sprzeda i Skarby Ziemi)

Szczeliny 14 tomów - 400zł*

Szczeliny 11 tomów - 300zł*

Szczeliny 9 tomów - 250zł*

Geopolityczny - 74,24zł* (Ameryka Dom podzielony, Niedźwiedź w objęciach smoka i Spin dyktatorzy)

HI:STORY - LINK, w tym:

Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 1-4) - 144,99zł*

Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 5-8) - 144,99zł*

Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 9-12) - 144,99zł*

Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 1-13) - 450zł*

Bernard Cornwell -Świety Graal (Tomy 1-4) - 154,99zł*

Bernard Cornwell -Trylogia Arturiańska (Tomy 1-3) - 99,99zł*

Santiago Posteguillo - Pakiet o Juliuszu Cezarze - 111,11zł*

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

54piorunów

Czytelnicze podsumowanie - Ulubione książki wujka

Kilka osób prosiło o takie zestawienie, więc bardzo chętnie się podzielę najlepszymi ksiażkami, jakie przeczytałem przez ostatnie plus minus 30 lat. Wołam @bojowonastawionaowca @Trypsyna @Vampiress ;) Zanim przejdziecie do topki przeczytajcie proszę dlaczego wybrałem akurat te książki. To co jest

Lider

w Książki

26piorunów

10 + 1 = 11

Tytuł: Huryska

Autor: Kamel Daoud

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

ISBN: 9788368295474

Liczba stron: 408

Ocena: 8/10

Daoud pisze o wojnie tak, jak najbardziej do mnie trafia: nie przez listę bitew, tylko przez ludzkie piekła - bezsens przemocy, zapomnienie i przymusowe milczenie. Rdzeniem jest Aube, młoda fryzjerka z Oranu, która nosi na sobie i w sobie ślady dwóch algierskich traum: wojny o niepodległość (pamiętanej cudzą pamięcią) i "czarnej dekady" lat 90., której była ofiarą. Ma bliznę na szyi, oddycha przez kaniulę, zniszczone struny głosowe i właśnie to milczenie staje się językiem tej powieści. To świetny, duszny zabieg: historia opowiadana szeptem, ale uścisk w gardle czuć w każdym akapicie.

Formalnie Huryska to powieść o pamięci zbiorowej, która została wyparta, spacyfikowana i zastąpiona wygodnym niepamiętaniem. Obok Aube przewija się m.in. kierowca-bibliotekarz, człowiek-archiwum, który próbuje "odtwarzać" wymazane relacje o wojnie domowej. Razem tworzą duet pamięci tej, która krzyczy, i tej, która kataloguje szept. Na planie społecznym Daoud punktuje fundamentalizm, patriarchat i politykę, która buduje tożsamość na niedopowiedzeniach. To nie jest łatwa lektura ani moralitet - raczej uparta próba przepracowania ciszy.

Język jest gęsty, powracający, chwilami obsesyjny - dokładnie taki, jakiego wymaga temat: koło nawracających obrazów, które nie dają się zamknąć. Mnie ta spiralność kupiła, choć miejscami miałem wrażenie, że akapit mógłby skończyć się dwa zdania wcześniej. Za to emocjonalny ciężar działa: Daoud bardzo skutecznie pokazuje, jak prywatne blizny przeradzają się w blizny zbiorowe i odwrotnie.

Narracja jest skierowana do córki Aube, nienarodzonej córki, którą jeszcze nosi w brzuchu, a którą chce zabić, a właściwie nie chce jej skazać na życie w piekle, w którym sama musi żyć. Razem wyruszają w ostatnią podróż w miejsce, gdzie "zakończyło" się życie matki, zanim z pomocą 3 tabletek dokona aborcji.

Warto też wiedzieć, że książka żyje w sporze z własnym kontekstem: była nagrodzona Goncourtem 2024 i jednocześnie w Algierii stała się przedmiotem kontrowersji, oskarżeń i zakazów - co tylko wzmacnia jej przekaz o "polityce niepamięci". Jako czytelnik to czujesz: tu nie chodzi o rekonstrukcję faktów, tylko o prawo do mówienia o tym, co władza i wspólnota wolą przemilczeć. Jest bardzo blisko ideału w tej kategorii - "Apeirogonu", stąd 8/10.

Owce na okładce są też mocno symboliczne, szczególnie w odniesieniu do wydarzeń z książki opisywanych przez naszych bohaterów i ich świadectwa śmierci ludzi i zwierząt w piekle wojny domowej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 1/128

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

59piorunów

Czytelnicze Podsumowanie - Rok 2025

Dzień dobry, Miało być w innej formie, ale pomyślałem, że zrobię to tak, żeby miało jednak szansę się komuś przydać. Przeczytane: 208 książek + 1 publikacja literaturoznawcza 72 770 stron średnio 17 książek i 6064 stron miesięcznie średnio 0.57 książki i 199 stron dziennie średnia ocena

Lider

w Książki

13piorunów

Wydawnictwo Copernicus Center Press zapowiedziało wydanie kolejnej książki Annie Proulx - "Bagna, mokradła, torfowiska - Opowieść o znikaniu". Autorkę możecie kojarzyć z "Tajemnicy Brokeback Mountain" i "Kronik portowych". Laureatka Nagrody Pulitzera w kategorii fikcja literacka i National Book Award z 1994 roku za ten drugi tytuł.

