Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytazjwujkiem

Lider

w Książki

41piorunów

235 + 1 = 236

Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 446

Ocena: 10/10

Do powrotu do tej książki zachęciła mnie styczniowa premiera: "Łuskanie bobu w blasku księżyca" Xue Mo i choć to książka zupełnie o czym innym i nie jest nawet jedną całością, a zbiorem opowiadań, to pomyślałem, że czas na dzieła pana Myśliwskiego jest zawsze i każda okazja jest dobra, żeby po nie sięgnąć 😉

Myśliwski pokazuje, że zwykłe życie bywa niezwykłe, jeśli umie się o nim opowiedzieć w ten właściwy sposób. Cała powieść to jeden, hipnotyczny monolog - rozmowa z nieznajomym, który przyszedł po fasolę, a dostał w prezencie cudowną historię życia. Rytm łuskania staje się metronomem pamięci: klik, klik i spada kolejne ziarnko, a z nim anegdota, wyznanie, wspomnienie wojny, pracy, wędrówek, miłości, rozczarowań. Z prostych czynności, prostych słów i prostych rzeczy autor buduje architekturę sensu.

Największą siłą książki jest głos - skromny, nieśpieszny, pełen namysłu i wstydu człowieka, który wie, że pamięć nie jest archiwum, tylko rzeką. Narrator nie moralizuje, układa życie w opowieść, która wraca do miejsc z przeszłośći, ale pod trochę innym kątem i z perspektywy lat. Z drobiazgów - od zapachu kuchni po skrzypienie drzwi - rodzi się metafizyka codzienności. Kiedy mówi o losie, brzmi przekonująco, bo stoi obiema nogami na ziemi, kiedy filozofuje, robi to z garścią fasoli w ręki, nie z ambony.

Myśliwski potrafi jednym zdaniem otworzyć całe panoramy: dom, który już nie istnieje czy ludzi, którzy odeszli. Rzeźbą dla bohatera jest tu opowieść: dłutem - pamięć. Każde zdanie wykuwa z kamienia małą, brutalną prawdę o tym, jak się żyje.

Formę monologu autor wykorzystuje mistrzowsko. Długie frazy mają rytm mowy, nie papieru. Dygresje nie rozpraszają, tylko nawlekają sens na jak nić przez ucho igielne - wracamy, zawracamy, i dopiero widać, że ta spirala prowadzi nas w głąb. To literatura, która nie epatuje pomysłem, tylko pracuje czasem: czytelnik dojrzewa razem z narracją, a kiedy pada ostatnie zdanie, czuje, że dostał coś własnego, nie "cudzą historię". Drugim bohaterem nie jest człowiek, który przyjechał po fasolę, a my sami i to nas narrator wciąga w tę historię.

Jeśli miałbym Was przed czymkolwiek przestrzec, to tylko tyle:

Traktat… wymaga poddania się temu rytmowi. To nie jest książka na "szybkie trzy rozdziały" przed spankiem, tu trzeba usiąść na spokojnie, żeby móc jej w pełni doświadczyć, a zapewniam Was, że warto 😉

Osobisty licznik: 27/128 (zamykam styczeń łącznie z 27,5 ksiązki, ukończonym czytelniczebingo i 6 wyzwaniami Goodreads)

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

22piorunów

14 + 1 = 15

Tytuł: Azard

Autor: Paweł Kozioł

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Drzazgi

Format: e-book

Liczba stron: 380

Ocena: 7/10

Azard to powieść ambitna, gęsta i wyraźnie napisana jako coś więcej niż historyczno-kryminalna fabuła. Paweł Kozioł bierze na warsztat moment szczególnie newralgiczny: pierwsze lata II RP, gdy młode państwo próbuje zbudować swój porządek od zera, korzystając z dostępnych narzędzi odziedziczonych po zaborcach. Punktem wyjścia jest wybuch w warszawskiej Cytadeli - wydarzenie, które uruchamia śledztwo, proces i całą machinę chaosu, podejrzeń, lęku oraz politycznej kalkulacji.

Fabuła rozwija się wielotorowo. Obserwujemy zarówno żołnierzy i robotników, ludzi z ulicy i z prowincji, jak i funkcjonariuszy państwa: policjantów, śledczych, urzędników. Każdy z nich widzi tylko fragment rzeczywistości, który go dotyczy, a wybuch - zamiast prowadzić do prawdy - staje się wygodnym pretekstem politycznym. Proces Walerego Bagińskiego i jego towarzyszy nie tyle ma coś wyjaśnić, ile uspokoić opinię publiczną, wskazując winnych. Fabuła działa więc jak demontaż klasycznego schematu kryminalno-śledczego: pytanie "kto to zrobił?" zostaje zastąpione pytaniem "co możemy na tym ugrać?".

Najmocniejszą stroną Azardu jest warstwa symboliczna. Cytadela jawi się jako przestrzeń ciągłości przemocy - zmieniają się władze, ale miejsce egzekucji i represji pozostaje to samo. Sam wybuch staje się symbolem nowoczesnej historii: niejasnej, podatnej na interpretacje, natychmiast zawłaszczanej przez narrację władzy. Szczególnie ciekawie wypada figura ducha Juliusza Słowackiego, który niczym ironiczny rząd dusz - podszeptuje, inspiruje, ale ostatecznie okazuje się bezradny wobec biurokratycznej machiny państwa. Romantyczny mit sprawczości zderza się tu z chłodną logiką protokołów, akt i administracji.

Jednocześnie Azard nie jest książką łatwą. Wielogłosowa narracja, częste zmiany perspektywy i gęsty, stylizowany język wymagają od czytelnika dużego skupienia. Fabuła momentami się rozmywa - zamiast narastać dramatycznie, bywa, że grzęźnie w dygresjach i niekoniecznie potrzebnych komentarzach. Niektóre postacie, choć symbolicznie znaczące, pozostają bardziej figurami idei niż pełnokrwistymi bohaterami, przez co trudno się z nimi emocjonalnie związać. Można też odnieść wrażenie, że autor chwilami zbyt mocno ufa wiedzy czytelnika i nie pomaga mu odnaleźć się w historycznym i ideowym gąszczu, któego nie tłumaczy.

Mimo tych wad Azard broni się jako powieść ważna i potrzebna. To książka o tym, jak łatwo wolność zamienia się w kontrolę, a strach staje się fundamentem państwowego porządku. Fabuła i symbolika wzajemnie się tu przenikają, tworząc obraz historii jako gry losu (tytułowego azardu), w której jednostka rzadko ma realny wpływ na reguły.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 2/128

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (2)