“Bagna, mokradła, torfowiska" liczy 224 strony, a książkę z języka angielskiego przełożył Szymon Drobniak. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami i ebook - oba w cenie 49,99zł. W przedsprzedaży cena została obniżona do 27,45zł na stronie wydawnictwa. Data wydania to 14.01.2026.

Opis książki znajdziecie poniżej:

Tym razem autorka zabiera nas na zachwycający, niebezpieczny, a zarazem melancholijny spacer po mokradłach, odkrywając pilnie strzeżone przez nie tajemnice. A wśród nich: człowiek z Tollund, a także rudowłosa Dziewczyna z Yde oraz Dziecko z Windeby. To tylko trzy przykłady doskonale zachowanych ciał znalezionych na bagnach. Skąd się wzięły? Jak umarły? Czy były to ofiary poświęcone bogom, straceni skazańcy, a może po prostu pechowi wędrowcy? Torfowiska kryją w sobie wiele pamiątek po naszej przeszłości, które rozpalają tlącą się w każdym człowieku potrzebę snucia opowieści.



Pożary zombie, czyli ogniska, które choć pozornie zgaszone, tlą się niezauważalnie pod ziemią przez całą zimę, by z cieplejszą wiosną wybuchnąć na nowo. Podróżująca po Syberii misjonarka i pielęgniarka Kate Marsden wspomina, jak ziemia zaczynała dudnić, jakby kopyta koni ciągnących sanie uderzały w bęben. Potem nagle pękała, a koń spadał prosto w szalejący pod powierzchnią torfowiska ogień.



Wiwianit, ukrywający się w bryłach torfu uwodniony fosforan żelaza, który błękitnieje w kontakcie z powietrzem. Jan Vermeer użył go do namalowania tła dywanu w obrazie U stręczycielki. Kolor, z początku intensywnie błękitny, z biegiem lat wyblakł do przygaszonej szarozieleni.

Lider

w Książki

17piorunów

1822 + 1 = 1823

Tytuł: Mój świat jest pierwszy i jedyny. Studia językoznawcze poświęcone Wiesławowi Myśliwskiemu w 90. rocznicę urodzin

Autor: Praca zbiorowa

Kategoria: Literaturoznawstwo

Wydawnictwo: Uniwersytet Jana Kochanowskiego

Format: e-book

Liczba stron: 160

Ocena: 8/10

Postanowiłem zakończyć rok nietypowo, bo publikacją analizującą twórczość jednego z moich ulubionych autorów - Wiesława Myśliwskiego, która ukazała się z okazji jego 90. urodzin.

Książka zawiera 5 artykułów, każdy z nich bierze na tapet inny aspekt i dzieło, które analizuje, a są to kolejno:\
1. Agnieszka Rosińska-Mamej - Nie jesteśmy już ci sami, co w młodości. Tożsamość człowieka w powieści Ucho Igielne Wiesława Myśliwskiego

Esej Rosińskiej-Mamej odsłania jedną z najbardziej niepokojących prawd prozy Myśliwskiego: tożsamość nie jest czymś, co się zachowuje, lecz czymś, co się traci. Ucho Igielne nie opowiada o starości jako naturalnym etapie życia, ale jako o momencie, w którym człowiek zaczyna wątpić, czy ma jeszcze prawo mówić o sobie w liczbie pojedynczej. Autorka bardzo subtelnie pokazuje, że kluczowy sens tej powieści zawiera się w drobnych, niemal niewidocznych wyborach językowych. Różnica między "tym samym" a "takim samym" staje się różnicą ontologiczną. Stary bohater nie jest już "tym samym" człowiekiem, którym był w młodości - nawet jeśli nosi to samo imię i to samo nazwisko. Związek między dawnym "Ja" a obecnym "Ja" zostaje zerwany, a ciągłość życia okazuje się narracyjną iluzją.

2. Aleksandra Kasprzyk - Wybór i kreacja określeń metaforycznych obrazujących pamięć o osobach w powieściach Wiesława Myśliwskiego

W drugim tekście Aleksandry Kasprzyk pamięć zostaje odarta z sentymentalnej aureoli. Nie jest ona ani schronieniem, ani magazynem przeszłości. Jest mechanizmem metaforycznym, który nie przechowuje ludzi, lecz ich językowe reprezentacje. Esej pokazuje, że w prozie Myśliwskiego pamięć o drugim człowieku nigdy nie dotyczy "całości". Zapamiętujemy fragment: gest, głos, sposób chodzenia, przedmiot, część ciała. Człowiek zostaje rozbity na znaki, a te znaki żyją własnym życiem w języku narratora. To dlatego pamięć bywa u Myśliwskiego tak niepewna - nie dlatego, że zawodzi, lecz dlatego, że z natury jest konstruktem. Szczególnie istotna jest myśl, że pamięć nie należy wyłącznie do jednostki. Jest ona zawsze w jakimś stopniu zapożyczona, zbiorowa, ukształtowana przez cudze opowieści i społeczne oczekiwania.

3. Andrzej Kominek - Próba charakterystyki postaci Kaziunia z Widnokręgu Wiesława Myśliwskiego w świetle dwóch charakterystycznych kluczy interpretacyjnych (jurodstwa i autyzmu)

Tekst Andrzeja Kominka jest próbą odczytania jednej z najbardziej zagadkowych postaci Widnokręgu. Kaziuń zostaje tu pokazany jako figura graniczna - ktoś, kto nie mieści się w normie języka, rozumu i społecznej komunikacji. Kominek sugeruje, że Kaziuń jest kimś, kto nie uczestniczy w świecie na zasadach, które uznajemy za oczywiste. Jego "nieprzystawalność" nie jest brakiem, lecz alternatywną formą istnienia. W tym sensie Kaziuń demaskuje arbitralność normalności. Esej prowadzi do wniosku, że Myśliwski często umieszcza prawdę nie w centrum narracji, lecz na jej marginesach. To postacie dziwne, niepełne, niezrozumiałe mówią najwięcej o kondycji świata. Kaziuń nie interpretuje rzeczywistości - on ją zakłóca swoim jestestwem, a przez to odsłania jej ukryte reguły.

4. Aleksandra Kasprzyk - Pamięć o ciele kobiety w Ostatnim rozdaniu Wiesława Myśliwskiego

W czwartym eseju Kasprzyk wraca, ale w zupełnie innym rejestrze. Tym razem analizuje pamięć ciała kobiety w Ostatnim rozdaniu. To tekst niezwykle ważny, bo pokazuje, że u Myśliwskiego ciało nie jest ani erotycznym fetyszem, ani neutralną formą biologiczną. Ciało kobiety staje się miejscem zapisu relacji. Pamięć o kobiecie nie dotyczy jej "osoby", lecz cielesnych śladów obecności: spojrzenia, dotyku, fragmentu twarzy. Esej pokazuje, że erotyka u Myśliwskiego jest zawsze spóźniona, przesłonięta melancholią. Ciało nie prowadzi do spełnienia, lecz do wspomnienia. Jest tym, co zostaje, gdy relacja już nie istnieje. W ten sposób ciało wpisuje się w główną logikę całego tomu: wszystko, co ludzkie, istnieje po czasie, jako ślad bytności.

5. Aleksandra Ciarkowska - Językowa kreacja Jakuba w Pałacu Wiesława Myśliwskiego (wybrane zagadnienia)

Ostatni tekst skupia się na Pałacu i językowej kreacji Jakuba. To esej, który domyka cały tom, bo pokazuje, że ostatecznym organem istnienia u Myśliwskiego jest język. Jakub nie jest opisany psychologicznie - on wydarza się w słowach. Jego emocje istnieją o tyle, o ile można je nazwać, najczęściej poprzez metafory serca. Gdy język się rwie, rozpada się również podmiot. Esej Ciarkowskiej pokazuje, że kryzys bohatera jest w istocie kryzysem narracji. Język nie służy tu komunikacji ani porozumieniu. Jest narzędziem rozpaczliwej próby uchwycenia siebie. Bohater mówi, bo tylko mówiąc może jeszcze istnieć. Milczenie oznaczałoby zniknięcie.

Czytane razem, te pięć tekstów układa się w jedną opowieść:

O człowieku, który nie ma dostępu do siebie poza językiem, którego pamięć nie ratuje, ciało zdradza, a tożsamość rozpada się w czasie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 209/128

Lider

w Książki

10piorunów

Wydawnictwo Marginesy zapowiedziało wydanie kolejnej powieśći Percivala Everetta - "Drzewa".
Autora możecie kojarzyć z retellingu przygód Hucka Finna, czyli książki "James", nagrodzonej National Book Award w 2024 roku i Pulitzerem w 2025 roku, o której więcej pisałem - **TU**.

"Drzewa" liczą 368 stron. Książkę z języka angielskiego przełożył Tomasz Macios. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 54,99zł i ebook, którego ceny jeszcze nie znamy. Data wydania to 28.01.2026.

Bardzo prawdopodobne, że doczekamy się również audiobooka z około tygodniowym poślizgiem (bazując na wydaniu "Jamesa"), ale jest to jeszcze niepotwierdzona informacja.

W oryginale książka "Drzewa" ukazała się wcześniej niż "James", bo 21 września 2021 roku. A w 2022 załapała się nawet na Shortlistę Bookera, gdzie przegrała z "Siedem księżyców Maalego Almeidy".

Opis książki znajdziecie poniżej:

Mocna satyra na temat zemsty i sprawiedliwości rasowej w Ameryce Kiedy w prowincjonalnym miasteczku Money na południu Stanów Zjednoczonych dochodzi do serii brutalnych morderstw, na miejsce przybywa dwóch czarnych detektywów ze stanowego Biura Śledczego Missisipi. Spotykają się z oporem ze strony miejscowego szeryfa, jego zastępcy, koronera i białych mieszkańców Money. To ich nie dziwi. O wiele bardziej zaskakujące jest to, że przy każdej ofierze śledczy odnajdują ciało tego samego mężczyzny – łudząco przypominającego czarnego chłopaka zlinczowanego w tym samym miasteczku sześćdziesiąt pięć lat wcześniej. Wraz z rozchodzącą się falą podobnych zabójstw w całym kraju to, co zaczęło się jako dochodzenie w sprawie morderstwa, szybko przeradza się w podróż w głąb brutalnej przeszłości Stanów Zjednoczonych… Drzewa to bezpardonowa i prowokacyjna powieść wielokrotnie nagradzanego pisarza, który doskonale wyczuwa puls współczesnej Ameryki.

To powieść przezabawna i przerażająca jednocześnie. Everett, mistrz pióra, znawca literatury i badacz losów czarnych mieszkańców USA, sięga po jeden z najtrudniejszych tematów – pisze o historii linczów na niewinnych, ograbionych z godności ludziach i pokazuje, jak głęboko w amerykańskim społeczeństwie wciąż zakorzenione są rasizm oraz pogarda wobec potomków niewolników. O sprawach najtrudniejszych potrafi jednak opowiedzieć z humorem, zdobyć zaufanie czytelnika i skłonić go do rozważań na temat niesprawiedliwości, podłości i istoty zła.

Lider

w Książki

23piorunów

1810 + 1 = 1811

Tytuł: Para w ruch

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9780385538268

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Kontynuując to co zaczęte w 2025 :smiley:

W tomie kończącym trylogię, Pratchett zmienia rolę głównego bohatera z "oszusta w złotej marynarce" na "kierownika projektu". Dick Simnel buduje pierwszą lokomotywę w Świecie Dysku, Vetinari daje zielone światło na rozwój kolejnictwa, a Moist von Lipwig dostaje bojowe zadanie, aby w ekspresowym tempie położyć tory, ogarnąć inwestorów (Harry King), PR i całą machinę kolejowej biurokracji PKP Świata Dysku. W tle wrze u krasnoludów, więc kolej ma dowieźć nie tylko towar i ludzi, ale i... cywilizacyjny pokój. Finał to wielka misja ratunkowa pędząca po świeżo ułożonych szynach.

Najlepsze tu jest poczucie podmiany epoki: jak miasto uczy się rozkładów jazdy, zasad bezpieczeństwa, jak zwykli ludzie (i gobliny) dostają nowe zawody i są dumni z pracy. Chemia relacji Moist-Vetinari wciąż bawi, a pojedyncze absurdalne scenki (regulaminy, fetysz rozkładów, religia pary) powodują uśmiech na twarzy. Jako domknięcie wątku "modernizacji Ankh-Morpork" od poczty przez bank po kolej - książka działa wyśmienicie.

Tylko że... zmęczyła mnie ta jazda lokomotywą. W porównaniu z "Piekłem pocztowym" i "Światem finansjery" to słaby tom: tempo siada, dygresji i wykładów o torach, normach i przepisach jest więcej niż akcji, a sam Moist częściej bywa menedżerem ryzyka niż błyskotliwym iluzjonistą demolującym status quo. Antagonista (frakcja krasnoludów) jest raczej tezą niż postacią, a paradny przemarsz znanych bohaterów bywa tu bardziej listą obecności niż koniecznym elementem fabuły.

Podsumowując: fajna idea, ale brak iskry do odpalenia tego dynamitu. Doceniam wizję pary, która zmienia świat i kilka bardzo udanych żartów/obserwacji, ale brakuje tej świeżości, którą miały dwa poprzednie tomy. Dla fanów Świata Dysku - wciąż przyjemny przejazd. Dla mnie - najsłabsza część trylogii Moista, z długim postojem pośrodku niczego, przez co solidne 6/10 i odrobina ulgi, że choć ze sporym opóźnieniem, to jednak dojechałem do stacji końcowej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 208/128

Lider

w Książki

9piorunów

Wydawnictwo SQN zapowiedziało wydanie książki "Kat Gaudiego" autorstwa Aro Sainz De La Manza, w tłumaczeniu Roberta Kędzierskiego i Anny Krochmal. Książka ta otwiera cykl: Morderstwa w Barcelonie z inspektorem Milo Malartem. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 59,99zł i ebook w cenie 47,99zł. Data wydania to 14.01.2026.

Nie jest to pierwszy raz, gdy dostajemy tłumaczenie hiszpańsko-języcznej powieści po wyjściu jej ekranizacji - dostępnej na platformie Netflix pod tytułem _Miasto cieni_ (2025).

Opis książki od Wydawcy:

Jego dzieło jest napędzane złem. I musi być doskonałe. Działa z precyzją artysty i okrucieństwem kata. Czy jego ofiarą może być… miasto?



Na fasadzie budynku Casa Milà w Barcelonie zawisa płonące ciało mężczyzny. Wszystko wskazuje na starannie zaplanowaną zbrodnię – bez śladów, za to z brutalnym nagraniem, które paraliżuje mieszkańców miasta.

Do śledztwa dołącza inspektor Milo Malart. Ma ostatnią szansę, aby udowodnić, że jego intuicja nadal działa jak skalpel. Z pomocą bystrej profilerki Rebeki Mercader, odkrywa kolejne elementy układanki. Znaki pozostawione przez sprawcę oznaczają jedno – miasto Gaudiego jeszcze długo spokojnie nie zaśnie.

_Kat Gaudiego_ Aro Sainza de La Mazy otwiera cykl Morderstwa w Barcelonie. Mroczny klimat, precyzyjna intryga i bohater, który sam balansuje na krawędzi – to kryminał idealny dla fanów solidnych, klasycznych dochodzeń z pełnokrwistą psychologią i gęstą atmosferą miasta.

Mistrz2piorunów

@WujekAlien podoba mi się to :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Książki

12piorunów

Zamówienie z Wydawnictwa IX, o którym pisałem TU, właśnie przyszło:

* Tadeusz Miciński - "Xiądz Faust" - egzemplarz 239/250 (limitowana seria) z obwolutą

* William Hope Hodgson - "Kraina Nocy"

* Bartek Biedrzycki - "W cieniu drzew"

Do każdej książki dołączona jest zakładka z motywem z okładki, a do "Xiędza Fausta" dodatkowo 2 reprodukcje ilustracji (format pocztówki lub odrobinę mniejszy). Każda z książek ma też swój numer egzemplarza, ale tylko pierwsza pozycja ma oznaczenie, że jest to limitowana seria (do 250 sztuk).

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

15piorunów

1789 + 1 = 1790

Tytuł: Stella Maris

Autor: Cormac McCarthy

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10

Końcówka roku to u mnie zawsze próba dokończenie serii, które zacząłem. Na pierwszy ogień idzie drugi tom duologii Pasażera.

Alicię Western poznaliśmy już w "Pasażerze", ale tam występowała tylko we wspomnieniach/retrospekcjach brata Bobbyego. Tutaj trafia do szpitala psychiatrycznego Stella Maris i wspólnie z doktorem Michaelem Cohenem spróbuje sobie pomóc.

Ta książka jest pisana dialogiem, nie ma w niej żadnej akcji, a wszystkiego dowiadujemy się z sesji terapeutycznych doktora i Alicii, choć bohaterka prosi, żeby tak tego nie traktować. Alicja trafia do Stella Maris dobrowolnie, z dużą sumą gotówki, stąd może stawiać pewnego rodzaju wymagania. Z dialogów dowiemy się o wszystkim co napędzą ją do życia, o matematyce, fizyce, budowie bomby atomowej przez jej ojca, traumach dzieciństwa i dorosłości, w którą wkroczyla zbyt wcześniej. Usłyszymy o tym, dlaczego uciekła od tymczasowego życia, od najtrudniejszej decyzji, której nie chciała podjąć.

Każdy z rozdziałów jest kolejną rozmową z doktorem i z delikatnie zmienionym tematem przewodnim. Pierwsza rozmowa Alicii z dr. Cohenem to pojedynek intelektualny, nie wywiad. Alicia demontuje język psychiatrii, wyśmiewa testy psychometryczne i kwestionuje sens diagnoz. Dowiadujemy się o jej matematycznej karierze (topologia, teoria toposów), zerwaniu z matematyką i o bracie leżącym w śpiączce po wypadku. Już od początku wyraźnie widać, że Alicia nie przyszła po pomoc i diagnozę, lecz po wysuchanie, szansę na wyrzucenie z siebie tego, co sprawia jej ból i zalega głęboko w pamięci. To Alicia też głównie mówi, doktor raczej wtrąca kolejne pytania, przytakuje i dodaje trochę osobistych historii.

Ja traktuję Stella Maris jako klucz do lepszego zrozumienia "Pasażera", natomiast mam ogromny zarzut do formy i tego jak podzielone są te książki. Sprawia to, że ich odbiór jest niepełny, jako że 2 tom jest słowniczkiem pojęć, potrzebnym do zrozumienia 1 tomu, nie powinien być zamknięty w osobnej książce, powiem więcej, kolejne rozmowy Alicii i doktora powinny przeplatać rozdziały z "Pasażera". Wtedy miałoby to chyba więcej sensu. Historia z 2 tomu jest też zamknięta w 1 pomieszczeniu, nie ma znaczenia gdzie się znajdujemy, w jakim czasie, co się dzieje po za pokojem, z innymi pacjentami, z życiem prywatnym doktora, czy z Bobbym.

Po za formą kluczową różnicą między książkami jest narracja - Retrospektywna i żałobna vs teraźniejsza. Oraz czas - już po samobójstwie vs w zawieszeniu w czasie, w zamknięciu, bez jednoznacznego upływu czasu. Nie wiem czemu, ale znowu miałem vibe VanderMeera i nawiązania do "Anihilacji".

Żadna z książek nie powinna być czytana bez drugiej i jeśli sięgnęliście tylko po Pasażera, to zapraszam do przeczytania Stelli, nie obiecuję jednak, że warto sięgać po duologię, szczególnie jeśli nie czytaliście wcześniej Cormaca, bo ma kilka dużo lepszych pozycji, od których warto zacząć ("Droga" + "To nie jest kraj dla starych ludzi").

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

29piorunów

1779 + 1 = 1780

Tytuł: Negative Space

Autor: B.R. Yeager

Kategoria: horror, weird fiction

Wydawnictwo: Apocalypse Party

Format: e-book

Liczba stron: 364

Ocena: 8/10

"Negative Space" to powieść, która nie próbuje być miła dla czytelnika. Nie prowadzi go za rączkę, nie oferuje prostych odpowiedzi. Zamiast tego konsekwentnie zanurza go w pustce - emocjonalnej, społecznej i egzystencjalnej - czyniąc z niej główny temat i jednocześnie narzędzie narracyjne. To książka o dorastaniu w świecie, w którym śmierć (głównie samobójcza) przestała być wydarzeniem, a stała się tłem.

Akcja rozgrywa się w Kinsfield, miasteczku dotkniętym falą samobójstw wśród młodych ludzi. Yeager nie traktuje tego jednak jak sensacyjnego punktu wyjścia, lecz jak stan naturalny: coś, co "po prostu jest" i mamy nad tym przejść do porządku dziennego. Narracja prowadzona jest z perspektywy trójki nastoletnich bohaterów: Ahmira, Jill i Lu - pozwala zobaczyć ten sam świat z różnych perspektyw, ale bez złudzenia, że którakolwiek z nich oferuje tą "lepszą" interpretację rzeczywistości.

Centralną figurą powieści jest Tyler - charyzmatyczny, autodestrukcyjny, magnetyczny nastolatek. To postać, która nie tyle popycha innych ku samozagładzie, ile wydobywa na powierzchnię to, co już w nich siedzi i dostarcza paliwa kolejnym negatywnym emocjom. Jest jednocześnie przyjacielem, kochankiem, przewodnikiem i zwiastunem katastrofy. Jego relacja z Jill, zrodzona w szpitalu psychiatrycznym, szybko przeradza się w emocjonalny układ oparty na lęku, uzależnieniu i ciągłym oczekiwaniu na tragedię. Jill kocha Tylera, ale niemal od początku kocha go tak, jakby opłakiwała go za życia. Ahmir reprezentuje inne podejście: poznajemy go jako biernego uczestnika. Jego narracja pełna jest dystansu, momentami wręcz obojętności czy wyjebania, które jednak nie wynikają z osobowości, lecz z poczucia, że świat dawno stracił rację bytu i powinien się już skończyć. To on najwcześniej zaczyna dostrzegać, że Tyler nie jest przyczyną zła, a jedynie jego katalizatorem. Najbardziej niepokojącą perspektywę wnosi Lu - wycofany, neuroatypowy chłopak, którego prawdziwym światem staje się internetowe forum poświęcone samobójstwom. Fragmenty wpisów na forum, wplecione w narrację, są jednym z najmocniejszych elementów książki: chłodne, ironiczne, pozbawione empatii, a jednocześnie przerażająco realistyczne. To właśnie tutaj śmierć zostaje całkowicie odarta z metafizyki i sprowadzona do obrazu, przypadku czy najprostszych danych.

Kulminacyjnym momentem powieści jest samobójstwo Hectora Ferrery - publiczne, sfotografowane, natychmiast zdigitalizowane i udostępnione dalej przez młodzież. To wydarzenie nie tyle zmienia bohaterów, co potwierdza smutne reguły świata, w którym żyją. Od tego momentu "Negative Space" coraz śmielej skręca w stronę weird fiction i horroru egzystencjalnego: pojawia się narkotyk WHORL, wizje czarnych strun, obsesja pętli i postać Wernera Baumhauera, filozofa-suicydysty, którego Tyler traktuje niemal jak boga/mesjasza.

Yeager celowo zaciera granice między halucynacją, narkotycznym doświadczeniem, zaburzeniem psychicznym i realnym złem. Nie daje czytelnikowi komfortu jednoznacznej interpretacji. Czy coś naprawdę nawiedza Kinsfield? Czy wszystko da się wyjaśnić depresją, uzależnieniem i społeczną entropią? Powieść nie odpowiada na żadne pytania, a zakończenie jest mocno otwarte i właśnie w tym tkwi jej siła.

"Negative Space" nie jest książką łatwą ani przyjemną. Momentami bywa monotonna, świadomie przeciągnięta, duszna. Ale ta duszność jest integralną częścią doświadczenia lektury. To powieść, która działa nie fabułą, lecz atmosferą i konsekwencją wizji. Zostawia po sobie uczucie niepokoju, pustki i myśl, że niektóre historie nie mają zakończeń - tylko trwają dalej, w pętli.

Czytając miałem wrażenie, że jest to książka bardzo podobna do "**Anihilacji**" (Jeffa VanderMeera), choć obie książki idą w zupełnie różnych kierunkach. U VanderMeera źródłem niepokoju jest obca (do pewnego stopnia kosmiczna), zewnętrzna zamknięta przestrzeń - Strefa X, która narusza prawa biologii, języka i tożsamości. Groza rodzi się tam z konfrontacji człowieka z czymś radykalnie odmiennym. U Yeagera natomiast "strefa" znajduje się wewnątrz: w mieście, w ciałach, w umysłach bohaterów, w narkotycznym transie i w społecznej próżni, która powstała po utracie sensu. Obie powieści łączy poczucie powolnej, nieodwracalnej transformacji. W "Anihilacji" bohaterowie stopniowo tracą pewność, kim są i gdzie kończy się ich tożsamość, w "Negative Space" podobny proces zachodzi poprzez depresję, uzależnienia i oswajanie się z nieuchronną śmiercią. Różnica polega na charakterze tej transformacji: u VanderMeera - niemal biologicznym, natomiast u Yeagera - społecznym i psychicznym (przez to jest boleśnie bliska rzeczywistości).

Książka nie została jeszcze przetłumaczona na język polski i ze względu na tematykę, raczej zbyt szybko to nie nastąpi.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 206/128

Lider

w Książki

21piorunów

1777 + 1 = 1778

Tytuł: Zaniechanie

Autor: Zofia Zaleska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Karakter

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 6/10

Książka o zaniechaniu, prokrastynacji, odwlekaniu, odwracaniu produktywności, pomijaniu, nie udzielaniu się, lenistwie, marnotrawieniu czasu i zmudowaniu.

Wiele ciekawostek o pisarzach, książkach, odniesień do postaci realnych i fikcyjnych. Przykładowo Salinger ("Buszujący w zbożu"), który od napisania swojego najważniejszego dzieła nie napisał już nic więcej, nawet nie udzielał wywiadów na jego temat i pozostawał bierny na wszelką krytykę, analizy czy odniesienia innych autorów czy dziennikarzy. Rasizm, który jest poruszany zarówno z perspektywy pisarzy jak Ellison (Niewidzialny człowiek), ale i zachowań ludzi: od białych ludzi malujących twarze na czarno, żeby udawać niewolników, po czarnoskórych przedrzeźniających białych. Wiele czasu autorka poświęca biernym postawom i to zarówno z perspektywy krytyka, jak i obrońcy. Całość podszyta jest ciekawymi uwagami i przykładami.

To co może drażnić, to to, że autorka trochę za bardzo skacze po tematach, które dla mnie nie miały wyraźnej kropki, może nawet potrzebowały swojego odrębnego rozdziału. Natomiast nie można jej odmówić tego ile czasu poświęciła na rozeznanie w temacie i wybranie dzieł literatury do jego zilustrowania.

Solidna pozycja, warta przeczytania, natomiast do topki niestety nie trafi.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 205/128

Lider

w Książki

22piorunów

1776 + 1 = 1777

Tytuł: Babunia

Autor: Ivana Gibova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty

Format: e-book

Liczba stron: 184

Ocena: 7/10

Święta to brak czasu na czytanie, stąd większy nacisk na krótsze książki, które niosą ze sobą ciekawą historię.

Gibova pisze o dorostaniu, starości i rodzinie bez pudru: krótkie sceny, sporo ironii, momentami wręcz groteska - a pod spodem kawał prawdy o bezradności, wstydzie i miłości, która bywa bardziej obowiązkiem niż uczuciem. Najmocniej działają partie "bliskiego planu": opieka nad tytułową babunią, ciało, które odmawia posłuszeństwa, dojrzewanie bez poprawnych wzorców, seksulaność, której nikt Cię nie nauczył, drobne upokorzenia dnia codziennego, rodzinne mikrowojny. Te fragmenty są szczere, gęste i bolesne w najlepszym sensie - zostają z czytelnikiem na dłużej.

Problem w tym, że książka jest mocno nierówna. Po świetnych, trudnych scenach przychodzą wątki, które wyglądają jak zapychacze: dygresje bez stawki, żarty dla samej zgrywy, mini-obserwacje, które nic nie wnoszą do historii ani do bohaterki. Przy objętości poniżej 200 stron czuć to podwójnie - zamiast wyostrzenia mamy rozproszenie, zamiast przechodzenia do punktu mamy dygresje.

To co mnie zaskoczyło, to unikatowe pokazanie upływu czasu - mierzone rozmiarem kapci, bo gdy poznajemy naszą bohaterkę zalany tata prowadzi ją do przedszkola w deszczu, a zamiast bucików ma przemoknięte kapcie z kaczką w rozmiarze 27. Ostatecznie historia zatrzyma się na rozmiarze 39. Ciekawym zabiegiem jest też hierarchia bohaterów w zależności od ich funkcji: ci mniej znaczący mają nazwiska, drugoplanowi mają imiona, a pierwszoplanowi mają stopień pokrewieństwa - Babunia, Babcia od Antychrysta, czy ja (w domyśle narratorka). Całość historii jest też pokazana jakby była strumieniem wspomnień Magdy, przelatujących jej przed oczami, w trakcie pogrzebu na cmentarzu.

Bohaterki są 2: tytułowa Babunia i Magda (narratorka), obie poznamy tylko z perspektywy tej drugiej. Historia Magdy będzie przejściem od dzieciństwa przez dojrzewanie w dorosłość. Będzie to historia trudna, bolesna, odzierająca z dzieciństwa. Historia Babuni będzie zgoła inna, od samego początku stanowiąca jakby tło dla drugiej historii, ale mająca na nią ogromny wpływ. Wszystko jest podszyte klimatem lat 90. w małym miasteczku na Słowacji, które do pewnego stopnia może być 3 bohaterką tej historii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 204/128

Lider

w Książki

20piorunów

1764 + 1 = 1765

Tytuł: Dom zła

Autor: Jakub Rutka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Dawno nie czytałem w papierze, a nadarzyła się ku temu okazja, bo dostałem książkę na prezent.

Rutka składa współczesny kryminał na styku fikcji i true crime: po anonimowym telefonie popularny podcaster Jacek Gadowski wkracza w sam środek sprawy brutalnego mordu z lat 90. o którym miasto zapomniało, opuszczonego nawiedzonego domu, który dalej zabiera tchnienia kolejnych istnień i policji, która nieudolnie próbuje rozwikłać sprawę. Stare akta, niechętni świadkowie, układy i półsłówka - to śledztwo bardziej o pamięci i milczeniu niż o efektach pracy policyjnych detektywów.

Najmocniej działa atmosfera: duszna, małomiejska, z plotką jako walutą i poczuciem, że każdy coś wie i pamięta, ale nic nie powie. Krótkie, podcastowe rozdziały nadają rytm, a Gadowski nie jest żadnym supergliną - to uparty reporter, który badając kolejne tropy popełnia błędy, ale brnie dalej. Dzięki swojemu uporowi odnosi mniejsze lub większe zwycięśtwa, w przeciwieństwie do policji, która utknęła w "martwym" punkcie. Kolejnym bohaterem jest Ostrołęka: miejsca, detale i ulice - ten lokalny sznyt realnie podkręca immersję (stąd moje dodatkowe pół punktu, za powrót w rodzinne strony).

Słabiej bywa w środku, gdzie tempo delikatnie siada, a część zwrotów akcji okazuje się zbyt przewidywalna. Antagonista momentami działa dla zasady, zamiast naprawdę zaskakiwać motywacją, a finał, choć solidny i domykający, daje satysfakcję, ale niekoniecznie opad szczęki, których oczekujemy w kryminałach.

Udany, mroczny debiut z kapitalnym punktem wyjścia i klimatem, który robi połowę roboty. Plusy przede wszystkim za atmosferę, formę i lokalność. Minus za kilka fabularnych skrótów i nierówne tempo po drodze. Jeśli lubisz true-crime przeniesione do fikcji i małomiasteczkowe tajemnice, sięgaj po nią śmiało. Historia Jacka Gadowskiego doczekała się kontynuuacji w książce "Tarocista".

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 203/128

Pokaż więcej komentarzy (2)